Otrzymane komantarze

Do wpisu: List otwarty do Pana Profesora Jerzego Vetulaniego
Data Autor
Kazimierz Koziorowski
Jest jeszcze inna relacja o "odrosnietej" rece zwiazana z ikona Matki Boskiej "Trojeruczyca" ze Swietej Gory Atos w Grecji. W 717 roku bizantyjski imperator – cesarz Leon III Izauryjczyk – zakazał czczenia ikon, a następnie wszczął prześladowania wobec tych którzy nie przestrzegali jego zakazu. Obrońcą kultu ikon okazał się święty Jan. Piastował on godność doradcy na dworze kalifa Damaszku. Rozgniewany cesarz, sam nie mogąc ukarać Świętego, skierował list do kalifa, jakoby napisany przez samego Jana, w którym była mowa o wrogim spisku przeciwko niemu. Kalif, nie sprawdziwszy wiarygodności owego listu, rozkazał uciąć świętemu prawą dłoń i powiesić ją na miejskim placu. Wieczorem tego samego dnia święty Jan uprosił władcę, by oddał mu rękę. Zamknięty w swoim pokoju, z przyłożoną do rany odciętą dłonią, płacząc, modlił się przed ikoną Matki Bożej, wierząc w Jej pomoc i miłosierdzie. W swej modlitwie obiecał poświęcić resztę życia służbie Cerkwi. Zmęczony cierpieniem zasnął. We śnie objawiła mu się Matka Boża, mówiąc: „Ręka twoja jest teraz zdrowa, trudź się nią gorliwie, jak Mi obiecałeś”. Gdy święty się obudził – ujrzał swoją rękę całą i zdrową, pozostała na niej jedynie blizna na pamiątkę tego cudownego uzdrowienia. Święty Jan, przejęty uczuciem głębokiej wdzięczności do Matki Bożej, napisał hymn „Tobą raduje się, Łaski Pełna, całe stworzenie …” („O Tiebie radujetsa, Błahodatnaja, wsiakaja twar”). Jan opuścił Damaszek i wstąpił do Ławry św. Sawy Oświęconego, zabrawszy ze sobą ikonę. Na pamiątkę cudu umieścił on przy ikonie wykonaną ze srebra dłoń. Chustę, w którą zawinięta była odrąbana ręka, św. Jan do końca życia nosił na głowie, chroniąc pamięć o cudownym uzdrowieniu. Do XIII w. ikona przebywała w Ziemi Świętej, do czasu, kiedy Ławrę odwiedził święty Sawa, późniejszy arcybiskup Serbii, ktory przywiózł ją do Serbii. W XIV wieku podczas najazdu Turków na Serbię, chcąc uchronić ikonę przed zbezczeszczeniem – bogobojni Serbowie powierzyli ją opiece Przenajświętszej Bogarodzicy. Ikonę przymocowano do osiołka, który przez nikogo nieprowadzony– doszedł na Św. Górę Atos i zatrzymał się u wrót Monasteru Chilandar. Monaster ten założył w XIII w. serbski władca Stefan (ojciec św. Sawy).
Lech "Losek" Mucha
Ja nie twierdzę, że w nie był cud. Ale uważam, że tylko Kościół może stwierdzić czy to był cud, czy nie. Natomiast moja notatka odnosi się do postawy profesora Vetulaniego, którą poczułem się urażony. Pozdrowienia :-)
Lech "Losek" Mucha
Na pewno warto byto zbadać. Ja również zgadzam się ze stanowiskiem KK w kwestii cudów. (Nie chce mi się wierzyć w te różne obrazki Chrystusa pojawiające się na szybach etc. Uważam, że gdyby Chrystus chciał nam pokazać swoje oblicze na jakiejś szybie, to ono by było tak piękne, że nie budziłoby żadnej wątpliwości.) Nie miałbym pretensji do profesora, gdyby spokojnie powiedział, że nie uznaje tego przypadku za cud, że w ogóle nie wierzy w cuda itp. Mnie poddenerwowała forma jego wypowiedzi, poczułem się potraktowany protekcjonalnie, a tego nie lubię. Wysłałem ten tekst na skrzynkę mejlową profesora. Jeśli dziennikarze coś przeinaczyli, powinien się odezwać i sprostować.
Tomasz Nowicki
Jeśli cudem nazwał to lekarz, który dziecko uratował, to warto go dopytać, w jakim sensie to mówił. Jeśli w ścisłym, to warto w pełni wyjaśnić okoliczności zdarzenia i zaprząc do pracy specjalistów z kurii. W kwestii cudów stoję na stanowisku KK - zdarzają się, bezwzględnie, ale każdy przypadek wymaga starannego i ostrożnego wyjaśnienia. Oczywiście, nużąca jest jednostajna "argumentacja" antychrystowskich pożytecznych idiotów, żądających z pretensją od Pana Boga cudów na zawołanie i dąsających się, kiedy ich nie otrzymują. Postawa profesora jest bardzo "gównonurtowa", rzekłbym. O ile faktycznie powiedział, co powiedział, podkreślam. Bo wiemy, jakie bywają media.
terenia
Szanowny Panie Doktorze Prof.J.Skalski sam powiedział,iż w tym przypadku ma odwagę mówić o cudzie polskieradio.pl pozdrawiam serdecznie
Lech "Losek" Mucha
Ja nie wiem, czy uratowanie dziecka było cudowne, czy nie. Nie śledziłem tego aż tak dokładnie. Nie to mnie w tej wypowiedzi drażni, tylko to, że pan profesor nazywa wiarę w cuda głupotą i śmieje się z tych, jego zdaniem głupich ludzi.Popełnia również błąd natury logicznej. To, że coś się nie wydarzyło, nie znaczy, że Bóg tego nie może zrobić, a tylko, że nie chce. Na przykład ja nie zastrzeliłem nikogo. Nie dlatego, że nie mogę, bo mogę. Tylko dlatego, że nie chcę.
Tomasz Nowicki
Nie wiem, co mnie bardziej zniechęca -- pełna samozadowolenia uczona głupota profesora (o ile faktycznie powiedział to, co powiedział, znamy wszak wyłącznie relację dziennikarza, a jak uczy mnie doświadczenie, rzadko który potrafi i chce adekwatnie przekazać myśl czy choćby słowa swego rozmówcy) czy lenistwo umysłowe dziennikarzy. Uratowanie owego dwulatka to żaden cud, do ciężkiej cholery! Takich "cudów" medycyna dokonuje setki i tysiące rocznie. Również celowo, przy zabiegach kardiochirurgicznych. Ale i w ramach ratowania rozbitków, topielców, ofiar lawin etc. Zależnie od okoliczności i cech osobniczych takiej ofiary, udaje się to lub nie. Wiele zależy także od sposobu postępowania lekarzy. W naszym przypadku lekarze działali zgodnie ze sztuką, nie dopuścili do ogrzania tkanek obwodowych przed przywróceniem krążenia ośrodkowego, nie doszło więc do niedotlenienia i martwicy narządów i dziecko udało się uratować. Naprawdę, żaden cud. Cudem byłoby, gdyby jeden z drugim dziennikarz zechciał sprawdzić u wujka Gugla podstawowe fakty. Ale chyba już prędzej komuś odrośnie amputowana noga.
szanowna xeno... mi wystarczą pamiętne tzw 100tki..czyli wrzutki medialne z tamtego okresu..gdzie praktycznie we wszystkich stacjach telewizyjnych była mowa o spontanicznej modlitwie parafian;rodziny;znajomych;ludzi dobrej woli innych poruszonych...wszędzie była mowa o modlitwie o znalezienie zywego chłopczyka..jeśli nie o jego wyzdrowienie??!!...ale być może..(??!!??) on sam jak dorosnie i dojrzeje sam o tym powie...tutaj by pan doktor Losek moglby zrobić tez jakowys maly wtręt o przeżyciach rejestrowanych w dzieciństwie..z pogranicza neuro-psychiatrii??(jako laik nie smiele się dalej dywagować-nie mam do tego prawa..)gdzie sa zapamiętane wspomnienia traumatycznych przezyc z wczesnego dzieciństwa..medycyna zna takie przypadki...
Sz.P.doktorze.. ja był jeszcze dolozyl poświadczone wieloma świadectwami jedno z naprawdę wielu;dzielo rak Francesco Forgione (ojca Pio)..dziewczynka urodzila się bez zrenic...a po krótkiej jego modlitwie widzi...(to było kilkadziesiąt lat temu)..a na supporterow tamtej "opcji"...szkoda "prądu"...ot co...banalne..ale takie być musi..zwłaszcza ze wieloracy rozni "oni" doskonale wiedza jaka jest rzeczywistość..ale..czy mowia to co mowia??dlatego ze tak mysla??czy dlatego ze akurat im to wygodne??chyba ze się kompletnie "spsieli"...lub jak to wiele razy powtarza major GRU Wiktor Suworow..on używa brutalnego określenia na swoich rodakow popierających tamten system..i dla tych wszystkich innych co zrobia wszystko by system dalej istniał..jego mocne slowo na takich ludzi to...tu cytuje..."to sa gównojady"..a jak pan sam się dobrze orientuje..pana kometarz na tamtym forum...nie zostanie umieszczony...
xena2012
profesor wyraźnie rozbawiony możliwością zaistnienia cudu w przypadku 2-letniego Adasia.Natomiast chłopak wydobyty z bagien z powodu wyziębienia zmarł.Jak profesor to wytłumaczy?
W punkt. Chapeau bas!
Do wpisu: Zabawa do białego rana!
Data Autor
Teresa Bochwic
Z pewnością są tacy. Ale coraz trudniej ich znaleźć, a jest rejonizacja szpitali. Zresztą co ma zrobic ortopeda, którego nie ma, i jeden kardiolog na kilkudziesieciu pacjentów i za 1/3 czy 2/3 zaplaty z NFZ?
Lech "Losek" Mucha
Taa, on się na pewno strasznie przejmie... Bardzo dziękuję za miłe słowa :-) Wszystkiego dobrego!
Krzysztof Pasierbiewicz
Myślę, że kierownictwo portalu Nasze Blogi powinno wysłać Pańską notkę straszącemu lekarzy Ministrowi Zdrowia. Gratuluję znakomitego tekstu! Wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku życzę i pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Lech "Losek" Mucha
Pielęgniarki pracują najczęściej w systemie 12-to godzinnym, my w dni powszednie mamy dyżur najczęściej po normalnym dniu pracy - czyli ok.16,4 h, w święta - 24. Nie wiem czemu tak jest, ale nie to jest najgorsze. Nie wiem, czy Pani wie, ale w naszym wolnym kraju obowiązuje ustawa sejmowa, która daje pracodawcy prawo, do zmuszenia lekarza, do pełnienia dyżurów w szpitalu i to nawet do ośmiu dyżurów w miesiącu! Taki dyżur nie liczy się jako PRACA, bo gdyby się liczył, przekroczony by został wymiar czasu pracy. To, ni mniej ni więcej oznacza, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej dał dyrektorom  szpitali prawo do dysponowania czasem wolnym lekarzy w ilości ośmiu dni w miesiącu! Choć ten czas nie jest pracą, to pieniądze, które za to dostajemy (stawki są określone i są pochodną pensji zasadniczej), są za to ozusowane i opodatkowane! Choć te pieniądze, które dostajemy, są ozusowane, to ten czas pracy/niepracy, nie liczy się nam do emerytury.  Nowa forma niewolnictwa. Musisz iść do pracy, od której płacisz podatek i ZUS, ale nie liczy się to do emerytury! Oczywiście, mnie i takich jak ja, nie da się zmusić do takiej pracy, bo się natychmiast zwolnię, ale młodzi lekarze są często szantażowani. Muszą pracować w szpitalu, by nabierać doświadczenia i robić specjalizację, w związku z tym można ich zmuszać do takiej pracy. 
Zofia
Panie doktorze życzę Do Siego Roku,bez awanturujących się pacjentów. Po przeczytaniu relacji z dyżuru,naszła mnie taka myśl - dlaczego dyżur lekarzy i pielęgniarek nie trwa 8 godzin? Wiem ,jak totalnie człowiek jest zmęczony po 12 godzinach pracy.Doświadczyłam tego, kiedy pracowałam po godzinach , aby dorobić do pensji.Dlaczego nikt nie chce rozwiązać tego problemu ? Przecież od paru lat szpitale są zakładami pracy,które muszą przynosić ZYSK. Pozdrawiam Pana serdecznie.
Lech "Losek" Mucha
Dziękuję za życzenia, wzajemnie życzę pomyślności w Nowym Roku i zapraszam do dyskusji na tematy polityczne! :-)
Lech "Losek" Mucha
W czasie bieżącym robiłem krótkie notatki. A następnego dnia dopisałem resztę. :-) Na tym właśnie polega problem. Wielu lekarzy ma tego dość. Poza tym, brakuje młodych. Jest olbrzymie dziura pokoleniowa wśród różnych specjalistów. Będzie tylko gorzej. Dlatego życzę dużo zdrowia.
Lech "Losek" Mucha
No i nie oglądam! :-) Wszystkiego dobrego!
Lech "Losek" Mucha
Zapewne są, ale sądzę, że jest ich po prostu za mało... Za mało lekarzy w ogóle. Myślę, że procentowy rozkład dobrych i złych lekarzy, nie jest zasadniczo różny na Śląsku i W Wa-wie.
Lech "Losek" Mucha
Bardzo, bardzo dziękuję za miłe słowa.  Oczywiście, że żyjemy w różnych światach. Nie wiem jak w Warszawie, u nas jeszcze nie jest tak najgorzej z ilością lekarzy, więc i czeka się na SORze krócej. Ale oprócz nas, to znaczy oprócz Warszawy, GOPu i innych dużych miast, jest jeszcze ściana wschodnia, Polska B,C albo i D... Tam to dopiero jest dramat. Nie ma lekarzy, policjantów, poczty, przystanków komunikacji, szkół... Nie ma nic. Nie ma perspektyw. Państwo się stamtąd "zwinęło". Życzę Pani przede wszystkim jak  najwięcej zdrowia. A z resztą jakoś to będzie. Do Warszawy raczej nie przyjadę, szczerze mówiąc, nie lubię tłoku :-), duże miasta mnie przytłaczają, poza tym ja jestem synek ze Śląska, urodzony w Zabrzu. :-) Raczej do Rzeczpospolitej nie wyśle niczego, bo ostatnie teksty są częścią większej całości, która być może, jak się spodoba wydawcy, ukaże sie drukiem. Pozdrawiam jeszcze raz.  
Kazimierz Koziorowski
czy uwaza pani ze w w-wie nie ma juz lekarzy ktorym sie jeszcze chce?!
Kazimierz Koziorowski
Podziwiam ze sie znalazl pan jeszcze energie zeby to zapamietac czy zanotowac zeby nam opowiedziec. Ale tylko dzieki takiej relacji my potencjalni pacjenci mozemy sie cos prawdziwego o waszej sluzbie dowiedziec. I oczywiscie jest calkiem inaczej niz w telenowelach. Dziekuje ze sie panu chce. Nie dziwie sie niejeden polski lekarz z takich czy innych powodow wyjedzie leczyc tych ktorzy maja szczescie zyc na innym poziomie cywilizacyjnym. Moc zyczen na rok 2015!
I chociaz nie zgadzam sie z Panem w propozycji wielu rozwiazan politycznych to bardzo cenie sobie Pana jako Doktora i a ..pisarza:) Tekst ten przeczytalem od dechy do dechy w srodku nocy ok 2pm kiedy cala Rodzina spala a ja dyzurowalem na niezaleznych mediach III-ciej Rzeszy.Wszystkiego najlepszego dla Pana z Rodzina ,Aski i Zalogi Dzi!!!
NASZ_HENRY
Pan to ma dobrze, seriali o lekarzach nie musi oglądać. Dużo zdrowia w Nowym Roku ;-)