|
|
jazgdyni Lechu! Zygmunt! Do roboty. Da się imprezę zorganizować.
Lechu - jest prywatna wiadomość - proszę zajrzeć. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Lech Makowiecki
Znam Opole. Tam tradycyjny festiwal w Opolu pomyślany jako patriotyczny, rzeczywiście mógłby się nie udać. Z kilku względów: mniejszość niemiecka, popisujący się prezydent z PO, skrzywione nastawienie itd. Ale można by spróbować w Opolu, jako osobną imprezę - np. pod pomnikiem Powstańców Śląskich z odczytaniem Pięciu Prawd Polaków. I to co pół godziny oraz z pieśniami Związku Polaków w Niemczech - niezwykle patriotyczna organizacja. Można by poprosić o wsparcie Ślązaków polskich: prof. Franciszka Marka, mec. Alicję Kaczmarek, poetę Goczoła, dr. Leona Korca. Są wiekowi (z wyjątkiem Alicji Kaczmarek), ale jeszcze na chodzie. Ślązacy polscy potrzebują akceptacji i dopływu tlenu. To może się udać i to bardzo. Powodzenia!! |
|
|
Lech Makowiecki Panie Ryszardzie! Od lat próbuję przekonać decydentów kultury (media!) że patriotyzm jest trendy, a misja wcale nie musi być nudna (vide: szwedzki Sabaton). Groch o ścianę... W roku Jubileuszu Niepodległej nikt nie zaryzykuje np. koncertu patriotyczno-historycznego na festiwalu w Opolu, bo jak się nie uda - polecą głowy! Brak wiary, czy profesjonalizmu? |
|
|
Ryszard Surmacz Oj, Panie Lechu, ja od 30 lat próbuję przekonać Polaków do troski o państwo, o własna kulturę, o znajomość historii. I nic. Nie udało się mnie i nie udało się wielu takim, jak ja.
Z urzędnikami to problem nie lada. Żaden urzędnik nie pojmuje swojej pracy w kategoriach misji, powinności, czy chociażby obligatoryjnej pomocy. Ich nabór jest przypadkowy i najczęściej nie ma żadnego związku z wykonywana pracą. Mam pracę i chcąc ją zachować, nie mogę ryzykować - najbardziej procentuje demonstracyjny bizantynizm. Jeżeli się wychylę, dostane w łeb. Jeżeli znalazłem czyjś błąd, znalazłem kozła ofiarnego i wówczas już nic mnie nie obchodzi - jestem czysty. I tak od kozła do kozła. Urzędnika nie interesuje poziom produktu kulturalnego, nawet jego rodzaj. Interesuje go wyłącznie paragraf i czy umowa zgadza się z protokołem końcowym. Jakiekolwiek odstępstwo od zapisu jest wyrokiem, nawet dla najwybitniejszego dzieła. Tak działa współczesny rynek polskiej kultury. Są sytuacje, w których decyzja urzędnika staje się wręcz sabotażem.
Po co się wysilać, skoro wystarczy umieć wypełniać formularze. Ta "filozofia" przyszła z UE. I w taki sposób, z kasy państwowej, finansuje się wiele zupełnie dętych i nikomu nie potrzebnych programów. Nawet, jak stworzysz jakąś grupę przebojową i zechcesz pieniądze z budżetu, to na każde twoje potknięcie będzie czekał jakiś urzędnik. I wykończy cię odsetkami. Ten system "promocji' nie ma sensu, uwali wszystko i niczego nie stworzy. |
|
|
Ptr Trzeba uważać czy ludzie tak naprawdę nerwowo i negatywnie reagujący na ideę IV RP nie wchodzą do rządowych organizacji , ew. mediów publicznych pod płaszczykiem profesjonalizmu. Jedna z przyczyn tego , że wiele rzeczy się nie udaje ? |
|
|
Lech Makowiecki Czy można połączyć patriotyczny przekaz z komercyjną reklamą? Poniżej spot promujący rumuńską telefonię komórkową, który ściska za gardło... youtube.com |
|
|
Lech Makowiecki Ten cytat umieściłem jako niemieckie motto w moim scenariuszu filmu fabularnego ("półkowniku" - od 2008r). Wygrałem wtedy konkurs na filmową opowieść o wysiedleniach Polaków przez Niemców w czasie II wojny światowej... |
|
|
Zygmunt Korus Teraz tylko to wkleić po angielsku gdzieś na początku owego video z USA. Potem dać moją opaskę (bo mam) z napisem "Pole", itd, itp. Zwykły komputerowiec w mig to zrobi. Tylko trzeba mieć głowy na karkach. A kto siedzi w naszych urzędach. Zwłaszcza centralnych. Pewnie Pan wie i oczy przecierał ze zdumienia. Bo ja się już nie "dziwuję". Im wyżej sięgam, tym więcej debili gęga. Tak po częstochowsku, dla wesołości, o tym czasem mówię.
Ukłony. |