Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bóg i DNA
Data Autor
sake2020
W kontekście stwierdzeń na które dziś żaden z naukowców nie dostarczył dowodów,że Bóg nie istnieje,w kontekście spekulacji że filozoficzn0-matematyczne podejście problem Boga rozwiąże raz na zawsze zamiast toczyć dyskusję czysto akademicką lepiej chyba zejść nieco na ziemię.Tu właśnie teraz tworzą się problemy,które czekają na rozwiązanie,bo to nas zaczyna namacalnie dotykać.Może czas na rzeczową rozmowę o transplantologii co wiąże się się też z przekonanie,że Boga nie ma ,ale Bogiem jest człowiek a przynajmniej chce nim być.Nie tylko w Anlii ale w wielu szpitalach w świecie operuje się wygodnym pojęciem ,,śmierci mózgowej'' jako podkładki do zabawiania się w Boga przez lekarzy,i sądy.Nie ma nawet okrślenia precyzyjnego stopnia uszkodzenia,ani granicy zakwalifikowania mózgu do eliminacji przez zagłodzenie.Śmierć mózgu rzekomo bowiem nie istnieje,ale bardzo realnie istnieje miedzynarodowy handel organami nie pobieranymi przecież od zmarłych.Dlaczego brak aktywności synaptycznej uważa się za śmierć mózgu i obumarcie neuronów a nie jako wyciszenie zwane śpiączką?Nasuwa się podejrzenie,że teraz przekroczono barierę przyzwolenia i sprawy potoczą się wartko w kierunku eliminacji ludzi dla dochodowego interesu.Osobnym tematem jest podejście do sprawy Polaka w Anglii naszej opozycji,choć szczególnie mnie to nie dziwi.Autor nie poruszył odnośnie wypowiedzi Gduli,Budki,Tuska czy Sikorskiego problemu dlaczego takich słów użyli ,dlaczego tak gwałtownie protestowali?Odpowiedź jest prosta choć wstrząsająca-byle przeciw PiS wytoczyć działa.Wierzyć się nie chce w taki brak człowieczeństwa,żeby życie Polaka stało się przedmiotem jedynie ich politycznych działań.
Valdi
Jest taka książka: Tom Kirkwood - "Czas naszego życia".Ma już 20 lat, więc pewno jast jakaś jej kontynuacja . Kirkwood to kulturalny gość - nikomu nie próbuje "wepchnąć do brzucha dziecka z kąpielą" jak mówi nasza sławna pani poseł. Zajmuje się modelowaniem/badaniem schematów reprodukcji różnych gatunków, mechanizmami expresji genów i wpływem ich na losy populacji. Zna też dobrze całą chemię i mechanikę wewnątrzkomórkową oraz przeznaczenie i działanie organów naszego ciała. Jest osobą rozpoznawalną w UK i US. Powyższa książka daje pewne rozeznanie na jakim etapie projektu "zrozumienie życia" jesteśmy i co się stanie kiedy pojęciowo i technicznie sprostamy wyzwaniu.  
jazgdyni
Cześć Andrzeju! em i ostrzegam Wiesz, jak się osobiście obawiam islamu. Ostrzegałem i ostrzegam. Mam przykre doświadczenia. Powinniśmy przeciw nim, jak Trump na granicy z Meksykiem mur postawić i na całej długości powiesić świńskie łby. Na razie
jazgdyni
Witaj Oczywiście, że wyznawana, bądź nie to sprawa osobista, a nawet intymna. Lecz przestaje tak być, gdy się rozpoczyna wojnę, nie osobistą, tylko z całym chrześcijaństwem. Wtedy, jak się twardo nie stanie w obronie, to mamy przerąbane. Ja się nie poddaję. A ty idź na wódkę z adminem i się dogadajcie. Czołem
jazgdyni
Słonie mi pasują, a lwy nie. Więc po co wyliczać, bo w końcu dojdziemy do hieny i mrówkojada.
NASZ_HENRY
Stephen Hawking to taka mniej upośledzona  Greta Tintin Eleonora Ernman Thunberg  ☻  
jazgdyni
Witaj Lechu! Widzę, że cokolwiek napiszę, ty to już masz od dawna przemyślane. I na dodatek ubrane w piękne słowa i strofy. Aż zazdroszczę. Serdeczności
jazgdyni
No nie byłem. Wolałem być wożony. Ale auto zawsze sam prowadzę.
jazgdyni
Cześć Ryszardzie Długie lata spędziłem z Filipińczykami. Życzę każdemu polskiemu katolikowi takiej pobożności i żarliwości wiary. A morze ponadto, żywioł nie do ogarnięcia wzrokiem, nastraja człowieka do fundamentalnych rozmyślań. Ale dziękuję za podpowiedź. To byłby ciekawy konstrukt. pozdrawiam
jazgdyni
Chyba ta cała lewica jest wyprana z empatii i współczucia. Słyszałem również panią Żukowską, która by też nie pomogła. Nie, bo nie.
Lech Makowiecki
Andy51... W 2013r, w tomiku "Pro publico bono" - napisałem:            ODA  DO  MŁODOŚCI     (Wykształconej, z Dużych Miast) Młodości! Bez serc... Ducha... Nie górna, lecz durna. Szczuta przez kreatury na mą Starość chmurną.   O, wy z licencjatami zdobytymi łatwo, Kupionymi za bezcen na studiach prywatnych! Wy, co z historii Polski  nic prawie nie wiecie, Lżycie jej bohaterów... Mędrcami gardzicie... I za nic wam dziś stoi  Honor i Ojczyzna, (A w świecie do polskości żaden się nie przyzna). Wy, co egoizm własny macie na sztandarach! Wy, co depczecie dzisiaj ojców swoich wiarę! Wpatrzeni w tele-wizje, fajerwerki, psoty, Wy, co wygrać pragniecie w wyścigu głupoty! Na nic wam moje rady, myślenie wam wadzi. Jako baranów stado będą was prowadzić... Wiedzcież: to nic nowego... Wszystko to już było Niegdyś, za króla Sasa... Źle to się skończyło! Bo świat ten się nie zmienił. Świat ma swoich graczy. I w świecie tym za wszystko trzeba kiedyś płacić... Wygra Wiara i Wola, Mądrość, Siła, Męstwo; Biada tym, co nie chcieli zadbać o zwycięstwo...     Myślisz, że się wywiniesz? Wymkniesz lotem ptaka? Nie mają w Eurolandzie aż tylu zmywaków... Możesz nazwać mnie czubkiem, moherem, planktonem, Ciemnogrodem, zaściankiem, tępym oszołomem, Co wciąż kracze i kracze, psując ci zabawę (Przeze mnie wódka gorzka, nie smakuje strawa), Lecz pomnij, iż Kasandrę mieli za wariatkę, Gdy rzeź Troi dojrzała w żaglach greckich statków... Ale ty mnie nie słuchasz, szydzisz sobie, głupcze! Jak Stefek-Burczymucha – wszystkim nosa utrzesz... Więc wywieszczę ci przyszłość, oczy twe otworzę: Polskę widzę ogromną – od morza do morza, A w niej lud bogobojny...  Prawią coś dziwnego: „Bóg jest wielki! Mahomet jest prorokiem Jego”...
Andy51
Janusz, bolszewia i ateiści  powinni się zastanowić nad sensem słów z książki "Komu bije dzwon" nie pytaj komu bije dzwon, bo być  może bije on tobie. Jeżeli islam zapanuje nad światem, to pierwsi  "pod nóż" pójdą ateiści i homoseksualiści. Islamiści szanują ludzi wierzących np. katolików, wszak w krajach które onegdaj opanowali muzułmanie, można było praktykować religie chrześcijańskie i o zgrozo religie judaistyczne, muzułmanie szanują ludzi , którzy w coś wierzą  (chodzi o religie), bezideowców traktują jak bezpańskie psy. Z religią muzułmańską dają sobie radę tylko Chiny, ale o zgrozo to państwo autorytarne. W zderzeniu z islamem obecna Europa nie ma szans.
wielkopolskizdzichu
"napisać przynajmniej dłuższa impresję na temat Boga i morza." Problem w tym że jazgotzgdyni nigdy nie był pierwszym po Bogu.
wielkopolskizdzichu
"Z pięknych przyrodniczych obserwacji wiemy, że nawet słonie starają się do końca ratować towarzysza, póki ten pewien końca nie odejdzie by samotnie skonać." Sięganie do przykładów z życia innych gatunków zwierząt, nieroztropnym jest. Bo jaki przekaz dla ludzi ma wynikać z tego, że samce lwów zabijają młode by przerwać laktację u samicy i tym samym wywołać u niej ruję. Nawet ponoć najbliższe nam inteligencją szympansy trudnią się wewnątrz stadnym mordowaniem dzieci.
Lech Makowiecki
I Przykazanie : Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną." youtu.be (Fragment koncertu internetowego pt. DEKALOG)
Lech Makowiecki
I. NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ                            „MATRIKS”     Zawsze gdy spać się kładę i gdy rano wstaję, Rozmawiam chwilę z Bogiem, relację mu zdając. Zawsze gdy w sen zapadam i kiedy się budzę, Przekraczam tę granicę, tajemną dla ludzi. Gdzieś między snem a jawą – dialog Ducha z ciałem Sączy mi podpowiedzi, przygany, pochwały...                                 *** Zawsze gdy spać się kładziesz i gdy wstajesz rano, Wpatrujesz się w monitor, jak zaczarowany. Z nim zmęczony zasypiasz i przy nim się budzisz Zanurzony w „matriksie”, daleko od ludzi. Między snem i ułudą, w urojonym niebie Zahipnotyzowany – żyjesz obok siebie... W labiryncie swych marzeń, szukając spełnienia, Błądzisz ciągle na oślep. I nic nie chcesz zmieniać...                                  *** Nie znajdziesz prawd życiowych w bezsensie chaosu, Nie wyrwiesz się z tej sieci, z hibernacji losu... Znam jedną tylko radę na twe niepokoje: „Ojcze nasz... Któryś w niebie... Święć się imię Twoje...” Z tomiku "Ja tu zostaję" (2015) - fragment rozdziału pt. DEKALOG)
Ryszard Surmacz
Tak, to materiał do długiego procesu myślowego. Może nawet na pół życia. Ale myślę, że, nie wnikajac w szczegóły, mógłbyś zrobić konkurencję Hemingway'ejowi i napisać przynajmniej dłuższa impresję na temat Boga i morza. Co Ty na to? To mogłaby być rewelacja. Czekam, co Waszmość napisze. Pozdrawiam
Gduli wystarczy, aby na stoku złamał sobie obie ręce...
tricolour
Przyglądałem się tej dyskusji. A szczególnie fechtunkowi Imci z Bogiem na szpady matematyczne i oczekiwaniu, że boskie dźgnięcie w końcu nastąpi i będzie ostatecznym dowodem na istnienie Boga, co zwolni Imci z nieustannego wysiłku. Nic z tego - Boga nie rozpoznaje się walką. Wasza dyskusja była dla mnie kolejną ilustracją, na czym polega sięgnięcie po owoc drzewa wiadomości i dlaczego bywa to zwodnicze: pan Surmacz mówiąc niewiele milcząc wręcz, więcej powiedział od matematyka z tasiemcowymi przemowami.
Do wpisu: Polski szlachcic do wyrżnięcia przez polskiego chłopa
Data Autor
Pietryk
Jedno co się nie zgadza w tym całym wywodzie, to sugerowanie, że Rzeź Wołyńska i zło, które dokonali Ukraińcy miało swój pierwowzór w Rabacji Galicyjskiej. Bzdura totalna. Przypominam autorowi tego paszkwilu, że przed Rabacją Galicyjską na Ukrainie była Rzeź humańska, tzw. koliszczyzna oraz wcześniej Rzeź pod Batohem. Oba wydarzenia poprzedziły Rzeź Galicyjską. Jak widać autor celowo przemilczał ten temat, sugerując, że wzory Ukraina czerpała od Polaków. Nie prawda. Ukraina i Ukraińcy, mają rzezie na Polakach we krwi od kilku wieków. Dlaczego napisał Pan kłamliwą tezę, że to Polacy jako pierwsi dokonywali rzezi?
Do wpisu: Na krawędzi
Data Autor
jazgdyni
@Imć Waszeć Chyba nieco satyryczny serial HBO "Dolina krzemowa" pokazuje precyzyjnie, jak tam to jest. A już najlepsze i najprawdziwszy jest taki epizod, gdy chłopaki wreszcie zdobyły miliony na swój pomysł i projekt i zaczynają się urządzać w nowym, wypasionym miejscu, to informatycy, projektanci, matematycy i programiści dostają dosyć nędzny pokoik, a wspaniałą halę otrzymują tak zwani handlowcy. Poza tym nagminne są kradzieże pomysłów również tam. To standard. I domena Chińczyków. Przy paru projektach brałem udział w autentycznych burzach mózgów. Jedna, pamiętam, zaczęła się o 9 rano, a skończyła się o 4 w nocy. Fakt - picia i żarcia mieliśmy pod dostatkiem w dobrej jakości. A jaki był rezultat? Świetnie wypracowany i zbilansowany projekt poszedł do zarządu, czy rady dyrektorów, a tam te stare chciwusy stwierdziły, że chyba nam odjebało. Rezultat - kanadyjski konkurent, bardziej odważny, przejął część rynku i już nie byliśmy najlepsi na świecie tylko drudzy. Biznes na wszystkich polach jest podobny. Tylko, że na HI TECH najbardziej brutalny i bezwzględny. Ale też kasa jest nie kilo tylko mega.
Dark Regis
W Dolinie Krzemowej działa zupełnie inny mechanizm niż u nas. Tam jest swoista gwarancja znalezienia finansowania dla projektu już w momencie sformułowania założeń. Ludzie z kasą polują na ludzi z pomysłami. Zresztą warto obejrzeć sobie film o tym na przykładzie kilku obecnie wielkich firm. U nas jest zupełnie odwrotnie. Nawet udane projekty nie znajdują sponsora i dlatego ludzie wyjeżdżają tam. Cały czas powtarzam, że każdy projekt musi mieć elastyczny i łebski zarząd, który wie o co chodzi, wie jak osiągnąć założony cel i do czego konkretnie zmierza. Nie papierowców z układami w ministerstwach, wiedzących gdzie zapukać i jak się ustawić względem władzy (vide spie... projekt polskiego syntezatora mowy w latach 90', bodaj na Śląsku), ale właśnie ludzi błyskotliwych i niezależnie myślących. Sprawy pukania do drzwi i ustawiania się wobec władzy powinien z automatu załatwiać ktoś z ministerstwa o ile chodzi im o stworzenie czegokolwiek w Polsce. Taka komórka do polowania na talenty, a nie urzędnik oczekujący tylko na spełnienie się tych wróżb spisanych na świadectwie ukończenia uczelni. Dlaczego tak się tego czepiam? Bo u nas w firmie było pod rząd kilku gości (nawet kilkunastu, którym nie dano takiej szansy), którzy przychodzili z referencjami od grubych profesorów, a potem GWno zrobili i siedzieli miesiąc lub kilka śmiejąc się do czata. Serio. Co "zabawniejsze" prezesik miał potem pretensję do mnie, że nie pomogłem "koledze" (czytaj: nie rzuciłem swojej roboty, żeby za niego zrobić jego działkę i potem jeszcze swoją). Za to przyblokowałem prezesikowi ulubione pornuchy, zresztą nie tylko jemu i zrobiła się afera na całą Polskę. :) Najpierw trzeba zrobić komórkę do wyszukiwania godnych uwagi i finansowania projektów albo ludzi (bez nepotyzmu i korupcji, co jest prawie nierealne w Polsce), a całą resztę można dać na spontan, ale przy założeniu, że pracujemy z małymi geniuszami, a nie jakimiś Brzęczkami po studiach. Doskonale wiem jaka jest różnica w pracy pod takim zarządem versus praca pod durnym ekonomem, który 5 razy dziennie powtarza, że też jest programistą bo skończył jakieś tam studia informatyczne (ale nie umie napisać nawet programu czy skryptu mówiącego "dzień dobry"). W Polsce ten problem jest ze wszystkim, czego się tknąć. GWniane wykształcenie to tylko wisienka na torcie, stąd głównie mamy specjalistów od wyszukiwania frajerów do robienia na nich, zaś owe $10k+ na rękę nazywa się w branży "ceną zaporową", żeby nie musieć przypadkiem czegoś zrobić. PS: Warto czasem zaglądać w źródła tych "profesjonalnie zrobionych stron", bo okazuje się, że te różne fantastyczne funkcjonalności są zwykłymi skryptami napisanymi przez grupy amatorów z amerykańskich uczelni np. z MIT.
tricolour
Inwestor nie po to daje kasę, by marynarz miał radochę tylko po to, by zarobić. Może sprzedawać abonament, na przykład tysiąc zlotych rocznie - już widzę te kolejki, szczególnie prawoskrętne. Może sprzedawać reklamy - proszę bardzo, jak tylko wolumen osiągnie ze sto milionów złotych rocznie, to albo ktoś zechce toto kupić (by zarobić) albo zechce zaorać, by zarobić gdzie indziej. Bardzo mi się podoba ten pomysł, prawie jak elektromobilność. Za rok będzie wbita pierwsza łopata pod tę fabrykę, co ją od pieciu lat chwalą za niedostawę dwóch milionow aut w zeszłym roku. Tylko sobie DNSa dostawcie, bo pies z kulawą nogą nie znajdzie tego cuda...
jazgdyni
@Imć Waszeć Kiedyś myślałem o World Pressie. Ale kolega informatyk wyprowadził mnie z błędu, co do taniości tej platformy. Chcesz mieć taką prostą, siermiężną stronę - nie ma sprawy. Lecz jesli zechcesz coś udoskonalać, to na aplikacje wydasz grube pieniądze. Ale to nie ważne. Demonstrujesz, że siedzisz twardo w temacie, czyli są ludzie, dla których to nie czysta magia - MSu, Osu, Javy, C, czy Python i setki innych narzędzi. Są przecież studia informatyczne. Zakładając 10 politechnik i 80 absolwentów roczne, oraz faktycznie kumatych jakieś 10%, to mamy co roku około setki przyszłych specjalistów. To nie za wiele. Część wyjedzie, część natychmiast wykupią banki i korporacje, to za dużo nie pozostaje. Czyli tu może być problem. Gdy rozważałem modernizację skryptu strony, której mogłem zostać właścicielem, to rozmowy z fachowcem startowały w obszarze 10 tyś. I to tak na początek. Sakiewicz może sobie na wszystko pozwolić, ale brać blogerska? Trzeba by dużej akcji mnóstwo entuzjazmu. Lecz... gdyby jak w Krzemowej Dolinie, znalazł się inwestor. Jakiś Obajtek?
Dark Regis
Kiedy zajrzy się do źródła tej strony, to wszystko staje się jasne. Nie jest to system autorski, tylko przeróbka szablonu WordPressa (".../wp-content/themes/..."). Wg mnie straszny bałagan jest na tej stronie. Można było lepiej podzielić treść na tematy i wtedy strona byłaby bardziej przejrzysta i zwarta. Ten pomysł z menu u góry, które po kliknięciu odsłania menu boczne, a nie jęzor z opcjami, zrobiłem już w 1998 roku. Tyle tylko, że u mnie menu boczne rozwijało jeszcze podmenu, no i zmieniał się cały wystrój z tapetami, buttonami i kolorami włącznie. Wtedy dopiero wschodziła technologia floaterów, czyli fruwających elementów wystroju i programowało się toto bardzo dziwnie (np. należało sprawdzić jakiś warunek, gdzie na oko było widać, że "0=1";). Reasumując, jest możliwe stworzenie dobrego systemu zarządzania treścią i to za małe pieniądze. Można na tej bazie łatwo stworzyć nawet portal pracujący już w oparciu o serwer, który posłuży do wymiany treści pomiędzy klientami (coś jak serwer czata, albo komunikator). Trochę więcej roboty będzie z synchronizacją pracy kilku serwerów i zapewnieniem płynności, tak jakby wszystko toczyło się na jednym serwerze. Ale na koniec pozostanie prawdziwy orzeszek - dostatecznie silne krypto i np. niezależny routing zapobiegający podsłuchiwaniu, podszywaniu się i włamaniom, czyli elementy anonimizacji i bezpieczeńtwa. Różne są szkoły, bo to już zupełnie inna para kaloszy. Co do technologii, to współcześnie można zastosować WASM (Web Assembly) lub coś koło tego (własną maszynę wirtualną), bo wtedy można wykorzystać całą moc sprzętu (64-bit, grafikę 3D, a na maszynie wirtualnej oprócz systemu, pójdą różne profilowane aplikacje portalu podobnie jak gry - kalkulatory, kalendarze, organizery, edytory, arkusze i inne bzdety). Problemem będzie oczywiście różnorodność maszyn, którego nasilenie będzie zależne od apetytu projektantów (warto jednak mieć na uwadze problemy cyberpunkowców), i wybór na co trzeba się z góry nastawić, a co odłożyć na później. Tak jak wspomniałem maszyna wirtualna to przyszłość, bo pozwoli ona na pewne wygładzenie różnic sprzętowych i programowych, a nawet pozwoli odpalać portal na telefonach, tabletach, konsolach, telewizorach i innych lodówkach (jak JAVA). Czy nie można zatem od razu wykorzystać JAVY, WASM-ów jakiegoś Microsoftu i te rzeczy? Można, ale to też podnosi koszty na starcie. Trzeba cały czas balansować pomiędzy lokalnymi możliwościami, a globalnym zdzierstwem, no i informatyk z kilkoma certyfikatami będzie kilka razy droższy, choć nie koniecznie będzie umiał coś zrobić. Jak to zresztą ocenić, jeśli nie w praniu, liżąc potem dziury w budżecie po stratach. Czyli tu się na pewno zgodzimy, że potrzebny jest mądry zarząd nad projektem, który wie co się robi, a nie ekonom z batem, który wie tylko że ma niewolników nap... :)))) Mało jest w Polsce firm o takiej strukturze, za to można znaleźć takie w świecie (np. w USA). Wystarczy popatrzeć jakim luzakiem jest szef i twórca Steama.