|
|
Trafiony? I zaczął Pan odpowiadać?:) Ale blado, Panie Krzysiek. |
|
|
terenia @Krzysztof Pasierbiewicz
Zastanawia mnie dlaczego (skoro jesteście Panowie...Pan i Pan J.Woleński w osobistym sporze) wisi to na pańskiej stronie pasierbiewicz.com (rok 2006)
Czy będzie próbował Pan wmówić czytelnikom bloga,iż nie były Panu znane poglądy prof.Woleńskiego,wszak nigdy ich nie ukrywał.
Czy nie właściwym byłoby pozostawienie animozji osobistej w sferze prywatnej? Jest tyle istotnych spraw,które mógłby Pan przedstawić czytelnikom swego bloga. |
|
|
Dodam jeszcze, iż dęty charakter tej polemiki widać w jej komicznym uzasadnieniu. Pierwsze to ból Pasierbiewicza z powodu wysłanego z premedytacją przez "rzeczonego profesora" listu. Ból był tak przejmujący, że Pasierbiewicz już w sierpniu 2010 oddał się organizacji balangi na Wybrzeżu, do tego wespół z "rzeczonym profesorem". A "rzeczony profesor" to nie tylko nie mający dla Pasierbiewicza litości sadysta, ale i zimny cynik, który po katastrofie smoleńskiej już snuł plany kampanii wyborczej Komorowskiego. Wszystkie te straszne wydarzenia sprzed czterech lat to poważny materiał dowodowy Pasierbiewicza na użytek tej opery mydlanej, którą rzeczony Pasierbiewicz funduje naiwnym czytelnikom swojego blogu jako poważną polemikę. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @cdn
Panie Woleński,
Ujawniony przeze mnie tekst jest już powielany w ilości idącej w miliony na Twitterze. Czy Pan wie, co to oznacza dla Pana? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @cdn
Panie Woleński. Tekst Pańskiego listu, który na szczęście przechowałem, przeczytałem właśnie przez telefon trzem profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego. We wszystkich trzech przypadkach ich ich reakcja zaczynała się od słów: "A to s..."
A tego tekstu się Pan już nie wyprze, bo go Pan nieopatrznie przesłał kilku nobliwym osobistościom w Krakowie, które go sobie zachowały.
I to by było na tyle s... |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @felek
"Tak jak już napisałem poniżej, z cytowanym przez Pasierbiewicza tekstem Jana Woleńskiego można się zgadzać lub nie. Ja osobiście nie zgadzam się w kilku poruszanych kwestiach. Ale też nie znalazłem w nim niczego niestosownego, niczego, co mogłoby kogokolwiek obrażać, a w szczególności pamięć Lecha Kaczyńskiego..."
---------------------
Panie Felek!
Takie nawijanie, co bardziej kumaci studenci Wydziału Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego nazywają "zawiłymi meandrami epistemologicznych toków argumentacji dziadka Woleńskiego. I proszę mnie nie rozśmieszać z łaski swojej. |
|
|
mada Jagielońscy - to przechodzący selekcję Tuska "naukawcy" jak nazywał takich pewien profesor AGH. |
|
|
Owszem, ale tylko dlatego, że Pan, korzystając z możliwości, jakie daje Salon 24, systematycnie uniemożliwiał mi kontynuowanie wpisów. Zastrzeżone były (i nadal są nie tylko nicki, ale i adresy mailowe). Niec Pan nie udaje, że inni są tak durni, jak Pan mądry, bo wszystko wskazuje na to, że jest akurat odwrotnie. Panu nie muszę robić wody z mózgu, ponieważ ... nieh sobie Pan sam dośpiewa.
JW |
|
|
Tak jak już napisałem poniżej, z cytowanym przez Pasierbiewicza tekstem Jana Woleńskiego można się zgadzać lub nie. Ja osobiście nie zgadzam się w kilku poruszanych kwestiach. Ale też nie znalazłem w nim niczego niestosownego, niczego, co mogłoby kogokolwiek obrażać, a w szczególności pamięć Lecha Kaczyńskiego. Pasierbiewicz stawia taki zarzut, ale uparcie nie odpowiada na jasne pytanie o dowód. Bo dowód nie istnieje, a Pasierbiewicz dobrze to wie. Czemu więc prowadzi Pasierbiewicz ten spór?
Zapytałem o to p.Pasierbiewicza, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Odpowiem więc ja.
Po ostatnich atakach Pasierbiewicza na Andrzeja Dudę odezwało się na forum wiele głosów krytycznych pod adresem autora blogu. Także ze strony osób, które do tej pory go popierały. Padły nawet liczne, poważne zarzuty o krecią robotę. To już nie była nieliczna i stała grupka osób, której przy pomocy zaufanych popleczników można było przyprawiać gębę tzw. oszołomów.
Pasierbiewicz postanowił więc zrobić coś, co jak najszybciej zatrze to złe wrażenie, podreperuje nadwątloną wiarygodność. Cóż więc najlepiej zrobić? Oto jest na blogu wszystkim dobrze znana postać o nazwisku Jan Woleński, która dzięki wytrwałej pracy Pasierbiewicza i jego sprawdzonych stronników stała się blogowym symbolem całego zła i ohydy PRL-u. Pisze więc Pasierbiewicz duży tekst, w którym obsadza się w roli ofiary ataku Woleńskiego. A kim może być ofiara Woleńskiego, jak nie szlachetnym, prawicowym i nieposzlakowanym patriotą ?
Mało tego, taki tekst, z odniesieniem do pogrzebu Lecha Kaczyńskiego, daje okazję, dla wzmocnienia siły oddziaływania, do zamieszczenia stosownego materiału fotograficznego: oto widzimy pogrążonego w smutku Pasierbiewicza składającego kwiaty na grobie Prezydenta. Kto sie takiemu przekazowi oprze?
Wytykamy i wyśmiewamy tutaj, nie wszyscy rzecz jasna, megalomanię, samochwalstwo Pasierbiewicza. Ale to nie tylko śmieszna przypadłość. To także metoda.
I to jest moja odpowiedź na wyżej postawione przeze mnie pytanie. |
|
|
Owszem, jeśli przyjmiemy, że wszyscy = pan dr KP, ale ta równość jest raczej wątpliwa, jak wszyscy wiedzą.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @JW
Trollując na moim blogu na Salonie24 zmienił Pan już, co najmniej kilkanaście nicków, więc niech Pan jeszcze raz założy nowy nick i będzie Pan mógł komentować do woli. I proszę nie robić komentatorom z mózgu wody.
KP |
|
|
Ten sam tekst pan dr KP zamieścił na portalu Salon 24. Gdy chciałem odpowiedzieć pojawiła się informacja "Nie możesz komentować na tym blogu". Tak oto pan dr KP rozumie zasadę "mamy demokrację i pisać każdy może". Zapewne chodzi o prawdziwą demokrację. Mrożek kiedyś pytał, co to takiego. I odpowiadał "Prawdziwa demokracja jest wtedy, gdy nie zwykłej".
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Pan dr KP tak był zbolały, że nie odpowiedział, aczkolwiek, zapewne w celu ukojenia bólu, zaprosił mnie, mniej więcej w tym samym czasie, do współorganizoacji imprezy w Domu Zdrojowym w Jastarni w sierpniu 2010 r., czyli po otrzymaniu komentowanego listu..."
---------------------
Pan się tam sam wprosił na sępa. Wszyscy o tym wiedzą. |
|
|
Pani Xeno2012,
Same trafne spostrzeżenia z wyjątkiem tego, że komnetuje się albo notki albo komentarze do nich oraz tego, co pozwalam sobie, nieśmiało zauważyć, że moje komentarze do tej notki są chyba na jej temat. Nieprawdaż? Co do Pani spostrzeżeń z lotniska są one oparte, jak przypuszczam na bezpośrednim doświadczeniu. Mam rację?
JW
PS. A animozje są tylko jednostronne, co jest oczywiste. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @wilniuk
W latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze niewykształconych ludzi. Brano głównie tych „nijakich”, a także Żydów, gdyż prawdziwy chłop ziemi nie chciał opuścić.
W miastach pobudowano dla nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, MO i UB.
W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”.
Ta grupa społeczna od inteligencji „starej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała, świadomości, bądź jej nie dopuszczała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli, a jeszcze żyjący nadal popierają wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. To oni do dziś bronią Kiszczaka przed Temidą. To oni wszczepiają lewactwo w studenckie mózgi... |
|
|
"Oddelegowanego przez system jagiellońskiego agitarora". Nie wiadomo, czy jakiś jagielloński agitator oddelegował mnie czy został oddelegowany przez jakiś system.
JW |
|
|
Marcus Polonus bardzo umiejętnie zademonstrował saoir vivre w kręgach zbliżonych do pana dr KP.
JW |
|
|
Zgadza się, ale wytłuszczenia są twórczym dziełem pana dr KP. Dodam, co następuje. W 2010 r. grupa osób, do której należał pan dr KP, a także ja, wymieniał listy na różne tematy. Tekst zacytowany (z wytłuszczeniami od pana dr KP) został przesłany także do kilku osób. Pan dr KP tak był zbolały, że nie odpowiedział, aczkolwiek, zapewne w celu ukojenia bólu, zaprosił mnie, mniej więcej w tym samym czasie, do współorganizoacji imprezy w Domu Zdrojowym w Jastarni w sierpniu 2010 r., czyli po otrzymaniu komentowanego listu. Boleść pana dr KP wzbierała sukcesywnie i stała się nie do zniesienia w 2014 r., kiedy to po raz pierwszy poinformował swoich czytelników o wyżej przedrukowanym tekście.
JW |
|
|
Panie Fellku,
Gdyby Pan zgodził się z panem dr KP, byłby Pan po prostu felkiem. Ale ponieważ zgadza (choćby tylko częściowo ze mną) się Pan ze mną, jest Pan mną. Prosta logika, pana dr KP, nieprawdaż?
JW |
|
|
Pani xena2012
Piękny komentarz, moje odczucia i spostrzeżenia są identyczne, dobre podsumowanie tego, co się na tym blogu dzieje. A ostatnie zdanie komentarza jest szczególnie trafne i celne, naprawdę chociaż tyle mu się należało ! Dodam tylko, co jest już oczywiste, że ten troll robi to celowo, wytrwale i z premedytacją aby zmusić P. Pasierbiewiczaa do milczenia. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @xena2012
Szanowna Pani,
To nie jest atak na Pasierbiewicza sensu stricte.
To jest wyrafinowana działalność rozbijacka oddelegowanego przez system jagiellońskiego agitatora mająca na celu odstręczenie internautów od popularnych blogerów, a co za tym idzie od prawicowego portalu Nasze Blogi. To jest atak na portal. I dziwię się, że Administratorzy tak długo ten stan rzeczy tolerowali. Ale z drugiej strony, co mieli zrobić? Mamy demokrację i pisać każdy może.
Przykro mi tylko, że tylu stałych Gości mojego blogu dało się zmanipulować temu pokrętnemu niegodziwcowi i przestało u mnie komentować. Ale nigdy nie jest za późno na wyciągnięcie wniosków, na co nie ukrywam liczę skrycie.
Serdecznie Panią pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz. |
|
|
A pan Pasierbiewicz po staremu, nie do rzeczy, lecz - do osoby. Jak zwykle, w bardzo przewidywalny sposób. A co gorsza, nietrafny.
Czekam na poprawną odpowiedź. Dla zachęty ustanawiam nagrodę, popiersie pana Pasierbiewicza wykonane z plasteliny. |
|
|
xena2012 przykro mi,że blogi Autora,które zawsze przeglądałam z ciekawością,chyba zresztą nie tylko ja stały się areną animozji,osobistych wycieczek pod adresem autora,niewybrednych wpisów ze strony niektórych komentatorów.Mnie również nieraz zdaezalo się nie zgadzać z treścia konktetnego bloga,ale widzę ,że osoba tzw ,,cdn ''pomija zupełnie tematy blogów uważając za stosowne jedynie atakowanie .Nie tak sobie wyobrażam internetową dyskusję dotąd ciekawą, aktywną i miejscami zabawną,a która teraz napawa mnie głębokim niesmakiem.Dziwię się,że ów troll rozszyfrowany jako profesor uczelni zachowuje się jak internetowy chłystek pragnący tylko dokopać.I jeszcze jedno spostrzeżenie:dlaczego pogrzeb pary prezydenckiej miał wymiar religijn a nie państwowy? I dlaczego przemawiał nie przedstawiciel państwa a duchowieństwo? A kto miał przemawiac nad trumną , zarykujący się ze śmiechu na lotnisku Tusk z ówczesnym marszałkiem Komorowskim,a może Sikorski?Chociaz tyle należało się Lechowi Kaczyńskiemu,aby te kreatury choć na moment pogrzebu zamknęły mordy. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @ALL oprócz pana Felka
No i jak się oprzeć podejrzeniu, że @felek i @cdn to ta sama osoba? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Zolmar
Pan prof. Jan Woleński - patrz wyżej cdn 2015-03-18 [14:29] - sam potwierdził autentyczność tego listu.
Pozdrawiam. |