|
|
W mojej opinii artykuł panów Sławomira CENCKIEWICZA i Piotra WOYCIECHOWSKIEGO to SKUTEK - przyczyną są "rozmowy prywatne" prof. Kieżuna, który w OSTATNICH LATACH wykreowany został na BOHATERA i AUTORYTET MORALNY prawicy... P. Kieżun BOHATEREM w Powstaniu Warszawskim BYŁ, natomiast jego późniejsze KONTAKTY z SB dyskwalifikują go jako AUTORYTET MORALNY... Prof. S. Cenckiewicz jest zbyt wytrawnym ZNAWCĄ służb specjalnych PRL żeby dał się NABRAĆ na narrację OBROŃCÓW TW TAMIZA. Prof. Kieżuń, POWSTANIEC, WIĘZIEŃ SOWIECKIEGO GUŁAGU, przystępuje do "rozmów" z funkcjonariuszami SB w najlepszych latach swojego życia czyli w wieku 50 - 60 lat mając wiedzę o prześladowaniach i morderstwach dokonanych przez prosowieckie PRLowskie służby na jego kolegach z AK, na ŻOŁNIERZACH "WYKLĘTYCH", mając wiedzę o KATYNIU... Jak to oceniać? Dzięki publikacji w DORZECZY wiemy teraz oficjalnie o tym co przed nami ukrywano, a o czym "mówiło się" od kilkunastu miesięcy... Kto się interesował JEGO przeszłością wiadomo z KONTROLKI istniejącej w IPN TECZKI prof. Kieżuna - ciekawe (?) zatem KTO chciał "odpalić" wiedzę o nim w okresie przedwyborczym?... KTO chciał pokazać prawicy KIM JEST JEJ AUTORYTET MORALNY?...
Ciekawą jest dzisiejsza informacja o REZYGNACJI z bycia Redaktorem Naczelnym portalu www.wpolityce.pl red. Marka PYZY - dlaczego odszedł? Czy nie zgadzał się z pytaniami zawartymi w SOŃDZIE tego portalu? CZY z obrzydliwym w swojej wymowie artykule red. MICHAŁA KARNOWSKIEGO? Chciałabym poznać PRAWDZIWE POWODY tej rezygnacji! I jeszcze jedna sprawa, która mnie interesuje - NIC o niej NIE PISZE p. Stanisław MICHALKIEWICZ! DLACZEGO? |
|
|
Sprawa Witolda Kieżuna wygląda na jeden z efektów działania agenturalnej kontroli medialnej, z którą dobrze sobie radzi zwłaszcza agentura niemiecka. Warto zauważyć, że działanie agentury niemieckiej w polskich mediach i kulturze nie zaczęło się od wczoraj, należy więc sądzić, że od dawna już niemiecka siatka wpływu działa w strefie, którą nazywa się błędnie "naszymi mediami". Można wręcz założyć, że istnieje co najmniej kilka osób uznanych za "wybitnych prawicowych publicystów", którzy pracują dla niemieckiej agentury.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę Państwa czytających, na inny, wewnętrzny czynnik upodobniania się do mediów reżimowych, który - jako słabość - może się stać terenem eksploracji i penetracji przez zainteresowane tym grupy.
Rosnącym problemem mediów tzw. "prawicowych" lub obecnie "opozycyjnych" jest zdradliwy resentyment, który wynika m.in z błędnego stylu radzenia sobie z nieprzyjemną sytuacją bycia przezwyciężanym przez reżim. Resentyment także niezwykle efektywnie współpracuje z pychą i egoizmem "wybitnych prawicowych publicystów". Zamiast budowania pozytywnej relacji odbiorców do rzeczywistości żmudnej i trudnej walki, publicyści "prawicowi" o michnikowej mentalności konstruują nową wersję starcia Dawida z Goliatem, w której Dawid nie pokonuje Goliata, ale pragnie zająć jego miejsce i zabrać mu choć część jego siły. Oto "prawicowi publicyści żebrzący" krzyczą do Goliatów Gazet Wyborczych, do Olejnik i Lisów: "Podzielcie się z nami miejscem na swoim piedestale! Podzielcie się władzą nad Polakami! Musicie, my Was przekonamy!" Nic takiego się nie dzieje, Goliaci nie chcą się podzielić wpływami. Dlatego "prawicowi mazgaje" zagryzają zęby w płaczu i bombardują medialnych Goliatów ładunkami resentymentu, które nie mają żadnej siły sprawczej.
Co więcej, nieustannie pielęgnowany resentyment przeradza się w naśladownictwo. Tak oto "prawicowe" media zaczęły naśladować schematy reżimowych mediów. Na "medialnej prawicy" pojawiają się zjawiska dobrze znane z propagandy reżimu Tuska/Komorowskiego, np. demagogiczne wnioskowanie, manipulacyjne przemilczanie, cenzura wykluczania z debaty (także dawnych przyjaciół), pseudoreligijne odniesienia, idea fałszywej nieskazitelności moralnej opozycji (w reżimowych mediach nieskazitelność ta utożsamiana jest naturalnie z rządzącym reżimem) oraz sztuczna kreacja wroga. |
|
|
'Sliska" ta twoja argumentacja..
Bomba o ktorej mowisz byla z opoznionym zaplonem..
To bylo tylko sprawa czasu ,ze "pierdyknie"..
Osobiscie uwazam ,ze lepiej teraz niz za 8 m-cy..
Sadze ,ze wlasnie to bylo powodem..rozbrojenie tej baby (o ktorej zreszta wszyscy liczacy sie gracze wiedzieli).Ceckiewicz podjal wlasciwa decyzje..
Wzmocni to ,ta czesc gabinetu Prezesa,ktora lansuje bardziej zdecydowana linie..Polaryzacja rowniez nam jest niezbednie potrzebna. |
|
|
3rdOf9 Warto raz jeszcze przytoczyć ten oto link: rochbaranowski.salon24.pl
Ziemkiewicz jednak jak na razie zamilkł (na szczęście)
Z drugiej strony, jeśli red. Cenckiewicz będzie w stanie opublikować dokumenty popierające jego tezy, to w zasadzie sprawa będzie wyczyszczona: zwlekali tyle ile potrzebowali na przygotowanie artykułu a sprawę ujawnili zgodnie ze swoją dziennikarską misją.
Zobaczymy. |
|
|
Gadający Grzyb No właśnie... i gryzą się między sobą o ten urojony monopol na rząd dusz prawicowego ludu...
pozdr.
GG |
|
|
Gadający Grzyb dokładnie, wystarczyłoby od razu wyłożyć kawę na ławę. Ale doświadczenie z licznymi przypadkami lustrowanych dowodzi, że właśnie to jest dla nich psychicznie najtrudniejsze.
pozdr.
GG |
|
|
Gadający Grzyb Być może prof. Kieżun prowadził "grę" (albo wmawiał sobie, że prowadzi), tyle, że w konfrontacji z taką instytucją jak SB nawet najwybitniejszy intelekt jest bez szans.
pozdr.
GG |
|
|
chatar Leon Mam takie nieodparte wrażenie, że jeśli ktokolwiek z blogerów sam z siebie napisałby, że "upadek jest tej skali, że nie mamy żadnych szans", wówczas pierwszym komentarzem pod wpisem byłby komentarz dra Targalskiego o propagandzie defetystycznej.:) |
|
|
Gadający Grzyb Problem w tym, ze tę bombę prędzej czy później i tak by ktoś odpalił. Dlatego mnie zastanawia ta głupota i krótkowzroczność w "pompowaniu" prof. Kieżuna. A dyskusja wokół sprawy - fakt, część komentatorów kompletnie się zafiksowała, niektórzy wręcz zaczynają powielać antylustracyjną retorykę "Wyborczej".
pozdr.
GG |
|
|
chatar Leon Powtórzę tylko to co napisałem wcześniej:
Sprawa odpalenia bomby pod prof. Kieżunem, akurat w tym momencie i akurat w taki a nie inny sposób, nie może nie dawać do myślenia.
Jeżeli ktoś chciałby za jednym zamachem:
- podzielić obóz patriotyczny,
- podsycić negatywne emocje, nieufność, podejrzenia,
- ośmieszyć ideę lustracji,
- dostarczyć argumentów różnym michnikoidom (przecież mówiliśmy że grzebanie w ubeckich teczkach to szambo)
- obniżyć poziom dyskursu na prawicy,
to chyba trudno byłoby wymyślić coś lepszego.
Poziom "debaty" na temat sprawy jest żenujący (zwróciłem w tym kontekście uwagę na wypowiedzi Lisickiego i Ziemkiewicza, sytuujące ich chwilami na poziomie ulicy Czerskiej). Wystarczy zresztą lektura niniejszej blogosfery, ażeby zobaczyć, jak ludzie skaczą sobie do gardeł i jak argumentują. Zresztą z tego co widzę, dyskusja na temat sprawy profesora w sporej części nie dotyczy w ogóle żadnych argumentów, ale toczy się po prostu między zwolennikami autorów tekstu w Do Rzeczy a zwolennikami pewnego mitu wyrosłego wokół Kieżuna. No i ciekawe rzeczy przy okazji z ludzi wychodzą .. |
|
|
no coz..Potrzeba polaryzacji Prawicy istnieje juz od dluzszego czasu..
Nie jest to nic nowego w kontekscie Historycznym..Zawsze bylismy podzieleni nawet z tych najbardziej prozaicznych wzgledow..
Uwazam ,ze przelozy to sie na zwyciestwo frakcje "bardziej zdecydowanych" w Gabinecie Politycznym Prezesa..
Dla naszego dobra :-)) |
|
|
Bierze pan pod uwage rowniez fakt,ze moglo tutaj nie byc "drugiego dna" (czy jak to pn okreslil podwojnej gry) ?
Uwazam Cenckiewicza za wiarygodnego i rzetelnego sprawozdawce i nie podejrzewam go aby zaniedbal lub nie sprawdzal watku i mozliwosci o ktorej to wspomina pan.. |
|
|
Niestety normą jest iść w zaparte. A wystarczyłoby "Spowiadam się Bogu wszechmogącemu oraz wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, podpisem..." i smród by się szybko rozwiał a może nawet nie wyleciał z nocnika. |
|
|
Ewaryst Fedorowicz Grzybie - nie tylko Ty.
Ja też, tyle, że z ww powodów ja przestałem kupować naprawdę WSZYSTKIE - z Gazetą Polską włącznie, a byłem ich konsumentem z gatunku "heavy user". |
|
|
Nie mamy szans?
Nawet z tym wektorem nieobliczalnego ZYWIOLU ? |
|
|
3rdOf9 A ja akurat "naszych" gazet kupować nie przestanę...
Ani na GW się też nie przerzucę w akcie desperacji :)
Być może, jeśli się ostatecznie okaże, że "DoRzeczy" dopuściło się manipulacji w sprawie profesora Kieżuna, to zrobię wyjątek dla nich, zwłaszcza, że pisze tam red. Zychowicz, który budzi we mnie niechęć z racji swojego "Obłędu '44". |
|
|
3rdOf9 Acha i jeszcze jedno: najważniejszą rzeczą w sprawie "Tamizy" wydaje mi się ustalenie, na ile rzeczywiście prof. Kieżun dał się wykorzystać SB a na ile sprawa stanowiła grę z jego strony... To nie był działacz Solidarności lat 80ych, od którego można by było żądać bezwzględnego braku jakichkolwiek kontaktów. Weteran walk partyzanckich i więzień NKWD mógł słusznie uznać się za kompetentnego, by grę z SB prowadzić (o ile wiem, to tak zwana "druga konspiracja" miała nawet przez pewien czas "regularnych" podwójnych agentów w szeregach UB).
W tym przypadku ma zatem znaczenie jak - co do szczegółów - przebiegała "gra" profesora i jakie były jej rzeczywiste efekty. Sam tylko fakt prowadzenia takiej gry jeszcze go nie dyskredytuje.
Red. Cenckiewicz natomiast w swoim artykule nie opublikował dokumentów, które byłyby przynajmniej sygnowane przez Kieżuna pseudonimem "Tamiza" a także takich, które mogłyby potwierdzać sugerowany przez Cenckiewicza obraz profesora Kieżuna jako kapusia wykazującego inicjatywę i dobrą wolę w kontaktach z SB (będącego - de facto - po jej stronie).
Informacje typu "Zachowała się zresztą teczka z rozpracowania Senkiera przez kontrwywiad, w której znaleźliśmy doniesienia TW Tamizy" w tej sprawie nie wystarczą.
Na koniec: już słyszę rechot Salonu, jeżeli środowisko prawicowe skoczy sobie - z powodu sprawy profesora Kieżuna - do gardeł. Trzeba nade wszystko zachować zimną krew i rozwagę w tej sprawie. To jest - jak pisałem - sprawdzian dla dziennikarzy, ale dla nas - zwykłych ludzi - także niezły trening :)
Warto by może również rozdzielić kwestię krytyki "zychowszczyzny" od oceny profesora (te sprawy - może wbrew pozorom - są niezależne).
A co warto powtarzać przy każdej okazji: tak to się właśnie dzieje w kraju, w którym lustracja nie została przeprowadzona (jedynym pod tym względem z całego postsowieckiego bloku). |
|
|
Teza o tym, że tzw. "nasi" najchętniej by zajęli pozycję monopolistyczną a'la GW nie jest nowa.
A to zdarzenie jedynie taką tezę wzmacnia. |
|
|
Gadający Grzyb No właśnie - już nawet nie wchodząc w kulisy, widać, że jesteśmy bombardowani propagandą, tyle że z "niepokornym" wektorem. A za propagandą zawsze stoi coś mętnego - jaka by ona nie była. Dlatego od jakiegoś czasu przestałem kupować te wszystkie "nasze" gazety. I pewnie nie tylko ja.
pozdr.
GG |
|
|
Cat Witam
czas na dekomunizacje po prawej stronie..... pozdrówka |
|
|
Gadający Grzyb Widzisz, ja co do "naszych" nie miałem większych złudzeń już od dłuższego czasu czemu kilkakrotnie dawałem wyraz w notkach. Ale mimo wszystko skala tej obecnej kompromitacji to jednak nowa jakość... przeszli samych siebie.
pozdr.
GG |
|
|
Gadający Grzyb Karnowscy są uzależnieni od SKOKów. Więc co - polityczne ambicje Biereckiego? Ale dlaczego tak głupio? Chyba, że to celowa gra na kompromitację i dezintegrację prawicy.
W pełni się zgadzam z oceną zychowszczyzny, to "opcja niemiecka" na prawicy, tak jak na przeciwnym biegunie jest opcja rosyjska.
pozdr.
GG |
|
|
Józef Darski To co się dzieje po "naszej stronie" przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego postanowiłem się wycofać, a przecież nie mogę opisać prawdy. Wniosek jest jeden: upadek jest tej skali, że nie mamy żadnych szans. |
|
|
Józef Darski Jeszcze nie doczytałem ale zapewniam, że wiedzieli, a zatem dlaczego?
Wiedzieli, bo ich współpracownik ostrzegał pewną instytucję społeczną z naszej strony, gdyż jako pierwszy 3 lata temu czytał akta, a związany jest z Karnowskimi. Nie mógł im nie powiedzieć. Tu musicie Państwo mi wierzyć na słowo.
A zatem - niefrasobliwość, przekonanie, że nikt nie będzie śmiał i można użyć prof. Kieżunia jako symbolu Powstania i postawy walki, jaką popieram (zychowszczznę uważam za nieszczęście, niszczenie tożsamości narodu i drogę donikąd chyba że to wykonywane zadanie) i uderzyć - słusznie - w zychowszczyznę. Tylko trzeba było załadować moździerz innym nabojem.
Gorszy wariant - to ktoś podjął taką decyzję. Zwracam uwagę, że Karnowscy nie są samodzielni, oni jedynie wykonują polecenia, które idą z góry. A zatem jaki był plan rozgrywającego, o ile istniał. żywioł też istnieje, nie można kontrolować wszystkiego itp.
O Tamizie dowiedziałem się wiosną 2013 jeśli nie wcześniej o 2-3 miesiące, na pewno przed Woyciechoskim. Dostęp do IPN uzyskałem około maja 2013 i zacząłem szukać by wyrobić sobie zdanie. żadnego Kieżuna nie znalazłem, więc myślałem, że mnie ktoś robi w konia. Jesienią, podyskusjach, wpadłem, że trzeba szukać Kieżuń. Znalazłem, ale nie od razu wszystko się wyświetliło. Zamówiłem. Jest kartoteka OCK. mniejsza teczuszka i ta najważniejsza /według sygnatur) oraz książka. Gdy zacząłem ją kartkowaść byłem zszokowany komunistycznymi pomysłami. Wiosną tego roku wreszcie dostałem najważniejszą teczkę w formie zdygitalizowanej. Sprawę odłożyłem, bo muszę wykonać swoje obecne obowiązki. |
|
|
3rdOf9 Powiem bezlitośnie: Ameryki nie odkryłeś. Nie ma czegoś takiego jak "obiektywne media". Nie ma i nie będzie generała Andersa na białym koniu... Nie ma i nie będzie tego, czego "polski ciemny lud" od dawna pożąda: nieomylnego guru - Zbawiciela Ojczyzny. W tej roli "ciemny polski lud" próbuje obsadzać raz tego raz owego, za każdym razem przejeżdżając się jak Zabłocki na mydle i za każdym razem próbując od początku tej samej błędnej taktyki (oprócz tych, którzy dają sobie spokój z polityką, niczym dzieci nie potrafiące naprawić ulubionej zabawki).
Prawda jest taka, że absolutnie każdy podlega krytyce. W zasadzie każdy może w pewnym momencie zdradzić... Absolutnie wszystkich, którym ufamy, musimy - kiedy to możliwe - sprawdzać. Nie jest to nic niezwykłego.
Piszę to wszystko nie bez pewnej dozy szyderczej przyjemności. Od dawna bowiem niepomiernie wkurza mnie fakt, że Polakom - z rozmaitych stron ideologicznych barykad - po prostu się nie chce myśleć. To, że techniki psychomanipulacji i socjotechnika działają - no cóż... po to zostały wymyślone. Ale działają zbyt łatwo!
Więc może potrzeba jeszcze kilku Kieżunów, aby "polski ciemny lud" zmienił się wreszcie w Samorządne Demokratyczne Społeczeństwo, zdolne sprawować kontrolę nad powoływaną przez siebie "władzą do". Trudno: będziemy kopani po tyłkach tak długo, aż sami nie wstaniemy, nauczywszy się wreszcie samorządności.
Na razie daleko jeszcze do tego, ale optymizmem napawa mnie fakt, że właśnie my tutaj na prawicy dostajemy dobrą szkołę pod tym względem :) i w pewnym stopniu rokujemy na prekursorów takiego społeczeństwa (nie chcę używać słowa "elita", bo mi się źle kojarzy).
Brnij zatem dalej, Grzybie, innej drogi nie ma: trzeba zgromadzić informacje i zbadać sprawę: stanowi ona dobry sprawdzian dla "naszych" dziennikarzy. |