|
|
Obywatel Uważam, że pierwszeństwo powinny mieć względy historyczne, nawet przed wąsko pojmowaną "racjonalnością administracyjną". Dobrze, że wspomniał Pan o województwach w Rzeczpospolitej przedrozbiorowej, to dla mnie ważny punkt odniesienia. Zauważmy, że wówczas nazwy województw brano zazwyczaj od nazw stolic, dziś jest inaczej. Jednak kiedy porównamy np. granice województwa wielkopolskiego i historycznej Wielkopolski możemy mocno się zdziwić. Podobnie jest z innymi krainami historycznymi. Może jestem przewrażliwiony, ale przeszkadza mi to bardzo. Państwo "wytwarza" sztuczne więzi i identyfikacje (spora część Małopolski w województwie śląskim itd.). Oczywiście dziś trudno postulować, by Brześć Kujawski stał się stolicą województwa, ale rząd powinien bardziej zatroszczyć się o te ośrodki, które odgrywały niegdyś ważną dziejową rolę. Dziś dba się o głównie miasta aspirujące (nieco na wyrost) do miana metropolii (Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Katowice, Kraków, Poznań) i - na innym poziomie - o niektóre "gierkowskie stolice" (niektóre, bo np. Kalisz czy Elbląg nie mają szczęścia). Takie ośrodki jak Inowrocław, Grudziądz, Gniezno skazane są na los "bardzo głębokiej prowincji". |
|
|
Obywatel Bezpośrednie wybory wójta (burmistrza, prezydenta miasta) były błędem i przyczyniły się do ubezwłasnowolnienia radnych - to na pewno. Poza tym, kiedy wreszcie będzie wprowadzony limit dwóch kadencji dla wójtów (burmistrzów, prezydentów miast)? Dwie ważne, nieskomplikowane i chyba oczywiste zmiany. |
|
|
No to powiem prościej: nie ma procesów nieodwracalnych w życiu społeczeństw. To tylko kwestia determinacji tegoż społeczeństwa.
Przykład:
Podobno Duda mógłby wygrać wybory tylko wtedy, kiedy Komorowski przejedzie ciężarną zakonnicę na pasach :) |
|
|
Przeczytaj to biznes.gazetaprawna.pl. A jak już dotrze do ciebie na jakim świecie żyjesz to wtedy się odzywaj. Jak PIS klepnie CETA to za pół roku Morawiecki będzie dyrektorem w Goldman Sachs jak Kaziu Marcinkiewicz a Kaczyński i PIS lizał rany. Wtedy nawet plan B nie pomoże. |
|
|
Nie wiem czy to co napisałaś Aniu to do mnie skierowane...!?
Jeśli tak to borykasz się z problemami które cię przerastają. |
|
|
Twardek ,tobie proponuje to samo,prochu nie wymyślisz .
Ja Eski nie muszę gnębić bo ona to robi sama i o wiele lepiej a drugi wpis to złe naciśnięcie klawisza ,ot i całe wyjaśnienie. |
|
|
Taaa, trzeba więc natychmiast się podać Niemcom i Ruskim, a wszelkie dobra oddać złodziejom !
Nuuu zajc, jest także inne wyjście, a może zaproponujesz głosować na koderastów i swetrów? Oni załatwią w/w od ręki i dopiero wtedy będziemy szczęśliwi! |
|
|
Zgadzam się z Panią, że – sam to ujmę w ten sposób – upartyjnione państwo, to źródło gangreny społeczeństwa. Zauważę też, że komuniści tego nie wymyślili. Zdaje się więc, że problem jest historyczny przy czym był i jest ogólnoświatowy. Jak z tego wybrnąć nie wiem. Wg mnie, trudność rozwiązania w tym, że w warunkach występowania, czy wręcz dominacji, prywatnych środków produkcji przekazywanie władzy mniejszym wspólnotom powoduje jej nieuchronne przechwytywanie przez lokalnych przedstawicieli klasy posiadaczy. Po prostu dysponują większą „mocą socjologiczną”. Czynią to bezpośrednio lub też poprzez odpowiednio podstawionych „swoich ludzi”. Lokalnie, w sposób „naturalny”. Lokalni posiadacze są na ogół, w trybie uzależnienia, powiązani w interesach z regionalnymi a ci z centralnymi. I w ten sposób na gruncie tak zorientowanego prawa (chodzi mi o decentralizację) zaczynają pączkować struktury oligarchii, która jest zaprzeczeniem społeczeństwa obywatelskiego. Potwierdzenie tego mamy jak Zachód długi i szeroki, w szczególności zaś w krajach, które mówią o sobie, i o których się mówi (!), że są dojrzałymi demokracjami...
Partie jednak jakoś rywalizują. Też mocą socjologiczną, ale tutaj jest ona kształtowana bądź to przez poziom ześwinienia (ostatnio PO) bądź, z innej beczki, atrakcyjności programowej (PiS) w okazjach wyborczych (a nie ze stanu posiadania, czyli uzależnienia pracobiorców-wyborców). Jeżeli poprzedni obóz władzy okazał się być bandą przestępców, nieudaczników, teraz się okazuje, że też i zdrajców, to jednak wybory stały się okazją do pozbawienia ich władzy z błogosławionym skutkiem w skali całego państwa. W „gminnej” Polsce takich okazji nie będzie.
Niemniej w Pani sugestii jednak jest coś mądrego. Być może jakaś mikstura państwa partyjnego i gminnego okazała by się być dobrym rozwiązaniem ? |
|
|
…”Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami”…
--- jest Pan niegrzeczny „zbieraczu śmieci”. Przy tej okazji podwójnie, gdyż zamieścił Pan ten sam wpis 2-krotnie (chyba, że to zabieg socjo-techniczny -> oto ja po raz drugi na górze, dzięki czemu Eska po raz drugi pognębiona).
Jak Panu nie wstyd ? |
|
|
Jabe Prowincja, województwo, ziemia, powiat, gmina – taką mamy tradycyjną hierarchię, zgodzi się Pan? Trzeba nazwę dobrać do rozmiaru. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda O, i to mi się podoba - jasne stwierdzenie, że nic się nie da zrobić. Bo nie trzeba wielkiej przenikliwości, by zauważyć, że "ukrócenie korupcji" w systemie z wbudowaną korupcją jest tak samo pobożnym życzeniem. Albo i lepiej - kierowaniem niebezpiecznej energii na manowce. Jak dotąd, od czasu do czasu złapać jakiegoś dyrektora, pokazać w telewizji, i nawet czapę mu dać, jak w niezapomnianej aferze mięsnej. Lud poczuje, że nie ma świętych krów, broń Boże nie będzie szukał alternatywy.
Zatem, nic się nie da zrobić. A skoro nic się nie da zrobić, należy zadbać o swoje. Głosujcie na PiS, obywatele! |
|
|
Ach te wspomnienia im dalej od roku 1990 tym ówczesny real ulega zatarciu ale swoja rola jakby nie patrząc ulega nadęciu.Prawda jest taka ,że gminy działały wcześniej na podstawie przyznanego budżetu i generalnie zajmowały się tylko gospodarka mieszkaniami ,ich remontami,handlem i kilkoma jeszcze drobnymi raczej sprawami.Wodociągi to przedsiębiorstwa państwowe,drogi podobnie ,remonty mieszkań czy budynków służby miejskie też przy małym wsparciu rzemieślników zrzeszonych w cechach.
Gminy dawały miejsca pracy ale szli tam ci którym zabrakło pracy w przemyśle bo płace tam były znacznie wyższe.
Naczelnik niby rządził ale prawdziwą władzę miał sekretarz PZPR.Przejąc takiej gminy przez jakąś grupę było nie sposób.
Po 90 roku gdy nastał rynek ,gdy likwidowano wszystko co państwowe a przedsiębiorcy prywatni rośli szybciej niż grzyby a na barki gmin zrzucono drogi ,szkoły wodociągi to okazało się ,że gminy to żyła złota i warto o władzę w gminie walczyć ,walczyć i wygrać bo to zapewniało dostęp do kredensu z konfiturami
Partie polityczne tez weszły do gry bo usadzenie swojego na stolcu wójta czy prezydenta i większość w radzie to miejsca pracy dla swoich w samym urzędzie jak i spółkach.
To jest proces NIEODWRACALNY i żadne pobożne życzenia czy majaki o wsi spokojnej ,podobnie z miastami tego nie zmienią.
Jedynie co można ukrócić to korupcję co tam szaleje.
Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami ,zalewać nas coraz to nowymi pomysłami które tylko świadczą o tym ,że istniejesz,nie lepiej to czas w inny sposób spożytkować...!? |
|
|
Ach te wspomnienia im dalej od roku 1990 tym ówczesny real ulega zatarciu ale swoja rola jakby nie patrząc ulega nadęciu.Prawda jest taka ,że gminy działały wcześniej na podstawie przyznanego budżetu i generalnie zajmowały się tylko gospodarka mieszkaniami ,ich remontami,handlem i kilkoma jeszcze drobnymi raczej sprawami.Wodociągi to przedsiębiorstwa państwowe,drogi podobnie ,remonty mieszkań czy budynków służby miejskie też przy małym wsparciu rzemieślników zrzeszonych w cechach.
Gminy dawały miejsca pracy ale szli tam ci którym zabrakło pracy w przemyśle bo płace tam były znacznie wyższe.
Naczelnik niby rządził ale prawdziwą władzę miał sekretarz PZPR.Przejąc takiej gminy przez jakąś grupę było nie sposób.
Po 90 roku gdy nastał rynek ,gdy likwidowano wszystko co państwowe a przedsiębiorcy prywatni rośli szybciej niż grzyby a na barki gmin zrzucono drogi ,szkoły wodociągi to okazało się ,że gminy to żyła złota i warto o władzę w gminie walczyć ,walczyć i wygrać bo to zapewniało dostęp do kredensu z konfiturami
Partie polityczne tez weszły do gry bo usadzenie swojego na stolcu wójta czy prezydenta i większość w radzie to miejsca pracy dla swoich w samym urzędzie jak i spółkach.
To jest proces NIEODWRACALNY i żadne pobożne życzenia czy majaki o wsi spokojnej ,podobnie z miastami tego nie zmienią.
Jedynie co można ukrócić to korupcję co tam szaleje.
Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami ,zalewać nas coraz to nowymi pomysłami które tylko świadczą o tym ,że istniejesz,nie lepiej to czas w inny sposób spożytkować...!? |