|
|
Ryszard Surmacz Jest Pan bardzo inteligentnym człowiekiem. Potrafi też Pan wychwycić niuanse, które potem trzeba rozbudować. Tak tu trafił Pan w samo sedno. Chcąc brać lekcje muzyki, myślałem właśnie o podstawach, o teorii muzyki i jej rozpoznawalności pod względem stylów. Umiejętność tego typu pozwala na dość swobodne poruszanie się po jej przestrzeni i pozwala zapamiętywać szczegóły, które staja się rozpoznawalne i zrozumiałe. Właśnie od tej strony chciałem dojść do sedna i wyobrażam sobie, że jest to doga na skróty. Czy mi się uda - nie wiem ponieważ jestem takim rozpędzonym biegnącym jak gryzoń po wewnętrznej stronie bębna i ani ja nie mogę, ani nikt inny bębna nie chce zatrzymać. |
|
|
Dark Regis Jeszcze słowo w sprawie jazzu. Chyba zrozumiałem źródło Pańskiego niepokoju dotyczącego rozpoznawania tych konkretnych kawałków. Dotyczy ono samej absolutnej podstawy wiedzy muzycznej, czyli umiejętności zdefiniowania pojęcia jazz. Otóż w muzyce stosuje się różne skale muzyczne. W tym wyróżnia się takie, które są charakterystyczne m.in. dla jazzu, albo głównie dla jazzu, jak np. skale pentatoniczne. Tu jest stosowny artykuł: en.wikipedia.org
W tych skalach właśnie słyszymy taki charakterystyczny efekt, który można nazwać "zakwaszaniem" muzyki. Bardzo łatwo jest odróżnić utwór stosujący skalę jazzową, gdyż ma właśnie takie charakterystyczne brzmienie daleko odbiegające od szkolnej "doremifasoli". Drugim elementem wyróżniającym jazz jest sekcja perkusji, która jest bardzo aktywna (groove). Często perkusja w jakimś miejscu się nakręca, jakby miało to być solo na bębnach - to jest krótki breakbeat. W tych utworach przypominających jazz jest właśnie ten kwaśny posmak (skala jazzowa), a także wyraźnie słychać perkusję (właśnie trochę chodzącą jak bossa nova - zob. linkowane kiedyś obiegniki dla różnych groove). Są wyraźnie słyszalne synkopowania i rytm swingowy, ale jednocześnie perkusja jest dość monotonna, martwa, zupełnie inaczej niż w pełnokrwistym jazzie. Pełni tu ona rolę podobną do beatu w techno itp. Ponieważ jednocześnie wyraźnie słychać efekt odwrócenia utworu i wysunięcia na pierwszy plan basów, sekcji rytmicznej, a schowania linii melodycznej za tą fasadą, więc klasyfikuje się to jako dub. Jeszcze raz zalinkuję ten utwór (Kieser Velten - El Corazon): youtube.com
I dla kontrastu coś delikatniejszego, gdzie perkusja i basy robią podobną robotę, choć już nie ma tego wyraźnego dryfu ku jazzowi (Tara Putra - Tight Flair): youtube.com
Ten dziwaczny łomot basowy jest też właśnie jedną z cech charakterystycznych dubu. Jest taki twórca muzyki z Nowej Zelandii o ksywce Grouch, który stworzył własny podstyl będący wyeksponowaniem basów do granic możliwości percepcji słuchacza, czyli do pogranicza grania mu na nerwach ;)
Grouch - Indifference: youtube.com
A tu jest to coś w stylu chyba minimal techno zremiksowane do stylu dub linkowanego wyżej (tempo, beat): youtube.com |
|
|
Dark Regis Oto przykład problemów w klasyfikacji stylów muzyki. Najpierw oryginalny utwór:
Fluke - Slap It: youtube.com
Jest on klasyfikowany jako rave techno. A teraz weźmy na tapetę pewien ciekawy jego mix:
Matrix Reloaded Rave (Aphrodite Mix): youtube.com
To już mało przypomina techno a tym bardziej rave, choć ma podobny rytm i nawet charakterystyczne "umtz umtz umtz" w tle. Jednak ten rytm i tempo są też charakterystyczne np. dla stylu deep house. Proszę wziąć jakiś mix deep house i zobaczy Pan, że to świetnie pasuje i daje się dołączyć do składanki. Żeby nie być gołosłownym, np. ten (powiedzmy gdzieś w miejscu 1h10m):
youtube.com
Ale pozostają jeszcze inne ciekawe cechy, których może nie mieć typowy utwór house. Słychać tam np. takie "kwaśne" dźwięki syntezatorów, chociaż tu chodzi głównie o mieszanie stylów a nie kwas, to można mu przypisać cechę "acid" spowodowaną pewną barwą instrumentu jak w jazzie (to tylko podobne brzmienie, choć oczywiście to nie jazz). Znów przykład (np. ok. 5m albo 2h20m):
youtube.com
Utwór ma w środku wyciszenie, gdzie ginie główny syntezator i rytm, czyli ma takiego dropa. A w dropie elementy ze stylu "ethno" lub podobnego (world), czyli ten dziwny wokal (prawdopodobie Lisa Gerrard z Dead Can Dance). No to skoro ma dropa, to może być zaklasyfikowany jako trance, z tym, że nie uplifting (barwa syntezatorów, nieeuforyczna), ani nie psytrance, tym bardziej nie goa, (nie to tempo) i w ogóle to nie jest żadne psy- (brak charakterystycznych cech, pogłosów w tle, szumów itp.), także nie vocal trance (bo głos tu jest jedynie dodatkiem). Niektórzy takie cuda wrzucają do jednego wielkiego wora z napisem progressive, czyli progressive trance, zaś inni w tym celu przypisują im tajemniczą cechę "club". Ja pozostanę przy progressive, bo tam jest wiele takich różnistych cudów (np. ok. 23m):
youtube.com
W ogóle instrumentarium jest nietypowe dla tego rodzaju muzyki, więc jest bardzo dużo możliwości przypisania cech stylu, a nawet można pokusić się o odkrycie zupełnie nowego :). W końcu to artyści, a nie rzemieślnicy tworzą muzykę i ich normy produkcyjne nie obowiązują, prawda?
A na koniec utwór bardzo podobny do oryginału i jednocześnie do mixu, który został przez twórców zaklasyfikowany jako downtempo psybient (i nim rzeczywiście jest):
Entheogenic - Soma (Veda Mix): youtube.com
Nota bene ten kawałek jest podobny do muzyki zespołu Shpongle, więc ja to dla wygody określam mianem "shponglizacji". To wszystko właśnie sprawia, że tak trudno jest bez sporego doświadczenia oraz osłuchania klasyfikować style muzyczne. Prawda jaki ten świat muzyki jest dziwny? |
|
|
Dark Regis Trzeba najpierw ustalić który utwór jest ostatni. Chyba nie chodzi o utwór po ostatnim użyciu frazy "Chill reggae ambient dub", bo tam rzeczywiście tego nie ma (to jest dalszy ciąg stylu reggae i dub, jednak już przechylony w kierunku dub; Tara Putra - Dubland Coastline). Nie chodzi też o Erica Prydza; ta jego muzyka zostałaby jeszcze w latach 90-tych uznana za uszkodzony utwór :))) Prydz podziurawił go tak, że została tylko sama esencja - fraktal: youtube.com
Jedyne podobieństwo do jazzu wykazuje więc składanka zamieszczona w punkcie 5) bezpośrednio po bossa novie. To niestety ma cechy pewnego stylu używanego w jazzie (niżej po kolei). Wystarczy się dobrze wsłuchać: youtube.com
Pierwszy utwór: "Tag Am Meer Instr. - Fanta 4" czyli inaczej "Die Fantastischen Vier - Tag am Meer (Instrumental)": youtube.com
Trzeci utwór: Harmonicas Are Shite - Fila Brazillia: youtube.com
Czwarty (podam mniej miksowany bo jest równie dobry): Kieser Velten - El Corazon: youtube.com - Mniód :)
itd.
PS: Zabrakło mi właściwego słowa na określenie tego podobieństwa, ale chyba "fusion" oddaje ten sens.
A z tej drugiej składanki dubu polecam np.: Ott - Escape From Tulse Hell (Tripswitch Remix): youtube.com
Tu rytm buja (*) podobnie jak w reggae, ale tylko podobnie i niestety nie zawsze i to jest właśnie jedna z cech muzyki dub. Dla porównania inny dubik bujający, drugi mniej bujający, trzeci prawie wcale nie buja, a czwarty nawet taki z wymiętoloną muzyką irlandzką, żeby było wiadomo co buja ;)
1) Outovalo in Dub - Time Machine: youtube.com
2) Vibrasphere - Northern sunset: youtube.com
3) Androcell - Root of Pharmacology: youtube.com
4) Androcell - Full Sail: youtube.com
Myślę, że mała ściąga trochę pomoże w wyławianiu przynajmniej tej jednej odmiany dubu i usprawiedliwi nieco porównywanie jej do szlachetnego jazzu. Reasumując, wraz z powyższymi kawałkami jazzo-podobnymi, to jest właśnie ta odmiana muzyki dub, której ja lubię słuchać. Pozdrawiam.
(*) Chodzi o "bujanie tak jak w reggae", czyli o ten charakterystyczny rytm, a nie o bujanie w ogóle. Czyli nie uwzględniamy dodatkowych beatów, synkop i tych innych dodatków do rosołu, czyli jak to zdefiniowałem "rozszerzonego groove". Skąd to uogólnienie, będące dla "zawodowych polskich muzyków" (bufonów bez krztyny kreatywności;) jakąś herezją, wziąłem? Otóż z pewnego znanego programu i nie tylko ja, ale pewnie każdy, kto miał kontakt chociażby z takimi projektami Microsoftu, jak encyklopedia multimedialna Encarta. Link do Groove Music: pl.wikipedia.org |
|
|
Dark Regis Prawda, że dubstep idealnie pasuje do wingsuitów? :))
Widoki z tych kamerek są fantastyczne. Kiedyś w Czechach chodziłem po skałkach bez ubezpieczenia. To był region Karlowych Varów. To jest fantastyczna przygoda, a adrenalina aż w człowieku kipi. Jakby któryś koleś z tym wingsuitem przyziemił, czyli zaliczył glebę, to nawet by nie poczuł uderzenia. Ocknąłby się przez Świętym Piotrem i zastanawiał, kto mu zabrał wiatr i skrzydła ;) Kiedyś jeden koleś, wojskowy, chciał mnie zabrać na spadochrony, bo nie wierzył, że skoczę. Niestety wcześniej się był zapił na śmierć (nie wyszła operacja zmniejszania żołądka). Cześć jego pamięci! :]
Tu jest niezły filmik: youtube.com
A do tego odpowiednia, bardziej pasująca muzyka. Takie męskie granie ;) - Aggressive Music Mix | Electronicore, Metalstep, Industrial: youtube.com
|
|
|
Ryszard Surmacz Tak, wszystkie filmy robią niesamowite wrażenie. Kiedyś oglądałem film na temat latających... chyba facetów. To było to samo. Pamiętam jaką frajdę robiło zjeżdżanie na linie ze skałek wysokości 30-40 metrów, albo zbieganie z wysokich wydm. Skok z orbity, coś dotychczas niewyobrażalnego. Człowiek pokonał kolejną barierę w podboju przestrzeni i własnych możliwości. A ostatni dupstepik ma już długość spadania człowieka z księżyca - poślizgiem lub galopkiem po orbitach, których nie odkryliśmy dotąd. Niesamowite!! |
|
|
Ryszard Surmacz Waszmość, stawiasz mi zbyt wysoką poprzeczkę. Nie jestem w stanie odróżniać takich subtelności. Ale wydaje mi się, że z muzyka tego typu, to jak z krzyżówką ras. Pączkują w sposób niekontrolowany, ale do czasu, kiedyś to muszą się "zjednoczyć", czyli nastąpić ustabilizowanie w kilku kierunkach (kilku rasach). Wszystkie drogi prowadzą więc do kilku Rzymów.
Aby coś wyciągnąć "po swojemu" musiałbym poświęcić zbyt dużo czasu na wsłuchanie się. Sorry, ale tego czasu nie mam. W tym ostatnim utworze np. nie dostrzegłem wpływów jazzowych. |
|
|
Dark Regis Abstrahując od muzyki dubstep, tak mi się jakoś skojarzyły niektóre z linkowanych utworów z pewnym sportem ekstremalnym. Słyszał Pan może pojęcie wingsuit? Tu jest kilka filmików:
1) youtube.com
2) Czym można się bawić w Dubaju: youtube.com
3) Tu z podkładem muzycznym w wiadomym stylu: youtube.com
No i już wiemy za czym są te tęsknoty :)
Współczesne wojska desantowe nie potrzebują środków przenoszenia w bezpośrednie sąsiedztwo celów. Mogą być zrzucone kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt kilometrów wcześniej. To widać na filmie 4, gdzie jest skok z 4 kilometrów. Taka analiza.
4) youtube.com
5) I jeszcze skok z orbity. Facet niemal osiąga prędkość jednego macha 1225 km/h, oczywiście gdyby tam było powietrze: youtube.com
Myślę, że problem powrotów kosmonautów ze stacji kosmicznych został już rozwiązany ;)
No to odmeldowuję się. o/
7 hour female vocal Dubstep: youtube.com |
|
|
Dark Regis Zastanawiałem się dzisiaj nad tym, co powoduje, że styl dubstep jest tak popularny wśród dzieciarni. Widać to zresztą po liczbie odsłon utworów, których często nawet nie da się słuchać. Takie koszmarki muzyczne najczęściej pomijam. Ale nawet składanki są popularne:
1) Składanka 47627232 odsłon: youtube.com
2) 41195600 odsłon: youtube.com
3) 292132215 odsłon dla linkowanego wcześniej "Bad Karma": youtube.com
(* 24.09.2018 o 0:50 było około 292 mln 132 tys. , ale już o 18:20 wzrosło do 292 mln 323 tys 950 .... coś się dzieje bo to wzrost o prawie 200 tys. odsłon *)
Wyżej nie wspomniałem o tym, że step można dodać także do hip-hopu: youtube.com
A może też być w nowym funku - funkstep: youtube.com
PS: Jeszcze coś na dobry sen ;)) youtube.com
|
|
|
Dark Regis Tak. O ile w tych pierwszych utworach widać sporo lounge, czyli wylegiwania się, to już w utworach linkowanych na kanale Trap Nation jest już wyraźnie widoczna taka jakaś zaduma i tęsknota. Chyba najbardziej klasycznym przykładem lounge jest ATB. Choć to w zasadzie jest inny styl, to jednak widać także tu różne wpływy dubstepu. Nigdy przedtem nie zastanawiałem się nad tymi wpływami, bo po prostu nie trawiłem jeszcze wtedy dubstepu. Tu jednak wyraźnie słychać te drapnięcia:
ATB - Ecstasy (Morten Granau Remix): youtube.com
Kolejną zagadką dla mnie była ta składanka określona jako "Chill reggae ambient dub", czyli cztery w jednym. Wyraźnie słychać tu nawiązanie do stylu jazzowego, stąd wcześniej podałem przykład bossa novy. Myślę, że czas pokręcić się teraz trochę po tej karaibskiej wyspie i poszukać jakichś ukrytych perełek ;)
Na przykład coś takiego: youtube.com
A wracając do Bad Karma, to znalazłem info, że jest to próba (myślę że udana) stworzenia poprzez pączkowanie nowego stylu na pograniczu kilku innych, m.in. dubstepu i DnB (drum and bass). Tutaj rolę charakterystycznego dropa ze stylu dubstep częściowo biorą na siebie głębokie basy, a czasem dodatkowo perkusja. |
|
|
Ryszard Surmacz No i co? Widzę, że ani Goral, ani supreme. Dorobek... |
|
|
Ryszard Surmacz Panie Zdzisiu, ta pikielhauba tak Panu wrosła w głowę, że Pana z nią pochowają. I nie wiem co to będzie na sądzie Bożym. |
|
|
Ryszard Surmacz Nie czuje się na siłach odpowiadać dlaczego dzieciarnia... Ale myślę, że w dubstepie jest jakaś tęsknota, wzrost, rytm emitujący energię (taki Red Bull), no i chyba coś z seksem. |
|
|
Anonymous Nie lekceważę roli państwa. Wręcz przeciwnie. Chodzi o infiltrację mas ludzkich tworzących ośrodki władzy i o ubezwłasnowolnienie tej władzy bizantynizacją i talmudyzacją praw.
Zwróciłbym uwagę na problem, że państwo tam gdzie jest to ważne nie korzysta z korzyści centralizacji decyzji, z możliwości stanowienia prawa. Cała para idzie w gwizdek. W efekcie ponosimy koszty centralizacji, nie uzyskując korzyści z efektów jej działania np. w planowaniu przestrzennym - są zaniedbania. W gospodarce jest nawet gorzej bo centralnie się dołuje ludzi i pompuje korporacje.
Pod tym względem na pogardzanej przez polskich światłych Białorusi są korzyści z władzy centralnej mimo jej wszystkich wad. U nas sumują się wady z brakiem korzyści. |