|
|
Gadający Grzyb Nie stawiam Ukrainy na równi z Rosją - przecież piszę, że trzeba ją wspomagać, by mogła walczyć jak najdłużej. Lepiej wojować z Ruskimi rękoma Ukraińców, niż samemu. A że wojna wiąże obie strony - tym lepiej dla nas.
Moment - gdzie ja traktuje Ukraińców en masse? Dostrzegam niebezpieczny potencjał w ruchach nacjonalistycznych na Ukrainie, a to różnica.
"Tamtejszej armii" nie przypisuję żadnej wagi - przecież piszę, że nie jest zdolna do skutecznych działań. Formacje ochotnicze będą walczyć tak długo, jak oligarchom starczy pieniędzy i ochoty do sponsorowania.
Wiem, ze u nas też jest bagno, dlatego też piszę, że czas gdy Ukraina i Rosja wodzą się za łby powinniśmy wykorzystać do własnego wzmocnienia.
Generalnie - odnoszę wrażenie, że wyczytał Pan z mojego tekstu to co chciał wyczytać, zamiast tego co naprawdę napisałem. Tyczy się to zresztą również paru innych osób. |
|
|
Gadający Grzyb Toteż w tekście piszę, że następny majdan może być sponsorowany z Kremla i Łubianki. Jaki problem dla Moskwy przechwycić agenturalnie ukraiński nacjonalizm i zagrać nim przeciw Polsce? Mają doświadczenie, fachowców, moce przerobowe... W Polsce udało im się zinfiltrować część narodowej prawicy, więc czemu nie na Ukrainie?
Tak na marginesie - jedni mają obsesję na punkcie Żydów, masonów itp., inni natomiast zaklinają rzeczywistość twierdząc (w różnych wariantach), że
a) banderyzmu nie ma
b) jeśli nawet jest to marginalny
c) może jeśli nie taki marginalny, bo nie da się w nieskończoność nie zauważać tych czerwono-czarnych sztandarów, to jest wyłącznie antyrosyjski
Rozumiem, że ta propaganda uprawiana jest w szczytnym celu jakim ma być polsko-ukraiński sojusz przeciw Rosji, ale nie udawajmy, że jest to obiektywne odzwierciedlenie rzeczywistości. Swojego czasu pisał Pan o znikomej sile oddziaływania blogosfery. Skoro zatem realnie nie mamy na nic wpływu, to co nam szkodzi podyskutować bez uprawiania agit-propu? |
|
|
Gadający Grzyb Nie ma obowiązku zgadzania się ze wszystkim z prof. Nowakiem. To nie jest jakaś transakcja wiązana - bierzesz wszystko w pakiecie albo nic.
Teraz dla jasności - nie twierdzę, że banderyzm jest dla nas zagrożeniem w tej chwili. Twierdzę natomiast, że jest zagrożeniem potencjalnym, które może się zrealizować np. wtedy, gdy na skutek trudności wewnętrznych ukraińskie władze przy cichym poparciu Berlina i Moskwy zechcą społeczne frustracje skanalizować przeciw jakiemuś zewnętrznemu wrogowi. To nie zwidy - właśnie tak Bandera chciał zrobić naród ze "schłopiałych" (jak twierdził) Ukraińców. |
|
|
alchymista Wklejam tu mój komentarz z blog-n-roll, bo jak na razie tam Autor nie odpowiedział:
Uważam, że jakiekolwiek porównywanie Ukrainy do Rosji, a zatem stawianie na równi i radość z tego, że się obie strony tłuką jest nie tyle głupotą. To po prostu błąd. Błąd poznawczy.
Traktowanie en masse ludzi na Ukrainie jako "wyobrażonych Ukraińców" to w istocie tworzenie bytu chimerycznego. Moim zdaniem wynika to z myślenia nacjonalistycznego, które przypisuje pokaźnym grupom ludzi cechy, powiedzmy, gatunków zwierząt. W tym kontekście Polacy byliby orłami, Rosjanie sępami, a Ukraińcy, powiedzmy, krukami. Gatunki te w myśl nacjonalizmu toczą ze sobą bezwzględną walkę o terytoria, czasem zawierają rozejm, ale razem gniazd nie zakładają i jaj nie znoszą. Ale ludzie to nie zwierzęta, narody istnieją z naszej woli, nie rodzimy się Polakami, lecz ludźmi i to jest rzecz, której nie trzeba nawet udowadniać. Nie oznacza to, że istnienie narodów jest czymś sztucznym, ale też nie oznacza, że narody to rodzaj rodzin/plemion.
Nadmierną wagę Autor przypisuje też "tamtejszej armii" (nota bene niewiele się różni ona od tzw. "naszej armii"), która od pierwszych dni wojny dała ciała, a całkowicie pomija formacje ochotnicze. Przynajmniej w tym tekście.
Trochę nie wypada Ukraińcom wypominać degrengolady ich struktur państwowych. U nas jest to samo, tylko że w białych rękawiczkach. W mojej okolicy trwa remont strategicznej linii kolejowej do Kowna i dalej do Estonii. Podobno już terminy sa dawno przekroczone, a mieli budować 3 lata. Skrzyżowanie torów kolejowych z przejazdem drogowym przypomina teraz lej po bombie. Most na Liwcu został zburzony, coś tam udają, że robią, a w istocie rozkopali kolejne metry nasypu. Wyobraźmy sobie teraz co by było gdybyśmy mieli pospieszyć na pomoc, co mówię, nie Litwinom nawet, ale Polakom okrutnie i krwawo gnębionym przez nieludzkich, litewskich nacjonalistów ;-))))) |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Miałem nadzieję, że zachęcę do odniesienia do widzenia prof. Nowaka wybitnego specjalisty w stosunkach Polski ze Wschodem, którego admiratorem tak gorącym był Pan przed chwilą. Nie ukrywam, że bardzo mnie rozczarowało to co Pan tu powypisywał (m. in. z powodów o których wspomniał pan Darski, oczywiście chodzi o część drugą). Widzi Pan zwidy, których nie ma, a to widzenie, gdyby się rozszerzało się, popychałoby Polskę w bardzo złą stronę. |
|
|
NASZ_HENRY Tak, tak, dzięki Moskwie najazdy Tatarów to już historia ;-) |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski To bardzo inne widzenie niż prof. Nowaka. |
|
|
Józef Darski Te warunki są bzdurne.
żeby banderowcy anno domini 1943 pojawili się, musieliby zostać stworzeni przez KGB lub Polacy musieliby na rozkaz (z poparciem,) czyli spontanicznie zaatakować Ukrainę lub ostentacyjnie pomagać Moskwie, czyli warunkiem jest akcja Polski Lwów co już KGB przygotowuje a Kresowiacy aż przebierają nogami. Nie ma to jak razem z NKWD przeciw okupantowi ukraińskiemu. |
|
|
Gadający Grzyb Zgoda. W tekście zajmuję się tym, co nastąpi gdy Rosja już na tych zdobytych nieruchomościach osiądzie, a Ukraina zostanie ze swym postępującym rozkładem. |
|
|
Gadający Grzyb Trochę chyba Pana poniosło. W tekście wyraźnie i klarownie piszę jakie warunki mogą spowodować antypolską woltę Ukrainy. Owszem, Rosja najpierw musi dojść do Krymu i ubezwłasnowolnić Kijów przy pomocy Berlina, a potem nastąpi to, co opisałem. A swoje złośliwości proszę sobie wsadzić w buty. |
|
|
Anonymous @autor
Na tej wojnie banderowców nie ubędzie, a straty Rosji - jeżeli nie będzie w konsekwencji moskiewskiego Majdanu - okażą się intratną inwestycją w nieruchomość ziemską nad morzem Czarnym. |