Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czego chce Ordo Iuris i Łukasz Warzecha?
Data Autor
jazgdyni
Od dawna podziwiam Twój instynkt i mam dużo satysfakcji, że dochodzimy do podobnych wniosków. Tym bardziej, że prawda faktów przykryta jest sprytną siatką przekłamań i półprawd. No i emocje dają znać, spychając nasze myśli na wrzeszczące, okropne jędze. Serdecznie pozdrawiam
Jabe
To proszę walczyć tu.
gorylisko
metafora...nie powiem, malownicza... ale baaardzooo celna... zaczynam się zastanawiać, że Ordo Iuris wykonał krecią robotę... moim zdaniem tak... po prostu albo cała instytucja to judasze albo kilku oficjeli... czas pokaże bo sprawa ucichła... a zaczyna im sie palić koło d... więc coraz więcej rozpaczliwych ruchów... bo gdy donka przyskrzunią w pierdlu to może on zacząć sypać choćby za dodatkowe porcja kawioru za kratami ;-) a może nawet dadzą mu drużynę piłkarską stworzyć w jakimś pierdlu...
eska
Polecam własny tekst - nie mam zdrowia walczyć na dwa fronty, więc jest tylko na S24 > eska.salon24.pl
xena2012
podano,że obecna liczba legalnych aborcji w Polsce w tym roku wyniosła 1044,w tym jedna z gwałtu,10 z powodu zagrożenia zycia matki,pozostałe to ciężkie ,nieodwracalne uszkodzenia dziecka w łonie matki.Mozna zadac pytanie tylko tyle czy aż tyle? Ale trzeba tez zadać inne pytanie i skierowac je do organizacji Ordo Iuris:jeśli upadnie rząd PiS-u a lewactwo uchwali aborcje na życzenie to ile tych aborcji będzie? Przypuszczam że liczba sięgnie wtedy dziesiątek tysiecy i to jest ten zysk jaki Ordo Iuris osiagnie?.Tyle że wtedy będzie zachowawczo milczał tak jak za czasów rządów poprzedników.
Jabe
Pamiętam, że po tym jak rząd Jana Olszewskiego upadł w wyniku kontrataku po sporządzeniu przez ministra Macierewicza sławnej listy, zaczęto winić JKM, autora uchwały, że tym działaniem zniweczył przygotowywany skrupulatnie plan lustracyjny. Wykazał zaślepienie, brak politycznego wyczucia i rzucił rządowi kłodę pod nogi. Sabotażysta! A przecież nikt lustracji przeciwny nie był. Miała być tylko cywilizowana, a nie dzika. Gorące głowy tylko przeszkadzały ludziom rozumnym w tym dziele. Tak się jednak zawsze okazywało, że ten akurat projekt, który był rozważany, okazywał się nieodpowiedni i dziki. To uciszanie bynajmniej nie płynęło z kręgów związanych z Janem Olszewskim czy Antonim Macierewiczem, inny uciszacz wziął to na siebie. Kto uważnie obserwował, mógłby zapewne podać więcej przykładów. Na przykład, dwa lata temu ponoć sfałszowano wybory – tzn. wtedy wydawało się, że tak, a teraz okazuje się, że nie ma tematu. Był nawet proteścik połączony z naruszeniem miru. Ktoś chyba nawet poszedł za kratki. Wówczas też odezwali się uciszacze. (Link od Pana) Ja nie chcę się jednoznacznie wypowiadać o tej odsłonie uciszania, ale to ma swoją historię.
Józef Darski
bo to prowokacja była i będą kontynuowali. IBRIS dało wyniki sondażu zafałszowane jak w wypadku rzekomego poparcia dla Petru w ich "badaniach", żeby dać paliwo prowokatorom.
Jozue
Wytrącili amunicję opozycji z rąk, ostał im się jeno sznur.
Jozue
Ma Pan rację. Oni są za a nawet przeciw jak to mówiła pewna kanalia. Pytam się po co to karanie kobiet umieścili w projekcie. Jako amunicję dla opozycji?. Wiadomo było iż jeśli usłyszą o karaniu, to będą się bały. Karanie to była największa amunicja.
Mind Service
Od dawna twierdzę, że Niepoprawni to w większości ruska agentura... Pozdrowionka :)
jazgdyni
Dla mnie sprawa jest dziwna. Szczególnie moment. Akurat Rzepliński się skończył
Anonymous
Odnośnie Marksa, nie zgodzę się, że kryptokomunizm światowych korporacji i instytucji finansowych jest ewenementem. To właśnie te instytucje w walce z kapitalizmem zyskały oręż w ideologii Marksa, a później Keynesa. Oto co mówi "nasz" Mateusz Morawiecki: "Społeczna odpowiedzialność biznesu jest kluczem do lepszego świata przyszłości" "Poprzez rozmowę, poprzez dialog taki, jaki jest inspirowany przez OECD, przez nas tutaj, mamy okazję jednocześnie przybliżać do siebie te dwa wymiary. Czyli biznes, który z natury rzeczy patrzy na zysk, oraz wymiar społeczny. Właśnie takie prowadzenie biznesu, który przyciąga, który szuka tego wspólnego mianownika pomiędzy różnymi grupami społecznymi, który daje im szansę, bo wciąga się ich do wspólnego rozwoju - ma wymiar odpowiedzialnego rozwoju" Dalej w wywiadzie dla wPolityce.pl padają słowa: "o społecznym prowadzeniu się biznesu". Trudno w jego wypadku mówić o kryptokomunizmie. Raczej określiłbym to jako szczere rozwinięcie marksizmu-keynesizmu.
OLI
Antypisy są również okopane na portalu Polonia Christiana PCh24.pl. Wchodzę tam, bo umieszczają wiele wartościowych artykułów, niedostępnych gdzie indziej. Jeśli chodzi o bieżące komentarze polityczne serwowane tam przez z grubsza ociosanych panów, marzących zdaje się o tym, że uda im się w końcu zostać dziennikarzami - to brak mi słów, żeby je skomentować. Hybryda dziennikarstwa polegająca na skrzyżowaniu epigona korwinizmu późnym Warzechą i wczesnym Ziemkiewiczem, zaszczepiona na Marku Jurku a może nawet na jakimś biskupie. Napastliwość, brak obiektywizmu, uporczywe zwalczanie wszystkiego, co PiS robi, nieważne- dobrze czy źle. A wszystko podlane pragnieniem i nadzieją, że to jacyś INNI powinni rządzić. Nie mówią co prawda kto by to miał być, bo albo im wstyd się przyznać do młodzieńczych mrzonek, albo jeszcze nie wiedzą, ale na wszelki wypadek średnio raz na tydzień usiłują obalić PiS. Za którymś razem to się czasowo zgra z wyłonieniem się nowej władzy np z piany morskiej i zwolnione miejsce po Pisie będzie jak znalazł.
jazgdyni
Widziałem i byłem zszokowany. Myślałem, że to poważny Instytut. A to ideowi zaganiacze. Rozumiem pojedyńcze akcje Marka Jurka, czy Terlikowskiego, lecz chyba najpierw musi być dobro państwa i utrzymanie nowej władzy, bo jak rozwalą PIS, to europejskie komunistki będą skrobały na każdym rogu ulic. A na NP dopiero zajrzę.
3rdOf9
Nie sądzę, bo byłaby to świadoma dywersja we własnych szeregach. W naszych szeregach jest sporo dywersantów, zawsze było i zawsze będzie. Lecz jak się mocno chce kupę, to nie da się poważnie myśleć o świętym sakramencie. Zdanie stylistycznie dziwne i nie pasuje do reszty artykułu - złagodziłbym środki wyrazu nie rezygnując z sensu. Ogólnie rzecz biorąc artykuł bardzo dobry, wnioski i spostrzeżenia słuszne, zgadzam się z tym. Dobrze jest, że wielu z nas orientuje się w sytuacji -> prawicowa ławka może wkrótce się wydłużyć.
Anonymous
"Niemalże już od roku staramy się odzyskać i odbudować Państwo Polskie. Nie jest łatwo. Ci, co mają dużo do stracenia, świetnie się czujący w zgniłej III RP, zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami, robią wszystko, by naprawa państwa się nie udała." To prawda. Zagranie z omawianym projektem ustawy jest czytelne i taktycznie zrozumiałe, aby przyszły sejm nie przegłosował zaostrzenia walki z życiem. Tak to postrzegam na tle dotychczasowych, kompromisowych działań PiS wobec wielu oczekiwań pozostających pod wpływem przeszłości i bieżącej propagandy, bo nie oznacza to kroku w lewo, ani rezygnacji z celu, jak w innych działaniach politycznych. Oczywiście oznacza to stanie w miejscu, czyli ofiary będą. Zakładam, że mają dać szansę na przeżycie następnym. Nie znamy jednak celu, do którego dążymy. W działaniach nie ma przewidywalnej strategii. Sądząc po taktyce kierunek zmian nie jest aż tak różny od dotychczasowego. PiS ustawia się w roli partii umiarkowanej aby zyskiwać elektorat środka. Można powiedzieć, że walczy o jedno odchylenie standardowe. To oczywiście może być skuteczne. Może, bo mimo wystrzelania się z lewicowych obietnic nic nie wiadomo o wzroście poparcia. Taktyka w sprawie Ordo Iuris jest innowacyjna, bo dotąd PiS skupował poparcie za ciężkie pieniądze bez widocznych efektów, a teraz wykorzystał nacisk prawicy i kontrę lewicy do zyskania roli rozjemcy. W sprawach gospodarczych taktyka poszukiwania optymalnego, kompromisowego rozwiązania jest nie tylko akceptowalna, ale może przynieść powszechną korzyść. Tu jednak działania PiS wspierają najbardziej lewe z lewych odnóży. Tu nie ma taktyki. Jest bezkompromisowość o przewidywalnych, złych konsekwencjach. W sprawie, w której chodzi o etykę okazuje się, że PiS potrafi prowadzić taktykę kompromisu. Są różne możliwe przyczyny takich działań, w tym takie, które budzą obawy.
Można się zastanawiać, czy Ordo Iuris nie mogło przewidzieć skutków. Wiem jednak, z pewnością, ze w takich przypadkach nie ma przypadków są tylko znaki.
Do wpisu: Rzetelność naukowca a manipulacja
Data Autor
Zgodnie z tytułem, który Pan cytuje, powinno być "nowoczesny". Pozdrowienia dla Pana.
jazgdyni
Określenie polski kołtun jest jak najbardziej adekwatne. Człowiek z tytułami, któremu zadaje się konkretne pytania w temacie, a ten ucieka w moralne dywagacje, wystawia sobie ośmieszające świadectwo. A już najbardziej nie jest to postawa naukowca. Andrzej Zoll to klasyczny profesor komunistyczny, przesiąknięty dogmatami nauki radzieckiej. Wtedy ważniejsze było, czy badanie i praca naukowa są prawomyślne i główny cel - przełamywanie schematów, był dostępny wyłącznie za zgodą biura politycznego. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam Mamy serce i rozum po właściwej stronie. Pozdrawiam
jazgdyni
Pozdrawiam Panie Krzysztofie! Ma Pan całkowicie rację! Użyli prawa w sposób kryminalny. Tylko co z tego? Prawo jest tak skonstruowane, że są nietykalni. A gdyby nawet starać się ich ukarać, to byłby wrzask na cały świat. Bo lewactwo nie da sobie zrobić krzywdy. Chyba, że jest się silnym, jak Erdogan. Serdeczności
jazgdyni
Sędziowie TK mają tylko i wyłącznie prawo rozstrzygać o konstytucyjności lub niekonstytucyjności ustawy. Ocena i dywagacje co do faktów zawartych w ustawie wykracza poza zakres kompetencji TK. To nie moja interpretacja, a nawet nie krajowa. Lecz nie pamiętam gdzie i jakie międzynarodowe forum to oświadczyło.
jazgdyni
Witam Czy makabryczne, hitlerowskie badania i eksperymenty trzeba wykreślić ze zbiorów nauki? To mnie też nurtowało, gdy przechodziłem szereg kursów ratownictwa morskiego, gdzie przeżywalność w warunkach hipotermii właśnie gruntownie zostały zbadane w obozach koncentracyjnych. A co do dra Piotrowskiego, to zauważyłem pewną prawidłowość - im mniej utytułowany akademik ma do powiedzenia w dziedzinie, której się poświęcił, tym bardziej zaczyna się zajmować duperelami, w tym typu etyczno - moralizatorskiego. Gdy pracowałem na uczelni i robiłem to, co mnie fascynowało, to zaczynałem o 08:00 i kończyłem o 19:00 lub później i nie chciało mi się kompletnie myśleć o obocznej aktywności. Niestety, gdy teraz rozmawiam ze znajomymi profesorami, to trzymają oni dziesięć srok za ogon. A nauka? Wolne żarty! Pozdrawiam
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Dobrze, że Pan zwrócił uwagę na ambiwalentne moralnie postawy naukowców. Szczyt cynizmu: łamanie etyki poprzez odwoływanie się do etyki... Mam wrażenie, że demoralizacja świata naukowego jest głębsza niż mogłoby się wydawać. Prof. Zoll napisał "kodeks naukowca" w odpowiedzi na I Konferencję Smoleńską, wg którego naukowiec nie powinien podważać istniejącej wiedzy ani wypowiadać się dziedzinach nie ujętych w dyplomach. Absurd takich zapisów nie zrobił wrażenia na olbrzymim środowisku, którego powołaniem i misją jest właśnie podważanie istniejącej wiedzy i wyrażanie opinii w ważnych dla ogółu sprawach. Jedno tylko stowarzyszenie ze środowiska poznańskiego zaprotestowało. Żaden głos nie wyszedł z senatów i rad naukowych, nie pojawił się temat w "Postępach fizyki" i innych pismach środowiskowych. Z puszek po piwie i parówek niezależnych specjalistów rechotali ich koledzy, którzy codziennie na swoich wykładach za pomocą skrajnie prostych modeli wyjaśniają najtrudniejsze, najbardziej złożone zjawiska i teorie. Zasady, moralność i etyka pojawiają się tylko tam gdzie da się nimi komuś przyłożyć. To jest nowoczesny polski kołtun. Sto lat temu grasował w klasie średniej, dzisiaj wśród elit.
Mikołaj Kwibuzda
Już odpowiadam. Jak jest w naukach technicznych, nie wiem. W przyrodniczych mamy do czynienia z poważnym problemem etycznym (czy można wykorzystać wyniki nieludzkich badań dra Mengele? - Jasne, że nie. - Nie? Nawet wtedy, gdy na ich podstawie można stworzyć lek lub procedurę medyczną ratującą życie?). W humanistyce piotrowszczyzna jest czymś kuriozalnym i sprzecznym z wszelką metodologią. Mimo to, osmielam się stwierdzić, "takich Piotrowskich" jest już większość. Poprawniactwu udało się wypchnąć z głównego nurtu spokojna analizę źródłową i zastąpić ją moralizatorstwem. Część naukowców uciekła od tego w postmodernistyczne międlenie typu "historia jest tekstem". Ale szczególnie podatne na takie manipulacje są nauki prawne, gdzie bardzo łatwo zamieszać zadanie opisu stanu faktycznego i wyjaśnienia jego przyczyn - co jest zadaniem nauki - od postulowania jakiegoś stanu, co jest zadaniem ideologii.