|
|
Krzysztof Pasierbiewicz
W południowej porze, jak jest wolne krzesło,
lubię na chwilę przycupnąć przy stoliku pana Piotra,
który u wejścia do ażurowo przeszklonej kawiarenki Vis-à-vis w Krakowie
spoziera znad niedopitej filiżanki
kto dziś przyszedł na Rynek żeby nieśpiesznie pogadać o niczym,
co jest jeszcze możliwe jedynie w tym królewskim mieście,
gdzie czas płynie tak wolno, że kac mija zanim jeszcze ośmieli się zrodzić.
Już pierwszy łyk kawy przy tym magicznym stoliku, jak narkotyk,
przenosi mnie w świat szczęśliwej epoki dzieci kwiatów
niezapomnianych lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku,
kiedy pod Baranami,
jak już pan Piotr skończył ceremonialną odsłonę programu
dla krakowskich mieszczan i warszawskich snobów,
już grubo po północy,
kiedy na ołtarzu krakowskiej bohemy
ostawali się sami czystej krwi waganci
do fortepianu zasiadał sam Zygmunt Konieczny,
a swoje czarodziejskie skrzypce stroił arcymistrz Paleta,
i rozpoczynały się trwające zawsze do białego rana,
dopiero wówczas prawdziwe, baśniowe piwniczne spektakle.
Tam, przy genialnej muzyce, jaką tylko pan Zygmunt umiał wyczarować,
śpiewały największe gwiazdy polskiego kabaretu,
których ówczesny Paryż by się nie powstydził.
A
moc wychylonych trunków, czar odurzającej muzyki
i siła znamienitych nazwisk sprawiały,
że entuzjastkom owych czarownych symfonii krakowskiego snu nocy letniej,
zwariowanym artystkom, ekscentrycznym intelektualistkom,
wyzwolonym emancypantkom
a także
niespełnionym połowicom miejscowych notabli i akademickich nudziarzy,
odlatywał rozum.
i wtenczas...
Ech! Szalone szelmutki!
Łza się w oku kręci!
Kończę, bo mi stygnie kawa.
Czy Teraz Pan rozumie???
Pozdrawiam serdecznie,
kp |
|
|
otrzymałem poufna informacje o dowiezieniu z bliskiej prowincji autobusami od 20 do 30 tyś sztuk motłochu.Każdy taki nie tylko otrzymał gotówkę do ręki ale też i wyprawkę:wódka ,kiełbasa.papierosy a po zakończeniu imprezy i odwiezieniu do miejsca zamieszkania na rozchodniaczka szklane wódy!Tak załatwić Ktosiowo,Ktosiów przez Grincha za ich własne pieniądze a gdzie pieniądze na Teatr Stary pytam!? |
|
|
zadziwiała mnie ta niepojęta umiejętność picia kawy przez miejscowych.Jedna malutka kawusia plus ciasteczko,kawusia pita tak długo aż ciasteczko nabrało drugiej świeżości.taka szczególna umiejętność tkwienia w jednym miejscu ,takie oczekiwanie na coś co być może się wydarzy.Takie same widoki mamy w świecie[trzecim]a jedynie co mogło ich ożywić to informacja ,że pani profesorowa została brzydko potraktowana przez rzeżnika bo raczyła zwrócić uwagę na zbyt słoną kaszankę którą nabyła dla pieska na dodatek w obecności pani doktorowej i rejentowej.Uwaga zwrócona rzeznikowi mogła go ruszyć do żywego bo wie co produkuje i wie ,że pani profesorowa nie kupuje kaszanki dla pieska ale dla siebie! |
|
|
mniej chętny do ciężkiej pracy,choćby tylko na poopowiadaniu o niej miałoby się zakończyć? Niech podejmą ten "wytężony" wysiłek i wyłonią władze miasta spośród siebie.Kraków ostatnimi czasy rzeczywiście zatraca swój dawny charakter i urok.A nie jest przecież konicznym,żeby upodabniał się do innych miast Europy. Ale pewnie tak się zmobilizujcie jak warszawiacy,na referendum w sprawie też niechcianej władzy. |
|
|
Troszeczkę się nie zgodzę z Pańskim wpisem. Bo Kraków już nie jest tak magiczny. Uczelnie zaczynają się sprzedawać (podobnie jak w całym kraju), miasto zalewają młodzi z innych miast robiąc z grodu Kraka wielokulturowy zlepek dążący do ujednolicenia. "Piwnica" jest juz dla większości tylko mitycznym miejscem , które jest gdzieś na Rynku. Miasto sztuki- owszem, ale proszę zapytać przypadkowego krakusa o Muzeum Czartoryskich na przykład. Pojecie ma 3 na 10, drogę wskaże moze jeden, dwóch (wiem, bo kiedyś pytałam)... Kraków szarzeje...
Impreza sylwestrowa była moze i dobrym pomysłem, nie rozumiem tylko dlaczego na Rynku (nie ma innych, mniej zabytkowych miejsc w tym mieście?) i dlaczego kosztem podatników? Od jakiegoś czasu Kraków upada, powoli ginie... Mieszkańcy nad są magiczni, ale miasto.. Jakby traci magie. Może to przez złe rządy, może przez długi, które wiszą przecież w powietrzu wraz ze smogiem... Może przez ten smog krakowianie tracą rozum? ;) Pozdrawiam ;) |
|
|
Ryszard Kapuściński Podziwiam Twoją wytrwałość i samozaparcie, że też Ci się chciało oglądać te miernoty, które "występowały" na krakowskim Rynku:). Ja się tak nie poświęciłem, ale z zainteresowaniem obserwuję i czytam o nowych faktach jakie powoli wychodzą na jaw. To co się działo przed, opisuję tu: naszeblogi.pl
Ty opisałeś niezwykle trafnie to co było podczas, teraz powinniśmy opisać to co się dzieje teraz. Np. MPO poinformowało, że zebrano 16 ton!!! szkła. Butelka po winie musującym waży około 0,6 kg. To znaczy, że przy całkowitym zakazie wnoszenia butelek szklanych, wniesiono ich około 27 tysięcy; na 20 tysięcy uczestników tej "zabawy". Należy się zapytać gdzie była ochrona na którą wydano kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co by się stało gdyby tylko 1% tych, którzy byli z jakimiś napojami w butelkach szklanych, w pijanym widzie, rzuciło butelką w tłum, to około 300 butelek. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Rysiek
PS, Krakowianie faktycznie zbojkotowali TVN. |
|
|
gorylisko już tusk czeka na mnie z orderem a ja zamierzam ubrać pancerne kalesony coby miał gdzie go przypiąć...
już mam stalowy berecik z antenką i ozdobne widły |
|
|
Grinch,sprawy ułatwiał nie będę... |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Witam Pana w Nowym Roku Panie Bolesławie i w imieniu własnym oraz wszystkich gości mojego blogu wszelkiej pomyślności życzę Panu i Pańskim bliskim.
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Sic!
Pozdrawiam serdecznie,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Cieszę się ogromnie, że sprawiłem Pani odrobinę przyjemności. A że w tekście jest trochę bajki to dobrze, bo czymże byłoby nasze życie bez marzeń.
Pozdrawiam Panią serdecznie,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz To ja Panu dziękuję za piękny i mądry komentarz. Dziękuję w imieniu własnym i wszystkich Krakowian. Życzymy Panu wszystkiego najlepszego na Ten Nowy Rok i proszę pamiętać, że bramy Krakowa są dla Pana otwarte.
Serdecznie pozdrawiam,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Płatny wstęp do Kościoła Mariackiego??? Chyba ktoś Panią, przepraszam za wyrażenie nabił w butelkę.
Co do rytualnego picia kawy. Wie Pani, jest kilka takich miast na świecie, które mogą sobie na to pozwolić na prawach specjalnych. Do takich miast zaliczam Wiedeń, Paryż, Petersburg, Buenos Aires, przedwojenny Lwów i Kraków.
Sam jestem ciekawy, czy Krakowianie nauczyli się już dobrze wybierać. Niedługo będzie okazja się o tym przekonać.
Pozdrawiam Panią jak zawsze ciepło i serdecznie i samych słonecznych dni w Nowym Roku życzę,
Krzysztof P. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Daj Pan spokój! W Nowy Rok wypisywać takie okropieństwa. Spoko! Nie będzie tak źle.
Pozdrawiam serdecznie,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz W imieniu wszystkich Krakusów dziękuję Panu za komentarz i pozdrawiam noworocznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
w postaci PO chwały!!! |
|
|
gorylisko brawo Kraków... mam nadzieje, ze to dotyczy całej Polski...choć jak opisano powyżej, okoliczne wioski słabo rozumieją obecny etap...
olać takie fajne widowisko jakie przygotował dla nich patrycjat miasta Kraków w imię bycia razem... z tuskiem i komorowskim...
miało być tak fajnie a wyszło nijako...
|
|
|
ówczesnych i znaczących mieszkańców Ktosiowa wraz z przyległościami oraz kilku pobożnych klasztorów jak miejscowych tak i pobocznych a głównym bohaterem tego utworu jest wójt Albert... |
|
|
natura niemiecka do tego mnie wiodła,
niemiec gdziekolwiek stąpi swą nogą,
trzyma się zawsze tego godła,
wszystkich poniżyć ,nie słuchać nikogo,
żaden natury swej zmienić nie zdoła
PS.jedyna pociecha ,że wtedy zmieniono ich wygląd bowiem oddzielono główki od kadłubka,prowodyrowi udało się prysnąć,niestety ale dla pocieszenia informuję ,że zmarł w nędzy...a tym co podnieśli rękę na majestat zabrano wszystko nie tylko życie,tak postępowano ze zdrajcami !Przybłędą dano wszystko ale to i tak było dla nich za mało. |
|
|
Budki z chińszczyzną, płatny wstęp do Kościoła Mariackiego, od Rynku do Wawelu jakieś stoiska z zapałkami za 2 złote, ale z obrazkiem z Krakowa...
Też kultura...
Nie uważam, Panie Krzysztofie, powolnego picia rytualnej kawy za dowód kultury wysokiej. Raczej jest to dowodem nadmiaru czasu i braku innych zajęć pewnej grupy wiekowej, ale i trendu: spotyka się znajomych.
Natomiast Sylwester w Krakowie na Rynku, gdyby przygrywał tam tylko jeden zespół, bez wielkiej sceny i hucznej oprawy, miałby sens. Tyle, że u nas nagle wszystko musi być ponadwymiarowe, ogromne, widoczne z Księżyca, jak chiński mur!
Bo stać nas na to, ha, ha!!!
A TVN, po sylwestrowej wpadce odliczy straty od podatku, bo autor scenariusza przecież odpowiedzialności nie ponosi za głupotę i pazerność całego zespołu.
Ostatni akapit świadczy o tym, że krakowianie jeszcze potrzebują czasu, by dobrze wybrać.
Ciekawego roku 2014 Panu życzę! |
|
|
Panie Krzysztofie, dziękuję serdecznie za te słowa Pańskiego noworocznego komentarza.
W odpowiedzi mam dla Pana oraz Czytelników pewną historię. Myślę, że jest ona piękną ideą i, jak sądzę, ideą prawdziwą.
Otóż jest dwóch braci bliźniaków, którzy obaj są polskimi szczerymi patriotami.
To Lech i Jarosław.
Paralelnie do braci bliźniaków mamy także rodzeństwo dwojga bliźniaków, i oboje są stolicami Polski.
To Warszawa i Kraków.
Odpowiedź na pytanie dlaczego Bóg zechciał ich zdublować - po przeczytaniu Pańskiego wpisu jest jasna a od dawna ją przeczuwałem.
Lech nie żyje.
Bóg jednak zechciał zostawić nam jego kontynuację w osobie Jarosława.
Paralelnie: Warszawa nie żyje. (przyczyny to Powstanie, powojenne wyrżnięcie akowców i napływ najgorszego komunistycznego elementu z całej Polski, oraz w ostatnich 20 latach napływ elementu nie znającego i nie czującego Warszawy tzw. słoików/lemingów/wykształciuchów - bez obrazy bo to może nie ich wina tylko ogłupienie przez TVN-y). To wszystko zaowocowało śmiercią Warszawy co wyraźnie mogliśmy zobaczyć w sytuacji poniżenia Krzyża Smoleńskiego na nomen omen KRAKOWSKIM Przedmieściu oraz w wybudowaniu gejowskiej tęczy na jednym z niewielu zabytkowych placów Warszawy, pl.Zbawiciela vis a vis kościoła Najświętszego Zbawiciela.
Ale znów Bóg zechciał ukryć na wiele wieków, a dziś w sytuacji śmierci Warszawy, my Polacy mamy jak znalazł - Kraków.
Teraz krótka wersja dla lemingów: always backup your data. |
|
|
Znam (słabo) paru Krakowiaków i bardzo chciałabym wierzyć, że żyją tak jak Pan tutaj napisał. I że są właśnie tacy. Myślę nawet, że trochę tacy są.A nawet jak jest w tym tekście trochę bajki, to i tak dobrze sobie przeczytać takie ładne opowiadanie w pierwszy dzień Nowego Roku...:)) |
|
|
i chętnie przywołują światłą monarchię CK Austrii zapominając,że ta "światłość "kazała na Wawelu urządzić stajnie!Zapominając też o produkcie jego "światłości "jakim był Jakub Szela,bo to ich nie dotknęło osobiście,więc można pominąć i się pomija dla zachowania dobrego samopoczucia,dalszych wieków wstecz to też bym tak chętnie nie przywoływał.Kraków to naprawdę jakaś Galicja? |
|
|
nigdy za wiele.Wstęp istna perełka opisująca miasto Ktosiowo zamieszkałe przez Ktosiów którym zepsuł święta nie zielony a czerwony troll Grinch.Ktosie zniesmaczeni kulturą niską gremialnie udają się do Teatru Starego na widowisko prezentującą "kulturę wysoką".Autor napisał wszystko co taki moralitet powinien zawierać:bawi,uczy ,wychowuje!Gdyby mi się chciało a nie chce to mógłbym z pamięci sypnąć kolekcją nazwisk rodowitych Ktosiów wychowanych i roznoszących smród po kraju czerwonej naftaliny.Dobry początek roku,oby tak dalej.Pozdrowienia. |
|
|
Witam w Nowym Roku!
Panu, Panie Krzysztofie, blogerom, komentatorom i wszystkim zaglądającym na NB życzę samych radosnych dni.
Dziękuję za obszerne sprawozdanie z imprezy na KRAKOWSKIM RYNKU.Powiem tak: "podniosło to mnie na duchu".
Bo już myślałem, że KRAKUSY dadzą się nabrać na tę imprezę TVN-u. Cieszę się, że po prostu "olali".
Szkoda mi przestraszonych gołębi oraz "rynkowego" bruku, który został zniszczony czego nawet nie dokonali
barbarzyńcy w okresie II wojny światowej.
Spoglądając z nadzieją, że lud polski zacznie wreszcie po polsku myśleć bardzo serdecznie pozdrawiam,
bolesław |