Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wyszło żądło z Szydło!
Data Autor
Marcin Tomala
Racja, przepraszam :) To cytat z tekstu autora, link łaskawie podała do oryginału andzia :) Pozdrawiam
markop - KOBIETA, do kobiety nie mówimy Pan, do kobiety zwracamy się PANI Jako jedyny "bloger" nieustannie zmienia pan zamieszczone teksty, dokleja nagrania, słowem MANIPULUJE pan na wielką skalę! ( pod tą notką CO JESZCZE PAN DOKLEI ????!!!!! Ojca św ? modlitwę? czy filmik z rynsztokowym bluzgiem? ) Nie zmieni to jednak FAKTU, że przedziwnym zbiegiem okoliczności wylewa pan kubły pomyj na partię, której rzekomo pan sprzyja ... spuszczając "zasłonę miłosierdzia" na ewidentne grzechy obecnej władzy ! NIBY KTO "panu notkę zwinie" ???!!! Co za bzdury! NIE CHCE pan o nich pisać prawdy, by im się nie narazić i by do nich nie zniechęcić czytelników! W jednej z poprzednich notek dotyczących Pani Beaty Szydło pan napisał (...) " Post Scriptum Chciałbym byście Państwo tę notkę potraktowali jako „konstruktywną krytykę” kierowaną pod adresem władz naczelnych partii Jarosława Kaczyńskiego. Bo uważam, że prominentni posłowie partii przymierzającej się do wygrania wyborów oprócz oleju w głowie muszą mieć jeszcze charyzmę, oratorski talent, przyjazny ludziom sposób bycia, polot, wrodzony instynkt aktorski, odrobinę malarskiej fantazji, kreatywne poczucie humoru i co najważniejsze ową trudną do zdefiniowania magnetyczną osobowość, która w dniu wyborów budzi w ludziach ochotę do ruszenia tyłka z domu. Więc tak sobie myślę, czy pan Prezes nie powinien jednak nieco zaostrzyć kryteriów selekcji posłów wyznaczanych do kontaktu z mediami." Więc po raz kolejny piszę panu, i wszystkim pana czytelnikom: JEST PAN KŁAMCĄ I MANIPULATOREM!
Krzysztof Pasierbiewicz
@bolesław "Choć muszę przyznać, że dziś prezentowała się znacznie lepiej, wręcz znakomicie!!!..." ------------ Szanowny Panie Bolesławie! I o tym jest właśnie moja notka. Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga Radzę trochę wyluzować, bo się Pan własnym jadem zachłyśnie!
A mnie "uderzylo" to co mowila premier Kopacz na konwencji PO. Szczegolnie tego wystapienia poczatek. To o mlodych w polityce. Przez moment myslalem ze slysze Pasierbiewicza. Mniej wiecej ten sam przekaz jaki on tu usilnie forsuje. Jasnowidz jakis czy co ?!. A moze mysl jego przekazow wyzanacza biuro propagandy PO , sms-mi dostaje wytyczne. A potem ... to by tlumaczylo ten taki "niezborny" przekaz w kolejnych wpisdach Pasierbiewicza na roznych blogach. Pasierbiewicz nie bylby soba gdyby nie ... "Tylko niektórzy powinni przeprosić prof. Andrzeja Nowaka (i przy okazji wszystkich przyznających mu rację) i właściwie Mu podziękować za LIST i tego konsekwencje...." Panie Pasierbiewicz czy wydawnictwo "Arcana" zwiazane z prof.Nowakiem jakiegos kolejnego pana gniota zamierzaja wydac ze pan tu takie "duby smalone" ... Obejrzalem cala konwencje PiS mozna powiedziec "od deski do" , klatka po klatce. Nigdzie ale to nigdzie , z przodu z tylu nie zauwazylem prof.Nowaka. Nie zauwazylem go tez wczesniej , nigdzie tam gdzie cos PiS robi , wykonuje , radzi lub "tylko" pracuje Czy w PiS nie dostrzegaja prof.Nowaka , jego geniuszu. A moze to jest taki korespondencyjny czlonek , pocztowy - Prawa i Sprawiedliwosci. A moze by spojrzec na to z jeszcze innej strony !!!. PiS i Prezes tej parti po oczyszczeniu ze "spiochow" (w miare bo tak do konca to sie napewno nie dalo) juz od paru lat przygotowywal sie do takiego momentu ktory wlasnie nadszedl w Polsce. Te pare lat , to czas na wlasnie roznego rodzaju szkolenia , przymiarki do roznych sytuacji , roznych ludzi . Czas wylaniania i budowania. PiS wielokrotnie ustami prez.Kaczynskiego mowil ze sa gotowi na przejecie wladzy , ze maja rozne programy dla Polski i rozne scenariusze dla ich przyszlego rzadzenia !!!. Nic nigdy nie wspominal ani On ani prominentni czlonkowie jego parti o tym ze te scenariusze buduja w oparciu o ... no wlasnie ... "listy" prof.Nowaka ???. List ten w zamysle mial zaszkodzic a nie pomoc tej parti i taka jest prawda i wymowa tego calego zamieszania z tym zwiazanego. Dopiero w ogniu ogromnej krytyki , by nie stracic twarzy , prof.Nowak zlagodzil przekaz i wymowe tego listu. Moglbym tu zdanie po zdaniu , wykazac zla , infantylna mysl pana Pasierbiewicza. Teraz ten "blagier" pisze -""No cóż, nie każdy widzi to, co Jarosław Kaczyński." ... powaznie panie Pasierbiewicz ???. Skonczyly sie panu pomysly dla P.Prezesa ???. Musze ten komentarz podzielic na dwa !. Ten jest czesc 1.
Krzysztof Pasierbiewicz
@markop "markop - KOBIETA, do kobiety nie mówimy Pan, do kobiety zwracamy się PANI..." ----------------- Co Pan powie!?
Krzysztof Pasierbiewicz
@Kazmirz "Jest dobrze ,z nadzieja czekam na jesienne wybory - po "A" Palacy powinni powiedziec "B" :)..." ------------- No właśnie! Serdecznie Pana pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
@Marcin Tomala Szanowny Panie Marcinie! Pan nadal nie rozumie przekazu mojej notki, a także nie czuje, co to takiego krytyka konstruktywna. Ale cóż, Pan odebrał nawet przyzwoite wykształcenie, lecz brak Panu lotności. A tego niestety nauczyć się nie da, bo z tym trzeba się urodzić.
Krzysztof Pasierbiewicz
@andzia Szanowna Pani Andziu! Dziękuję za zlinkowanie mojej notki. Wszystko podtrzymuję. Pani Beata Szydło była wtedy dokładnie tak odbierana na wizji, dopóki nie wzięli się za nią stosowni fachowcy.
Oto KONSTRUKTYWNA KRYTYKA według pasierbiewicza: naszeblogi.pl
xena2012
ten dłuższy cytat to Pański czy autora bloga? Jeśli to drugie to należałoby ująć w cudzysław.
Marcin Tomala
Pitoliła tak żałośnie oklepane komunały, że ten bełkotliwy wywód można opisać jedynie słowami mojej śp. Mamy, która w takich razach zwykła mawiać srali muszki do pietruszki, idzie wiosna, będzie lepiej trawka rosła; błysnęła tak bogatą paletą zdolności anestezjologicznych, że wymiękłby przy niej także światowej sławy hipnotyzer niejaki Anatolij Michajłowicz Kaszpirowski. Faktycznie to była konstruktywna krytyka :) I jakby swoją drogą PiS i Duda skończył, gdyby pańskich rad posłuchał jakimś cudem? ;)
Prawda , ze pozory myla ? Moja Mama czesto mowila mi (wciaz to robi hehe) ,ze krowa ,ktora glosno ryczy ,malo mleka daje . Angielska wersja powiedzenia ( a barking dog never bites ) jeszcze bardziej przemawia do mnie. Pamietam o tym w zyciu I dobrze na tym wychodze . Skromnosc I pracowitosc nie lubia blasku fleszy p.Krzysztofie. Pozdrawiam serdecznie. Jest dobrze ,z nadzieja czekam na jesienne wybory - po "A" Palacy powinni powiedziec "B" :).
markop - KOBIETA, do kobiety nie mówimy Pan, do kobiety zwracamy się PANI (...)"pisałem krytykując Ją konstruktywnie" (...) - bo też te pana "konstrukcje" są jak "tęcza" w Warszawie: - na pewno na niewłaściwym miejscu, - na pewno wzbudzające ogromne ( by nie powiedzieć powszechne ) oburzenie - na pewno popierające .... gender jako symbol "nowoczesności" i "europejskości" grupy obecnie rządzącej Dlatego coraz większe grono ludzi ma w nosie pana "podszepty" i "konstruktywną krytykę"
Szanowny Panie Krzysztofie. 26 lutego 2014 roku w komentarzu do Pana notki dotyczącej Pani Beaty Szydło napisałem: "Rzeczywiście B. Szydło czasem robi wrażenie "śpiącej królewny". Ale muszę przyznać, że przed rokiem byłem na spotkaniu z p. Szydło.Sala (na prowincji) wypełniona po brzegi,ok.250 osób.Pani Szydło na żywo zrobiła jak najlepsze wrażenie (może była wyspana). Z wielką swobodą i znajomością tematu odpowiadała zaskakując pytających (nie przyjaciół a wrogów PiSu). Po prostu powiem: wypadła lepiej niż dobrze.Nie jest to zdanie odosobnione obecnych na tym spotkaniu". Mam wielką satysfakcję, że już wtedy Pani Beata przypadła mi do gustu. Ogromnie się cieszę, że po dzisiejszym wystąpieniu Panu też. Choć muszę przyznać, że dziś prezentowała się znacznie lepiej, wręcz znakomicie!!! A porównując dzisiejsze wystąpienia Pani Beaty i Pani Ewy (choć imię piękne) to szkoda gadać......Choć jest popołudnie to lecę do całonocnego. Dopowiem jeszcze: wielki szacunek dla Pana Jarosława, za Andrzeja Dudę i Beatę Szydło. Rzeczywiście "wyszło szydło z worka" jaki jest Pan Jarosław Kaczyński. Czy bardziej zależy mu na własnych aspiracjach czy na dobru Ojczyzny!!! Tym optymistycznym akcentem serdecznie pozdrawiam, bolesław.
Do wpisu: Magia namiętności - odcinek (3)
Data Autor
Jan Woleński Dodałbym 6. Jako jedyny na świecie opublikowałem swoją pracę doktorską na liście filadelfijskiej, czyli tam, gdzie nie publikuje się dysertacji doktorskich; 7. Ostatnio, będąc na emeryturze, wielokrotnie odpowiadam Janowi Woleńskiemu i wielu innym po raz ostatni, co rychło okazuje się odpowiedzią przedostatnią. Na wszelki wypadek uprzedzając kolejny akt niezrozumienia dr Pasierbiewicza w czym rzecz, informuję, że 6. i 7. dotyczą jego, tj. dr Pasierbiewicza. JW
Ale ten komentarz juz był kiedyś ... a przynajmniej jego początek
Krzysztof Pasierbiewicz
@Wszyscy mili Goście i komentatorzy mojego blogu, z wyjątkiem niejakiego Jana W. Kochani! Uprzedzając kolejne komentarze trolla recydywisty Jana W. - vide list gończy niepoprawni.pl - informuję, że: 1. W przedszkolu kilka razy nasikałem w majtki. 2. W podstawówce dłubałem w nosie. 3. Przed maturą miałem pryszcze. 4. Na maturze pisemnej z polskiego strzeliłem dwa byki ortograficzne, opuściłem jeden przecinek i dwie kropki. 5. Nie zdradzę, co miałem po maturze, bo zwinięto by mi notkę Życzę udanego weekendu, Krzysztof Pasierbiewicz
Jan Woleński: Ponieważ na razie niewiele jest wpisó o "Magii namiętności" (3) pozwalam sobie nieco wypełnić tę lukę, także, aby nie narazić się na kolejny zarzut, iż piszę nie na temat "Myśl o Danucie ściągnęła wyrzuty sumienia za zdradę, jakiej się dopuścił. A może los zesłał Ewę, żeby mi uświadomić, iż nie kochałem Danuty, jak mi się zdawało przez te cztery lata. Więc skoro nie była to miłość, nie było też zdrady, kombinował." * Analiza tego tekstu wykazuje, że nie wiadomo, co zdawało się narratorowi, mianowicie, czy kochał Danutę czy też nie "przez te cztery lata". Nadto, konkluzja "skoro nie byłą to miłość, nie było też zdrady" jest rezultatem wyjątkowej kombinatoryki logicznej. Pan dr Pasierbiewicz równie dobrze mógłby wywnioskować, że skoro, co wielokrotnie przypominał, nie upodobał sobie matematyki jako student, to nie ma nic niewłaściwego, gdy zdradza zasady logiki. Nieco dalej dr Pasierbiewicz nawiązuje do medytacji innego Szalonego Romantyka, mianowicie Wertera: "W Ameryce jestem na kompletnym zerze, a w Polsce mam dług zaciągnięty [...] na mój na bilet do Ameryki! [...] Danuta pisała, że się zajęła [ważnymi sprawami], a jej matka jako prawnik wiedziała, jak zabezpieczyć mieszkanie do jego powrotu. Uderzyło go zdanie: „a więc kochany Krzysiu, będziemy mieli gdzie mieszkać”. Rany Boskie! Przecież ona cały czas myśli, że ja do niej wrócę! Nie wie, że pokochałem Ewę! No nie! Chyba się zabiję! To ponad moje siły! * Na szczęście dla ludzkości dr Pasierbiewicz nie poszedł śladami młodego Wertera i nie pozbawił się swego nad wyraz cennego żywota mimo, że to było ponad jego siły. Jan Woleński (modus) > > JW
@Modus vel Woleński ------------------------ Modus, tj. Woleński, przy czym "modus" jeśli nie po kropce lub na początku zdania. Radzę zajrzeć do odpowiedniego słownika dla zaznajomienia się, co znaczy "vel". Panie Woleński! ---------------- Panie dr Pasierbiewicz, Ile razy jeszcze się pan podszyje pod kolejny nick, * Radze zaglądnąć do odpowiednika słownika dla zaznajomienia się, co znaczy słowo "podszyje". żeby nasmrodzić na moim blogu? ----------------------------- Nic na to nie poradzę, ze strasznie cuchnie w miejscu, gdzie czyta Pan wp[isy na swoim blogu. Więc odpowiem Panu słowami klasyka Leszka Millera, nota bene Pańskiego kolegę z PZPR-u: --------------------------------------------------------------------------------------- Faktycznie kolegi, aczkolwiek dość dawnego, natomiast obecnego klasyka dla Pana. To chyba powinowactwo z wyboru. Pan jest zerem, panie Woleński! ------------------------------- Błąd, Miller to powiedział o kimś innym, więc nie odpowiada Pan jegho (Millera) słowami. I to jest już moja ostatnia dla Pana odpowiedź. --------------------------------------------- To chyba druga wersja tej samej odpowiedzi. W pierwszej było coś o czymś na prywatny użytek, nieprawdaż. Zdążyłem zarchiwizować, może przyda się przy jakiejś okazji. Pierwsza wersja miała być ostatnią odpowiedzią. No i okazała się przedostatnią. Krzysztof Pasierbiewicz ------------------------ Jan Woleński, nick modus.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Modus vel Woleński Panie Woleński! Ile razy jeszcze się pan podszyje pod kolejny nick, żeby nasmrodzić na moim blogu? Więc odpowiem Panu słowami klasyka Leszka Millera, nota bene Pańskiego kolegę z PZPR-u: Pan jest zerem, panie Woleński! I to jest już moja ostatnia dla Pana odpowiedź. Krzysztof Pasierbiewicz
Jan Woleński I jeszcze kilka uwag w związku z Post Scriptum 1. Panie Doktorze KP Owszem kiedyś zapowiedziałem, ze przestanę pisać na Pańskim blogu, ale zastrzegłem, że tak będzie, o ile nie zmienią się okoliczności. Uznałem, że zmieniły się, a więc piszę. Tak więc, twierdząc, że złamałem przyrzeczenie demonstruje Pan albo kłopoty z pamięcią albo brak zrozumienia tego, co Pan przeczytał albo jedno i drugie. Wprawdzie jest rzeczą umowną jak określić znaczenie słowa "dyskutować", ale cały szreg Pańskich wpisów pod notką "Magia namiętności (3)" jest właśnie dyskusją. 2. Panie Doktorze KP, Sformułowanie "celowo opuszczam tytuł profesora przed Pańskim nazwiskiem" jest wadliwe, ponieważ tytuł profesora nie stoi ani przed nazwiskiem ani po nim. Pewnie Pan chciał powiedzieć, że celowo Pan nie tytułuje mnie profesorem. Ani mnie to ziębi, ani grzeje.Oczywiście ma Pan pełne prawo do tego, aby pisać "Woleński" a nie "prof. Woleński", a nie mam nic przeciwko temu, aby uważał Pan to za swój obowiązek. Pańskie decyzje w tej materii nie mają większego znaczenia i trzeba je uznać za przejaw folkloru obyczajowego. 3. Panie Doktorze KP Opinia dr Gontarczyka na mój temat jest, jak na razie podzielana tylko przez niego i przez Pana, a a to za mało, aby nadać jej jakąkolwiek istotną rangę. 4. Panie Doktorze KP, Pozwoli Pan, że kwestia pozywania kogokolwiek za cokolwiek zależy od mojego uznania. Pozwałem Pana a nie dr Gontarczyka, bo tak właśnie chciałem i nie ma powodu, abym z tego tłumaczył się przed Panem. Zauważę tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, proszę przeczytać sobie raz jeszcze treść ugody, jaką zawarliśmy w sądzie. Znajdzie Pan tam swoje uznanie tego, że naruszył Pan moje dobra osobiste i zobowiązanie się do publicznego przeproszenia mnie za użycie niestosownych sformułowań. Po drugie, dr Gontarczyk użył wobec mnie mocnych sformułowań, ale odnosił się do mojego tekstu a pismo "Glaukopis" umożliwiło mi polemikę, natomiast Pan opiera się na swoich urojeniach i uniemożliwia mi replikę. Z tych powodów nie traktuje Pana na równi z dr Gontarczykiem. Pomijam przy tym kwestię dorobku naukowego, poważnego u dr Gontarczyka i prawie żadnego u Pana.
Jan Woleński Znalazłem trafne spostrzeżenie w Pańskim komentarzu z 2015-06-18 [21:10, mianowicie Pańskie stwierdzenie o samym sobie, wyrażone w zdaniu "nie umiem tego zrozumieć". Zresztą nie tylko tego, ale zdecydowanej większości problemów, z którymi usiłuje się Pan nieudolnie borykać. Jako ilustrację wystarczy podać odniesienie do artykułu (link po "Cały tekst"). Oto fragment: "Profesor Jan Woleński jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych w świecie filozofów polskich. Znane są jego prace z zakresu historii filozofii, zwłaszcza filozofii polskiej, logiki formalnej i jej historii, filozofii języka i epistemologii, etyki i filozofii prawa. Wypromował 25 doktorów. Jest autorem łącznie prawie 2 tys. publikacji, w tym 650 zagranicznych. Wśród nich jest m.in. 29 książek, w tym pięć monografii oraz 620 artykułów. Do jego najważniejszych prac należą książki: "Filozoficzna szkoła lwowsko-warszawska", "Epistemologia. Poznanie, prawda, wiedza i realism", oraz zbiory artykułów: "Essays in Logic and Its Applications in Philosophy" (2011), "Historico-Philosophical Essays" (2012). Jego prace ukazały się po polsku, angielsku, francusku, hebrajsku, hiszpańsku, niemiecku, rosyjsku, rumuńsku i ukraińsku." łatwo zauważyć, że rekomendowany przez Pana tekst całkowicie potwierdza Pańskie głębokie ustalenia na mój temat.
Jan Woleński Pomijam sprawę tożsamości felka, felicjana i Woleńskiego, ponieważ pan dr Pasierbiewicz kieruje się przywidzeniami. Faktycznie owa wspaniała kobieta nie zasługiwała na takie upokorzenie, aby być wyciągniętą przez Pana. I nie została.
Jan Woleński Utworzyłem nowe konto, aby odpowiedzieć panu dr Pasierbiewiczowi. Najpierw odpowiadam na pytania postawione w Post Scriptum: Ad 1. Co najmniej tyle, ile Pańskie wpisy pod notką "Magia namiętności" (3) Ad 2. Nie sadzę, aby cokolwiek mogło popsuć powietrze, jakie Pan pompuje na swój blog; Ad 3. Po pierwsze "nick" a nie "Nick", ponieważ w tym przypadku chodzi o rzeczownik pospolity a nie imię własne. Po drugie, felicjan i ja lepiej wiemy, bo z autopsji, czy nicki "felicjan" i "modus" (lub wcześniejsze, których używałem) odnoszą sie do tej samej osoby czy nie, natomiast Pan może na ten temat tylko wnioskować, a więc zyskać wiedzę pośrednią. Zapewniam Pana, że Pańska opinia na temat identyczności felicjana i Woleńskiego jest całkowicie błędna; Ad 4. Po pierwsze, jeśli miałoby tak być, to raczej esbeckie niż ubeckie. Po drugie, ja tylko cytuję Pańskie słowa na temat tych z UJ i mojej osoby, aby udokumentować, że przygadał kocioł garnkowi. Ja nie posądzam Pana o jakiekolwiek kontakty z SB w przeszłości poza tym, co Pan sam o sobie napisał. Po trzecie, gdzie Oskar Wilde napisał to, co Pan cytuje. Powiedzenie, ze przyzwyczajenie jest drugą naturą pochodzi do Arystotelesa a zostało spopularyzowane przez Cycerona. Ad 5. Niczego nie napisałem o ubekach (esbekach) z UJ, natomiast wspomniałem o Pańskim korepetytorze (po sąsiedzku), który Ad 6. O tym, ze jestem żałosny opowiada Pan od 4 lat i bez żadnego skutku. Opinię innych spokojnie pozostawiam im samym. Ad 7. Oni o tym zdecydują, nie Pan. Jak na razie zdecydowana większość komentatorów ma dość negatywne zdanie na temat Pańskich cech charakterologicznych.