|
|
Jabe Gdyby było hulaj dusza, to by pan Jazgdyni z rodziną (a może też Pan) zrobił kokosy na sprzedaży odrobinę taniej. Natomiast ta rzekomo wielce patriotyczna ustawa producentów i hurtowników nie dotyczy, o ile dobrze pamiętam, więc to inny temat. |
|
|
Taa, ceny byłyby niższe. Ale tylko w okresie przejmowania rynku. Ceny dumpingowe. Albo korzystne rabaty w zakupach dla sieci powiązanych z hurtowniami.
Za to potem hulaj dusza, płać i płacz chory człowiecze. |
|
|
Jabe Spożywczy można otworzyć drzwi w drzwi. Sam byłem tego świadkiem i bardzo mi się to podobało. A wprowadzanie monopoli pod pretekstem walki z monopolami jest czystą hipokryzją.
Ilu ma Pan zasiedziałych aptekarzy w rodzinie? |
|
|
jazgdyni Panie Jabe
No właśnie - lokalne monopole. Jak je zdemontować? Lub choćby nie zezwolić na dalsze zawłaszczanie rynku? Czy paragraf - jeden aptekarz może mieć maź cztery apteki temu nie służy? Czy odległości między aptekami i współcznnik dot. ilości mieszkańców temu nie służy? Właśnie w Rumii, jeszcze siłą rozpędu, sieć paskudna otwiera aptekę dosłownie drzwi w drzwi ze starą, zasłużoną apteką wiekowej pani magister, czego efektem będzie zrujnowanie słabego konkurenta.
A tak generalnie, to o co panu chodzi? |
|
|
Jabe Szanowny Panie Jazgdyni,
Nie odniósł się Pan do kwestii limitów i lokalnych monopoli. O to w tym chodzi. „Apteka dla Aptekarzy”, jeśli dobrze pamiętam, nie dotyczy producentów i hurtowników. Czemu więc mają służyć te wyliczenia? Odpowiadam: odwróceniu uwagi. |
|
|
jazgdyni Drogi panie Jabe. Wytłumaczę. Pewien popularny bardzo lek, ma tak, że jego produkcja kosztuje 10 gr za tabletkę, a producent sprzedaje go po 50 gr. Gdy już trafia do pacjenta, musi on zapłacić 1,35 zł. Aptekarz ma z tego 25 gr, lecz musi opłacić z tego koszty i podatki. W końcu zarabia 10 gr na tabletce, czyli mniej niż 10% jej wartości sprzedaży. Producent, jak może sobie pan wyliczyć, zarabia 500%. I kogo tu doić? |
|
|
Jabe Skoro detaliczny rynek farmaceutyczny jest taki dochodowy, jak Pan mówi, to znaczy, że ceny mogłyby być niższe, wciąż gwarantując drobnym aptekarzom godziwy zarobek. Żeby ten rzekomo lukratywny rynek opanować trzeba by było, albo obniżyć ceny, albo zawyżyć im ceny w hurtowniach. Na niskich cenach wygrywają chorzy. O hurtownictwie zaś mowy nie ma.
W warunkach, w których każdy może stać się konkurencją, nie można opanować rynku inaczej, niż przez świadczenie najlepszych usług możliwie najtaniej.
Proszę nie mydlić oczu. Haniebne wprowadzenie limitów i lokalnych monopoli daje zasiedziałym aptekarzom możliwość dyktowania cen kosztem pacjentów. O to w tym chodzi. |
|
|
jazgdyni Kolejny tekst o aptekach oparty na niedostatecznej wiedzy i popieranie neoliberalnych poglądów ludzi, którzy czerpią zysk ze współpracy z międzynarodowymi korporacjami.
Bzdurną nieprawdą jest stwierdzenie, że to najbardziej restrykcyjny system w Europie. Proszę się zaznajomić, jakie systemy są w Niemczech, Francji, Włoszech, czy Holandii, a nie słuchać bez przerwy jako autorytetu towarzyszki Bochniarz z Lewiatanu i lobbystów z Pharmanet.
Jak to obserwowałem np. w Norwegii, pozostawienie starego systemu wkrótce doprowadziłoby do całkowitego opanowania rynku leków przez kilka wielkich międzynarodowych koncernów. Nie widać tego gołym okiem, bo korzystają oni ze sprytnej zasłony polskich słupów. Jak np. sieć Gemini. Gdyby już rynek opanowali, to oni dyktowali by ceny i nie byłyby one dla pacjenta mniejsze. Pozostawienie aptek aptekarzom właśnie zapobiega niezdrowej konkurencji, stosowania dumpingu i oszukiwaniu ludzi. Teraz wszystkie apteki staną się równe. I przestaną upadać w tempie 3 tysiące na rok.
Ten tekst jest kolejnym dowodem, jak potężne są wpływy międzynarodowego rynku farmaceutycznego, przypomnę,drugiego najbardziej dochodowego przemysłu po zbrojeniowym. |
|
|
Sezon ogórkowy czy brak weny jest przyczyną powstania tego wpisu w stylu "kopiuj-wklej" z żali grup pracodawców? Nawet zero sprawdzenia jak te żale mają się do uchwalonych przepisów. |