|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Szanowny Panie Bolesławie,
Musi Pan koniecznie wpaść do Krakowa!
Serdeczności
krzysztof |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Dzięki Panu znalazłam się tam dziś ponownie...Bardzo dziękuje I pozdrawiam z Kanady..."
------------------------------------
Droga Pani Sylwio,
To największe z możliwych wyróżnienie dla piszącego. Bardzo Pani dziękuję z komentarz i pozdrawiam najserdeczniej, jak umiem. Krzysztof. |
|
|
Sylwia Krap Tylko raz w zyciu bylam w Krakowie...Dzieki Panu znalazlam sie tam dzis ponownie...Bardzo dziekuje I pozdrawiam z Kanady. |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
Piszę krótko. Pięknie napisane.
Jestem chłop..., ale się wzruszyłem.
Bardzo serdecznie pozdrawiam,
bolesław |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz To ja Pani dziękuję za atencję. I nie ma, co zazdrościć, tylko trzeba przyjechać do Krakowa. Teraz w lipcu rankiem jest najpiękniejszy.
Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Piękne słowa Rafała Kmity. Dziękuję za to dopełnienie atmosfery mojej notki.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Serdecznie dziękuję. Nie znałem tej piosenki.
Pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Dziękuję! To najwspanialsza recenzja mojej notki!
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Gorzko, ale do bólu prawdziwie Pan pisze. Kraków jeszcze walczy, ale również zaczyna tracić tożsamość.
Pozdrawiam Pana serdecznie. |
|
|
W Warszawie się urodziłem, tutaj mieszkałem, pracowałem.
Ale czy to moje miasto?
Więcej przyjezdnych ( których nazywa się „słoikami”), niż rodowitych warszawiaków.
Urządzili się tutaj tylko cwaniacy i kolesie magdalenkowych szczurów.
Polityka czerwonych komunistów doprowadziła do tego, że kto tylko mógł,
lub wykazał odwagę - wyemigrował.
Nie wyłączając mojej córki, która w Paryżu skończyła studia i tam ułożyła sobie życie.
Obecne rządy ryżej POstkomuny, ogólny fałsz, zakłamanie i obłuda układów - układzików,
zanik empatii, kultury, oraz szczególna dla salonów warszawki atmosfera intryg,
prawdopodobnie spowodują, że i ja dołączę do córki.
Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że jesteśmy traktowani
jako zaścianek katolicki - ( Polska Iranem Europy ).
Wojna o klauzulę sumienia w chwili obecnej to prezent dla Partii Oszustów.
Ostał się tutaj jedynie homo vatikanus i homo sovietikus.
Nie ma miejsca dla homo sapiens.
--------------------------------- Oto stolica III RP.
*** |
|
|
Wielkie dzięki.Spacerowałem razem z Panem. |
|
|
Zapomnialem dodac link do piosenki "Kocham moj Krakow" w wykonaniu Grupy Rafala Kmity. Pozdrawiam Pana zza oceanu.
youtube.com |
|
|
Bardzo ladnie Pan to ujal. Kocham Krakow, miasto gdzie sie wychowalem,spedzilem moja mlodosc. Od ponad 30 lat na emigracji w u.s.a. nadal tesknie za magiczna atmosfera tego miasta. Pozwalam sobie przytoczyc slowa piosenki w wykonaniu "Grupa Rafała Kmity"
Kocham Kraków
Bo ja kocham, kocham mój Kraków,
Te uliczki we mgle jak ze snu,
I ten rynek z setką dziwaków,
Co im duszę skrzydlatą dał Bóg.
Pewnie gdzieś tam jest bliżej do raju,
Grubsza forsa i chata jak pałac,
Lecz ja wolę w niebieskim tramwaju,
O niebieskich pomarzyć migdałach.
Niech tam w świecie o kości się szarpią,
Niech kto lubi do stołków się ciśnie,
Ja tymczasem się przejdę Floriańską,
Ja leniwie połażę po Wiślnej.
Bo ja kocham, kocham mój Kraków,
Te uliczki we mgle jak ze snu,
I ten rynek z setką dziwaków,
Co im duszę skrzydlatą dał Bóg.
Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach,
Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce,
Po poezja jest tutaj jak Błonia,
A poetów to tutaj na kopce.
Są Dubaje i inne Paryże,
Gdzie i więcej, i szybciej, i modniej,
I co z tego - ja wolę Kazimierz,
Co niespieszny i cichy ma oddech.
Niech tam jadą za groszem do Warszaw,
Niech tam gnają na oślep do karier,
A ja sobie podumam na plantach,
A ja w ławkę się wtulę i zasnę.
Bo ja kocham, kocham mój Kraków,
Te uliczki we mgle jak ze snu,
I ten rynek z setką dziwaków,
Co im duszę skrzydlatą dał Bóg.
Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach,
Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce,
Po poezja jest tutaj jak Błonia,
A poetów to tutaj na kopce.
Gdzieś w highlife bankiety i gale,
Wszystko z gustem i wszystko do smaku,
Ale nie żal mi tego jest wcale,
Ja mam rynek i setkę dziwaków.
Są gdzieś większe luksusy na ziemi,
Są, lecz mnie to ni parzy, ni ziębi,
Ja z rękami wbitymi w kieszenie,
Pogwizduje do rymów gołębi.
Bo ja kocham, kocham mój Kraków,
Te uliczki we mgle jak ze snu,
I ten rynek z setką dziwaków,
Co im duszę skrzydlatą dał Bóg.
Kraków znalazł mi miejsce w swych dłoniach,
Zwiodły mnie tu szczęśliwe manowce,
Po poezja jest tutaj jak Błonia,
A poetów to tutaj na kopce. |
|
|
Boze , a jak ja panu zazdroszcze !.Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za wspaniale teksty ! |