|
|
Tomasz Nowicki Pewnie, pewnie, tego byście chcieli. Żeby katolikom wolno było modlić się samotnie i po cichu, żeby w przestrzeni publicznej nie było śladu Boga i religii. Niedoczekanie wasze, złodzieje wy, syny i wnuki złodziei! Już nas nie zepchniecie do katakumb. Obłudą obłudę wypędzać chcecie? Apage! Religia jest rzeczą prywatną, ale jest i społeczną. Kościół to wspólnota, przeżywanie wiary razem, i nie tylko za murami świątyni, ale także wszędzie, na całym Bożym świecie. Modli się każdy w skrytości swego serca, prawda. Ale wspólna modlitwa wytwarza poczucie uczestnictwa w wielkim dziele, budowanym przez cały Kościół. A że was ona razi jak woda święcona diabła, to tylko o was świadczy, nie o nas. I nie śmiej tytułować się Rybakiem, bo nie przydaje to rangi twoim bluźnierstwom, ale raczej objawia pustkę skrywaną za skradzionym zawołaniem. |
|
|
"Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu, odda tobie. Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie."
Mt6, 5-8. |
|
|
elig Czegóż innego można się było spodziewać po maistreamie? |
|
|
elig Dla mnie nie była smutna, ale nijaka. |
|
|
"... Mszę koncelebrował biskup Bergamo, a kardynał Dziwisz nie...."
A ja się nie dziwię, że tak było.
W Watykanie doskonale wiedzą jakie "zasługi" obecnie Ks.Dziwisz ma w Polsce. |
|
|
ant.an Prócz tego, w czasie całej uroczystości, występował jak pierwszy, ale może jesteśmy trochę uczuleni. |
|
|
elig Nie, chodziło mi o to, że szczególnie ważne momenty powinny być upamiętniane tak, by wywierały odpowiednio mocne wrażenie. Poza tym tę uroczystość ogladały dwa miliardy ludzi. Niewykorzystanie tego dla spopularyzowania zasług nowych świętych - to błąd. |
|
|
elig Homilia Papieża Franciszka - c.d.
W tych dwóch ludziach kontemplujących rany Chrystusa i świadkach Jego miłosierdzia była żywa nadzieja wraz z radością niewymowną i pełną chwały (1 P 1, 3-8). Nadzieja i radość, jaką zmartwychwstały Chrystus daje swoim uczniom i których nic i nikt nie może ich pozbawić. Paschalna nadzieja i radość, przeszedłszy przez tygiel odarcia z szat, ogołocenia, bliskości z grzesznikami aż do końca, aż do mdłości z powodu goryczy tego kielicha. Oto są nadzieja i radość, jaką dwaj święci Papieże otrzymali w darze od zmartwychwstałego Pana i z kolei przekazali obficie ludowi Bożemu, otrzymując za to nagrodę wieczną.
Tą nadzieją i tą radością żyła pierwsza wspólnota wierzących w Jerozolimie, o której mówią nam Dzieje Apostolskie (por. 2, 42-47), które słyszeliśmy podczas drugiego czytania. Jest to wspólnota, w której żyje się tym, co najistotniejsze z Ewangelii, to znaczy miłością, miłosierdziem, w prostocie i braterstwie.
Taki obraz Kościoła miał przed sobą Sobór Watykański II. Jan XXIII i Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków. Nie zapominajmy, że to właśnie święci prowadzą Kościół naprzód i sprawiają, że się rozwija. Zwołując Sobór, św. Jan XXIII okazał taktowne posłuszeństwo Duchowi Świętemu, dał się Jemu prowadzić i był dla Kościoła pasterzem, przewodnikiem, który sam był prowadzony. Prowadzony przez Ducha Świętego. To była jego wielka posługa dla kościoła. Dlatego lubię myśleć o nim jako o Papieżu posłusznym Duchowi Świętemu.
W tej posłudze ludowi Bożemu Jan Paweł II był Papieżem rodziny. Kiedyś sam tak powiedział, że chciałby zostać zapamiętany jako Papież rodziny. Chętnie to podkreślam w czasie, gdy przeżywamy proces synodalny o rodzinie i z rodzinami, proces, któremu na pewno On z Nieba towarzyszy i go wspiera.
Niech ci obaj nowi święci pasterze ludu Bożego wstawiają się za Kościołem, aby w ciągu tych dwóch lat procesu synodalnego był on uległy Duchowi Świętemu w posłudze duszpasterskiej dla rodziny. Niech obaj nas nauczą, byśmy nie gorszyli się ranami Chrystusa, abyśmy wnikali w tajemnicę Bożego Miłosierdzia, które zawsze żywi nadzieję, zawsze przebacza, bo zawsze miłuje. |
|
|
elig Homilia Papieża Franiszka
W centrum dzisiejszej niedzieli wieńczącej oktawę Wielkanocy, a którą Jan Paweł II zechciał poświęcić Miłosierdziu Bożemu, znajdują się chwalebne rany Jezusa Zmartwychwstałego.
Pokazał je już po raz pierwszy, gdy ukazał się apostołom, wieczorem tego samego dnia po szabacie, w dniu Zmartwychwstania. Ale tamtego wieczoru, tak jak słyszeliśmy, nie było Tomasza i gdy inni powiedzieli mu, że widzieli Pana, odpowiedział, że jeżeli nie zobaczy i nie dotknie tych ran, nie uwierzy. Osiem dni później Jezus ukazał się ponownie w Wieczerniku, pośród uczniów i był tam również Tomasz. Zwrócił się wówczas do Niego i poprosił, by dotknął Jego ran. Wówczas ten szczery człowiek, przyzwyczajony do osobistego sprawdzania, uklęknął przed Jezusem i powiedział: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).
Rany Jezusa są zgorszeniem dla wiary, ale są również sprawdzaniem wiary. Dlatego w ciele Chrystusa Zmartwychwstałego rany nie zanikają, lecz pozostają, gdyż rany te są trwałym znakiem miłości Boga do nas i są niezbędne, by wierzyć Bogu. Nie po to, by wierzyć, że Bóg istnieje, ale aby wierzyć, że Bóg jest miłością, miłosierdziem i wiernością. Święty Piotr, cytując Izajasza, pisze do chrześcijan: „Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni” (1 P 2, 24; por. Iz 53, 5).
Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II mieli odwagę oglądania ran Jezusa, dotykania Jego zranionych rąk i Jego przebitego boku. Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (por. Iz 58, 7), ponieważ w każdej osobie cierpiącej dostrzegali Jezusa. Byli to dwaj ludzie mężni, pełni parezji i szczerości Ducha Świętego, złożyli Kościołowi i światu świadectwo dobroci Boga i Jego miłosierdzia.
Byli kapłanami, biskupami i Papieżami XX wieku. Poznali jego tragedie, ale nie byli nimi przytłoczeni. Silniejszy był w nich Bóg, silniejsza była w nich wiara w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka i Pana historii; silniejsze było w nich miłosierdzie Boga, które objawia się w tych pięciu ranach; silniejsza była macierzyńska bliskość Maryi. |
|
|
Moje wrazenia są podobne (to ,że skromnie ,dobrze),lecz msza kanonizacyjna miast podniosłego charakteru miała smutny
wg mnie wydźwięk. |
|
|
xena2012 radość z kanonizacji zepsuły mi nie krótki czas czy incydenty z flagami ale komentarze i notki internetowe.Poziom nienawiści,chamstwa Polaków do kanonizowanego przecież też Polaka jest tak zdumiewający że wydaje się wręcz nieprawdopodobny. Równiez nachalne lansowanie trzech kochających się ponad podziałami przyjaciół prezydentów i ich szanowne małżonki trąci hipokryzją,której przynajmniej w dniu dzisiejszym powinni nam oszczędzić. |
|
|
Chodzi Pani o pompę? |
|
|
elig W ogóle miałam wrażenie, że więcej uwagi poświęcano Janowi XXIII. Mszę koncelebrował biskup Bergamo, a kardynał Dziwisz nie. Eksponowano głównie relikwie Jana XXIII i osobę uzdrowioną przez niego. Kazano pochować polskie flagi. Może dlatego, że włoskich było mniej? |
|
|
ant.an Gdyby było tak, jak wcześniej bywało, to okazałoby się, że formułka "papież rodziny", choć bardzo zaszczytna i piękna, jest w odniesieniu do Jana Pawła II nie wystarczająca, że On się w takiej formułce nie mieści. |