Otrzymane komantarze

Do wpisu: Morawiecki ma plan „A”, a ja mam plan „B”
Data Autor
Mikołaj Kwibuzda
Model dużych województw to model międzywojenny. W I RP były zarówno województwa ogromne, jak choćby ruskie (od Kołomyi po Chełm, wszystko dobrze zaludnione, nie żadne Dzikie Pola), i maleńkie, jak brzeskokujawskie czy malborskie. Bo w I RP rozstrzygały o tym tradycje obyczajowe (ważne we wspólnym działaniu na wojnie) i prawne, a w II RP kierowano się przede wszystkim racjonalnością komunikacyjną i administracyjną (acz nie bez prób majstrowania przy tradycji, jak zmiany granic województw 1937-1938, kierowane tym, by wymazać z mapy Polski ślady granic zaborczych - całkiem słusznie zresztą, bo granice zaborcze nie liczyły się z żadną tradycją ani wspólnotami lokalnymi). Co by nie powiedzieć o II RP, to istniała tam grupa osób o różnych przekonaniach politycznych, która myślała w sposób państwotwórczy: tworzono strukturę, która miała zapewnić trwały, bezpieczny byt narodowi. Czy było to w ogóle zadanie realne i jakie były przyczyny monstrualnej katastrofy - dopiero zaczęliśmy poważnie dyskutować i jakiś czas to jeszcze potrwa. Ale nie wydaje się, by do przyczyn mogła należeć struktura administracyjna. Jeśli struktura administracyjna ma odpowiadać dzisiejszym (i przyszłym) potrzebom narodu zorganizowanego w państwo, musi uwzględnić zarówno dzisiejsze możliwości transportowe (w tym sensie przedwojenne województwo wystarczyłoby dziś jedno, bo z każdego zakątka kraju można dojechać jednego dnia do urzędu w centrum, a drugiego wrócić, jak przed wojną do województwa) jak i techniki przepływu informacji. Powstaje jednak pytanie, na ile społeczność internetowa może zastąpić społeczność realną, osobiste spotkanie ludzi, którzy potrzebują podjąć wspólne działanie. Wydaje się, że w większości spraw publicznych do tego ostatniego celu wystarcza gmina, może nieco mniejsza, niż dziś przeciętnie. Ale jednostka ponadgminna jest potrzebna w wielu sprawach, poczynając od okręgu sądowego (kiedyś był "powiat sądowy", który nie musiał się pokrywać z "powiatem politycznym") przez zarządzanie drogami po utrzymanie szpitala. Ale może to powinny być takie "powiaty zadaniowe", powoływane dobrowolnie przez gminy? Poza tym mądrzy ludzie ostrzegają przed przesadnym zaufaniem do Internetu: to kiedyś może paść.
Ty Robert, nie kopnęła cię przypadkiem kobyła w potylicę ?! Jeśli nie to katastrofa, bo homo sapiens jest istotą myślącą, a u ciebie myślenia - zero ?!
Zgadzam się co do diagnozy odnośnie Planu Morawieckiego. Głównie dlatego, że sam jego autor robi prawie wszystko żeby się nie powiódł. Żeby ten program miał szanse realizacji w jakiejkolwiek formie szerszej niż budowa dróg Rząd musi pokazać Polakom, że mogą zaufać Państwu Polskiemu. Niestety pomysły Morawieckiego odnośnie zmian w 3 filarze emerytalnym jak również stanowisko w sprawie CETA i kredytów frankowych pokazują Polakom, że na żadne sprawiedliwe Państwo nie mają co liczyć i że lepiej od wspólnych interesów trzymać się z daleka. Jak ktoś ma wątpliwości niech obejrzy sobie spotkanie z Morawieckim w Klubie Ronina.
Jabe
Samorząd jest po to, żeby realizować zadania zlecone. Wszystko co istotne jest narzucane centralnie – przynajmniej jest taka tendencja – nie koniecznie w Warszawie, bo jak się podatek sklepowy nie podobał, to komisarz brukselski tupnął i temat wyparował. 500+ nie realizują urzędy centralne (np. skarbowe), bo by sobie niezguły nie poradziły, tylko gminy. Przebąkuje się o zakazie handlu w niedziele i oczywiście to ma być ustalone dla całego państwa, nie w poszczególnych gminach. Takie myślenie – zgoda. Tylko proszę łaskawie uszanować tradycję i przestać tęsknić za gierkowskimi województwami, ani nawet za eksperymentami z czasów II RP, gdy Warszawa była województwem (grodzkim). Województwa są duże, kropka. Jeśli chce Pani zlikwidować dodatkowy szczebel w postaci powiatów, to proszę przywrócić ziemie, a województwa zostawić wojsku. Niby to tylko inna nazwa, ale jak najbardziej zgodna z tradycją. (No chyba że PRL jest komuś tradycją.) Ja z przywiązania do tradycji chciałbym, żeby powiaty pozostały przynajmniej formalnie, jako obszary. Czy miałyby jakiś samorząd, czy nie, powinno zależeć od decyzji rad ziemskich.
eska
Po drugie - nie umiemy się obchodzić z armatami.... :)))
Do wpisu: Prawica, lewica, czyli o czym właściwie ta gadka
Data Autor
Ptr
problemy prawicy i jescze większe lewicy w złagodzonej formie w "Folwarku zwierzęcym".
Jabe
Ten darwinizm pasuje tylko do rasy panów. To było zresztą tyle warte, na ile Hitler był aryjskim supermenem.
Ptr
Przyznaję się ,że dywagowanie na temat błędów prawicowości ( ale błędy są) w kontekście ludobójstwa lewicowego jest niezręcznością w stosunku do prawicy. (Zbrodnicze systemy totalitarne po prostu wyciągnęły proste wnioski z koncepcji darwinowskich i marksistowskich, a te były lewicowe, unieważniające przykazanie "Nie zabijaj". Skoro słabszy musi zginąć ... )
Jabe
Myślę, że poprawne rozróżnienie liberalizmów, polega na zdaniu sobie sprawy, czego one dotyczą. Może to być relacja państwo-obywatel, i wówczas chodzi o ograniczenie wpływu państwa, może odnosić się do relacji wewnątrz społeczeństwa, wtedy dla korygowania trzeba państwowe wpływy zwiększyć. Liberalizm gospodarczy jest jednym z przejawów wolności ludzkiej. Trudno go od niej oddzielić. Liberalizm społeczny (a więc po amerykańsku), gdy się już go raz użyje, jest trudny do zastrzymania. Jedyną metodą powstrzymania dłubania przy społeczeństwie, a więc liberalizmu kulturowego, jest odrzucenie prawa państwa do wtrącania się co do zasady. Nie wolno zakładać, że rządzący będą mądrzy i dobrzy. Nie wolno im dawać do ręki narzędzi wpływu. „Jeżeli zachowają się w sposób skrajnie prawicowy dojdzie do ludobójstw.” – To już brzmi jak lewacka agitka. „Skrajną prawicę” wymyślono po to, żeby zniechęcić do prawicowości (a także odciąć się od skompromitowanej lewicy, jaką był narodowy socjalizm). Dlatego Pan woli trzymać się fasadowej tzw. centroprawicy, czyli dawać panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.
Ptr
Terminologia wydaje się być nieprecyzyjna , więc napiszę to innymi słowami. Już do demagogii nie bedę sie odnosił, ale jest wielki cywilizacyjny problem braku prawdy, sterowania informacją - temat rzeka. Liberalizmu kulturowego , w zasadniczych kierunkach zgodnego ideologiami lewicowymi, jest dużo , w Polsce i globalnie. To clue obecnych sporów w Polsce i na świecie, I w USA. To alternatywny system wartości nawet w stosunku do pragmatycznego zdrowego rozsądku , nie tylko doktryny chrześcijańsko - konserwatywnej. My już w tym żyjemy, żyjemy przez to w ciekawych czasach. Umiarkowany liberalizm społeczny KORYGUJĄCY stare skostniałe poglady jest potrzebny, ale nie taki pełzająco-lewicowy. Oczywiście liberalizm gospodarczy polegający na usuwaniu przeregulowania w gospodarce to rzecz pozytywna. Prawica odnosząca sukces i umacniająca się na swych pozycjach to też problem niewolnictwa w Konfederacji w Ameryce. Ludzie starając się żyć moralnie i pracować uczciwie czasem napotykają taki dylemat. Jak potraktować słabszych, a szkodliwych, na przykład indian. Jeżeli zachowają się w sposób skrajnie prawicowy dojdzie do ludobójstw. W stosunkach społecznych wewnetrznych dojdzie do wyzysku. A to sprowokuje reakcję lewicową. A więc lepiej trzymać się centroprawicy. To tylko mój komentarz, nic wiecej.
Jabe
Naturalnie są czynniki powodujące odejście od zasad. Najważniejszym jest pospolita demagogia. Ludzie lubią dostawać coś za nic. Pokusą silnych jest okopanie się na zajmowanych pozycjach. Ale to nie silni są motorem zmian, tylko lud. Zawsze tak było. Wystarczy go zbałamucić. Pojęcia nie mam, skąd pomysł, że kolonializm jest sprzeczny z zasadami konserwatywnymi (albo z nich wypływa). Tak czy owak, to jest rozumowanie na poziomie państw. Kolektywy chcą poszerzać swoją wolność – nie o tym mowa. Bezzasadne jest twierdzenie, że obecnie liberalizm prowadzi do rozkładu zasad, bo wbrew demagogom jest go mało. Może za wyjątkiem prób liberalizacji handlu światowego i tej sławnej globalizacji, ktora rzekomo tyle szkód wyrządza – demagogia. Liberalizm jako taki nie jest bardziej widoczny, tylko to słowo jest często używane. Nadaje się świetnie, bo ma wiele znaczeń i odcieni, więc można z niego bezkarnie sporządzać pseudointelektualne papki. Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby z dnia na dzień rygorystycznie wprowadzić zasady liberalne, tzn. wycofać państwo z ingerowania w życie jednostek i społeczeństw, w jednym pokoleniu nastąpiłby samoistny powrót do konserwatyzmu, bo to jest stan naturalny. Sztuczne warunki tworzone przez państwo opiekuńcze prowadzą do wynaturzeń. Wystarczy z tym skończyć.
Ptr
Jeżeli dobre zasady generują rozwój cywilizacyjny i dobrobyt, to powstaje "różnica potencjałów" cywilizacyjnych pomiędzy państwami i rozwarstwienie społeczne wewnątrz, a to u silnych rodzi pokusę odejścia od pierwotnych zasad i wejścia w rolę agresorów zdobywających dalsze wpływy kosztem innych. Na przykład wojny o rynki zbytu i strefy wpływów, a dawniej o kolonie. Ewentualnie pokusę odejscia od zasad i poszerzenia swego zakresu wolności, czyli liberalizm, obecnie, w skrajnej postaci, prowadzący do całkowitego rozkładu zasad i sporu o te zasady z konserwatystami. To przesunięcie na skrajności prawicowe może teraz nie jest już tak oczywiste jak dawniej, ale liberalizm jest widoczny bardziej.
Jabe
Konserwatyzm oznacza postawę zachowawczą, a więc chodzi o utrwalanie czegoś. W liberalizmie chodzi o wolność, a więc możliwie małe ograniczenia. Nie są to poglądy co do zasady sprzeczne. W krajach anglosaskich, które były bardzo liberalne w relacjach państwo-obywatel, ale przy tym bardzo konserwatywne, liberalizm jest kojarzony z wyzwalaniem z okowów norm społecznych. A do tego trzeba było zaprząc państwo, wprowadzając stosowne prawa i w konsekwencji ograniczenia wolności. W Europie liberalizm sprzeciwia się dyktatowi państwa, a więc jest także formą reakcji na odgórnie narzucany postęp. Amerykański liberalizm jest antykonserwatywny, a europejski nie. Muszę przyznać, że od tych „drastycznych napięć” począwszy nie zrozumiałem. Powiem tyle, że napięcia są, gdy ludziom na czymś zależy. Nie są co do zasady czymś złym. Niepokoi, gdy ich brak.
Ptr
Konserwatyzm jest w ogólności umacnianiem , a liberalizm osłabianiem w odniesieniu do jakiegoś stanu, ale najlepiej do bardziej uniwersalnego punktu odnesienia jaki staram się znaleźć, a nie był nim PRL. W Europie konserwatyzmem jest ukształtowany przez stulecia system wartości, który w imię "postępu" jest liberalizowany z pewnym skutkiem. Lewica neguje prawo własności, ale nie tylko. Prawica jest budowaniem systemu władzy opartym na wartościach i wynikających z nich prawach. To wszelkie prawa i wolności obywatelskie. Okazuje się, że tego rodzaju działanie szybko buduje przewagę polityczną i cywilizacyjną nad wszystkim co pozostaje poza systemem. Ponieważ silnie umacnia władzę i dobrobyt może dochodzić do drastycznych napięć na styku beneficjentów systemu z peryferiami. W skrajnej postaci pierwotne wartości zostają zastąpione strzelistymi ambicjami i dochodzi do wynaturzenia. Natomiast lewica jest po prostu opozycją tego systemu i tylko w tej roli może znaleźć dla siebie jakiś sens, a jest nim po prostu ograniczanie skrajnej prawicy. Jest to zwalczanie dżumy cholerą, przy czym niszczy się też umiarkowaną prawicę , czyli rozwój. Prawicowa była I Rzeczpospolita, Konstytucja USA, różne republiki np. Weneckie, itp. A wynaturzona prawica to np. zbrodnie Cesarstwa Rzymskiego, kolonializm, imperializm burżuazyjny, Zakon Krzyżacki.... Lewicowe były wszelkie powstania niewolników, ludu , których nadużycia władzy doprowadziły do skrajności. Z tym ,że dając im ideologię buntu komunizm odciął ich od możliwości zbudowania rozwoju -centroprawicy.
Jabe
Czyli nie jest Pani niechętna podziałom, które nie przystają do rzeczywistości.
Jabe
Z konserwatyzmem jest taki problem, że nie wiadomo co kto chce konserwować. Pod koniec PRL-u twardogłowych nazywano konserwatystami. Liberalizm w imię postępu występuje w kulturze anglosaskiej. To jest w praktyce przeciwne pojęcie od kontynentalnego, bo żeby ów postęp wymusić trzeba ograniczyć wolność. Warto sobie z tego zdawać sprawę. Czynna obrona własności jest fundamentalnym prawem, które tylko lewica śmie negować. Za to podboje mają się nijak do tej kwestii. Jeśli już jest coś takiego jak ultraprawicowość, to jest to więcej prawicowości, a nie coś zupełnie innego. Prawicowość nie polega na tworzeniu praw, podobnie jak lewicowość nie polega na ich rozmontowywaniu. Lewica zaprzęga prawa do narzucania postępu. Do tego potrzebna jest rozbudowa przepisów i administracji. Prawica na państwo patrzy nieufnie z tego samego powodu – bo to narzędzie, które może zostać użyte do niszczenia społeczeństwa. To z tego powodu konserwatyzm jest bliski liberalizmowi europejskiemu.
Ptr
c.d. Prawa są niezbędne do akumulacji kapitału i budowy ładu, więc prawicowość przyczynia się do wzrostu. Lewicowość , czyli bezprawie, rozmontowuje system, ale w celu odebrania korzyści dotychczasowym beneficjentom. Aby uniknąć całkowitego chaosu wprowadza prowizoryczne przepisy i nakazy zwykle bazujące na prostych instynkach rewolucyjnych. W pewnym momencie rewolucyjne rządy nabierają elementów ultraprawicowych - uzurpacji władzy absolutnej i przekształcają się w reżim. W Polsce obecnie post-lewicowy post-reżim rozumiejacy , że wyrósł na lewicowej prowizorce i grabieży, chce nabyć legalne prawa własności, w tym prawo do prawicowych patriotycznych godności. I prawie już to się udało. Ponieważ konserwatywne podejście praktycznie uniemożliwiało taką operację lansuje się liberalizm i amnezję. Wtedy łatwiej przeprowadzić tę legalizację.
Ptr
Konserwatysta to ten, który w odróżnieniu od liberała ( liberalizujacego zasady w imię postępu i woli człowieka ) te zasady chce uznawać za trwałe i pochodzące od sił wyższych. A nasze zasady wynikają przede wszystkim z dekalogu. I mamy tu w tych słowach cały motyw walki z religią. I w tym rozumieniu lubię Pani konserwatyzm. Ale też na własne potrzeby mam definicje prawicowości jako respektowanie wszelkich praw własności w tym nabytych praw do wartości niematerialnych, także władzy. I tutaj bardzo łatwo wpaść w ultraprawicowość czyli nadużycie tych praw. Na przykład : " na moim terenie mogę cię zabić ", albo " Nazywam tę wyspę San Salvador... i wszystko złoto ma byc moje i mam prawo zabić każdego mojego poddanego". I nic dziwnego ,że wtedy pojawia się lewica, która zwalcza te prawa przyznane na wyrost.
Anonymous
"Konserwatyzm stawia na kształcenie do indywidualnej odpowiedzialności za swoje czyny oraz na naukę moralną zawartą w przykazaniu o miłości bliźniego. Postawa utopijna zakłada, że przy pomocy odpowiedniego stanowienia i egzekwowania praw można ludzi uszczęśliwić niejako odgórnie." Sama Pani zdefiniowała podział na prawicę i lewicę - nazywając konserwatyzmem i utopią, a ucieka od niego w ocenie rzeczywistości.
eska
Sorry, ale pisze Pan bzdury - jaka niechęć do klarownych podziałów? Przecież piszę wyraźnie, że te podziały nie przystają do rzeczywistości - niech się Pan łaskawie obrazi na rzeczywistość, to bardzo wygodne...
Anonymous
Wszystkie nieporozumienia wyjaśnił już wcześniej Jabe. Zastanawia mnie niechęć do klarownych podziałów na prawicę i lewicę. Myślę, że jest Pani w trudnej sytuacji pogodzenia własnych, wewnętrznych, prawicowych wartości z lewicowym zewnętrznym światem. Mamy 100lecie rządów lewicy. Nie jesteśmy impregnowani. Nie przylecieliśmy z Marsa. Sam nie chciałbym aby się zmieniło. Już nie dałbym rady się dostosować. "Dobra zmiana" to taka forma socjoterapii. Niech się babcia cieszy.
Jabe
Burek merda ogonem do swoich. Burek obszczekuje cudzych. Burek nie wybiera. Burek z góry wie. W Polsce panuje powszechny burkizm. To nas niszczy. Nie jest Pan wyjątkiem.
Burek dokonuje złych wyborów politycznych, czy raczej przeciwnie - dobrze wybiera ? ----------- Płk. Kukliński - "nasz" / Gen. Jaruzelski - "nie nasz". Prof. Andrzej Nowak - "nasz" / Prof. Zygmunt Bauman - "nie nasz". itd.
Do wpisu: Posadzili bacę na kamieni kupę, czyli dobra zmiana na wirażu
Data Autor
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Dzięki za istotne uzupełnienie. Dodam jeszcze, że to mieszanie rzeczy o różnej wadze dla demiurgów jest świadomą manipulacją, a dla "mętnych łbów" dopustem. Za niezwykle celne uważam spostrzeżenie, że ulokowanie centrum obserwacyjno-analitycznego zdala od linii frontu dostarcza sztabowcom optymalny obraz sytuacji w czasie rzeczywistym i pozwala sprawnie korygować działania.
Możliwości są dwie, albo ma Pani bezpośredni personalny dostęp do samej " góry" w PIS-ie wtedy faktycznie jestem "zwykłym" naiwnym sympatykiem PIS-u,albo ma Pani informacje z tzw.kręgów zbliżonych do PIS-u wtedy pozostaję przy treści mojego komentarza.Nie interesują mnie rzeczy milusie,ale na pewno interesują mnie rzeczy prawdziwe mocno sprawdzone.