|
|
Anonymous Powtarzania nigdy za wiele, nawet jak grochem o ścianę.
Nawiązaniem do tematu jest jeden z wątków dzisiejszego Brixena naszeblogi.pl
Prezesowi nie ma co żałować salonki na Gastrologii. Fakt, że z pobytu nie wyciągnie żadnych wniosków ogólnych, ale nie bądźmy dla polityków tak okrutni - nadstawmy drugi pośladek pacjenta. Swoją drogą, nie ma prawa żeby się taki pobyt pacjenta ortopedycznego zgadzał w papierach. Jak oni to świadczenie rozliczą? Sanepid by zrobił jatkę. W Wydz.Zdrowia Urz.Woj.też nie mają pewnie właściwego wpisu we właściwej rubryce w tym temacie. I jeszcze wiele, wiele takich.
A rudego nie żałuję z tym kolanem. Słyszałem, dopiero co, jego wypowiedź w radiu, że na drodze ustawy trzeba dać policji więcej uprawnień do prewencji wobec kibiców. Od razu mi się przypomniało zatrzymanie kilku kibiców - prewencyjne. Szli przy Błoniach na mecz. Trzeźwi. Owszem wydzierali się i mieli niegustowne szaliki, ale daleki byłem od wniosku, że się pobiją za 2 godz. na stadionie. Może to była kontrola antydopingowa? Sejm zdaniem Bońka ma się zajmować organizacją działalności stadionów. A to tak na marginesie.
Pozdrawiam. |
|
|
Dyskutowaliśmy już na ten temat bez sukcesów. Ale proszę zważyć, ze koszyk gwarantowanych świadczeń to jakaś bajka równoległej rzeczywistości stąd bariery dostępności. Nikt chyba nie jest zainteresowany żeby go opracować rzetelnie. 25% łącznych wydatków na sł. zdr. pochodzi z kieszeni prywatnych i głównie dotyczy to osób zamożnych. Ta wartość od od 2008 r stale spada ( kiedyś grubo ponad 30 %). Prywatne ubezpieczenia to 1% tej wartości. Ok. 30% gospodarstw domowych rezygnuje z wykupu lekarstw, wizyt u lekarzy, pobytu w szpitalu. Zapewne są Panu znane zasady ekonomiki zdrowia które determinują efektywność ( efektywność czasowa, cena, racjonowanie nie cenowe, podaż- koszt personel, planowanie- że wymienię najważniejsze). Rozumiem Pańskie założenie, że pacjent zawsze skonsumuje więcej niż wynosi składka- stąd dofinasowanie, ale uwarunkowania rynku powodują, że w takim przypadku TU i TERAZ znajdzie się poza konstytucyjna zasadą powszechnej dostępności 1/3 ludzi, którzy z tego skorzystać po prostu nie będą mogli. Dlatego system powinien być co najmniej zróżnicowany. I to mocno. Poza tym uważam, ze jeśli mamy taka zasadę konstytucyjna to pieniądze ze składek obowiązkowych powinny zasilać wyłącznie państwowa służbę zdrowia, bo prywatna zawsze będzie sprzedawała tylko te świadczenia na jakich ZAROBI ( bo musi ), a nie jakie są potrzebne ( znów koszyk). Może zatem konkurencja w bazowym systemie zdrowotnym? Wystarczy wskazać czynniki konkurencyjności bo trudno tu mówić o zyskowności przy obowiązku konstytucyjnym i finasowaniu z budżetu.Współpłacenie i ubezpieczenia suplementarne, gdyby powiązać z systemem podatkowym (ulgi) w sposób rzeczywisty nie udawany też sądzę, ze mogłoby to być skuteczne. Ale musi być wola rządzących. Póki co zawsze zwycięża zbójnickie podejście do podatków. Współpłacenie wg mnie tylko częściowo rozwiązałoby problem dostępności. Z tym , że ubezpieczenie znacząco pogłębiłyby różnice społeczne niestety- zważywszy zasobność portfeli, o czym wyżej. Podkreślam jednak, ze problemu nie rozwiąże się bez uwzględnienia sytuacji ekonomicznej przeciętnego Polaka, bo to on ponosi ciężary utrzymania systemu. |
|
|
Lech "Losek" Mucha www.chirurgiazyl.pl
|
|
|
gorylisko tak przy okazji a propos żylaków, muszę bo w UK cena takie, że proszę siadać...gdzie mogę znalezć ofertę pana placówki... |
|
|
Lech "Losek" Mucha Szanowna Panie Izabelo.
Co do pierwszej części komentarza, to powiem Pani, że ja pracuję prawie wyłącznie w niepublicznej ochronie zdrowia. Utrzymuję siebie i rodzinę z tego, że pacjenci leczą sie u mnie prywatnie. Zajmuję sie głównie leczeniem laserem żylaków i przepuklin w laparoskopii. I pacjentów jest tylu, że mogę sie utrzymać. I nie rozumiem czemu moim pacjentom, którzy sa ubezpieczeni, nie przysługuje zwrot wartości zabiegu do wysokości ubezpieczenia. To jest proste pytanie! I nie jest argumentem to, że nie ma pieniędzy. Bo coraz więcej ludzi ma pieniądze i z musu leczy się prywatnie. Żeby na przykład przyspieszyć zabieg. Tylko czemu fakt pójścia do prywatnego - wyklucza ich z ubezpieczenia? Czemu oni nie mogą sobie wybrać lekarza, a zmuszani są do chodzenia tam, gdzie się wydaje urzędnikom (bo do tego właśnie sprowadza się "sieć szpitali")? O tym jest ten tekst.
Co do USA, tam nie ma żadnego wolnego rynku. Tam jest tyle samo, o ile nie więcej regulacji co w Europie. Tam na przykład bezpłatnie leczy sie całą populację pow. 65 roku życia i część populacji młodszych, a koszt wrzuca się w budżet ubezpieczalni, co oczywiście podnosi ceny. Nie bez znaczenia jest też system prawny, który pozwala pozwać wszystkich za wszystko i uzyskać spore odszkodowanie. To podnosi ceny ubezpieczeń OC lekarzy i szpitali, a te są przecież przenoszone na pacjentów... Dodatkowo pogorszyło sytuację wprowadzenie Obamacare. Czy czytała Pani mój tekst w Gazecie Finansowej: Filozofia ochrony zdrowia? Jeśli nie, to zapraszam do przeczytania. On jest dostępny na salonie24:
salon24.pl
Tam jest też fragment poświęcony sytuacji w USA. Zaprzaszam do przeczytania.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
Lech "Losek" Mucha Ależ przepraszam, jeśli zabrzmiało napastliwie. Nie miało tak zabrzmieć. Bardzo proszę o jakąś analizę. Chętnie poczytam i spróbuję się odnieść. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Oczywiście nie są tożsame! Te w placówkach realizujących kontrakty są ustalane odgórnie przez NFZ. A te w prywatnych - podlegają prawom podaży i popytu, czyli są w jakimś stopniu rynkowe. Nie chcę tu dyskutować o cenie tego konkretnego zabiegu, ale powiem tylko że na jego koszt wpływa wiele rzeczy, nie tylko same 45 minut pracy lekarza. To temat na inną dyskusję, ale to jest bardzo ciekawe wyjście do pewnego myślowego doświadczenia. Załóżmy, że możesz teraz z tym rachunkiem pójść do NFZ tu i uzyskać zwrot kosztów leczenia, ale do wyskości wypłacanej przez NFZ szpitalom sieciowym. Nie wiem ile to jest, ale załóżmy, że trzy tysiące. Jeśli jesteś ubepieczonym, nieważne ile lat, liczy się przecież fakt bycia ubezpieczonym, masz prawo do refundacji zabiegu. A więc należy Ci się te trzy tysiące, bo tak przewidywać powinna polisa (której oczywiście nie ma, ale powinna być). Czemu zatem nie możesz uzskać zwrotu? To pytanie do rządzących, oczywiście. Ale idąc dalej - gdyby tak było, jak być powinno, to:
Po pierwsze, pacjent nie musiałby uszczuplać swoich oszczędności o 5 tysięcy tylko - powiedzmy o dwa.
Po drugie - gdyby więcej ludzi chodziło sie leczyć w ten sposób, półprywatnie, to i więcej by było takich miejsc w których możnaby się tak leczyć,a to w warunkach normalnej konkurencji spowodowałoby spadek cen, zatem było by ze wszech miar korzystne dla pacjentów. Każdy normalny system jest korzystniejszy dla pacjentów niż marksizm, który nam narzuca władza.
I o tym właśnie od lat piszę.... |
|
|
Proponuje przeanalizować. A Pan Doktor niepotrzebnie napastliwy zawsze kiedy nie chwalić Pana pod niebiosa. |
|
|
ortodox TAK ...oszczędności ech...opowiem na swoim przykładzie...otóż mam małą dokuczliwość,drętwienie i mrowienie małego palca lewej dłoni,pani neurolog zleciła badanie EMG i nie podjęła żadnego leczenia (ani farmakoterapia,ani rehabilitacja,fizykoterapia itp) skierowanie do chirurga-ortopedy .Od niego skierowanie na operację tzw.odbarczenia lewego nerwu łokciowego.Mając świadomość jak odległe są terminy przyjęć na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej w szpitalach zapytałam o cenę wykonania tej operacji prywatnie i dowiedziałam się ,że cztery tysiące ,natomiast w przypadku potrzeby wykonania dodatkowo transpozycji tego nerwu ,razem pięć tysięcy.Taka operacja przeprowadzona przez Niego
trwa łącznie 45 minut (dodam,że jest to chirurg-ortopeda-traumatolog o złotych rękach),niemniej zadaję sobie pytanie ...czy to po to przez czterdzieści lat płaciłam składki ,by teraz poprawić sobie komfort funkcjonowania uszczuplając swoje skromne oszczędności o pięć tysięcy???Zastanawia mnie jeszcze jedno pytanie,czy stosowane wyceny operacji w placówkach służby zdrowia i tzw.prywatnych są tożsame??? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Tak, że co? Że co Pan w związu z tym proponuje? Bo nie rozumiem? |
|
|
Połowa wartości kwoty oszczędności Polaków należy do najbogatszych. Przeciętny Kowalski NIE ma oszczędności. To tak ku rozwadze przy planowaniu wunder planów na reformę zdrowia. Tak, że tak.... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak jak Pan postuluje jest we Francji. Ostatnio znajoma operowała się we wybranym szpitalu, który nie mieści się w koszyku podstawowych usług zapewnionych przez ubezpieczenie. Zapłaciła z własnych pieniędzy, a ubezpieczyciel zwrócił jej standardową kwotę. Ale aby to fungowało( jak mówią Czesi) trzeba mieć pieniądze żeby samemu zapłacić. Na drugim biegunie są Stany ( mieszka tam moja córka), które nie chciały przecież dobrodziejstw powszechnego przymusowego ubezpieczenia. Za każde głupstwo płaci się horrendalne dla nas sumy, nie wszystko da się wydusić od ubezpieczyciela, osoba dotknięta chorobą przewlekłą nie może się skutecznie ubezpieczyć na przykład w Polsce. Dlatego zdarza się, że gość z Polski rujnuje rodzinę gdy nagle zachoruje i trzeba go operować. Coś takiego spotkało jednego z ministrów poprzedniej ekipy- musiał sprzedać dom w Polsce żeby się wypłacić za teściową. Ale pech. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Przecież napisałem, że nie jest problemem, gdzie leczy się polityk. Problemem jest, że chce decydować o tym, gdzie i ja i Pani, Pani Aniu, ma się leczyć. A tu właśnie - tak mi się zdaje - to pan prezes Kaczyński ma decydujace zdanie. Więc nie czepiam się jego kolana, życzę mu zdrowia, życzę mu jak najlepiej, ale czepiam się tego, że jego decyzje sprawiają, iżubezpieczeni sa pozbawieni prawa dysponowania swoimi pieniędzmi. |
|
|
Pani Anna Daj Pan spokój Prezesowi. Mamy Go tylko jednego, a po nim długo, długo nic, więc niech się leczy gdzie chce, byle skutecznie. Mógł pan wybrać inny przykład. |
|
|
RinoCeronte Kulczyk też leczył się zagranicą...i zmarł. Z tym, że nie na pewno. |