|
|
szary4all Rzeźnia albo raczej ubojnia a polowanie to dwie różne sprawy. Różnicowanie konsekwencji przebiega równie trudno u myśliwych jak i ekoterrorystów choć Ci drudzy mają w tej materii większe braki bo o ile myśliwi (w większości bo nie wszyscy) rozumieją naturę (bo nie zajmują się samym polowaniem czego zupełnie nie rozumieją ekoterroryści) to ekoterroryści (większość ale podobnie nie wszyscy) posługują się jedynie ideologią (taki "marksistowski" wynalazek). W drugim przypadku myśliwi nie przewidują że pośród ekototerrystów są ludzie którzy patrząc z poziomu Nauki na sprawę, mniejszość, ale są tacy.
Wracając do ubojni i polowania. Całość rozbija się o naturalność procesów. Człowiek je zmienił czego skutkiem zwierzęta hodowlane nie potrafią żyć normalnie w naturalnym środowisku. Jeśli chodzi o to by posunąć się do abstraktu to ja nie widzę problemu by "uwolnić z niewoli" (żeby nie miały rzeczywistego ani prawnego właściciela) i wypuścić. Tu zaczyna się eksperyment myślowy. Czym się to skończy?
A teraz w drugą stronę. Skoro nie chcemy polowań to może wszystkie żyjące na wolności stworzenia zamknijmy w hodowlach i ubijajmy (przemysłowo albo rytualnie - a co!) według potrzeb. Ty zaczyna się drugi eksperyment myślowy.
Ideolodzy próbują nam wmówić że da się żyć na samej trawie. W kategoriach abstraktu proponuję im również przetłumaczyć trawożerność innym naturalnym drapieżnikom. Życzę oczywiście powodzenia zwłaszcza w rozmowie z coraz częstszymi sforami wilków które pojawiają się na obrzeżach gospodarstw i niektórych miast.
Problem jest ideologiczny jednak nie przez ekoterrorystów, zielonych, trawożerców czy marksistów. Problem jest ideologiczny z powodu tego że prawa zapisane i stanowione zostały nie przez większość (znaczącą) czy jednogłośnie przez wszystkich użytkowników świata zwanego Ziemia (przynajmniej w obszarze granic państwowości) a zostały ustanowione przez mikroskopijną mniejszość na wniosek niewiele większej mniejszości wciąż mikroskopijnej wobec ogółu.
Ogół nawet nie miał specjalnie szans by zabrać głos, ba, nawet jęknąć. Tak to działa w REPUBLICE. Niby jest Suweren . Niby są jakieś demokratyczne reguły a finałem 260+ osób na wniosek 50+ innych osób (albo jeszcze mniejszej ilości) wprowadza przepis i nazywając go prawem a wraz z nim drugi przepis i nazywając go karą.
Cała dyskusja o pochodzeniu mięsa, często przeplatana "mięsem" jest tylko podsycaną przez medialnych żołnierzy zasłona dymną która utrwala w REPUBLICE władzę SENATORÓW wzmocnioną PRETORIANAMI i LEGIONAMI co by suweren nie zapominam kto jest przedstawicielem, a wyboru dokonuje nadprzedstawiciel, pozwalając wyrazić opinię co do kolejności podjętego przez niego wyboru w tzw głosowaniu dla żartu nazywając je "Wyborami".
A to czy zeżre wasz sfora wilków czy świnia w hodowlanej zagrodzie nie ma znaczenia wobec faktu że w pierwszej kolejności z życia na wolności i w Naturze do hodowli i uboju przenosi się człowieka. |
|
|
Czesław2 Nie wiem, jak to wygląda w innych społeczeństwach, bo nie bywam. W Polsce tak na oko jedna na 10 osób myśli samodzielnie, to nie znaczy , że każda z tych myślących samodzielnie osób wykorzystuje to bez konfliktu z innymi ludźmi ( tak oględnie, bo nie chciałem użyć słowa o przykazaniach, nie wszyscy to rozumieją). Te 9/10 modli się, aby podejmować wszelkie decyzje za nich, oddadzą prawie całą suwerenność i kasę za tzw święty spokój ( piwo, telenowela i zasiłek w tym jest ), nawet gdy polega on na pluciu im w twarz. To jest dobro i elektorat zagospodarowane przez państwo. To moje wnioski z obserwacji sąsiadów, znajomych i otoczenia miasteczka powiatowego 40 tys. ludzi. I jeszcze jedno. Te 9/10 nie zastanawia się, skąd fontanny w mieście w którym dług w ciągu 10 lat wzrósł z 10 do 80 mln PLN. Piszę, aby sobie uświadomić mentalność i potencjalną odpowiedzialność ludzi wobec problemu z dostępem do broni ale także z odpowiedzialnością za państwo. Przecież nie kto inny, jak była premier w obliczu zagrożenia za antidotum uważa zamknięcie się w łazience. Do ilu polaków, a zwłaszcza polek dotarł ten przekaz? |
|
|
Pani Anna Mój nick to "Pani Anna", proszę czytać ze zrozumieniem! Ania, tylko dla rodziny i bliskich znajomych. Ja jestem wychowana przez tych " przedwojennych" nauczycieli i nie spoufalam się z każdym. Tłuczenie dzieci za cokolwiek i kiedykolwiek teraz też ma miejsce i to nie w celach wychowawczych bynajmniej.
Wychowanie i karanie, a maltretowanie to dwie osobne kwestie, ale szkoda prądu, żeby to tłumaczyć. |
|
|
paparazzi Dziekuje to jest samo sedno tematu. |
|
|
mmisiek A właściwie to jaka straszna krzywda się tym naszym dzielnym łowczym dzieje, że tyle krzyku?
Że nie będzie wolno zabierać dzieci to taki straszny cios?
Albo zakaz biegania z flintą po cudzym prywatnym polu - to jest bardzo słuszne bo dlaczego jacyś obcy goście mają mieć prawo panoszyć się po moim terenie bez mojej zgody.
Badania psychiatryczne też OK, takiemu np. łowczemu Brąkowi mogą bardzo dobrze zrobić bo na moje niewprawne oko to prawdopodobnie psychopata i już dawno powinien korzystać z pomocy specjalistów.
O dziwo chyba pierwszy raz przyszło mi zgadzać się z panem mjk...
|
|
|
mjk1 Aniu, mamy święta, więc nie udawaj blondynki. Przed wojną i to drugą światową w naszym ukochanym kraju, kary cielesne a dokładnie tłuczenie dzieci, kiedykolwiek i za cokolwiek, było na porządku dziennym nie tylko w domach. W szkołach też. Takie mieliśmy prawo. Rodzice mieli, nauczyciele mieli i księża też. Ja osobiście uważam fizyczną przemoc wobec kogokolwiek, nie tylko wobec mniejszych i słabszych za zboczenie a bardzo wielu ludzi w dalszym ciągu uważa, że jest to prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.
|
|
|
wielkopolskizdzichu Czy radość z widoku zwierzaka w agoni to nie zboczenie? |
|
|
Pani Anna Właściwie, to ten wpis powinno się już zostawić bez komentarza, ale odpowiem tak: czy pan odróżnia prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, od takiego zgodnie ze swoimi zboczeniami? |
|
|
mjk1 Dziękuję, że zarzucacie mi brak czytania ze zrozumieniem. Twierdzicie, że nie wolno odbierać rodzicom prawa do postępowania zgodnie z ich przekonaniami i rodzice powinni móc wychowywać dzieci tak jak uważają to za słuszne a odbieranie rodzicom prawa do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami jest absolutnie niedopuszczalne!!! Dlaczego więc zabraniacie tym samym rodzicom molestowania dzieci i tych samych rodziców surowo za to karzecie? Jeżeli rodzice wiedzą co jest dla tych dzieci dobre, niech decydują a lewakom wara od tego. Że co? Że wpis nie o tym. A jaka to różnica? Jak wolność to wolność. A już tak całkiem prywatnie i zgodnie z treścią wpisu: jaka to niepowetowana krzywda zostanie wyrządzona młodemu człowiekowi, który nie będzie mógł zatłuc sarenki na tzw. śmierć, przed ukończeniem osiemnastu lat?
|
|
|
Lech "Losek" Mucha Jeśłi Pan chce swoje dzieci tak chować, w niewiedzy, to Jego wola. Ale od wychowywania MOICH dzieci ręce niech Pan trzyma z daleka.
Różnica między zabiciem zwierzęcia hodowlanego a zastrzeleniem żyjącego na wolności jest oczywista, z tym, że lepiej ma to na wolności. Tak jak kura z wolnego wybiegu, ma nieco lepiej, niż ta co całe życie kuca w klatce... |
|
|
Pani Anna Szanowny panie, logika się kłania, i czytanie ze zrozumieniem (całego) tekstu. Tych dwóch umiejętności żadne inwektywy nie zastąpią. |
|
|
mjk1 Wy naprawdę nic nie rozumiecie, czy tylko „rżniecie głupa”. Nie widzicie różnicy pomiędzy zabiciem zwierzęcia hodowlanego a zastrzeleniem żyjącego na wolności? Pani w szkółce „Ptaszków w klatce” Ignaca nie czytała? Nie widzicie różnicy pomiędzy hodowlą lisa na farmie a gonieniem do upadłego, takiego samego biednego zestresowanego zwierzęcia przez wypasionych i nażartych byków na koniach, wspomaganych przez watahę krwiożerczych psów. Możemy oczywiście, nawet dzisiaj, kazać dziecku pozbawić główki kurczaka i przynieść go z kurnika na obiad. Możemy mu też tego oszczędzić. Temu dziecku tego oszczędzić.
|
|
|
wielkopolskizdzichu "kiedy można pokazać dziecku skąd się bierze mięsko."
To zaprośmy dziatwę do rzeźni i pokażmy jej. Będzie Pan robić za przewodnika? |
|
|
Lech "Losek" Mucha I o to dokładnie chodzi. Poznawanie świata takim jaki jest, nie jest szkodliwe. Jest konieczne dla normalnego życia. A wmawianie sobie różnych głupot, prowadzi na manowce. |
|
|
Pani Anna Wychowałam się na wsi, u moich dziadków. Były to czasy, kiedy w każdym gospodarstwie były krowy, świnie, kury, kaczki itp. Od dziecka patrzyłam, w jaki sposób produkuje się żywność,
uczestniczyłam w żniwach, widziałam świniobicie, a rosół z kury był co tydzień. Jakoś żadne dziecko nie cierpiało z tego powodu horrorów, ani nie miało nerwicy, a smak rosołu z wiejskiej kury pamiętam do dziś! |
|
|
Lech "Losek" Mucha Ja wiem, że rodzice w 99% wiedzą lepiej niż PiS, kiedy można pokazać dziecku skąd się bierze mięsko. Ludzkość rozwijała się przez tysiąclecia BEZ marksistów, a ich pojawienie znacznie pogorszyło kondyzję ludzkości.
Oczywiście jestem zwoleniikiem powszechnego dostępu do broni. |
|
|
mjk1 Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale jest Pan zwolennikiem powszechnego dostępu do broni a karać należy dopiero za nieuzasadnione jej użycie a nie samo posiadanie? Jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, to w pełni popieram. Jeżeli pokaże Pan trzyletniej wnuczce, jak to ładnie odrąbać główkę kogutowi przeznaczonemu na rosół, to absolutnie nikt nie ma prawa do tego się wtrącać. Ani ja, ani państwo. Jest to tylko i wyłącznie pańska sprawa. Wnuczka zapewne zje rosołek z radością smakiem.
|