|
|
Anonymous W 1939r. zbyt wiele było już zdeterminowane aby odwrócić przegraną, ale klęska nie była jeszcze przesądzona definitywnie.
Różnica w sytuacji między odzyskaniem suwerenności po I wojnie a utratą po II leży w tym, że dzięki poparciu tzw.Zachodu, Rosja carska (sojusznik zwycięskiej ententy) upadła, a Rosja sowiecka została wypromowana do skonsumowania zwycięstwa w Europie.
Twierdzę, że te źródła mają wiele argumentów. Poza tym te argumenty można było filtrować z propagandowej niespójności w PRLowskich podręcznikach szkolnych. |
|
|
OLI Jadąc dalej Zychowiczem, w 39-tym też nie było po co, ani od wschodu, ani od zachodu.
Arytmetycznie rzecz biorąc, dziwne jest, że walczono w 20-tym, kiedy sowieci szli z taką siłą, że szykowali się podbić całą Europę. I ta Europa przeciw nim nie chciała walczyć, jeszcze nam podstawiała nogę.
Nawet jeśli nie czytał Pan Zychowicza, to wiedzę historyczną czerpał z podobnych źródeł. |
|
|
Bardzo dobry tekst. Dziękuję zań.
--------
Jako uzupełnienie polecam filmik ze spotkania z Tomaszem Łysiakiem, filmik pt.: "Ziemniactwo i zychowszczyzna" => youtu.be |
|
|
Francik Szanowna esko, ze zdzichami i tym podobnymi wynalazkami nie ma sensu dyskutować. Pewnie jeszcze paru neoendeków "ubogaci" dyskusję swoimi wpisami. Że Zychowicz pisze od rzeczy to nic nowego, choć rzeczywiście oskarżając Sikorskiego, Mikołajczyka i AK o sympatie prosowieckie przekroczył kolejną granicę absurdu. Jak widać jego publicystyka sięga już powoli dna szamba - ale trzeba też przyznać, że poziom, z którego zaczynał nie był zbyt wysoki. Co do Sikorskiego to niestety nie był on wybitnym mężem stanu na miarę wyzwań, z którymi musiała się mierzyć Polska podczas II wojny światowej. Ale raczej można mu zarzucić ślepe frankofilstwo, które o mało nie doprowadziło do całkowitej zagłady polskiej armii we Francji, niż prosowiecką politykę. Ignorancja pana Zychowicza dorównuje chyba tylko jego zarozumialstwu. Raczej nie oceniam ludzi po ich fizjonomii, ale akurat Zychowicz ma to zarozumialstwo - wynikające z niczym nieuzasadnionego przekonania o swej nieomylności - wypisane na twarzy. |
|
|
Anonymous Ja w ogóle nie czytałem Zychowicza. Odniosłem się do podanego przez autorkę cytatu.
Zgadzam się, że " Cały feler tkwił w tym, że się nie udało, bo się udać nie mogło. " - daliśmy się wkręcić. Trzeba być mądrym chociaż po szkodzie. W 1944r. z Niemcami nie było już po co się bić bo zostaliśmy przydzieleni do "wyzwolenia" przez sowiecką Rosję = sojusznika naszych sojuszników. Wilno, Lwów, a wcześniej inne miasta to potwierdziły. |
|
|
Jabe A Rozwadowski? |
|
|
wielkopolskizdzichu Wprzódy to Panowie od Dziadka chcieli z Sikorskiego agenta zrobić. |
|
|
wielkopolskizdzichu "mojego dziadka i krewnych, oficerów od Piłsudskiego." żołnierz dziewczynie nie skłamie..etc. |
|
|
Jabe Sama Pani Markowi w odpowiedzi poniżej pisze o sowieckiej propagandzie tylko ze zmienionym znakiem. To ona jest punktem odniesienia, a ten wpis jest właśnie taką reakcją, o jakiej pisałem, i nie jest bynajmniej powodowany li tylko sympatiami krewnych. |
|
|
eska Korfanty jakoś tak tę Polskę kochał, że na walkę z sanacją brał szwabskie pieniądze. A Witosa to w 1922 narodowcy mało nie zamordowali. Itd., itp.
I dlatego należy opluć i zrobić agentów z Sikorskiego, Andersa, AK i reszty.
To jest po prostu genialne rozumowanie, w sam raz dla post-komuszych mózgów. |
|
|
Anonymous Też od dziecka znam sowiecką propagandę, ale ona nie mówiła, że Polacy zdobyli Wilno i Lwów przed Powstaniem Warszawskim i z jakimi efektami.
W tym roku nie natknąłem się ani razu z przypomnieniem tych faktów poza wpisem Pana Owsińskiego, tu na Naszych Blogach. Podział Polski linią Curzona, Ribbentropa-Mołotowa i wielkiej trójki wywierał presję na Polaków i po I wojnie i w czasie drugiej i nadal działa. To musi być ważne. |