Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kongres Zjednoczenia Prawicy i triumf hamulcowych zgredów
Data Autor
anka 58
"PiS sam sobie da radę,najwyżej przegra", to o to chodzi,żeby byc cały czas być w opozycji i opowiadać jak to bardzo chcą przeprowadzic zmiany,posłac paru gosci do hotelu z piętrowymi łóżkami/fakt,należy sie całej pierwszej "ławce"/ale nie moga bo nie ma większośći w Sejmie? To nawet nie chodzi o korwinistów czy inną egzotykę ale o wykorzystanie oferty ludzi nie będących w członkami partii a chcącymi pomóc.Słynna akcja "Uczciwe wybory",apel aby sie zgłosić,zrobiłam to dokładnie w maju 2013,mogliśmy zadziałac aby do każdej komisji "podesłać" Arabskiemu kogoś z nadania Pis,i co? i nic,błoga cisza.Byłam jednak w jednej z komisji,widziałam jak się je tworzy/łamanie Ordynacji Wyborczej na dzień dobry/,komuna w 89 roku bardziej dbała o prawidłowy przebieg głosowania /tez byłam / niż obecny rozpasany w swej bezkarnośći niby demokratyczny rząd. W każdych następnych wyborach tak, jak zawsze zagłosuje na PiS,ale nie mam zamiaru wysilac sie na jakies telefony do biura PiS,gdzie panienka mówi,że nie wie nic na temat wyborów do PE.Chcecie przegrać,może nawet nie przegrac ale dać się oszukać i zmarnować głosy Polaków głosujących na Wasze ugrupowanie? Wasz wybór tylko nie lac póżniej krokodylich łez.Dla wyzszego mozna z diabłem wejść w układ a pózniej go "wykolegować" i docenic pospolite ruszenie,latanie po telewizjach nie zmieni Polski. To,że nie jest sie członkiem partii nie ma sie prawa do swojej opinii? to znaczy jesteście takim kółkiem wzajemnej adoracji a te wszystkie wyjazdy po Polsce to tylko fasada i szukanie murzyna? zrobi swoje i jest niepotrzebny? Dla partii jesteście czy dla Polski bo to zasadnicza róznica?
Pod tym tekstem kilka dni temu byla dość ostra dyskusja, ale widzę że autor dba o "trawnik" i przycina równo! Oby tak dalej, drogi Panie a wiarygodność będzie do potęgi. Ujemnej.
Kłania się przede wszystkim, drogi Panie, pisanie ze zrozumieniem samego siebie. I tematu, o którym się pisze. Ucieczka przed uzasadnioną krytyką w niuanse semantyczne jest niepoważna. Nie sojusz, lecz układ - co to ma za znaczenie? Tytuł Pana felietonu "Dąsy na bok. Kaczyński i Mikke powinni się ułożyć" ma wymowę jednoznaczną: ten Kaczyński się "dąsa"! A przecież, dla dobra sprawy, powinien układać się ze wschodzącą gwiazdą polskiej polityki Korwinem-Mikke! Słowem - znowu Kaczyński jest winien. A że ta "gwiazda" jest czerwona to w niczym Panu nie przeszkadza? A może Pan o tym nie wie? Dlaczego więc zbywa Pan milczeniem to co tutaj piszą o JKM komentatorzy? Poza tymi wszystkimi zasadniczymi zastrzeżeniami trzeba jeszcze dodać, że JKM wśród głównych celów swojej działalności wymienia, dosłownie, zniszczenie PiS. O jakim więc, i z kim, układzie można mówić? Nie chciałbym Pana martwić, ale lektura tytułów pozostałych Pana "konstruktywnie" krytycznych felietonów na temat PiS przywodzi na myśl, niestety, sentencję o przyjaciołach, przed którymi powinien nas chronić Pan Bóg. Bo z wrogami poradzimy sobie sami.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Czy przypadkiem regularne wyprawy do całonocnego sklepu po flaszke (zwlaszcza te flaszki po programach Olejnik) nie sprawiaja że tylko wydaje sie Panu iż jest pan ciagle młody?..." --------------------------- Oscar Wilde powiedział, że największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka jest brak poczucia humoru. Pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
No to jeszcze jeden cytat z Gontarczyka: "O procesie lustracyjnym (…) Profesor Woleński wyraźnie nie rozumie, o co w tym wszystkim chodzi, wielokrotnie powołuje się na rozmaite „ustalenia” sądowe, często dodatkowo wypaczane w doniesieniach prasowych… nie zgadzam się na tak radykalną deprecjację standardów jakie powinny obowiązywać w nauce. Wykładowca uniwersytecki winien mieć wyższe aspiracje, niż tylko rozdmuchiwanie brzydkich zapachów wydobywających się z medialnego magla…”, koniec cytatu
Na wszelki wypadek wyjaśniam, że warunkowo sformułowane epitety w ostatnim zdaniu pochodzą od r Piotra Gontarczyka. Kiedyś o jego twórczości napisałem "Dziurę w głowie trudno zatkać rzeczywistością> Podobnie ma się sprawa z dr Krzysztofem Pasierbiewiczem. Jan Woleński
Czy przypadkiem regularne wyprawy do całonocnego sklepu po flaszke (zwlaszcza te flaszki po programach Olejnik) nie sprawiaja że tylko wydaje sie Panu iż jest pan ciagle młody? 70 lat na karku to nie byle co, prawda;)? Podstarzały fircyk do Pana juz nie pasuje (jest pan Profesor na to za stary); na nobliwego staruszka Pan sie raczej nie kreuje. Co wiec najbardziej Pasuje do Pana? Ciekawe jakie maja zdanie na ten temat inny czytenicy bloga (oczywiście mam na mysli tych którzy nie należa do Pańskiego Kółka Wzajemnej Adoracji) :) Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
No właśnie. Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
No to jeszcze jeden cytat z recenzji Gontarczyka: "W kwestii etyki i estetyki Autora (Jana Woleńskiego) wyraźnie dotknęła moja uwaga, że jego książka jest dowodem „wyraźnej degradacji statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego… używając terminu „degradacja statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego” miałem na myśli także odległość, jaka dzieli Lustrację jako zwierciadło od fundamentalnych standardów etycznych obowiązujących w świecie nauki… W drugim przypadku Autor rzeczywiście przedstawił w skrócie poglądy dziennikarza Piotra Semki, z którymi się nie zgadza. Poprzedził je jednak wstępem, po którym każdy wie, kto zacz: „Piotr Semka, inny [obok Sakiewicza] propagandzista PiS”. Takie wykluczanie z debaty publicznej nie tylko przez stygmatyzowanie i wręcz pozbawianie dziennikarskiego imprimatur jest rzeczą niedopuszczalną i samo w sobie uzasadnia twierdzenie, że książka Woleńskiego jest dowodem „wyraźnej degradacji statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego… Nadto, w czasach, kiedy Kaczyński działał w opozycji, Woleński był działaczem PZPR. Sytuacja wydaje się być konfundująca. Jeśli teraz Jarosław Kaczyński miał by tu być swego rodzaju moralnym i intelektualnym półwieprzem, który z jednej strony działa w KOR, a z drugiej jest tchórzliwym „konformistą”, to kim w tych kategoriach będzie prof. Jan Woleński?…", koniec cytatu.
Krzysztof Pasierbiewicz
Można prosić nieco jaśniej? Z góry dziękuję. Pozdrawiam.
Do wpisu: Kraków, moja miłość!
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Bolesławie, Musi Pan koniecznie wpaść do Krakowa! Serdeczności krzysztof
Krzysztof Pasierbiewicz
"Dzięki Panu znalazłam się tam dziś ponownie...Bardzo dziękuje I pozdrawiam z Kanady..." ------------------------------------ Droga Pani Sylwio, To największe z możliwych wyróżnienie dla piszącego. Bardzo Pani dziękuję z komentarz i pozdrawiam najserdeczniej, jak umiem. Krzysztof.
Sylwia Krap
Tylko raz w zyciu bylam w Krakowie...Dzieki Panu znalazlam sie tam dzis ponownie...Bardzo dziekuje I pozdrawiam z Kanady.
Szanowny Panie Krzysztofie. Piszę krótko. Pięknie napisane. Jestem chłop..., ale się wzruszyłem. Bardzo serdecznie pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
To ja Pani dziękuję za atencję. I nie ma, co zazdrościć, tylko trzeba przyjechać do Krakowa. Teraz w lipcu rankiem jest najpiękniejszy. Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
Piękne słowa Rafała Kmity. Dziękuję za to dopełnienie atmosfery mojej notki. Serdecznie pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
Serdecznie dziękuję. Nie znałem tej piosenki. Pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziękuję! To najwspanialsza recenzja mojej notki! Pozdrawiam jak zawsze serdecznie.
Krzysztof Pasierbiewicz
Gorzko, ale do bólu prawdziwie Pan pisze. Kraków jeszcze walczy, ale również zaczyna tracić tożsamość. Pozdrawiam Pana serdecznie.
W Warszawie się urodziłem, tutaj mieszkałem, pracowałem. Ale czy to moje miasto? Więcej przyjezdnych ( których nazywa się „słoikami”), niż rodowitych warszawiaków. Urządzili się tutaj tylko cwaniacy i kolesie magdalenkowych szczurów. Polityka czerwonych komunistów doprowadziła do tego, że kto tylko mógł, lub wykazał odwagę - wyemigrował. Nie wyłączając mojej córki, która w Paryżu skończyła studia i tam ułożyła sobie życie. Obecne rządy ryżej POstkomuny, ogólny fałsz, zakłamanie i obłuda układów - układzików, zanik empatii, kultury, oraz szczególna dla salonów warszawki atmosfera intryg, prawdopodobnie spowodują, że i ja dołączę do córki. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że jesteśmy traktowani jako zaścianek katolicki - ( Polska Iranem Europy ). Wojna o klauzulę sumienia w chwili obecnej to prezent dla Partii Oszustów. Ostał się tutaj jedynie homo vatikanus i homo sovietikus. Nie ma miejsca dla homo sapiens. --------------------------------- Oto stolica III RP. ***
Wielkie dzięki.Spacerowałem razem z Panem.
Zapomnialem dodac link do piosenki "Kocham moj Krakow" w wykonaniu Grupy Rafala Kmity. Pozdrawiam Pana zza oceanu. youtube.com
Bardzo ladnie Pan to ujal. Kocham Krakow, miasto gdzie sie wychowalem,spedzilem moja mlodosc. Od ponad 30 lat na emigracji w u.s.a. nadal tesknie za magiczna atmosfera tego miasta. Pozwalam sobie przytoczyc slowa piosenki w wykonaniu "Grupa Rafała Kmity" Kocham Kraków Bo ja kocham, kocham mój Kraków, Te uliczki we mgle jak ze snu, I ten rynek z setką dziwaków, Co im duszę skrzydlatą dał Bóg. Pewnie gdzieś tam jest bliżej do raju, Grubsza forsa i chata jak pałac, Lecz ja wolę w niebieskim tramwaju, O niebieskich pomarzyć migdałach. Niech tam w świecie o kości się szarpią, Niech kto lubi do stołków się ciśnie, Ja tymczasem się przejdę Floriańską, Ja leniwie połażę po Wiślnej. Bo ja kocham, kocham mój Kraków, Te uliczki we mgle jak ze snu, I ten rynek z setką dziwaków, Co im duszę skrzydlatą dał Bóg. Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach, Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce, Po poezja jest tutaj jak Błonia, A poetów to tutaj na kopce. Są Dubaje i inne Paryże, Gdzie i więcej, i szybciej, i modniej, I co z tego - ja wolę Kazimierz, Co niespieszny i cichy ma oddech. Niech tam jadą za groszem do Warszaw, Niech tam gnają na oślep do karier, A ja sobie podumam na plantach, A ja w ławkę się wtulę i zasnę. Bo ja kocham, kocham mój Kraków, Te uliczki we mgle jak ze snu, I ten rynek z setką dziwaków, Co im duszę skrzydlatą dał Bóg. Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach, Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce, Po poezja jest tutaj jak Błonia, A poetów to tutaj na kopce. Gdzieś w highlife bankiety i gale, Wszystko z gustem i wszystko do smaku, Ale nie żal mi tego jest wcale, Ja mam rynek i setkę dziwaków. Są gdzieś większe luksusy na ziemi, Są, lecz mnie to ni parzy, ni ziębi, Ja z rękami wbitymi w kieszenie, Pogwizduje do rymów gołębi. Bo ja kocham, kocham mój Kraków, Te uliczki we mgle jak ze snu, I ten rynek z setką dziwaków, Co im duszę skrzydlatą dał Bóg. Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach, Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce, Po poezja jest tutaj jak Błonia, A poetów to tutaj na kopce.
Boze , a jak ja panu zazdroszcze !.Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za wspaniale teksty !
Do wpisu: Dąsy na bok! Kaczyński i Mikke muszą się ułożyć!
Data Autor
Słusznie Kazimierz prawi, ze kończy te (czyli swoje) pierdoły. Ale czy skończy w "funie", w cudzysłowie jak widac. JW