|
|
damascen proszę przemyśleć ten fragment omawianego referatu Profesora:
Jeśli wrak samolotu nie zostanie zwrócony Polsce, to dla wykonania tych badań niezbędne będzie stworzenie w Smoleńsku kompleksowego laboratorium polowego. - w kontekście oświadczeń politycznych:
pół roku temu rzeczniczka MSZ FR deklarowała otwarty dostęp do "wraku" - pan min. Waszczykowski odpowiedział, że nie przewiduje się skorzystania z tego zaproszenia... |
|
|
Dark Regis Ja tylko uporządkowałem myślenie o tym trotylu i o dowodach w sprawie. Wciskanie ludziom kitu, że w samolocie były gdzieś poukładane jakieś znane z Czterech Pancernych cegiełki trotylu, do czego właśnie sprowadziła "dyskusję" propaganda postkomunistyczna polszewików, jest właśnie odwróceniem uwagi od innych współczesnych dużo silniejszych materiałów wybuchowych, w których trotyl stanowi tylko domieszkę. Z drugiej strony próbowano przykrywać samorzutnie rodzące się w społeczeństwie myśli, że "trotyl" mógł być tylko małym ładunkiem inicjującym wybuch czegoś innego. Dlatego właśnie zaczęto w ubeckich mediach wyśmiewanie helu i potem bomby termobarycznej. To znamienne dla propagandy komunistycznej, że gdy zbliżamy się do prawdy, to obserwujemy rezonans skutkujący jazgotem i zagłuszaniem. I już nie ważne czego dotyczyło zakrzyczane zdanie, trzeba się uważnie rozejrzeć i zastanowić, co oni chcieli tym przykryć.
Z drugiej strony, nawet gdybyśmy złożyli niemal całego Tupolewa z kawałków (choć niemal to duży optymizm), to i tak pojawią się zaraz wrzutki, że to nie stanowi dowodu. Szyny dla propagandy są już przygotowane: wybijane łomami okna, cięcie blach, umycie szczątków, rdza i ruskie szczyny do wyboru do koloru. Oni nie cofną się przed niczym. Dlatego warto ustalić, co mogłoby być takim druzgocącym dowodem wbrew zmasowanej dywersji polszewickiej. Wystarczył by tylko jeden taki kawałek, jak powiedzmy zapalnik. Oczywiście jego tam nie ma, bo ruscy to nie partacze. A więc co jeszcze?
Najsłabszy punkt raportu Anodiny-Millera, to daleko cofnięte części samolotu przed brzozę Bodina, szeroki rozrzut w okolicach przyziemienia ("krateru", którego nie ma) i lekko osiadłe na gałązkach metalowe ptaki. To właśnie przeczy fizyce. Jak kiedyś skomentowałem te przekłamania, że wystarczy wziąć choćby kontener na śmieci luzem, rozpędzić go do 300 km/h i potem sprawdzić stożek, w którym wszystkie te elementy (powtarzam - luzem), lecące również z prędkością 300 km/h, wylądowały, to od razu zostałem napadnięty, że kpię z zabitych. Czyli na mocy stwierdzenia z poprzedniego paragrafu, wzbudziłem gdzieś jakiś solidny rezonansik. :) |
|
|
damascen dzięki, chociaż rozpatrywanie tych technikaliów jest wtórne, bo szukamy modus operandi: pisząc co wybuchnięto mam na myśli wnioski z ekspertyzy, którą przedstawił SmallGIS (a którą sfałszował "Raport Millera"!), czyli miejsce wybuchu: na ziemi; te wnioski "nie pasują" także obecnym badaczom oficjalnym (i o tym przekłamaniu Millera milczą).
Ogólnie chcę pokazać, że każda z różnych hipotez wymaga dokładnej falsyfikacji, a nie zrobiono tego z żadną. |
|
|
Dark Regis Ja jeszcze dodam, że nie chodzi o badanie zawartości całego DNA, lecz jedynie charakterystycznych składników, które na danym etapie postępów w nauce jesteśmy w stanie wykrywać. Czyli chodzi o procedury, które z samej swej natury wprowadzają rodzaj kwantyzacji danych, właśnie w taki sposób, jak skwantowano szczegóły linii papilarnych dla szybszego porównywania z bazą danych.
focus.agh.edu.pl |
|
|
Dark Regis Problem jest złożony, bo ślady trotylu przed wybuchnięciem są innym związkiem chemicznym niż jego ślady po wybuchnięciu. Ponadto jest składnikiem różnych innych współczesnych materiałów:
"Trotyl (2,4,6-trinitrotoluen, TNT), (NO2)3C6H2CH3 – organiczny związek chemiczny, nitrozwiązek, powszechnie stosowany jako kruszący materiał wybuchowy. Jest składnikiem m.in.:
- oktolu, mieszanina 70-75% oktogenu i 25-30% trotylu. Ze względu na dużą prędkość detonacji wykorzystywany jest głównie do budowy głowic pocisków kumulacyjnych.
- torpeksu, materiał wybuchowy opracowany w okresie II wojny światowej o mocy wybuchowej około 50% większej niż trotyl, skład chemiczny torpeksu to 50% RDX (heksogen), 40% TNT (trotyl) i 10% glinu.
- H-6, stosowany głównie w broni morskiej, m.in. w bombach głębinowych, minach morskich czy torpedach, ale także m.in. w bombach Mark 82 czy Mark 84. Skład materiałów produkowanych w tych państwach różnił się nieznacznie; w wersji amerykańskiej był dodatkowo zanieczyszczony oktogenem powstałym na etapie produkcji.
- HTA, amerykański kruszący materiał wybuchowy, mieszanina składająca się z 40% heksogenu, 40% trotylu i 20% aluminium." |
|
|
Na jednej z konf. prokuratorzy wojskowi przy obecności A. Macierewicza przyznali obecność TNT czyli trotylu. Nie wiem dlaczego ten materiał filmowy nie jest przywoływany na okrągło. Pozdrawiam. |
|
|
damascen Kolego @ruisdael - II przykazanie poucza: Nie będziesz wzywał Imienia Pana Boga twego nadaremno! Jak Kolega zauważył - nie włączam się jak nie muszę, ale proszę bardzo, wyjaśniam:
- Kolega Imć Waszeć poruszył ciekawy problem DNA; ciekawy w tym, że prokwoje tuska pojechali zbadać "fotele tupolewa" (po dwóch wprawdzie dopiero latach), ale szukali... trotylu; jak to możliwe, że nie śladów DNA - pozostaje tuskową tajemnicą
- nowy (stary) wrak (jak to Kolega ujął) jest problemem delikatnym - i nie chodzi tu o ten trotyl w znaczeniu: "wybuchnięto naszą tutkę", ale o to, "co wybuchnięto" (przecieki z Włoch - podaję za "wPolityce" - wykazują podobno jego ślady)! - toteż problem przez ten czas zastąpić z części różnych tupolewów jest identycznie delikatny: przez czas przed, czy przez czas po...
Poprzedni artykuł (który spowodował wzmożenie aktywisty) wskazywał jak zastąpić jałowe (bo bez dostępu do dowodów) spory śledcze brawurową akcja polityczną, która przynajmniej ten dostęp musiała przynieść: inaczej pozostaje jedynie bicie politycznej piany i ostatnie dwa lata jasno pokazują, że o to chodzi, bo przecież b. Pani Minister SZ powiedziała jeszcze w 2010 w Nowym Jorku, że "Polacy nie dorośli do prawdy o Smoleńsku" - więc może programowo nie robi się tego, co trzeba...
To jest bolesne, ale być może są tzw. racje stanu, które to powodują: nie nam to zważyć - co nie znaczy, że mamy łykać jakąkolwiek papkę propagandową bez pogryzania: dał nam przykład Giordano Bruno, bo vivere non est necesse !
Pozdrawiam Kolegów dyskutantów |
|
|
O Jezu, Pan o liniach papilarnych i DNA, a ja mówię o nowym (starym) wraku, który nie problem przez ten czas zastąpić z części różnych tupolewów, które mają w dostatku i to bez śladów wybuchu. |
|
|
Dark Regis Tak. O ile pamiętam, w Anglii dowodem w sprawie o morderstwo było pojedyncze badanie DNA śladów pozostawionych przez mordercę. Po tych śladach śledczy dotarli do jakiejś policjantki, bodaj w Londynie, i choć zbrodnia popełniona była na odległej prowincji i policjantka nigdy tam nie była, wręcz ostatnimi laty wcale nie opuszczała Londynu, to została skazana za popełnienie zbrodni. Działo się to w czasach, gdy tak jak wcześniej linie papilarne uznawano DNA za jednoznacznie identyfikujące dana osobę. Dawno temu już okazało się, że mogą istnieć osoby posiadające identyczne linie papilarne (gdyby tym zajmował się od początku jakiś matematyk, to do tych wniosków doszedłby zapewne znacznie wcześniej - użycie analizy wielorozdzielczej, gdzie dokonuje się swoistej kwantyzacji charakterystycznych fragmentów obrazu i ich dyskretyzacji w opisie - liczbę istotnie różnych przypadków można wyliczyć na palcach, tak samo jak prawdopodobieństwo wpadnięcia do tej samej klasy odcisków dwóch różnych osób). Nikt jednak nie przypuszczał, że to samo tyczy się DNA. Pomimo jednak udowodnienia tego faktu, skazana nie została wypuszczona na wolność i oczyszczona z zarzutów bo "powaga sądu musi być zachowana". Skoro więc w "cywilizowanym" świecie takie bzdety maja status niemalże relikwii przed sądem, to można w podobny sposób myśleć o każdym fragmencie wraku. Gdy trzeba "zachować powagę i dobre imię sądu", to okaże się wszystko, co się ma okazać i nie będzie żadnego odwołania, nawet wbrew wynikom innych badań w przyszłości. Tak właśnie działa ten skostniały system. |
|
|
michnikuremek W tej chwili jest już tylko dowodem na azjatyckie sk***syństwo oraz na to, że bredzenie o jakimś sojuszu z Rosją jest tylko bredzeniem. |