|
|
Dziękuję, Panie profesorze. |
|
|
@Marcin Tomala
P. Pasierbiewicz oznajmia:
"Może mógłby Panu pomóc prof. Woleński, który po całej Polsce rozsyła mejle z Pańskimi bluzgami. Nie ściemniam, jak Pan chce to kilka skopiuję. A jeśli tu mi skasują, to powieszę na Salonie24."
Jednak ściemnia. Nie po całej Polsce, ale do kilku osób. Zacytowałem fragmenty Pańskiego komentarza zawierającego spostrzeżenia na temat p. Pasierbiewicza w celu pokazania, że moja (i sporego grona osób, oczywiście z "wrednego" salonu) ocena jego (p. Pasierbiewicza) osobowości nie jest wyjątkowa.
Pozdrawiam
Jan Woleński |
|
|
@Pani Szamanka i inni
Ponieważ p. Pasierbiewicz opowiada o jakimś sojuszu p. Szamanki ze mną i pyta skąd mam jej adres mailowy, wyjaśniam, co następuje.
P. Pasierbiewicz skierował (jakieś dwa tygodnie temu) list mailowy, dotyczący mojej osoby, do około 220 adresatów. Jeden z nich (nie p. Szamanka) przekazał mi ten list wraz listą adresów,na które wspomniany list został wysłany. Uznałem za stosowne wyjaśnić pewną sprawę (szczegóły nie są tutaj istotne) poruszona przez p. Pasierbiewicza i w tym cwelu wysłałem list do wszystkich osób, które były na wspomnianej liście. Przypuszczam, że p. Szamanka była wśród nich (w każdym razie znajduje się tam osoba o imieniu, którym p. Pasierbiewicz zwraca się do p. Szamanki; nadto w swoim komentarzu do uwag p. Pasierbiewicza p. Szamanka wyraźnie oświadczyła, że także ona dostała list ode mnie, a z tego wynika, że był skierowany do większej liczby adresatów). Żadnej innej korespondencji pomiędzy mną a p. Szamanką nie było, a w każdym razie nie jestem jej świadom. To wyjaśnienie powinno wystarczyć dla zakończenia spekulacji na temat kontaktów p. Szamanki ze mną. Sugeruję, aby nie używać tej sprawy jako zrzutu przeciwko p. Szamance.
Jan Woleński
PS. Mam nadzieję, ze administracja portalu "Nasze Blogi" zechce opublikować moje wyjaśnienie. |
|
|
To daje się zauważyć: notki - niemal kopie poprzednich i poglądy, jak chorągiewka.
Ale tego się samemu nie zauważa.
Pozdrawiam. |
|
|
Słownik Języka Polskiego, s.140, kolumna II
merytoryczny..... |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Najpierw Pani pisała pod nickiem "Sobiepan" na S24 i Niezależnej. Potem "Sobiepana" zastąpiła Pani "Szamanką". Następnie zlikwidowała Pani konto na s24 zarzekając się, że na zawsze. Potem Pani wyprosiła powrót na S24. Zaczyna mi się to składać w pewną całość. Albo Pani jest osobą niezrównoważoną, albo wręcz odwrotnie. Aż się boję drążyć dalej!
Czy teraz było merytorycznie???
Pozdrawiam. |
|
|
SZAMANKO
Milicjanci - policjanci też,
wojskowi - z LWP szczególnie
i nauczyciele /za wyjątkiem nielicznych/
już tak mają.
SKRZYWIENIE ZAWODOWE.
Nie zaszkodzi wystrzegać się
tych „profesjonalnych” służb.
*** |
|
|
To jeszcze tak po bankiecie?
Widać bo braku merytorycznej odpowiedzi. I tak kończy się epizod pt. Bloger.
Pozostaje niewiele, czyli - jak od dawna było wiadomo. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Mnie może Pan bajek o bankietach, trzech listach biura poselskiego, jakiejś tam tradycji, nie opowiadać..."
----------------
Z całym szacunkiem Pani Stefanio, ale po raz pierwszy odkąd się znamy pomyślałem, czy nie wyznaczono Pani jakiejś niecnej roli. A jeśli nie, to niestety muszę to Pani powiedzieć, Pani zachowanie zdradza cechy obłąkania.
Pozdrawiam serdecznie bo dziś Boża niedziela. |
|
|
Koniunkturalizm albo zabłąkanie?
Optuję za tym drugim.
Pan Pasierbiewicz nie kandydował nigdy z listy PIS.Czy kiedykolwiek kandydował i do czego, historia milczy.
Gdyby, nie daj, Boże, został w PIS kimkolwiek, ja, ciemnogród i fundamentalistka, poglądów bym nie zmieniła.
Bo te są cechą osobowości, a nie przynależności partyjnej. Byłoby jednak szkoda PISu.
Tak , hymny na cześć Dudy i Kukiza też pisał.
To jednak zabłąkanie.
Dziękuję i wszystkiego dobrego życzę. |
|
|
Już dość Pan powykręcał do góry nogami!
Mnie może Pan bajek o bankietach, trzech listach biura poselskiego, jakiejś tam tradycji, nie opowiadać. Bo zaczniemy wtedy rzeczywiście rozmawiać o kłamstwie.
A poniżej fragment z mego komentarza:
"Tyle Pan pisze o wspólnotach, działaniu w sprawie, celach, których PIS nie osiąga, bo nie ma dojść do młodych, a nawet, np. w Krakowie, nie jest wystarczająca zaangażowany.
A tam, gdzie mógłby Pan zaakcentować gotowość i przynależność do wspólnoty, choćby dać sygnał przez obecność właśnie krakowskich naukowców na wspólnej ceremonii, organizuje ją Pan sam. Pan, albo koledzy. Sprawia to wrażenie oddzielania siebie od nas.
I ja takie wrażenie odniosłam"
I link:
salonowcy.salon24.pl
Proszę przeczytać jeszcze raz, zawsze tak Pan radzi innym, kiedy przycisną Pana do muru, bo Pana komentarze, to kopiowanie i podziękowanie. Nic więcej. Ach, jeszcze cytowanie starych notek.
To wprawdzie Pana blog, ale ocenę mojej postawy pozostawić proszę wyłącznie mnie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Szamanka
Dla mnie liczy się wyłącznie zdanie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. A Pani idąc w zaparte pogrąża nie mnie, ale siebie i przy okazji Jego.
Skłamała Pani pisząc, że zorganizowałem sam ceremonię składania kwiatów od AKO. I tego się Pani nie wyprze, bo komentarz wisi na Salonie24, a dowodem jest zdjęcie na którym przemawia poseł Andrzej Duda, który składał razem z nami kwiaty od AKO. No chyba, że Pani uważa, iż ten młody i zdolny poseł PIS też zorganizował kontrabandę przeciw panu Prezesowi. Niech się Pani przez chwilę zastanowi, co Pani wygaduje! Fundamentalizm Panią oślepił!
Pozdrawiam. |
|
|
terenia Pani Szamanko
Postawa pana Pasierbiewicza wcale mnie nie dziwi.W jednej odpowiedzi na komentarz do swej notki na S24 napisał
"PIS to nie moja bajka,ale będę ich popierał,bo tylko oni są w stanie odsunąć od rządów Platformę".
Zatem to niby popieranie nie wynika z identyfikowaniem się poglądowo i programowo z PIS-em.
Przypuszczam wobec takiego stwierdzenia,że gdyby inna partia miała szanse na odsunięcie od władzy szkodnika jakim
jest PO dla Rzeczpospolitej to pan Pasierbiewicz sympatyzowałby właśnie z nią.
Czemu ma służyć przypominanie w notkach o propozycji prezesa Kaczyńskiego,by pan Pasierbiewicz kandydował z list
PIS-u ???.Dla mnie nie do pogodzenia jest "sympatyzowanie" z PIS-em i działanie w Ruchu Oburzonych!
pozdrawiam |
|
|
To raczej powinien usłyszeć były akademicki.
Z tym, że z piedestału fikcyjnego najwyżej się spada.
Ten "pan" tego jeszcze nie zauważył. |
|
|
Sz.Pani Szamanko.
"Get off your high horse".
Pozdrawiam. |
|
|
Marcin Tomala A dziękuję za info, to się o jakieś tantiemy upomnieć muszę w takim razie. Pan sobie wiesza co chce, w przeciwieństwie do pana nie mam sobie nic do zarzucenia, a te "bluzgi" (definicję sobie pan sprawdzi, co to słowo znaczy) to nic innego, jak wyjątkowo łatwa do przeprowadzenia analiza na podstawie notek i komentarzy, które raczy pan radośnie publikować. Sorry, ale filozofii tu wielkiej nie ma.
Zresztą, ja po naszej "Radwańskiej" dyskusji odpuściłem grzecznie, pan nie przeprosił, tylko przyłaził od czasu do czasu na mojego bloga, a ostatnie bezczelnie i po chamsku mnie obraził - więc sorki, ale jeśli ktoś tutaj ma kompleksy... No cóż, kolejne słowo, które sobie pan akademicki sprawdzi, polecam.
Ogólnie niech pan czasem sprawdzi, zastanowi się nim komentarz po raz enty edytuje - coraz śmieszniej, a refleksji żadnej.
Dyskusję uznaję z mej strony za zakończoną, jak z drugiej strony wyłącznie inwektywy i dziwaczne groźby (co to miało być z tym Salonem, gratuluję, naprawdę) to nawet ja mam swoje cierpliwości pokłady ograniczone. Z trollami internetowymi po ich dla społeczeństwa ujawnieniu rozmowa staje się po pewnym czasie nudna.
Serdeczności ;)
|
|
|
Sz.Panie kacie!
Służę definicją.
Jajogłowym nazywamy osobnika u którego stwierdzamy wyrażny przerost,
formy nad treścią.
Stąd odniesienie do formy.
Typowymi przedstawicielami jajogłowych, w środowisku naukowym,
byli tak zwani "docenci marcowi".
Dokooptowani do tego środowiska z przyczyn administracyjnych,
czyli formalnych.
Jednym z kryteriów dobru do tego tow.arzystwa im. prof.Jabłońskiego,
był tak miarodajny wskażnik wydolności intelektualnej jajogłowego,
jakim były tzw. "punkty za pochodzenie".
Jednym z takich towarzyszy, udzielających się publicznie,
jest np. pan prof.Woleński.
U którego przekonanie o dominacji formy nad treścią,
wydaje się być absolutnym!
Pozdrawiam Pana. |
|
|
Znam tę notkę z S24. Ponieważ tam także piszę, a tekst tego "pana" nie uzyskał oczekiwanej akceptacji blogerów, pozostało mu działanie zza węgła.
Mogłabym dodać jeszcze sporo cytatów z jego blogów, żenujące komentarze, np. o pękniętej prezerwatywie, skierowany do komentatorki, stałe powoływanie się na jakieś "pochodzenie i elitarność", co jest oczywistą bajką oraz od lat powtarzające się w notkach te same fragmenty tekstów już dawno przez niego zapomnianych.Ale blogerzy są młodsi i mają dobrą pamięć. O linkach Pan napisał.
Czy istnieje nadzieja, że nastąpi zwrot i nauczyciel akademicki, od dziesiątek lat in spe, jeszcze się zmieni?
Nie.
Dlatego pozwalam mu, jak Tuskowi, samemu się dopalić, stlić, bo ogień z niczego już nie zapłonie.
Dla Pana informacji podam, że ten "pan" poprosił mnie o ocenę jego notki na S24. Oceniłam - negatywnie.
Ocenę uzasadniłam.
I...ten "pan" chciał wywołać lawinę. Ale ta zazwyczaj zasypuje najpierw sprawcę.
Dlatego okazuję mu litość, co nie wyklucza, że odczuwam dziwną satysfakcję. Bo może skończy wreszcie z propagowaniem swej "myśli politycznej", czym wreszcie przestałby szkodzić PISowi.
Kłaniam się i pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Kompleksy! Kompleksy! Kompleksy! Może mógłby Panu pomóc prof. Woleński, który po całej Polsce rozsyła mejle z Pańskimi bluzgami. Nie ściemniam, jak Pan chce to kilka skopiuję. A jeśli tu mi skasują, to powieszę na Salonie24.
Pozdrawiam. |
|
|
Marcin Tomala Zaraz ulżył, ja się po po prostu wymądrzam w angielskiej manierze z tej swojej pipidówy ;)
A panu życzę szczerze odrobinkę refleksji w swym samouwielbieniu i nieomylności, kulturze i dżentelmeńskiej manierze (tak wygląda nawiasem pytając wzorzec krakowskiego dżentelmena, inteligenta, profesora?), warto czasem oczęta, zwłaszcza takie mądre i przenikliwe poza czubek własnego nosa skierować, serio. Polecam serdecznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Ulżył Pan sobie???
Serdeczności. |
|
|
Marcin Tomala ps. Zajrzałem tu wyłącznie na prośbę jednego z czytelników - za złamanie zasady, że na blog tego pana nie zaglądam, zainteresowanych przepraszam. A pozostałych zachęcam do swoistej obojętności - rozmowa z takowymi osobnikami sprowadza się wyłącznie do zero-jedynkowego: chwali, to pozdrawiam serdecznie, nie chwali - to głupek z pipidówy, co niczego nie rozumie, a mnie to PiS potrzebuje, nie Was! I tak w kółko.. |
|
|
Marcin Tomala Naukowiec, tłumacz, człowiek renesansu - wybitny znawca świata polityki, tenisista. Kulturalny, obyty, dżentelmen w każdym calu - z prostakami i chamami nie rozmawia. Jego salon to intelektualna elita Krakowa. Dyskusje i przemyślenia - wzorzec moralny i intelektualny. Rady dla PiS-u, jedynej szansy dla Polski - bezcenne (a po cichu Jarosław Kaczyński ich słucha, tylko dla niepoznaki tego nie pokazuje).
Do czasu, jak go chwalą i się zgadzają. Gdy nie daj Boże ktoś ośmieli się mieć inne zdanie (nawet w wybranym temacie, przecież chyba w życiu nie chodzi o to, żebyśmy się ze wszystkim zgadzali), wykazuje się nauczyciel akademicki niespodziewanie elementarnym brakiem kultury, wiedzy, graniczącej wręcz chamstwem, hipokryzją.
O Radwańskiej na Wimbledonie - "Spaskudzony Wimbledon", "płakać się chce i ze wstydu płonę", "niewybaczalne zachowanie", "skundlenie igrzysk tenisowych", "pretensjonalna pensjonarka". Komentatorom odpowiada ładnie i rzeczowo: "Chłopcze, przepraszam za tę poufałość, ale żywię przypuszczenie, że w czasie kiedy moi przodkowie już grali w tenisa, Twoi ewentualnie ruchem tenisowym trzepali dywany."
Wpada od czasu do czasu na blogi i raz błaga o komentarz, wrzuca linki do swoich tekstów, innym razem obraża i blogera, i miejsce, bez związku z tematem: Zaszył się Pan na tej wyspiarskiej pipidówce i tracąc z wolna polskie serce próbuje się Pan wymądrzać w angielskiej manierze.
Myli linki internetowe, miesza źródła, do znudzenia powtarza te same, nudne już tezy i teorie. I w sumie wolno, czemu nie - ale kreowanie się na dżentelmena, pouczanie innych w sposób przekraczający jakiekolwiek normy, zarówno kultury jak i rozsądku, nie może przejść niezauważone.
Podejrzewam, że wspomniana w tekście Szamanka nieźle by mnie za niektóre z moich poglądów i tekstów objechała. Nie znam Pani, nie mam interesu bronić jej, ale to klasyczny, kolejny przykład skandalicznego zachowania tego pana.
. |