Otrzymane komantarze

Do wpisu: Strasznie śmieszna naprawa Polski
Data Autor
Mnie się zdawało, że śmieją się ze Stankiewicza... Że głupotę palnął...
eska
Słucham i słucham i jakoś ciągłe słyszę ten cyniczny chichot. Ale może to Panu/Pani nie przeszkadza, cóż - różne bywają wrażliwości....
Es
Państwo Autorka i Komentatorzy : Bez Przesady.Wasze opinie tutaj przypominają jako żywo bicie piany i manipulowanie wypowiedziami i wyrwanymi z kontekstu słowami Kaczyńskiego czynione w okolicach Czerskiej lub Wiertniczej.Proszę jeszcze raz posłuchać całości wypowiedzi
eska
Znakomite podsumowanie! Dokładnie tak to odebrałam, teraz lepiej rozumiem własne, odruchowe oburzenie. Dzięki :)
Tfu!
To rozbawienie ma miejsce w 39 minucie nagrania. Podzielam Pani oburzenie. Robią wrażenie rozjeżdżonych, za przeproszeniem, dziwek, które zapomniały o kamerze.
niestety tacy oni są wewnetrznie,ale ze nie zapanowali nad swoim zachowaniem na na wizji, swiadczy o ich chamstwie i niewiarygodnosci gloszonych poglądow
Do wpisu: Via Carpatia
Data Autor
marsie
Dopiero teraz tu zajrzałem - na zdrowie!
Ptr
Autostrada do Grecji i Bułgarii to byłaby piękna rzecz, gdyby nie to , że taki projekt będzie jeszcze przedmiotem kilku gier i raczej nie zostanie zrealizowany. Po pierwsze instytucje unijne zażądają przyjęcia imigrantów. Po drugie : zachód naszego kraju będzie lobbował za odsunieciem w czasie tych inwestycji. Po trzecie: na wschodzie jest unikatowe środowisko. PO czwarte :nie będzie kasy. Chociaż tym razem wierzę w WOLĘ rządu. Tak na marginesie- wydaje się ,że nowe drogi należy budować od zera w zupełnie nowych korytarzach ( o ile możliwe) tak, aby stare funkcjonowały bez zakłoceń. Inaczej kluczowe drogi są w nieustannych wieloletnich remontach i przebudowach.
emilek
Pamietam tamte wystapienie . Moje gratulacje. Mam nadzieje ,ze Whisky dobrze Pani smakuje.
Mind Service
Mówiąc szczerze ja nie do końca rozumiem o czym mówimy. Czytam bowiem, że "Parlament Europejski wyraził w końcu zgodę na wpisanie Via Carpatii ....do sieci głównych korytarzy transportowych Unii Europejskiej i to jest przełom. Jest to zielone światło na budowę tej strategicznej drogi. Ponadto wpisanie Via Carpatia do sieci głównych korytarzy transportowych zapewnia finansowanie budowy tego typu arterii drogowych ze środków europejskich". Tymczasem w Internecie można znaleźć informacje, że "droga ekspresowa S19 – planowana droga ekspresowa we wschodniej części kraju pomiędzy przejściem granicznym z Białorusią w Kuźnicy Białostockiej a granicą ze Słowacją w Barwinku. Jej łączna długość jest szacowana na ok. 570 km. Trasa w całości jest fragmentem szlaku "Via Carpatia". Większość odcinków drogi zaplanowana została jako jednojezdniowa w pierwszym etapie budowy" /pl.wikipedia.org Albo: "Via Baltica połączy się z Via Carpatią. Dzięki odcinkowi S16 Knyszyn - Ełk" /poranny.pl Droga ekspresowa, to nie autostrada, tylko dwa pasy w jedną stronę (bez pasa dla uprzywilejowanych pojazdów) przedzielone pasem ziemi i nie muszą być łączenia z innymi drogami w postaci ślimaków i estakad (jedna droga nad drugą). Wygląda więc na to, że ktoś tu wprowadza w błąd, gdyż nie ma mowy o budowie szerokiej autostrady z przynajmniej trzema pasami w jedną stronę plus pas dla pojazdów uprzywilejowanych, tylko mówi się o połączeniu dróg lokalnych (np. S16, czy S19). Dróg typu S.. nie można później rozbudować, czyli poszerzyć o kolejne pasy ruchu, gdyż aby zbudować autostradę na tym samym odcinku trzeba to zrobić obok, niwelując teren (autostrada musi być bardziej płaska i mieć inną nawierzchnię (na newralgicznych odcinkach z betonu - na autostradach nie występują koleiny) budując kolejne wiadukty, ślimaki i estakady. Po wybudowaniu odcinka autostrady np. kilkadziesiąt km w tym samym kierunku burzy się drogę ekspresową, co miałem okazję obserwować niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Budowa dróg ekspresowych zamiast od razu autostrady kilkakrotnie podraża całe przedsięwzięcie. Jednak media wyraźnie podają, że chodzi o budowę dróg ekspresowych, więc gdzie ta Via Carpatia?
A troszkę bardziej interesujący sie gospodarką miszkańcy Polski Wschodniej słyszą i mówią o tej trasie już od ponad 20 lat. I tak sobie lata płyną i płyną. Ale za to POlitycy wydali kilkanaście miliardów w Chile, Kanadzie no i oczywiście zrobili holenderskim kuzynom chazarskim z eureko mały gift za kilkanaście miliardów. I rzeczywiście pozostaje tylko szklaneczka bourbona z Knoxwille.
Do wpisu: Morawiecki ma plan „A”, a ja mam plan „B”
Data Autor
Obywatel
Uważam, że pierwszeństwo powinny mieć względy historyczne, nawet przed wąsko pojmowaną "racjonalnością administracyjną". Dobrze, że wspomniał Pan o województwach w Rzeczpospolitej przedrozbiorowej, to dla mnie ważny punkt odniesienia. Zauważmy, że wówczas nazwy województw brano zazwyczaj od nazw stolic, dziś jest inaczej. Jednak kiedy porównamy np. granice województwa wielkopolskiego i historycznej Wielkopolski możemy mocno się zdziwić. Podobnie jest z innymi krainami historycznymi. Może jestem przewrażliwiony, ale przeszkadza mi to bardzo. Państwo "wytwarza" sztuczne więzi i identyfikacje (spora część Małopolski w województwie śląskim itd.). Oczywiście dziś trudno postulować, by Brześć Kujawski stał się stolicą województwa, ale rząd powinien bardziej zatroszczyć się o te ośrodki, które odgrywały niegdyś ważną dziejową rolę. Dziś dba się o głównie miasta aspirujące (nieco na wyrost) do miana metropolii (Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Katowice, Kraków, Poznań) i - na innym poziomie - o niektóre "gierkowskie stolice" (niektóre, bo np. Kalisz czy Elbląg nie mają szczęścia). Takie ośrodki jak Inowrocław, Grudziądz, Gniezno skazane są na los "bardzo głębokiej prowincji".
Obywatel
Bezpośrednie wybory wójta (burmistrza, prezydenta miasta) były błędem i przyczyniły się do ubezwłasnowolnienia radnych - to na pewno. Poza tym, kiedy wreszcie będzie wprowadzony limit dwóch kadencji dla wójtów (burmistrzów, prezydentów miast)? Dwie ważne, nieskomplikowane i chyba oczywiste zmiany.
No to powiem prościej: nie ma procesów nieodwracalnych w życiu społeczeństw. To tylko kwestia determinacji tegoż społeczeństwa. Przykład: Podobno Duda mógłby wygrać wybory tylko wtedy, kiedy Komorowski przejedzie ciężarną zakonnicę na pasach :)
Przeczytaj to biznes.gazetaprawna.pl. A jak już dotrze do ciebie na jakim świecie żyjesz to wtedy się odzywaj. Jak PIS klepnie CETA to za pół roku Morawiecki będzie dyrektorem w Goldman Sachs jak Kaziu Marcinkiewicz a Kaczyński i PIS lizał rany. Wtedy nawet plan B nie pomoże.
Nie wiem czy to co napisałaś Aniu to do mnie skierowane...!? Jeśli tak to borykasz się z problemami które cię przerastają.
Twardek ,tobie proponuje to samo,prochu nie wymyślisz . Ja Eski nie muszę gnębić bo ona to robi sama i o wiele lepiej a drugi wpis to złe naciśnięcie klawisza ,ot i całe wyjaśnienie.
Taaa, trzeba więc natychmiast się podać Niemcom i Ruskim, a wszelkie dobra oddać złodziejom ! Nuuu zajc, jest także inne wyjście, a może zaproponujesz głosować na koderastów i swetrów? Oni załatwią w/w od ręki i dopiero wtedy będziemy szczęśliwi!
Zgadzam się z Panią, że – sam to ujmę w ten sposób – upartyjnione państwo, to źródło gangreny społeczeństwa. Zauważę też, że komuniści tego nie wymyślili. Zdaje się więc, że problem jest historyczny przy czym był i jest ogólnoświatowy. Jak z tego wybrnąć nie wiem. Wg mnie, trudność rozwiązania w tym, że w warunkach występowania, czy wręcz dominacji, prywatnych środków produkcji przekazywanie władzy mniejszym wspólnotom powoduje jej nieuchronne przechwytywanie przez lokalnych przedstawicieli klasy posiadaczy. Po prostu dysponują większą „mocą socjologiczną”. Czynią to bezpośrednio lub też poprzez odpowiednio podstawionych „swoich ludzi”. Lokalnie, w sposób „naturalny”. Lokalni posiadacze są na ogół, w trybie uzależnienia, powiązani w interesach z regionalnymi a ci z centralnymi. I w ten sposób na gruncie tak zorientowanego prawa (chodzi mi o decentralizację) zaczynają pączkować struktury oligarchii, która jest zaprzeczeniem społeczeństwa obywatelskiego. Potwierdzenie tego mamy jak Zachód długi i szeroki, w szczególności zaś w krajach, które mówią o sobie, i o których się mówi (!), że są dojrzałymi demokracjami... Partie jednak jakoś rywalizują. Też mocą socjologiczną, ale tutaj jest ona kształtowana bądź to przez poziom ześwinienia (ostatnio PO) bądź, z innej beczki, atrakcyjności programowej (PiS) w okazjach wyborczych (a nie ze stanu posiadania, czyli uzależnienia pracobiorców-wyborców). Jeżeli poprzedni obóz władzy okazał się być bandą przestępców, nieudaczników, teraz się okazuje, że też i zdrajców, to jednak wybory stały się okazją do pozbawienia ich władzy z błogosławionym skutkiem w skali całego państwa. W „gminnej” Polsce takich okazji nie będzie. Niemniej w Pani sugestii jednak jest coś mądrego. Być może jakaś mikstura państwa partyjnego i gminnego okazała by się być dobrym rozwiązaniem ?
…”Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami”… --- jest Pan niegrzeczny „zbieraczu śmieci”. Przy tej okazji podwójnie, gdyż zamieścił Pan ten sam wpis 2-krotnie (chyba, że to zabieg socjo-techniczny -> oto ja po raz drugi na górze, dzięki czemu Eska po raz drugi pognębiona). Jak Panu nie wstyd ?
Jabe
Prowincja, województwo, ziemia, powiat, gmina – taką mamy tradycyjną hierarchię, zgodzi się Pan? Trzeba nazwę dobrać do rozmiaru.
Mikołaj Kwibuzda
O, i to mi się podoba - jasne stwierdzenie, że nic się nie da zrobić. Bo nie trzeba wielkiej przenikliwości, by zauważyć, że "ukrócenie korupcji" w systemie z wbudowaną korupcją jest tak samo pobożnym życzeniem. Albo i lepiej - kierowaniem niebezpiecznej energii na manowce. Jak dotąd, od czasu do czasu złapać jakiegoś dyrektora, pokazać w telewizji, i nawet czapę mu dać, jak w niezapomnianej aferze mięsnej. Lud poczuje, że nie ma świętych krów, broń Boże nie będzie szukał alternatywy. Zatem, nic się nie da zrobić. A skoro nic się nie da zrobić, należy zadbać o swoje. Głosujcie na PiS, obywatele!
Ach te wspomnienia im dalej od roku 1990 tym ówczesny real ulega zatarciu ale swoja rola jakby nie patrząc ulega nadęciu.Prawda jest taka ,że gminy działały wcześniej na podstawie przyznanego budżetu i generalnie zajmowały się tylko gospodarka mieszkaniami ,ich remontami,handlem i kilkoma jeszcze drobnymi raczej sprawami.Wodociągi to przedsiębiorstwa państwowe,drogi podobnie ,remonty mieszkań czy budynków służby miejskie też przy małym wsparciu rzemieślników zrzeszonych w cechach. Gminy dawały miejsca pracy ale szli tam ci którym zabrakło pracy w przemyśle bo płace tam były znacznie wyższe. Naczelnik niby rządził ale prawdziwą władzę miał sekretarz PZPR.Przejąc takiej gminy przez jakąś grupę było nie sposób. Po 90 roku gdy nastał rynek ,gdy likwidowano wszystko co państwowe a przedsiębiorcy prywatni rośli szybciej niż grzyby a na barki gmin zrzucono drogi ,szkoły wodociągi to okazało się ,że gminy to żyła złota i warto o władzę w gminie walczyć ,walczyć i wygrać bo to zapewniało dostęp do kredensu z konfiturami Partie polityczne tez weszły do gry bo usadzenie swojego na stolcu wójta czy prezydenta i większość w radzie to miejsca pracy dla swoich w samym urzędzie jak i spółkach. To jest proces NIEODWRACALNY i żadne pobożne życzenia czy majaki o wsi spokojnej ,podobnie z miastami tego nie zmienią. Jedynie co można ukrócić to korupcję co tam szaleje. Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami ,zalewać nas coraz to nowymi pomysłami które tylko świadczą o tym ,że istniejesz,nie lepiej to czas w inny sposób spożytkować...!?
Ach te wspomnienia im dalej od roku 1990 tym ówczesny real ulega zatarciu ale swoja rola jakby nie patrząc ulega nadęciu.Prawda jest taka ,że gminy działały wcześniej na podstawie przyznanego budżetu i generalnie zajmowały się tylko gospodarka mieszkaniami ,ich remontami,handlem i kilkoma jeszcze drobnymi raczej sprawami.Wodociągi to przedsiębiorstwa państwowe,drogi podobnie ,remonty mieszkań czy budynków służby miejskie też przy małym wsparciu rzemieślników zrzeszonych w cechach. Gminy dawały miejsca pracy ale szli tam ci którym zabrakło pracy w przemyśle bo płace tam były znacznie wyższe. Naczelnik niby rządził ale prawdziwą władzę miał sekretarz PZPR.Przejąc takiej gminy przez jakąś grupę było nie sposób. Po 90 roku gdy nastał rynek ,gdy likwidowano wszystko co państwowe a przedsiębiorcy prywatni rośli szybciej niż grzyby a na barki gmin zrzucono drogi ,szkoły wodociągi to okazało się ,że gminy to żyła złota i warto o władzę w gminie walczyć ,walczyć i wygrać bo to zapewniało dostęp do kredensu z konfiturami Partie polityczne tez weszły do gry bo usadzenie swojego na stolcu wójta czy prezydenta i większość w radzie to miejsca pracy dla swoich w samym urzędzie jak i spółkach. To jest proces NIEODWRACALNY i żadne pobożne życzenia czy majaki o wsi spokojnej ,podobnie z miastami tego nie zmienią. Jedynie co można ukrócić to korupcję co tam szaleje. Droga Esko ,przestań zajmować się jakimś planem BCD czy innymi dyrdyłamami ,zalewać nas coraz to nowymi pomysłami które tylko świadczą o tym ,że istniejesz,nie lepiej to czas w inny sposób spożytkować...!?