Otrzymane komantarze

Do wpisu: Odczuwam globalne ocipienie (pardą, ocieplenie)
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
Widzę, że Wielce Szanowny Autor w iście szampańskim sztosie. Gratuluję kolejnej znakomicie celnej notki! A to globalne ocipienie (pardą ocieplenie) to klasyczny pic na wodę fotomontaż.  Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu! To mówiłem ja, Pasierbiewicz Krzysztof, wykładowca geologii dynamicznej. Pozdrawiam jak zwykle serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz Post Scriptum Nad wyraz smakowita fotka!!!
mada
Ociepleć można/pardą, ocipieć/.
NASZ_HENRY
Rozumiem dobre chęci ale z VATem to niezupełnie tak i to nie on stanowi 80% podatków ;-)
Do wpisu: Pieprzyć prawicę?
Data Autor
Ja trochę konstruuję te swoje zagadki tak, żeby nie podpaść ludziom i świetości z 2000-letnią historią. Ale, żeby nie było całkiem śmiesznie... Hierarchia warości, zgodnie z łacińskim kierunkiem zapisu jest oczywista: 1.B 2.H 3.O - i na to może już nie wystarczać energi, może na tym punkcie się oszczędza... Punkty 1 i 2 na poziomie lokalnym dają doskonałe samopoczucie spełnienia obowiązku, swojej pełnej wartości i świadectwo moralności u bliźnich. Punkt 3 można też interpretować na wałsne potrzeby jako "Ojcowizna". P 3 (majętność) w środowisku lokalnym daje mir i na tym można poprzestać. Komplet kryteriów porządnego, prawego Polaka. Ja ten p.3 uważam za niedowartościowany w haśle - jednak powinno być jednoznacznie czytane Ojczyzna i podniesione do rangi poprzednich. Piszę o porządnych ludziach o poglądach prawicowych, których stan majątkowy jest niezły i ustabilizowany. Uważam, że "lżejsze" traktowanie p.3 sprawia, że na 11.11. w Stolicy stawia się zaledwie 100 tys. manifestantów. Uażam, że ta nieobecność 3.400.000 prawych obywateli skutkuje między innymi tym, że ambasador Mull nie odczuwa presji prowadzenia poważnych rozmów z PiS. "Lżejsze" traktowanie p.3 wywołuje "umiarkowaną" frekwencję na lokalnych uroczystościach patriotycznych, nieporównywalnie mniejszą niż na obowiązkowych uczestnictwach cotygodniowych, pomimo to, że wobec oferty multiplagi, są to wydażenia atrakcyjne i urozmaicające życie. Czyli brakuje poczucia obowiązku "być tam". No chyba, że kilkudziesięciu skromnie, acz schludnie odzianych, szacownych emerytów uosabia siłę - potęgę prawicy.
jazgdyni
Tak, robi się to podstępnie i powoli. Trudno to więc zauważyć, jeśli ktoś się uważnie nie przygląda. Ostatnie 7 lat to potężna ruina państwa i obywateli. Kto mówi, że jest odwrotnie jest głupi i ślepy. Zaślepiają pozory - dom, który się wreszcie wybudowało, a który jest czymś najnormalniejszym na świecie, używany samochód kupiony od Niemca po stłuczce, telewizor a w nim taniec z gwiazdami i Wojewódzki z psią kupą (to brachu było mocne!), grill i piwko. Czyli to, co już dawno ma każdy Murzyn w Alabamie. Pozdrawiam
jazgdyni
Czyli Panie Krzysztofie to zjawisko powszechne z tą młodzieżą. Muszą oni mieć nieco inną percepcję, mniej analityczną i bardziej podatną na propagandę wroga. Zauważyłem, że wysoce wyszkoleni funkcjonariusze propagandy Systemu, często stosują takie tricki, jak paralogizm i paradoks (Czy Pan Bóg może stworzyć kamień, którego sam nie podniesie?). Młodzi się na to łapią. Musimy dużo spokojnie tłumaczyć. Bez zacietrzewienia, bo wytartych haseł nie przyjmują. Serdeczności wielkie i dziękuję
jazgdyni
Kto to powiedział: " Nieznajomość twojego wroga czyni walkę z góry przegraną" ? Musimy utrzymywać kontakt, żebyśmy mogli być gotowi do walki. Sam osobiście mam trzech stalkerów, którzy przeszukują blogosferę, notują każde moje słowo, bu potem je wyśmiać i splugawić. To jest wojna. I nie czas na subtelności i ekskluzywność. W czasie II Wojny Światowej, mimo walk i morderstw, w Lizbonie spotykali się przedstawiciele wszystkich walczących stron. Razem dyskutowali, jedli i pili. A gdy wojna się zakończyła, mimo tej Lizbony, jedni drugich powywieszali.
"...już dość polskiej krwi zostało upuszczonej..." Otoz to, JUZ DOSC. Obecnie jest upuszczana krew NA ZYWCA z calego panstwa i narodu, tyle ze skrycie. Jestesmy ekonomicznie skrwawiani przez dlug publiczny, a biologicznie przez EKONOMICZNE BARIERY przyrostu naturalnego. To jest wlasnie nasza krew i krew naszego panstwa. Moim zdaniem na Polsce i na Polakach dokonuje sie obecnie UBOJU RYTUALNEGO.
jazgdyni
Panie Krzysztofie Bardzo słuszna analiza. Dokładnie tak pamiętam swoje wzrastanie i otoczenie. Niedobitki starej inteligencji o zazwyczaj szlacheckim rodowodzie i pieniąca się w koło piana Nowych. Bez kultury, bez kindersztuby, pryncypiów, tradycji i moralnego kośćca. Tak było niestety. Nastał homo sovieticus, a potem jego dzieci i wnuki. Tak walą się cywilizacje. Czy my jesteśmy ostatni epigoni? Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
@Andy51  @jazgdyni W latach powojennych komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny.   W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Ta grupa społeczna od inteligencji „starej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała, świadomości, bądź jej nie dopuszczała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans.   Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. Otóż nic bardziej złudnego, gdyż proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez pewnego redaktora wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast. W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komuny, materiał ludzki został wykorzystany, trzeba przyznać genialnie, przez owego redaktora poczytnej Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli utwierdzenie ludzi w poczuciu społecznego awansu. I tu jest pies pogrzebany. Pozdrawiam Panów serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ja, mimo wszystko, liczę na jeszcze jeden narodowy zryw i odzyskanie prawdziwej niepodległości..." --------------------------- Ja również Panie Januszu. Ja również! Pozdrawiam przedświątecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Z Pana tekstu jednego nie rozumiem - po kiego grzyba lezie Pan (proszę wybaczyć poufałość) na te portale, piszące brednie? Przecież pisze Pan, że odróżnia Pan dobro od zła. To po co Pan tam traci czas, na tych neonach itp., po co Pan traci energie na dyskutowanie z nimi?..." --------------------------- Przed dwoma laty w notce pt. "Dziesięć grzechów partii Jarosława Kaczyńskiego" pisałem, cytuję: "Po drugie – szanuj własną tożsamość, lecz nie zasklepiaj się w kręgu „samych swoich” Bardzo często komentatorzy mojego blogu piszą do mnie z wyrzutem: „jak pan może oglądać Szkło Kontaktowe?”, albo „porządny człowiek nigdy nie słucha Radia TOK FM”, albo „jak pan mógł na promocje swoich książek wpuszczać celebrytów salonu III RP?” – i tak dalej.     Otóż uważam, że zasklepianie się wyłącznie w sferze jednej opcji politycznej wyjaławia zdolność racjonalnego postrzegania rzeczywistości i zabija polityczny instynkt samozachowawczy. Bo jeśli się chce być poważnym partnerem w dyskursie politycznym musi się na bieżąco śledzić poczynania tych, z którymi walczymy.   Często też sympatycy PIS wytykali mi, że utrzymuję znajomości z „platformersami” i bywam w miejscach, gdzie oni bywają. Przykro mi to mówić, ale takie połajanki uważam za wyraz politycznego protekcjonalizmu, gdyż działanie na rzecz, pisanie dla i spotykanie się z ludźmi wyłącznie „naszej” opcji politycznej wyjaławia polityczną wyobraźnię.     A ostentacyjne strojenie fochów i wyizolowywanie się z kontaktów ze stroną przeciwną skutkuje oddaniem konkurentom politycznym całego pola, co w efekcie prowadzi do tego, iż „ortodoksyjni” pisowcy są uważani za zapatrzoną w siebie mniejszość i egzotyczne towarzystwo wzajemnego zachwytu nad samymi sobą...", koniec cytatu.     Niestety jak widzę "mówił dziad do obrazu...". Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Godzinami rozmawiam z moim 30-letnim synem starając się go przekonać do polskiej prawicy. On bez dwóch zdań jest konserwatystą. W wysokiej estymie ma te wszystkie wartości, które są naszymi, polskich prawicowców, sztandarowymi hasłami. Jednakże na sformułowanie "polska prawica", PiS, czy polski kościół reaguje alergicznie i nie chce mieć z tym nic wspólnego. Już bardziej woli stać na uboczu. Pytam się go, dlaczego? Bo im nie ufa, mówi (choć akurat mi ufa), twierdzi, że za polską prawicą stoi fałsz, bo sam często właśnie, od wg. niego, tak zwanych prawicowców słyszy, że PiS jest do dupy, z drugiej strony, że młodzież wszechpolska, to faszyści, że wszyscy się tylko kłócą i tak na prawdę nikt nie ma programu, tylko chce się dorwać do władzy, by robić to samo, co Tusk. Taki jest obraz i taki jest odbiór polskiej prawicy wśród tych, co stoją z boku i których łatwo można by zdobyć..." --------------------------------------- Nie uwierzy Pan, ale mam dokładnie taki sam problem z moją 22-letnią córką. Chyba wiem, gdzie jest pies pogrzebany, ale nie chcę o tym pisać szerzej, gdyż najprawdopodobniej nie zostanę przez "naszych" zrozumiany. PIS jest rzeczywiście jedyną siłą, która może odsunąć PO od władzy. Sęk w tym, że oni nie przyjmują konstruktywnej krytyki. I dlatego właśnie zawsze o przysłowiowy włos przegrywają Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za bardzo ciekawą notkę, Krzysztof Pasierbiewicz
jazgdyni
Kanada i Australia to bastiony resortowych. A ci z kryminalnym epizodem, jak mój kolega z liceum Janusz Lazarowicz, defraudant jednego OFI, ukrywają się w RPA, albo Argentynie.
jazgdyni
Dziekuję za link. Przykre, że ludzie się indyczą i unoszą ambicjami. To dosyć typowe w środowiskach naukowych.
jazgdyni
Bolesne dla mnie jest to, że mamy tu zderzenie dziennikarstwa z propagandą. Co mamy? Trójka propaguje gender, neo-liberalizm i swobody obywatelskie. TOK FM to tuba GieWU, Polityki i Krytyki Politycznej. Brak dziennikarstwa bez propagandy. Pozdrawiam
Teresa Bochwic
W Kanadzie zaskakujaco dużo resortowych. Kolega opowiadał mi, że tam resortowi wysylali swoje dzieci. Niektóre pracują dla rodziny.
Teresa Bochwic
Ja też chętnie słucham TokFM, ma zresztą wiele doskonałych, choć nieprofesjonalnie prowadzonych audycji na tematy gospodarcze czy ekologiczne, społeczne itd., ale ani przez chwilę nie wierzę w ich propagandę. Tracić czas za zastanawianie się, jak dalece moga mieć rację propagandysci? Nie, dziekuję. Pozdrawiam Pana.
NASZ_HENRY
Ten pański profesor to ma kolegę profesora w Toronto. Tamten to profesor resortowy i to tłumaczy jego zachowanie. A pańskiego to tylko wiek może tłumaczyć. O sprawie niezalezna.pl dzisjejsza niezależna ;-)
jazgdyni
@Teresa Bochwic Dam taki jeden przykład. Bardzo szanowany przeze mnie profesor, własciciel swojego bloga, ale nie piszący tutaj, jest w sprawie Smoleńska gorącym zwolennikiem maskirowki i obraził się na formację Macierewicza, za to, ze nie chciał rozważać takiej alternatywy. Obaj, to świetni, prawi patrioci. Lecz ich niemożność dogadania się rzuca cień na całą prawicę. Sprawa manipulacji i agentury wpływu jest oczywisty. Cały ten wrzask o rezunach i banderowcach narobił, choćby w blogosferze sporego bigosu. Trudno było rozpoznać, kto jest płatnym trollem, a kto pożytecznym idiotą zagubionym w rzeczywistości. Zaglądam, ale tylko czasami, na te, jak Pani nazywa, głupie portale, żeby mieć pełniejszy obraz. Tak, jak czasami prowadząc samochód słucham TOK FM, czy czasami patrzę na Olejnik. To naprawdę robi mi dużo dobrego. Jak gorzkie lekarstwo. Ładuje akumulatory. Pozdrawiam
jazgdyni
@siermięga Witam Ja, mimo wszystko, liczę na jeszcze jeden narodowy zryw i odzyskanie prawdziwej niepodległości. Dlatego my wszyscy tutaj i nie tylko, musimy usilnie pracować, pracować i pracować. A mój artykuł jest zwróceniem uwagi na to, żeby robić to jak najlepiej. Pozdrawiam
jazgdyni
@minimax Obawiam się, że masz rację. Pisałem o tym w felietonie "Siła odpowiedzieć na siłę". Zostałem za to zwymyślany, ze dążę do rozlewu krwi,  już dość polskiej krwi zostało upuszczonej. Jestem optymistą - przełom nastąpi. I to nie tylko w Polsce. Pozdrawiam
jazgdyni
@taganka Mądre słowa! Dodam jeszcze - kłamstwo się o wiele łatwiej przebija do świadomości, niż prawda. Pozdrawiam
jazgdyni
@Andy51 Ależ oczywiście Andrzeju - panuje wszechobecnie czerwona i różowa komuna. Mój słynny Układ i System. Ale skupmy się na tych rozrabiaczach i mącicielach w naszych własnych szeregach. To jest okropne. Czy doszło coś do ciebie o organizacji PiSu w Gdyni? Bo było bardzo dużo wejść po mojej krytyce? I co? I nic! Pies szczeka, a karawana jedzie dalej. Serdeczności
jazgdyni
@Zyndramek To bardzo ważne stwierdzenie o BHO, jako o całości, bez rozbierania na składowe. Dopiero teraz o tym pomyślałem. Dziękuję. To prawda, żyjemy w patologicznym Układzie, gdzie poparcie się kupuje - zgodą na małe przekręty i kombinowanie. Ale dlaczego nasza prawica jest taka? Żeby delikatnie powiedzieć - mało atrakcyjna. Pozdrawiam