|
|
Teresa Bochwic Ma również zasługi w promowaniu zaskakujących książek i koncepcji o konieczności sojuszu z Hitlerem itd. Sprawa w tzw. środowisku jest znana ze słyszenia od 3 lat, Darskiemu, jak pisze od ponad roku, od jakiegoś czasu z dokumentów. Czemu zostala "odpalona" teraz? Na myśl przychodzi jednak podsumowanie rocznicy Powstania, tego "obłędu 44", tak promowanego w tym środowisku. |
|
|
Anonymous @autor
Sednem sprawy jest czy Prof. Kieżun jest kolaborantem czy nie jest.
Pani przyjmuje za pewnik, że nie. Opierając się na aktach SB Cenckiewicz i Woyciechowski twierdzą, jak wnioskuję z Pani tekstu i burzy jaka się rozpętała, że tak.
Tymczasem w realiach PRLowskich - najwyraźniej zapomnianych - nie mieściło się by AKowcy byli przez władze nagradzani tytułami naukowymi, wyjazdami zagranicznymi do USA i ONZ, popłatnymi zagranicznymi kontraktami zawodowymi.
Jeśli nie zostali zabici albo wywiezieni do kopalni uranu to mogli się cieszyć jeśli zostali przyjęci na studia, nie trzeba było być AKowcem aby nie dostać paszportu, a wyjazd na kontrakt osoby spoza układu w latach osiemdziesiątych kojarzył się z propozycją od SB.
System nie był szczelny i mogło się zdarzyć, że ktoś w czepku urodzony był przez władze traktowany jak święta krowa Wyobraźmy sobie hipotetycznie, że np. SB myślało, że pracuje dla wywiadu wojskowego albo bezpośrednio dla towarzyszy radzieckich, a druga strona odwrotnie. Nikt w tamtych czasach nie pomyślałby jednak by prowadzić szczere rozmowy w towarzystwie takiej osoby, co najwyżej o pogodzie. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Cenckiewicz ma wielkie zasługi w odsłanianiu prawdy o rosyjskiej agenturze w Polsce i jest w tym bezkompromisowy. Zaszedł dysponentom agentury głęboko za skórę i z pewnością trafił na celownik. Czy inne motywy odgrywały jakąś rolę w jego przypadku (o Zychowiczu nie będę się wypowiadał)? Wątpię. Niezrozumiały dla mnie pozostaje tylko jego atak na znakomitą pracę Pawła Zyzaka. |
|
|
eska I jeszcze jedno - profesor wszędzie podpisuje się jako Kieżun, nie od czasu wyjazdu z Polski, ale na wcześniejszych publikacjach też. Ojciec Witold Kieżun, matka Leokadia z domu Bokun.
Kieżuń nie występuje w przyrodzie, musiałoby być Kierzuń. Kieżun, Bokun to nazwiska kresowe.
A Pan twierdzi, że to anglicyzm, bo wg dokumentów UB/SB to on jest Kieżuń. |
|
|
NASZ_HENRY "Do Rzeczy" jest tak prawicowe, jak ja chiński kacyk. Właściciel "Do rzeczy"- nacz. Paweł Lisicki, "Wprost" -nacz. Sylwester Latkowski i "Filmu" - nacz. Tomasz Raczek, to PMPG S.A. Kapitał zakładowy Platformy Mediowej Point Group SA wynosi 103 897 325 zł w tym Michał Lisiecki 62 461 656, Jarosław Pachowski (kręcił lody m.in. .z Rywinem) 6 704 000 Pozostali 34 651 369 (mają po mniej niż 5%). Po pieniądzach ich poznacie ;-) |
|
|
angela Mozna łatwo powiazac, kto atakowal autorow "Resortowych dzieci",
Brońcie prof.Kiezunia, bo jest niszczone wszystko co wartosciowe w Polsce, a przede wszystkim ludzie.
Przesladowani, zabijani, a pozostaną tylko zdrajcy i sprzedawczyki.Oni Polski nie poddzwigna. |
|
|
eska PODLECE - zgadzam się.
Ale najlepsze jest to, że obaj uczestniczyli w weryfikacji WSI. I teraz już są załatwieni na amen. Teraz już spokojnie WSI można zabrać się za Macierewicza. |
|
|
To są "PODELCE". |
|
|
Bezsilny demiurg O powinowactwie donbasowym opierałem się na wypowiedzi Marka Króla w wywiadzie dla "Uważam Rze"
Czyli Lisicki WIEDZIAŁ W CO WDEPTUJE i AKCEPTOWAŁ TO... |
|
|
ant.an Pies i małe pieski pana gienierała. Ale nad czyjąś współpracą z esbe
płakać nie warto. Można ich nie osądzać i współczuć, i chyba to wszystko. |
|
|
Józef Darski Mała poprawka, Wprost i Do Rzeczy jest własnością Lisieckiego, który nie jest oligarchą rosyjskim z Donbasu, ale strzela Pan trafnie. Polecam życiorys i początek fortuny Lisieckiego, oczywiście nie w wersji propagandowej typu: młody zdolny student robił portale aż się dorobił. |
|
|
Bezsilny demiurg Myślę, że sprawa ma głębszy podtekst. Tekst ukazuje się pod koniec obchodów 70 rocznicy Powstania, w piśmie, które co prawda jest "prawicowe" ale ma szefa redakcji historycznej, który uważa, że Powstanie było "obłędem". Zychowicz w poprzedniej książce sugeruje pakt Warszawy i Berlina jako najlepszy. Jednocześnie drugi tygodnik z tej samej "stajni" "wprost" jest tubą jeśli nie WSI, to na pewno tow. Kwaśniewskiego i stronnictwa "ruskiego". Myślę, że "Do Rzeczy" jest tubą stronnictwa "pruskiego". Nie zmienia to faktu, że sponsor obu tytułów, oligarcha z Donbasu (z pewnością nie Ukrainiec) po prostu realizuje misterną grę Moskwy do spółki z Berlinem, atomizacji społeczeństwa (nikomu już ufać nie można). W tekście przewija się wątek "antysemityzmu" Kieżuna. Co za piękna laurka... Powstaniec, uhonorowany medalami państwowymi i tytułami, krytyk transformacji, prof. prakseologii, naukowiec jest kapusiem-antysemitą... Typowy obraz Polaka, czyż nie??? A Cenckiewicz z Woyciechowskim? Cóż, z czegoś muszą żyć. Przecież, gdyby "Do Rzeczy" nie "zainteresowałoby się" ich pracą, to ukazałaby się pewnie w zeszycie IPN i pies z kulawą nogą by do tego nie zajrzał... Tymczasem nie tylko ukazuje się w "DoRz", ale dodatkowo nagłaśniana jest przez Onet... A kto jest właścicielem Onetu??? Axel Springer. I jesteśmy w domu... Trzeba również pamiętać, że "DoRz" jest konkurencją dla "W sieci" i jako takie podlega grze rynkowej. Od lipca 2013 do lipca 2014 zanotowało spadek sprzedaży o 20 tys.! z 91 do 70 tys. (24%) Czyż zniszczenie Kieżuna nie jest sposobem na "lepsze życie"? |
|
|
eska "Za mało Pani widzi - zabaw przedszkolaków w piaskownicy pt. moje nie dam, jestem większy."
Ależ ja to widzę doskonale i to od internowania. Właśnie ten mechanizm czysto przedmiotowego wykorzystywania faktów i ludzi. W przypadku Kieżunia dawno można było z nim spokojnie porozmawiać i nie robić z tego sensacji (tak zrobił Lech Kaczyński), ale nie - starzec załamany po śmierci żony, podsuwamy mu możliwość powrotu do życia poprzez uhonorowanie jego walki w PW, a potem, jak już się rozkręciło - łup w łeb!
To jest razem tak obrzydliwie, że zgadzam się zupełnie z Kieżuniem - do takich s..synów trzeba by strzelać. To jest totalna demoralizacja. |
|
|
Józef Darski Nie piszę o nich, bo już napisałem gdzie widzę powody publikacji, tylko o zawartości teczki i innych sprawach. |
|
|
Józef Darski Skończyć z zakłamaniem!
Prawica BYŁA - JEST i BęDZIE podzielona w Polsce, gdyż jest to naturalny podział na endencję i nie endecję. Jak ktoś szuka wszędzie masonów (tu wstawić można dowolny termin) i to jest kryterium wyborów, to skazany jest na klęskę i oddzielenie od ludzi, którzy widzą złożoność rzeczywistości.
Za mało Pani widzi - zabaw przedszkolaków w piaskownicy pt. moje nie dam, jestem większy. Bez tego nie byłoby gier i kombinacji operacyjnych.
Bezpieka inwestuje na 20 lat naprzód. Dlatego zawsze trzeba sprawdzać życiorysy. Niepokornych również. Wtedy wszystko staje się jasne. A na prawicy panuje całkowite zdurnienie. Szuka się autorytetów na siłę, bo coś napisał, robi świętego i nietykalnego i broni do upadłego, bez analizy. Odnosi się to do WSZYSTKICH. |
|
|
eska Owszem, ponieważ tak zapewne mówiono o tym gdzieś tam, gdzie się pociąga za sznurki naprawdę. I czas najwyższy pozbyć się resztek złudzeń. |
|
|
eska To czemu nie przytoczyli argumentów i dokumentacji Kieżunia? Czemu nie zbadali tego "śladu amerykańskiego"? Do czego się im tak spieszyło? |
|
|
eska Właśnie wrzuciłeś wszystkich do jednego worka. Właśnie o to chodzi - żeby nikomu nie wierzyć, nie stopniować i ferować wyroki gazetowe.
A Dukaczewski zapewne pije wódeczkę za powodzenie. |
|
|
Józef Darski Właśnie - teczka "Politechnika" czyli DOKUMENTY. na pewno gdzieś jest.
Zeznania też są źródłem, ale wymagają krytyki, potwierdzenia lub zaprzeczenia w innych zeznaniach itp. |
|
|
Czy naprawdę trzeba było użyć słowo "wykorkował"? |
|
|
eska encyklopedia-solidarnosci.pl |
|
|
eska Historyk opiera sie na dokumentach i dlatego np. nie ma śladu w papierach po płk Górskim, który jakos tak dziwnie się zastrzelił w momencie, kiedy Buzek szedł na szefa Parlamentu UE. (słynna zaginiona teczka "Politechnika").
Miałam parę dyskusji na ten temat z historykami z IPN, nie docierają do nich żadne wyjaśnienia ani świadectwa osób, tylko papiery SB.
Chyba opiszę bardzo wstydliwy temat z Darłówka, będzie znakomitym przykładem. |
|
|
Józef Darski Wątku amerykańskiego nie znam, ale jak rozumiem dowody to zeznanie Kieżunia. Historyk opiera się na dokumentach.
W momencie lansowania nie wiedzieli. Pierwsza osoba zorientowała się 2 lata temu i kiedy mogła ostrzegała. Sam dowiedziałem się ponad rok temu i ostrzegałem - nikt nie chciał słuchać. W roku ub. zamówiłem materiały, by wyrobić sobie zdanie na temat dokumentów.
Co do reszty oczywiście zgadzam się.
W książce Tywonka "Agenci są wśród nas" pojawia się sprawa agenta w "Bazie". O ile wiem do dziś nie została sprawa wyjaśniona. Baza jest o tyle ważna dla mnie, że od początku współpracowałem z kilku osobami założycielami i nie ma w moich dokumentach żadnego śladu by jakiekolwiek informacje na mój temat lub moich kolegów stamtąd przyszły. Gdybyśmy mieli kontakt z agentem, byłyby informacje w teczkach. TW było b. mało, na obrzeżach i byli z kierunku przypadkowego. Baza to był mój kontakt bezpośredni. Nikogo nigdy nie bronię a priori, bo kolega itp., ani nie oskarżam bez dokumentu i podstaw. Zakładam, że SB mogła zwerbować każdego, ale musiała znaleźć haczyk - ego, kasa, masoni, misja, Kościół, strach, kariera, dokopanie komuś, poczucie władzy, każdy ma jakiś idiotyzm i nie wolno go pokazać. |
|
|
ant.an Kiedyś Ścibor-Rylski, Małachowski, Zamoyski, Kieżuń, Piasecki, Roniker, niektórzy księża, a w tym biskupi i legion nie znanych i nic nie znaczących,
a czy dzisiaj jest inaczej? |
|
|
NASZ_HENRY Z jaką BAZĄ ;-) |