Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zabójcze sztormy przychodzą nagle
Data Autor
tricolour
@rolnikJaki jest poziom tego hałasu? Można dopuścić do eksploatacji sprzęt przekraczający normy hałasu i narażający obsługę na szkodliwy poziom? Nie ma norm pracy, w sensie przerw w pracy, bilansujący szkodliwość? Nie ma środków ochronnych w sensie BHP, czterech poziomów ochrony przed wpływem czynników?
spike
@tri - chciałem coś podobnego napisać.Do rozstrzygnięcia zostaje sprawa szkodliwości pracy marynarza przez zachodniego armatora, kolejna sprawa to wspomniany wyrok polskiego sądu na korzyść polskich marynarzy, jego uzasadnienie.Zasadnicze pytanie, czy Polska ma obowiązek płacić "szkodliwe" za pracę u zachodniego pracodawcy, gdzie były płacone składki ubezpieczone, chyba zachodni ubezpieczyciel jest zobowiązany do wypłaty odpowiednich świadczeń.@janusz nie podał uzasadnienia odmowy.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ triHalas - dokładnie.Ten ciągły hałas pracujących silników - dzień i noc. 
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ RomualdAkurat Zamordeje są znane z silnych wiatrów. Dla sternika to sporo dawka adrenaliny się wydziela. Ale to nie sztuka żeglować w słońcu i lekkim  wietrze.Anglicy maja powiedzenie - chcesz poznać charakter przyszłej zony to zabierz ja na tydzień na jacht.To samo tyczy się  dzieci i facetow oczywiście, zeby nie bylo , że...Mala przestrzeń, czasem ciężkie warunki pływania...
tricolour
Zastanawia mnie jedna rzecz - kolega chce uznać część swojej pracy za pracę w warunkach szkodliwych tłumacząc pracę nie szkodliwymi warunkami, ale faktem, że była niebezpieczna. To jest pozbawione logiki.Niebezpieczne jest pływanie wśród rekinów, bo mogą użreć nogę, ale trudno nazywać takie pływanie, że odbywa się w warunkach szkodliwych. Gdyby się pływało w jakimś syfie, a nie w czystej wodzie, to co innego...Napisane jest wyraźnie:"Praca w warunkach szkodliwych to zatrudnienie, podczas którego pracownik jest narażony na czynniki fizyczne (hałas, pyły, wysoka/niska temperatura), chemiczne (toksyczne substancje) lub biologiczne (wirusy, bakterie), przekraczające dopuszczalne normy i mogące negatywnie wpłynąć na jego zdrowie..."Trzeba przed Zusem udowodnić hałas (pewnie będą chcieli wyniki pomiarów), pyły, wysoką i niską temperaturę (jako ciągły element każdego dnia pracy przez trzy dekady), obecność substancji chemicznych i wirusów. Do tego normy, certyfikaty szkodliwości producentów i labów.Ja nie mam nic przeciw dochodzeniu własnych praw, wręcz przeciwnie - trzeba dbać o siebie. Ale z głową, warunki szkodliwe zostały literalnie wymienione wraz z ich koniecznym negatywnym wpływem na zdrowie, a nie wygodę.
Romuald
Jako podrostek na początku lat 90-tych przeżyłem sztorm na Jeziorze Nidzkim przy Zamordejach, tam ponoć często wieje. Kobiety (Mama i Ciocia) i dzieci (ja) zapięte w kapoki zostały wysłane pod pokład robić za balast, woda przelewała się nad jachtem. Tato z Wujkiem jakoś nas z tego wyprowadzili, właśnie w kierunku przybrzeżnych trzcin. Jak wpadliśmy w taką pogodę nie pamiętam. Dla mnie wrażenia były świetne, a brak świadomości czym mogła skończyć się taka przygoda dla dziecka był raczej zbawienny.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ jzgJest trochę czasu, żeby uciec. Nagle wszystko cichnie. Robi się flauta na jeziorze. Masz z dwadzieścia minut, zeby uciec w trzciny albo do brzegu, zanim nie przyjdzie wiatr sztormowy.Miałem taka sytuacje raz na  jeziorze Roś. Straciłem przedłużacz steru i na szczęście  zdryfowalismy w trzciny. Ros to wąskie i długie jezioro.Na Śniardwach byłoby trudno. Bodajże w 2001 zginęło chyba 11 -stu żeglarzy. Byłem na pobliskim jeziorze Bialolawki i obserwowałem z brzegu. Na szczęście nikt nie żeglował.
Romuald
Biały szkwał na Mazurach z 2007 roku widziałem z perspektywy szczura lądowego, akurat wysiadłem z pociągu, w Mrągowie bodajże. Mała czarna chmurka unosiła się bardzo wysoko. Z dworca nad wodę wybrałem się pieszo i tak w ciągu może piętnastu minut padało tak, że na asfalcie woda stała po kostki a widoczność w nawalnym deszczu nie była większa niż pięć metrów. Na drodze na Warpuny obyło się bez zwalonych drzew, za to konary zalegały w znacznych ilościach. Co do ostrzeżeń, nie słyszałem żadnych, choć jak na szczura lądowego przystało nie byłem na takowe wyczulony. P.SDla Pana informacji, skoro otrzymałem zachętę do pisania. Powoli acz sukcesywnie pracuję nad swoim pierwszym blogowym artykułem/wpisem.
jazgdyni
Cześć WaldkuNiedawno oglądałem reportaż z tego pamiętnego białego szkwału. Co za lekkomyślność. Ale też system alarmowy był do d...Ciekaw jestem ile lat będę czekał na wyrok sądu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ jzgPowodzenia w sądzie!Ja mam sprawę w sądzie z KRUS.Widzę, że mamy podobne doświadczenia Ty na morzu, ja na lądzie w poszukiwaniu gazu i ropy.Praca na morzu oczywiście nieporównywalnie trudniejsza. Biały szkwał na jeziorze też nic fajnego.
Do wpisu: Wrogie drony gorsze od upierdliwych komarów
Data Autor
jazgdyni
Teraz się uśmiałem. Bo w tytule napisałem o upierdliwych komarach. Nie odpuści.
Alina@Warszawa
To co piszesz świadczy TYLKO O TOBIE mały człowieczku, męska wersjo "babci kasi".
jazgdyni
@AzW Prosiłem ciebie byś nie pyskowała tu, bo to nie magiel. Reprezentujesz sobą klasyczną sekutnicę, która zawsze musi mieć ostatnie zdanie i którą z pomieszczenia trzeba wynieść, bo sama nie wyjdzie. Co to? Babcia Kasia jest wzorem?
Alina@Warszawa
@jazgdyni  Bycie "warszawianką" ma takie samo znaczenie w tej dyskusji jak bycie "z Gdyni".... Jednak niczego nie rozumiesz - jak masz kogoś innego w domu pokaż mu swoją twórczość, może Ci pomoże zrozumieć, jeśli przeczyta Twoje komentarze w tym wątku? Kocopałów nie udało się znaleźć, więc pozostało chamstwo i agresja. No cóż, masz człowieku wielki problem ze sobą. 
spike
@Januszu z Gdyni, jakbyś przeczytał co opublikowałem, to byś wiedział, że :"Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."w tym tekście nie ma tych spraw, o których piszesz, jest co innego, to jedno, drugie, podałem linka do autora tekstu, wskazując że nie jest mój, ani AI, bez której ty jesteś "ślepy jak kret", nawet byś nie nie maił pojęcia, że tak firma jest i gdzie.Jak ci prąd wyłączą, nie będziesz wiedział jak się nazywasz, twój samozachwyt legnie w gruzach. Nie jesteś partnerem do jakichkolwiek rozmów.Jaka jest różnica między tobą a pozostałymi blogerami NB, sprzeczamy się na różne tematy, ale mimo różnic w jednych kwestiach, potrafimy się porozumieć w innych, które nas łączą.
jazgdyni
Alina z WarszawyPrzez chwilę zastanawiałem się, czy to bycie Warszawianką nie jest przyczyną braku kultury i poczucie wyższości. Może tak, może nie. Lecz bycie niewychowaną i nieprzyjemną osobą, to niestety nie tak rzadko się zdarza. Mają nieszczęsne swoje kłopoty, swoje dramaty i swoje przyzwyczajenia inżyniera i pewnie kierownika srogiego.Kończę z panią już wszelaką dyskusję. Nic pani pozytywnego nie wnosi. Ani pani nie rozumie, a nawet nie stara się zrozumieć. Po prostu swarliwość, no i co tu gadać - chamstwo z pani strony eliminuje z mojego towarzystwa.Proszę nie odpowiadać. Bo dodam jeszcze, ze jest pani pyskata i nie panuje nad sobą.Proszę wybaczyć - od kiedy jesteśmy na ty?
Alina@Warszawa
@jzg Sorry - nie mam żadnego wpływu na to jak rozumiesz prosty tekst pisany. Nie potrafisz nawet napisać po prostu:Kocopały wg mnie to jest to:... bo .... Twój komentarz jest idiotyczny, szczególnie jeśli pisze to inżynier. Tak więc zajmuj się swoimi kocopałami, a moje komentarze zostaw w spokoju, bo tylko Ty je opacznie zrozumiałeś - nikt inny nie miał problemów ze zrozumieniem prostego przekazu, w którym nie było słowa o konkretnych rozwiązaniach technicznych. Widać Twoje logiczne myślenie wpadło w jakieś turbulencje, ale nie będę ci tłumaczyć, co to przepływ turbulentny, ani co to liczba Reynoldsa, bo NB nie są od tłumaczenia przepływów turbulentnych. Sam sobie możesz znaleźć i poczytać, jeśli nie pamiętasz ze szkółki. Znowu napisałeś komentarz, który bardziej kompromituje Ciebie niż wnosi coś nowego do dyskusji. Szkoda tylko, że Ty tego nie czujesz, ani nie pojmujesz. Mnie nie jesteś w stanie obrazić, czy zdeprecjonować, ale ostrzegam, że każda kolejna próba podobnego chamstwa spotka się z odpowiednią reakcją. 
jazgdyni
@AzASpokojnie debatujesz z komentatorem, który już od roku wyśmiewa moje korzystanie z wiedzy gdzie się tylko da, dołączając do tego mój, czyli osobisty zachwyt nad AI, jako najpotężniejszej i najłatwiejszej do poszukiwań biblioteki wiedzy. Teraz ta biedaczyna, by sobie stworzyć jakąś tam reputację, sam sięga do do tych samych źródeł i wreszcie AI pisze mu parę mądrych zdań. Ale pycha jego pozostała. Ja w tekście zaznaczam co jest z AI, a co jest moje. On jednak podaje nieswoje jako jego własne. Ale widzisz, biedak nie jest myślący i kreatywny. Ja napiszę o naszych gdyńskich twórcach i przedsiębiorcach, a po chwili on pisze to samo. To dosyć marne, nie uważasz?PS. Ciebie nie irytuje wiedza i wypowiedzi polityków?
jazgdyni
 @AzWProsta debata ekspercka, która nie jest chamską kłótnią nie zawiera takich straszeń: - Jeśli nie napiszesz, będę uważała Twój komentarz za wyjątkowo chamski, a Ciebie za człowieka, który nie potrafi zrozumieć prostego tekstu. Niestety, mimo tego, że wiesz dobrze iż ciebie lubię, użycie zwrotu =mówisz kocopały= uważasz za tak straszliwą obelgę, że uznasz mnie za głupiego chama. Ja Tobie odpisuję jak mogę spokojnie, bo w klasyczny kobiecy sposób nie znosisz krytyki. Wybacz, na terytorium dyskusji w komentarzach do mojego tekstu, płci traktuję niemalże równo, jednak z pewną dozą większego szacunku dla pań. Ale szarmancki w takich rozmowach nie będę.Co ja mam myśleć, jak Ty rozpoczęłaś swoją uwagę takimi słowami: -"Co byłoby najtańszym systemem anty dronowym? To byłby (może już jest?) system przejmujący sterowanie dronów i wszystkich innych obiektów latających nad Polską. Takie techniki są znane od lat i rozwijane. Każdy dron, rakieta, pocisk, jest sterowany zdalnie."Bez obrazy, wytłumacz mi sens i logikę dwóch pierwszych zdań. Jak ja to rozumiem, to uważasz, że nadlatują drony, a my w dobrym momencie przejmujemy nad nimi kontrolę i wtedy one robią wszystko co my chcemy. Czy to tak mam to rozumieć? My mamy nad nimi kontrolę, więc na przykład kierujemy je na Królewiec; albo jeszcze lepiej - na Petersburg. Dobrze rozumiem? To faktycznie byłoby wspaniałe. Zgadzam się. Piszesz, że są tacy, co już tak robią. Oświeć mnie, a ja grzecznie podziękuję, kto już potrafi przejmować latające bezzałogowe obiekty. Dalej, co w twoim tekście pogrubiłem, niestety pociski i inne obiekty manewrujące w dużym stopniu są autonomiczne. Zdalnego sterowania jest jak naj mniej. Bo to jest właśnie najłatwiejsze do przejęcia. Pewnie wiesz, że dużo dronów na polu walki, więc na niewielkie odległości, operator steruje światłowodem, bo tak informacji nie można przejąć.Po to napisałem o Tomahawku, by właśnie pokazać, że nowoczesne urządzenia wojenne tworzy się tak, by jak najbardziej same - czyli właśnie autonomicznie - realizowały zadania. Chyba to dobrze wytłumaczyłem? A Ty się zdenerwowałaś na łagodne kocopały. Ja kiedyś chętnie bym Cię poprosił, byś mi wytłumaczyła problemy z przepływem turbulentnym. Ja również chętnie Ci opowiem, co znaczą i jak pracują najnowsze automaty.SerdecznościPS. Warto nie potocznie, ale dogłębne sobie wytłumaczyć znaczenie pojęcia AUTOMAT
Alina@Warszawa
Uzupełnienie do komentarza z 14.09.2025 godz. 22:01  βRAUN Z OBURZAJĄCYMI WIEŚCIAMI WS. DRONÓW I WCIĄGANIA POLSKI DO W0JNY! G. Braun mówi coś innego niż M. Jakubiak. Mówi, że tylko Białorusini ostrzegli stronę polską o lecących dronach, a Ukraińcy - NIE!  Mówi, że to holenderskie samoloty były w akcji i latające cysterny (stratotankery) z holenderskiego Eindhoven, wysłane stamtąd parę godzin przed informacjami o lecących dronach... Drony wleciały i z Białorusi i z Ukrainy.
spike
"Bloki nowsze (Block IV / TACTOM) mają łącze danych i zdolność do zmiany celu w locie — czyli po wystrzeleniu można komunikować się z pociskiem, przeprogramować misję, kazać mu loiterować nad obszarem i przekazać nowe współrzędne."-jakie kocopały opowiada Jakubiak, (cytat) skoro w czasie lotu rakiety operator można zmienić dane, więc kwestią pozostaje włamanie się do jego systemu i zmienić ustawienia czy rozbroić. Rakieta jest autonomiczna, jeżeli zakłóci się jej łączność, wtedy samodzielnie leci do celu, korzystając z własnych danych i systemu, wtedy jedynie pozostaje zestrzelenie.Podobny system mają drony które są obserwacyjne, z możliwością ataku rakietowego, a którego Iran potrafił przejąć nad nim kontrolę, sprowadzając na ziemię, czym się chwalili.
Alina@Warszawa
@jazgdyni  Nie rozumiem Twojego komentarza! Ja nie stawiam żadnej diagnozy,  nie wcinam się w szczegóły, bo to nie jest dla mnie istotne. Chodzi o ideę przejmowania sterowania nad obiektami latającymi bez względu na to jak są sterowane. A o wszystkich szczegółach technicznych mam świadomość - takie sterowanie te obiekty muszą mieć, bo byłyby bez sensu, gdyby nie miały! Napisz proszę, co w moim komentarzu uważasz za kocopały: "Wybacz, ale to są straszne kocopały. Nie stawiaj takich diagnoz, które ciebie kompromitują. To nie twoja specjalność i nigdy nie miałaś z tym do czynienia. Ani teorii, ani praktyki."  Jeśli nie napiszesz, będę uważała Twój komentarz za wyjątkowo chamski, a Ciebie za człowieka, który nie potrafi zrozumieć prostego tekstu. 
jazgdyni
Alina! Co ty mówisz?!"...Co byłoby najtańszym systemem anty dronowym? To byłby (może już jest?) system przejmujący sterowanie dronów i wszystkich innych obiektów latających nad Polską. Takie techniki są znane od lat i rozwijane. Każdy dron, rakieta, pocisk, jest sterowany zdalnie..."Wybacz, ale to są straszne kocopały. Nie stawiaj takich diagnoz, które ciebie kompromitują. To nie twoja specjalność i nigdy nie miałaś z tym do czynienia. Ani teorii, ani praktyki.Bardzo lubię Marka Jakubiaka, lecz niestety, on też jedzie na ludowo, a nie ekspercko. To dzisiaj polityk, a nie ekspert. Podam ci tak na przykładzie 40-to letniego Tomahawka, na którym też uczyłem się do DP. Samemu nie chce mi się pisać, więc dołączam ci informację z dokumentu [ jhual.edu IMAGE PROCESSING FOR TOMAHAWK SCENE MATCHING] Zrozumiesz wtedy, jak takie obiekty działają.Wbrew uproszczonym twierdzeniom, że „wszystkie pociski są zawsze sterowane przez operatora”, Tomahawk (szczególnie nowsze warianty Block IV/V) ma wysoki poziom autonomii nawigacyjnej i wykonawczej, wyposażony jest w szereg czujników i algorytmów pozwalających mu samodzielnie nawigować, identyfikować i korygować trasę oraz — w określonych trybach — loiterować i unikać zagrożeń. Jednak ważne zastrzeżenie: to nie jest autonomiczny „samodzielny zabójca” decydujący dowolnie o celu — operator nadal może (i zwykle ma możliwość) przekierować, zatwierdzić lub anulować misję dzięki łączu danych. RTX+1Nawigacja i korekcja trasy są zautomatyzowane — Tomahawk używa INS + GPS oraz starszych, ale skutecznych systemów TERCOM (terrain contour matching) i DSMAC (digital scene-matching area correlation), dzięki którym sam poprawia błąd nawigacyjny i „uzgadnia” obraz terenu z zapisanymi mapami. To daje mu dużą niezależność prowadzenia lotu bez stałej kontroli operatora.Bloki nowsze (Block IV / TACTOM) mają łącze danych i zdolność do zmiany celu w locie — czyli po wystrzeleniu można komunikować się z pociskiem, przeprogramować misję, kazać mu loiterować nad obszarem i przekazać nowe współrzędne. To zwiększa elastyczność, ale nie oznacza, że bez łącza pocisk nie potrafi sam zakończyć misji.Systemy rozpoznania obrazu (DSMAC) dają terminalną „pewność trafienia” — w fazie końcowej pocisk porównuje obraz terenu z zapisaną sceną i potrafi samodzielnie dokonać korekt, by trafić cel nawet przy błędach INS/GPS. To element autonomicznej decyzji nawigacyjnej w terminalu.Manewrowanie / unikanie obrony — Tomahawk programowo planuje trasy niskiego pułapu, zmiany kursu i odcinki manewrowe tak, żeby zmniejszyć wykrywalność i trudniej mu było stać się „łatwym łupem”. Bloki modernizowane mają też możliwość lokalnego sterowania profilem lotu i loiterowania nad obszarem.Nie mylmy „autonomii nawigacyjnej” z „autonomią decyzyjną co do wyboru ofiary” — Tomahawk jest złożonym, „inteligentnym” systemem kierowanym w znacznym stopniu przez oprogramowanie i czujniki, ale jego reguły działania i cele są zaprogramowane z wyprzedzeniem i operator/dowództwo zwykle ma możliwość interakcji (przekierowanie, abort) przez datalink. To zasadnicza różnica od w pełni autonomicznych systemów z samodzielnym wyborem i zatwierdzeniem celów. Dodatkowo:Kiedy „to było” — oryginalny Tomahawk wszedł do służby w latach 80. (serwis od ok. 1983), zaś Block IV (TACTOM) — wersja z datalinkiem, loiterowaniem i możliwością zmiany celu w locie — zaczęła wchodzić do służby na przełomie lat 2004/2005 (dostawy i modernizacje kontynuowane dalej). Nowsze modernizacje Block V zaczęły się pojawiać od ~2021. [Wikipedia]Tomahawk to nie „zdalnie kierowany pocisk” w każdym calu: ma złożone, autonomiczne systemy nawigacyjne (INS/GPS/TERCOM/DSMAC), potrafi loiterować i samodzielnie korygować tor, a współczesne bloki można też przeprogramowywać w locie przez datalink. Innymi słowy — jest w dużym stopniu autonomiczny, ale operator wciąż może ingerować.Możesz to też Panu Markowi przekazać. 
Dark Regis
Mówi. Na przykład mówił Astrofaza. Generalnie dron leci sam bez sterowania. Ma wbudowany komputer do śledzenia sygnału GPS. W momencie wykrycia zagłuszania lub spoofingu przechodzi na nawigację inercyjną (czyli trzy żyroskopy, czy co tam badające przyspieszenia w trzech płaszczyznach; czemu w trzech?). Po wyjściu ze strefy włącza się znów GPS i koryguje kurs. Kiedyś zaogniłem dyskusję na YT, gdy stwierdziłem, że istnieją Polacy, którzy startując z dowolnej platformy, choćby z chińskiego drona, mogliby "wspawać" mu komputer typu Jetson Nano, Odroid, czy nawet Raspberry Pi botland.com.pl Oprogramować takie sytuacje ze "skaczącym" GPS-em jak należy plus mapę kontrolnych punktów nawigacyjnych i małą AI do główkowania i zrobić prawdziwego autonomicznego drona bojowego. Jazgot jaki się rozpoczął przypominał mniej więcej to co zwykle: poco to, na co to, bo wojna przyjdzie, bo nas znielubią i inne nocne Polaków cwelizmy.
Alina@Warszawa
Tu Marek Jakubiak o dronach: Rząd gra rosyjskimi dronami! Próbują ukryć afery! || Marek Jakubiak Co byłoby najtańszym systemem anty dronowym? To byłby (może już jest?) system przejmujący sterowanie dronów i wszystkich innych obiektów latających nad Polską. Takie techniki są znane od lat i rozwijane. Każdy dron, rakieta, pocisk, jest sterowany zdalnie. Nikt nie mówi jak były sterowane drony, które wleciały do Polski. Czy z Ukrainy, czy z Rosji, czy z Białorusi, czy z satelity. Nikt nie mówi KTO sterował tymi dronami. Jeśli wiedzielibyśmy te podstawowe dane, moglibyśmy zgadywać kto i po co je do nas skierował. Same nie przyleciały! Jakubiak mówi, że i Białorusini i Ukraińcy ostrzegli Polaków że lecą! Może czas wzorem inicjatorów ROG (Ruchu Obrony Granic) zacząć tworzyć gminne, powiatowe i wojewódzkie systemy obronne, dostosowane do warunków miejscowych, możliwości finansowych i ludzkich? I to jak najszybciej. Przede wszystkim zaś wszyscy ludzie powinni być natychmiast przeszkoleni w posługiwaniu się bronią.