Otrzymane komantarze

Do wpisu: Brunetki, blondynki - ja wszystkie was dziewczynki…
Data Autor
Lech "Losek" Mucha
Niestety z pseudonimu nie wynika, czy jest Pani/Pan, panią czy panem, a szkoda, bo nie wiem jak się zwracać, ale sam wpis wygląda mi trochę na feministyczny, czy tak? Jeśli się mylę to przepraszam. Określenie tej notatki jako chamskiej, wyraźnie pokazuje do jakiego absurdu doprowadziła świat polityczna poprawność! Pomiędzy chamstwem, a tymi wspomnieniami, zieje przepaść. Chamskie jest traktowanie podmiotowe kobiet, reklamowanie golizną wszystkiego co się da i nie da, pornografia dostępna praktycznie wszędzie, oburzające jest wprowadzanie nauki o seksie do przedszkoli, szkodliwe jest propagowanie prezerwatyw na etapie szkół średnich.  Pan Krzysztof opisuje świat jaki był, opisuje sytuacje, w których nikt nikogo nie krzywdził, nie popełniono przestępstwa. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, chodzili do takich klubów dobrowolnie, w jakimś procencie w tym jednym, konkretnym celu, celu poznania osoby płci przeciwnej. W porównaniu z tym opisem, dzisiejszy świat jawi się jako piekło. Ktoś, komu się wydaje, że określenie "łania" obraża kobiety, albo porównanie podrywu do polowania uwłacza czyjejś godności, ma problem z prawidłową oceną rzeczywistości w świecie, w którym istnieje coś takiego jak "parada równości".... I jeszcze na koniec. Nas z autorem notatki, łączy chyba tylko płeć, bo ani wiek, ani wykształcenie - jego - techniczne, moje medyczne, no, może i trochę poglądy na świat. Nie wiem o jakiej korporacji Pan(i) mówi?  Pozdrowienia.
"Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda". ---------------------- ks. Józef Tischner A pan też kolega Szczawieckiego z Wiejskiej ? Że tak się trzyma tej trzeciej prawdy ? Kwaśne są te nieodwracalne geny. Komuna aż tak w głowie namieszała ?
Podziękowanie przyjęte zgodnie z przyszłowiem, kto komu ustępuje. Gdyby Pan Doktor miał jakieś problemy ze zrozumieniem o co chodzi, wyjaśniam, że uznanie się za tego, kto Panu ustępuje z powodu wskazanego w popularnym przysłowiu, nie jest jakimkolwiek powodem do zadowolenia. Sukces maleńki z powodu poziomu tego, komu ustępuję. JW
Krzysztof Pasierbiewicz
Temu trollowi już dziękuję. No comment. Krzysztof Pasierbiewicz
Nie sądziłem, że Pańska inteligencja tak cuchnie. Szekspir jednak miał racj powiadając, że sąś na niebie i ziemi rzeczy, które nieśniły się filozofom. JW
Bo musiałby pan zatykać nos
Jest Pan bardzo źle poinformowany w sprawach akademickich. Senat UJ nie może mną zająć si, bo nie jestem już pracownikiem tej uczelni. Szybkko Pan zapomniał zasady organizacji szkolnictwa wyższego, czego innym dowodem jest to, że ciągle przedstawia się Pan jako nauczyciel akademicki, którym Pan nie jest od dekady. Natomiast, Fundusz na naggrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, zwanej polskim Noblem (Nobel to nazwisko, a więc pisze się z dużej litery Panie literacie od siedmiu boleści) nie ma nic wspólnego ze stypendiami studentów. Już to Panu kiedyś tłumaczyłem, ale zrozumienie tej prostej sprawy przekracza Pańskie możliwości intelektualne. Jan Woleński
Fakt, że nie z tej samej szkoły, co Pan. I to bardxzo mi odpowiada. W każdym razie, nie mylę inteligencji z powonieniem. JW
Krzysztof Pasierbiewicz
I tylko pomyśleć, że profesorowi trollowi JW, który jest autorem tego paszkwilu ktoś niedawno przyznał nagrodę nazywaną polskim noblem naukowym - dwieście tysięcy złotych polskich na rękę. A studentom obcina się stypendia. Myślę, że czas najwyższy by profesorem trollem JW zajął się Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego, bo szkoda reputacji tej było nie było renomowanej Uczelni. Myślę także, iż przydał by się lekarz. Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Pan to chyba z tej samej szkoły co ten od muszek, mirabelek i szczawiu. Inteligencja panie, to coś innego niż wykształcenie --------- To wyczucie, poczucie, powonienie, smak -------------------- Kiedy można -------------------- Kiedy trzeba -------------------- Kiedy nie, a kiedy tak.
Szanowni Państwo, Pewnie dzieli nas wiele kwestii politycznych, ale łączy ocena K. Pasierbiewicza, emerytowanego adiunkta AGH. Tekścik, jaki Państwa zbulwersował i słusznie, pochodzi z jego wspomnień pt. Podaj hasło. Niestety uległem namowom autora i napisałem parę pochwalnym zdań na okładkę tej książki, czego szczerze żałuję. Jeśli chodzi o myśliwskie dokonania p. Pasierbiewicza opisane w jego notce (w której np. myli Schultza z Schulzem), nie ma nic do powiedzenia poza tym, że jego koledzy z czasów studenckich uważają, że za mocno przesadzone. Anna SzałapAk, znana piosenkarka "Piwnicy pod Baranami" (nota bene, W. Krupiński, którego pozytywną recenzją szczyci się p. Pasierbiewicz powiedział mi niedawno, że też żałuje tego, co napisał) powiedziała mi, że dawno nie czytała tak prymitywnego i obrzydliwego seksizmu jak u p. Pasierbiewicza. Znam natomiast uwodzicielskie sukcesy p. Pasierbiewicza od 1970 r. i w latach następnych. Otóż, miał trzy narzeczone i dwie żony. Wszystkie te osoby go zwyczajnie zostawiły dla innych mężczyzn. Najweselsza historia, jaką znam, zdarzyła się, gdy jedna z żon p. Psierbiewicza przygotowała obiad na trzy osoby, dla siebie, swojego syna i bohatera całej opowieści. Pan Pasierbiewicz miał wątpliwości, czy jego kotlet ma takie same rozmiary jak danie jego pasierba, wyciągnął więc linijkę i, wiedziony swoimi kartograficzno-mierniczymi umiejętnościami, zmierzył oba kawałki mięsa. Nie wiadomo, jaki był efekt tego trudu. W Krakowie i kilku innych miejscach p. Pasierbiewicz uchodzi za nielichego mitomana, ale to już sprawa odrębna. Pozdrawiam Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ale, mam nadzieję, Pan za bardzo się tym nie martwi. Tzn. naszymi ponurymi kolegami i świętoszkowatymi, lecz asertywnymi koleżankami w internecie..." Nimi się oczywiście nie martwię, ale obawiam się, że tacy jak oni mogą się przyczynić to tego, że PIS znów lekko przegra wybory. A to już stworzy dla nas poważne konsekwencje. Wkrótce napiszę na ten temat notkę. Pozdrawiam serdecznie
jazgdyni
"Bardzo mnie martwi kompletny brak poczucia humoru większości Internautów komentujących na Naszych Blogach. Źle to wróży dla PIS, bo konkurencja to bezlitośnie wykorzysta." Mnie również martwi ten fakt. Choć dodam jeszcze jedno. Jako człowiek spełniony i zadowolony ze swego życia, jest Szanowny Pan obiektem zazdrości i naszej tradycyjnej zawiści. Niestety, radości i dobrego humoru nie umiemy dzielić. Lepiej zawsze narzekać. Wtedy wszyscy czują się lepiej. To narzekanie jest również usprawiedliwieniem swojej nieudaczności i lenistwa. Człowiek sukcesu jest dla takich zawsze wyrzutem sumienia, Ale, mam nadzieję, Pan za bardzo się tym nie martwi. Tzn. naszymi ponurymi kolegami i świętoszkowatymi, lecz asertywnymi koleżankami w internecie. Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Pasierbiewicz
Panie Januszu, "Natomiast, jak Pan już dobrze wie, jestem marynarzem. A to otwiera szerokie horyzonty knajp i łowów na całym świecie. Od Helsinek i Rygi, co wzruszony wspominam, aż po Rio de Janeiro i Tuluar na Madagaskarze..." ------------------------------------- No więc nawet się do Pana nie przymierzał, bo to tak, jakbym chciał stanąć w szranki z Witalijem Kliczko. "Pozwala mi to spoglądać na Pana w tej dziedzinie z pewną wyższością globtrotuara i oberżyświata, jak to określał niezapomniany Jonasz Kofta. ------------------------------------ No cóż. Zżerany zazdrością mogę tylko uchylić nisko rondo kapelusza. Ale jak się kiedyś spotkamy to Panu opowiem trochę więcej pikantnych kawałków, a przekona się Pan, że na niektórych polach mógłbym jednak z Panem zawalczyć. Serdecznie pozdrawiam wszystkie Panie odwiedzające mój blog i Pana oczywiście, Krzysztof Pasierbiewicz PS Bardzo mnie martwi kompletny brak poczucia humoru większości Internautów komentujących na Naszych Blogach. Źle to wróży dla PIS, bo konkurencja to bezlitośnie wykorzysta. Tę samą notkę powiesiłem wczoraj na Salonie24. Wywiązała się przemiła dyskusja przeplatana dołączanymi przez komentujących utworami muzycznymi. Było sympatycznie i wesoło, a komentarze na poziomie o niebo wyższym niestety - patrz: salonowcy.salon24.pl  
Strasznie się tutaj dużo chamstwa pojawiło. Żeby nie zatykać nosa, jest tylko jeden sposób na g....o Po prostu omijać ! Już to gdzieś pisałem ale chwasty odrastają. ------------- Jak to chwasty. W każdym środowisku są prostytutki i k......y. Przy czym prostytutka to zawód – najstarszy zresztą. Ponieważ wykonywany jest przeważnie z konieczności, mądry naród bez problemu z tym zjawiskiem sobie poradzi. A k......a to charakter. Z tym to już nawet Salomon nie da rady. Bo to GENY – zakodowane przez naturę wirusy patologiczne, niczym prymitywne owady pasożyty, powodujące nieodwracalną tępotę umysłową. RUSKIM WON BUTY PASTOWAĆ ! Głowy ciężko chore od mielenia plew K...... om mówimy - zginie ten chlew Czerwone odpadki ścieki rynsztoku Śmietnikiem Unii swołocz w amoku
"miał kur pełen kurnik a póżniej leczył go skórnik".
jazgdyni
Panie Krzysztofie, łza się w oku kręci... Nie wątpię, że Trójmiasto dorównywało, tym wszystkim Jaszczurom i Baranom, a może nawet przewyższało, bo dochodził jeszcze tutaj egzotyczny element miedzynarodowej prostytucji. Dziewczyny i kobiety tutaj bywały niebywale wyrafinowane. Natomiast, jak Pan już dobrze wie, jestem marynarzem. A to otwiera szerokie horyzonty knajp i łowów na całym świecie. Od Helsinek i Rygi, co wzruszony wspominam, aż po Rio de Janeiro i Tuluar na Madagaskarze. Pozwala mi to spoglądać na Pana w tej dziedzinie z pewną wyższością globtrotuara i oberżyświata, jak to określał niezapomniany Jonasz Kofta. Serdeczności Janusz
terenia
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła a powtóre ,zastanawiam się co pan ma przeciw Kólkom Różancowym(nie znam tego środowiska-chętnie poczytam pańskie "pokrętne wyjaśnienia).Ma pan dwoistość poglądów,tam gdzie trzeba powołuje się pan na ś.p.Kardynała Nagy a Kólka Różańcowe panu nie pasują? A teraz cytat z pańskiej notki na Salonie 24 "Cały Kraków się śmieje" "Tak się stało,żę wiek męski Przyniósł mu niejakie klęski Ongiś z mieczem u podbrzusza Teraz jeno kciukiem rusza" (koniec cytatu....wiersz adwersarza pana Pasierbiewicza) "Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało"
"Nie weszłam na ten blog z poczucia obowiązku..." A więc z jakiego powodu? Proszę to już odpowiedzieć Sama Sobie. Pozwoli Pani, że pozostanę przy swojej opinii na temat blogu Autora. Wolno mi? Dziękuję za życzenia pięknej niedzieli. A ja życzę Pani więcej dystansu do wirtualnego świata, bo nie wszystko jest w nim takie, jakim się wydaje. A przecież ważne jest to co dzieje się wokół nas naprawdę i od tego zależy nasze samopoczucie, a w rezultacie nasz los. Pozostając z nadzieją, że różnimy się pięknie, pozdrawiam. Noemi.
Krzysztof Pasierbiewicz
Mam tylko jedno pytanie. Do którego Kółka Różańcowego Pani chodzi? pzdr, kp
Krzysztof Pasierbiewicz
Nie wiem, czy zna Pan książkę Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory pt. "Listy na wyczerpanym papierze". Jest to zapis korespondencji miłosnej pomiędzy panią Agnieszką i panem Jeremim. Jak czytałem listy pana Jeremiego nie chciało mi się wierzyć, że w mężczyźnie mogą tkwić tak głębokie pokłady liryzmu w krystalicznie czystej postaci. Te listy to poezja najwyższej klasy, której wielu współczesnych mogłoby mu pozazdrościć. Książkę z listami pani Agnieszki i pana Jeremiego wydano już po ich śmierci i w środowisku literackim rozgorzała dyskusja, czy można podawać do wiadomości publicznej tak intymną korespondencję. Moim zdaniem nie tylko można, ale trzeba, bo w przeciwnym razie świat nigdy by się nie dowiedział jak wspaniałego, choć nie odkrytego jeszcze poetę ma Polska. Wiem, że niektórym komentatorom mojego blogu nie spodobało się, iż napisałem o moich w pewnym sensie intymnych wspomnieniach. Ale gdybym tego nie zrobił, nikt by się nie dowiedział, że w czasach komuny, mimo tego, co było ewidentnie złe można było żyć kolorowo. A niektórzy nie dowiedzieliby się nigdy, że w PRL-u też mogli tak żyć, ale nie umieli. Że do zabawy też trzeba mieć talent. Może Pan to jeszcze zdąży zrozumieć Panie HENRY. Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz PS. Mam tylko jedno pytanie. A co Pan robił w czasach studenckich? Szydełkował? Czy może chodził w krótkich spodenkach harcerskich???
terenia
Szanowna Pani Oczywiście,że jesteśmy różni.Ale można się różnić pięknie. Nie wnikam w charakter Pani ZNAJOMOŚCI z panem Pasierbiewiczem,po prostu nie interesuje mnie to. Czy napewno notki rzeczonego pana są zawsze li tylko frywolne??? Jestem pełna estymy i szacunku w stosunku do osób,które nań zasługują. Nie toleruję osób o rozbuchanym ego i poczuciu,że mają monopol na rację. Nie weszłam na ten blog z poczucia obowiązku (mam duzo ciekawsze obowiązki) Co przystoi inteligentnym i asertywnym kobietom dobrze wiem.Co dzień dziękuje Bogu,że nie obdarzył mnie takim mężem jak w/w/) Niestety na niewybredne komentarze odpowiada się w równie niewybredny sposób. pozdrawiam i życzę pięknej niedzieli dołączając piękny utwór A,Cierniewskiego youtube.com
gorylisko
musiało zaboleć takiego macho... może i nie było...ok niech tak pozostanie...panu pozostawiam tytuły macho blogerów... naczelnego playboya raczej play(old)boya naszychblogów.pl z podchodów to ja wyrosłem... skoro to co pan uważa w moim temacie pozwoli panu poczuć się lepiej... nie będę wtedy pana niepokoił... proszę dalej przechwalać się swoimi przewagami na polu zachowań kopulatywnych... słowo harcerskie albo zucha (to czas podchodów) nie będę panu wchodził w paradę... co do moich marzeń... czy wspomnień... pewien KTOŚ...wspominał  aby nie rzucać pereł przed wieprze...  moje marzenia są zbyt cenne...a wspomnienia, jeszcze cenniejsze, żeby powierzać je byle komu
Szanowna Pani, czy uważa Pani, że Pan Bóg miał nas stworzyć wszystkich z jednej sztancy? Miał na tyle polotu, że każdemu z nas przekazał inne cechy. Czytanie blogów, traktuję jako odpoczynek i wirtualny kontakt z innymi ludzi, a zatem poznawanie ich poglądów na wiele spraw. Komentuję tylko tam, gdzie wiem, że będę zrozumiana i chociaż moje poglądy nie będą tożsame z autorem bloga, to nie będę po chamsku opluta. Na tym właśnie polega moja "znajomość" z Panem Krzysztofem. Mam w sobie tę odrobinę rozeznania, że frywolne notki Autora traktuję z przymrużeniem oka i jako fikcję literacką, nawet jeżeli jest oparta na prawdziwych przeżyciach. Uważam, że nikt nie ma obowiązku wchodzenia na ten blog, a insynuowanie, tego "co się mówi" na temat Autora w Krakowie, jest niepotrzebne i inteligentnym kobietom, po prostu nie przystoi. Jeżeli skończę już swoją zawodową działalność, to chętnie i z przyjemnością skorzystam z Pani, jako przewodnika, po tym czarownym Mieście. Pozdrawiam z szacunkiem. Noemi.
terenia
Mam dużo ciekawszy pomysł/będzie pełne zaskoczenie/ prawdą jest,że pan Pasierbiewicz dużo mówi o elegancji,bywa niby szarmancki ale dla pań,które "łapią się" na jego tanie chwyty. Gdyby nie było to tak żałosne,mogłoby być nawet śmieszne. pozdrawiam,terenia