Otrzymane komantarze

Do wpisu: Groza '44
Data Autor
3rdOf9
Z Wiedźminem jakoś się udało, pomimo, że jest to krwawy, mroczny, ponury świat, z którego stylem nie zgadza się nawet samo słowo "happy end". Natomiast temat Powstania jest rzeczywiście o tyle trudny, że tu chodzi o realne wydarzenia... Chwytliwym pomysłem mogłoby być realistyczne FPP (tzn. takie typu "dostajesz-umierasz"), w którym poszczególne epizody kończyłyby się pewnego typu no... jeśli nie happy-endem, to przynajmniej powodzeniem. Np. "utrzymaj kamienicę przez dwa dni", albo "przejmij radziecki zrzut broni". Gracz jednocześnie miałby szansę odnieść zwycięstwo w grze a dopiero potem - w debriefingu - dowiadywałby się o tym jak bardzo (i z czyjej winy) było ono daremne (Rosjanie na ten przykład zrzucali zasobniki z bronią bez spadochronów). Albo taki np. scenariusz jak "osłaniaj ewakuację szpitala" (wygrywasz, jeśli ewakuujesz 10%) - niezwykle edukacyjne... A! Właśnie: strona niemiecka byłaby niegrywalna, "Because we don't want to get player involved in murder, war crime and genocide - even simulated one", czy jakoś tak... Wątpliwości na temat takiej gry mam natomiast natury znacznie bardziej poważnej (ale też ogólnej): czy w ogóle godzi się wykorzystywać autentyczne ludzkie tragedie (i to TAKIE), by grając na niskich instynktach przyciągać klientów i - co ważniejsze - by produkować zabawki, bo nie czym innym jak właśnie zabawkami są gry komputerowe. Film to jednak trochę co innego.
NASZ_HENRY
Holanderską szkołę widać ;-)
Owszem, cieszą, ale zwrócę uwagę na ich tematykę - wszystkie te Call of Duty, Medal of Honor itd. dają nam do ręki losy żołnierzy amerykańskich albo niemieckich i kampanie na zachodzie Europy lub Pacyfiku. W grach strategicznych wątki polskie, jeśli są, to często dodawane jako DLC. Po prostu na zachodzie każdy słyszał o Iwo Jimie, Normandii, Ardenach, Arnhem itd. Są to tematy nośne i "fajne". No i walczyli tam ichni "nasi". Gry o nawet równie znanych bitwach, jak Leningrad czy Stalingrad już ich tak nie interesują, bo tam walczyli jacyś dziwni ludzie ze wschodu, a nie ich boys. Zaś w strzelance gracz powinien utożsamiać się jakoś z postacią, którą odgrywa. Powstania twórcy baliby się dotykać, choćby z racji okrucieństwa walk - ten problem jest generalnie z grami. O ile nie problem strzelać do żołnierzy, to w takiej grze sterując Niemcem musielibyśmy walić do cywili, o dokonywaniu egzekucji nie wspominając. No i fatalizm gry w postaci braku "happy endu". Zbyt ciężka i ryzykowna tematyka, aby się ktoś odważył. Dlatego też poprzednie projekty gier komputerowych powiązanych z powstaniem upadły. Gdybym miał to sobie wyobrazić, to widziałbym prędzej taką grę jako ciąg kampanii - Polska 1939, Francja 1940, Afryka, Włochy, może na końcu powstanie - ale znowu, co to za gra bez porządnego happy endu? Moim zdaniem doczekamy się takiej gry dopiero wtedy, kiedy w Polsce będziemy mieli taki sam rynek gier jak na zachodzie. Bo wtedy będzie się po prostu opłacało zrobić grę, która w samym kraju sprzeda się na tyle dobrze, iż nawet w przypadku faila za granicą twórcy nie pójdą z torbami. Ale póki co Polska to "trzeci świat" jeśli o to chodzi.
Mnie też Miasto44 "wbiło" w fotel - wszystkie najważniejsze wątki PW w "pigułce" podane w nowoczesny sposób, dla młodzieży.....
Nie - w sprawie Urbańskiej to kwestia gustu. Nie jestem jej gorliwym fanem, ale uważam, że nie ma szczęścia, ale też wychodzi zawiść środowiska aktorsko- medialnego. Nie jest bohaterką skandali, więc chyba dobrze się prowadzi z tym samym mężem (może to taki wyrzut sumienia dla środowiska ;-) ), ładna buzia, figura, ładnie śpiewa i tańczy... A może to ze względu na męża Pana Józefowicza... Zresztą Pani Urbańska nie jest najważniejsza....
Gadający Grzyb
Może i racja z tym Liberatorem. A co do Urbańskiej - no cóż, to tylko świadczy o poziomie reszty aktorek :)
Gadający Grzyb
Polskie gry mają tę specyfikę, że sprzedają się przede wszystkim na zachodzie - niektóre wręcz od poczatku robione są po angielsku i dopiero potem tłumaczone na polski :) A gry w realiach II WŚ od zawsze cieszą się popularnością. Jeśli byłaby to dobra gra (a takich powstaje u nas dużo) to by chwyciła, zaś miliony zachodnich młodych przeważnie odbiorców dowiedziałoby się dzięki niej o Powstaniu. pozdr. GG
A ja nie wierzę. Taka gra musiałaby się sprzedać na zachodzie (bo w Polsce i tak wszyscy by ją piracili i twórcy by poszli z torbami), a tam na hasło "powstanie warszawskie" ludzie reagują co najwyżej wzmiankami o powstaniu w getcie.
Szanowny Grzybie! Uważam, że zupełnie niepotrzebnie czepiasz się Nataszy Urbańskiej....Zupełnie nie odbiega swoim talentem aktorskim od innych polskich aktorek, a nawet wiele z nich przewyższa. Nie neguję oczywiście wprowadzenia "nowych twarzy". Gdyby Komasa wprowadził "widok z Liberatora" to ostatnia scena byłaby już powtórzeniem i "przejście" do współczesności straciłoby na efektywności (pomysł już wcześniej wykorzystany w "Kronikach Rayana"). Zabrakło w tej scenie "Snu o Warszawie" jako ilustracji muzycznej.....
Do wpisu: Śmierdząca sprawa
Data Autor
Gadający Grzyb
Przeciwnie. Widzę korzenie i dochodzę do wniosku, że w ogóle nie ma "naszych". Jest tylko "nasza" narracja produkowana na użytek "prawicowego ludu" i sprzedawana nam w niewiadomym celu. pozdr. GG
Gadający Grzyb
Wszyscy lubią słodką kaszkę :) A poważnie - zastanawiam się, czy gdyby podobne materiały wypłynęły na kogoś ze środowiska "Wyborczej", to czy również tak skrupulatnie dzielilibyśmy włos na czworo, ważyli winy i zasługi itd... pozdr. GG
Gadający Grzyb
Fakt, tu trzeba pisać nie tyle o Karnowskich ile o Jacku Karnowskim. Orzeł? Rzeczywiście, warto sprawdzić. pozdr. GG
Gadający Grzyb
"Może się uda" - to charakterystyczne. No więc "może" się nie udało. Jeszcze jedno. Diagnozy prof. Kieżuna odnośnie postkolonializmu, transformacji, obrona PW - to wszystko pozostaje aktualne. pozdr. GG
Gadający Grzyb
Pyza odszedł? No masz, jakoś mi to umknęło. Szkoda, akurat o nim byłem i jestem dobrego zdania. pozdr. GG
Gadający Grzyb
Demonizowanie? Nie, to są fakty. Wielu wydawało się, że z esbecją można "grać" - i wszyscy na tym polegli. Po Prostu pojedynczy człowiek nie ma szans w konfrontacji z machiną opresji, kiedy wchodzi z tą machiną w konszachty... pozdr. GG
Gadający Grzyb
Jakbym czytał antylustracyjny tekst w "Wyborczej" - nieważne czy donosił, ważne, że poza tym uczynił tyle dobra... pozdr. GG
eska
Bez przesady, demonizowanie SB to tez sprawka agentury.
chatar Leon
To akurat taka moja lekka ironia była. Oczywiście zgadam się z powyższymi słowy. Uwagi o PiS... przykre to, ale też niestety prawdziwe. Obserwuję to na szczeblu samorządowym i faktycznie jest niedobrze.
No, no! Nie ważne kto mi kaszkę gotuje, ważne żeby była słodka. Hasło komuchów "wszystkie ręce na pokład" nie jest wołaniem na puszczy - pada na żyzny grunt. Mamy uwagę skupioną na wsiarzach, bo są relatywnie dobrze udokumentowani. W związku z tym dynamiczną aktywność wykazuje Departament IV MSW (z ostatnich dni: TV Republika, min. Piotrowska, a dzisiaj w wpolityce.pl - w krótkim okresie czasu to już lawina). Przypomnę tylko, że sprawami zagranicznymi zawiadował bezwzględnie soviet. Na rynku krajowym głównym wrogiem był Kościół i na ten front kierowano najlepsze dzieci socjalizma. I Czwóreczka wyszła z zawieruchy nietknięta i w ciszy rosła, rozkwitała sobie i płodziła. Nietknięci, bo słynny Turowski był z wywiadu, a nie z czwóreczki, dalej rozwijali interesy, a dzisiaj bezpośrednio sięgają po władzę. I są istotnym, a może już najważniejszym, filarem systemu III RP. Zresztą zawsze grali w pierwszej drużynie: to oni legendowali "Kapciowego", Brunka i wielu innych z pokrewnych służb. Czwóreczka jest tak potężna, że mało kto, o tych bohaterach pracy socjalistycznej, wspomina. Ale kto nie lubi słodkiej kaszki? :)
Józef Darski
Myli się Pan. Szans nie ma obóz w tym stanie w jakim jest teraz, ale to nie znaczy, że nie ma szans w ogóle. Zwycięstwo PiS nie zmieni systemu, ale może - nie musi - uruchomić zmiany w świadomości, ruch oddolny, który ten zdemoralizowany PiS pochłonie. Należy odróżnić propagandą defetystyczną - nie róbmy nic, siedźmy, módlmy się i czekajmy bo masoni/Ruscy/Niemcy/żydzi (zestaw endecki) knują i chcą nas w swej grze wykorzystać i cokolwiek zrobimy, zostaniemy wykorzystani, od realnego spojrzenia na rzeczywistość. Poza tym nie możemy przewidzieć wszystkich czynników, które jeszcze wejdą do gry. Dlatego wynik ostateczny nie jest przewidywalny.
Józef Darski
Bierecki to jednostka z ambicjami, ale on ma sztab, a gdzie jest sztab, jest wielu ludzi, a każdy może być gdzieś jeszcze podwiązany. Trzeba sprawdzić kto u niego w sztabie odpowiedzialny jest za media (chyba, ale nie jestem pewny, Orzeł ten od TV, NIE od Ronina, - sprawdzić życiorys, decyzje gdy był w TV, powiązania). To on wydaje polecenia Karnowskiemu (drugi brat niewiele rozumie z gry), a ten je przenosi dalej w dół. To wszystko może byś żywioł i przypadek, ale może to byś też gra wielostopniowa, gdzie każdy myśli, że jest samodzielny, a nie wie lub nie chce wiedzieć, że jest tylko pionkiem w rękach pionka górnego.
Józef Darski
Wyobraźmy sobie, że sprawa wypłynęłaby u Pluszaka  premiera w momencie wyborów, po jakimś patriotycznym wystąpieniu prof. Kieżunia. Oczywiście obecnie wypłynęła za późno. Gdy dyskutowałem ze znajomymi, wyrażali nadzieje, że może opublikowania Profesor nie dożyje i rozejdzie się po kościach, a w sprawie Powstania wykonał dobrą robotę dla młodzieży. Gdy mówiłem, że skończy sią katastrofą - odpowiedź była: może sią uda. Ale podkreślam - dyskusja miała miejsce z osobami, które o niczym nie decydują. Miała charakter akademicki.
NASZ_HENRY
Po prostu "Do Rzeczy" nie jest nasze. Duży kapelusz grzybie zasłania ci korzenie ;-)
Marian Konarski
Dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia czy był TW "Tamiza", a jak był czy z tego powodu cierpieli polscy patrioci, BARDZO ważne jest to że prof. Kieżun wypowiadał się na szereg tematów – począwszy od fachowej, krytycznej analizy transformacji ustrojowej, a skończywszy na kwestiach patriotyczno-tożsamościowych.
Gadający Grzyb
Dobre!