Otrzymane komantarze

Do wpisu: Beata Szydło. Genialny, czy chybiony wybór Kaczyńskiego?
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) Zareagowałem wyjątkowo, bo zbezcześcił Pan promotora mojej pracy doktorskiej, członka Polskiej Akademii Umiejętności i światowej sławy naukowca pana prof.dr hab.inż. Janusza Kotlarczyka oskarżając go o to, że przez lata trzymał na etacie w swoim zakładzie bezużytecznego naukowo pracownika. Przypomina mi to oskarżenie obecnego Prezydenta Elekta o to, że blokował na UJ etat naukowo dydaktyczny i wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że to Pan był pomysłodawcą tej obrzydliwej prowokacji. Bez pozdrowień, Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Doktorze, W samej rzeczy, jestem bardzo ciekaw, co będzie dalej. Zauważę tylko, że napisałem "pan dr Pasierbiewicz jest persona non grata", a nie "był persona non grata". To na razie tylko tyle. Aha, dodam jeszcze, że nie spodziewałem się uznania mnie przez pana za światowej sławy naukowca,a to wynika z Pańskiego tekstu. Nawiasem mówiąc, prof. Janusz Kotlarczyk jest także członkiem (rzeczywistym) Polskiej Akademii Nauk. Jeszcze raz okazuje się, że nie jest Pan zbyt kompetentny w sprawach polskiego środowiska naukowego, nawet tego Panu najbliższego. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) @modus Szanowny Panie Profesorze, Do tej pory sobie żartowałem, bo szkalował Pan tyko mnie. Lecz tym razem oszkalował Pan profesora, który mnie prowadził naukowo, był szefem Zakładu Geologii Ogólnej przy Wydziale Geologii Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH, gdzie pracowałem naukowo i promotorem mojego doktoratu. Chodzi o pana prof. dr hab. inż. Janusza Kotlarczyka, który podobnie jak Pan jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i światowej sławy naukowcem. Przed chwilą do niego zadzwoniłem i poinformowałem Go o tym, że Pan ośmielił się napisać publicznie iż, cytuję: „Co do AGH, to, jak mi ostatnio powiedział ktoś z tego środowiska, pan dr Pasierbiewicz jest persona non grata. Dawniej go tolerowano, bo robił za słownik polsko-angielski i angiel;sko u swego profesora, więc był pożyteczny…”, koniec cytatu. Pan prof. Janusz Kotlarczyk powiedział mi tylko, że jego zdaniem zbezcześcił Pan naukę polską, Akademię Górniczo Hutniczą w Krakowie i jego, jako profesora oraz kierownika zakładu, który rzekomo przez lata trzymał na etacie nieprzydatnego naukowo pracownika i personę non grata uczeni. O tym, co będzie dalej dowie się Pan w stosownym czasie. Krzysztof Pasierbiewicz
Jasiu! --------------------------------------- Ponieważ od pewnego czasu nie jesteśmy per ty, więc: Panie Pasierbiewicz! ------------------------------------------------------ Jeszcze raz powtarzam i dobrze Ci radzę. --------------------------------------------- Pańskie dobre rady przypominają, z zachowaniem wszelkich proporcji pomiędzy komizmem Pańskich enuncjacji a powagą sytuacji politycznej, powtarzające się ostrzeżenia Chin wobec USA na początku lat 1950tych. Też były przedmiortem żartów. ----------------------------------------------------------- Każdy kumaty Gość mojego blogu doskonale wie, kim jesteś. ----------------------------------------------------------- Wyobraźmy sobie pana dr Pasierbiewicza stojącego przed lustrem, co z reguły czyni dla podziwiania tego, co widzi w zwierciadle. Tym razem pan dr Pasierbiewicz powiada "Nie jestem kumaty". Jest to prawda lub fałsz. Jeśli pierwsze, to pan dr KP nie jest kumaty, ale jeśli fałsz to jest kumaty. Pan dr Pasierbiewicz zapewne stwierdzi, że jest kumaty. Wychodzi na to, że pan dr Pasierbiewicz jest kumaty, gdy wypowiada fałsz. To rozumowanie zawiera pewien trick. Ciekawe, czy pan dr KP zauważy, gdzie tkwi sztuczka. Jeśli jest kumaty, powinien dostrzec. Tego już nie odwrócisz, ------------------------ Nie mam najmniejszego zamiaru odwracać to, kim jestem i o czym wiedza ludzie kumaci. bo zastępca IPN pan dr Piotr Gontarczyk nie kłamie! ---------------------------------------------------- Dr Piotr Gontarczyk nie jest zastępcą IPN, a nawet nie z oczywistych nie mógłby zastępować Instytutu Pamięci Narodowej. Dr Piotr Gontarczyk jest zastępcą dyrektora Biura Lustracyjnego IPN. To, czy kłamie czy nie, jest trudne do stwierdzenia, ponieważ kłamstwo jest zamierzonym mówieniem nieprawdy. Dr Piotr Gontarczyk może być np. przekonany, że mówi prawdę, a jednak mylić się. Można domniemywać , że dr Piotr Gontarczyk niekiedy mylił się, skoro IPN przegrał parę procesów lustracyjnych. Jeśli zaś chodzi o opinię dr Piotra Gontarczyka na mój temat, starałem się wykazać w swoich odpowiedziach na jego zarzuty, że mylił się. Może mam rację, może nie, ale Pan jest wyjątkowo mało kompetentny do zabierania głosu na ten temat, o czym m. in. świadczy Pańska niewiedza w sprawie stanowiska zajmowanego przez pana dr Piotra Gontarczyka. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus Szanowny Panie Profesorze, Do tej pory sobie żartowałem, bo szkalował Pan tyko mnie. Lecz tym razem oszkalował Pan profesora, który mnie prowadził naukowo, był szefem Zakładu Geologii Ogólnej przy Wydziale Geologii Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH, gdzie pracowałem naukowo i promotorem mojego doktoratu. Chodzi o pana prof. dr hab. inż. Janusza Kotlarczyka, który podobnie jak Pan jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i światowej sławy naukowcem. Przed chwilą do niego zadzwoniłem i poinformowałem Go o tym, że Pan ośmielił się napisać publicznie iż, cytuję: „Co do AGH, to, jak mi ostatnio powiedział ktoś z tego środowiska, pan dr Pasierbiewicz jest persona non grata. Dawniej go tolerowano, bo robił za słownik polsko-angielski i angiel;sko u swego profesora, więc był pożyteczny…”, koniec cytatu. Pan prof. Janusz Kotlarczyk powiedział mi tylko, że jego zdaniem zbezcześcił Pan naukę polską, Akademię Górniczo Hutniczą w Krakowie i jego, jako profesora oraz kierownika zakładu, który rzekomo przez lata trzymał na etacie nieudacznego pracownika i personę non grata uczeni. O tym, co będzie dalej dowie się Pan w stosownym czasie. Krzysztof Pasierbiewicz
Nie jest to przestępstwo, ale czyn bezprawny (ci, którzy nie są prawnikami często utożsamiają te dwa pojęcia). Odpowiedzialność reguluje art. 78 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Charakter komentarza jest tutaj obojętny, aczkolwiek wskazuje na intencje sprawcy. Nie mam jednak zamiaru uciekać się do środków prawnych, m. in., aby nie dawać powodu panu dr Pasierbiewiczowi do kolejnego mianowania się (przez niego) męczennikiem. Nie tak dawno wytoczyłem mu proces za naruszenie dóbr osobistych. Rzecz zakończyła się ugodą - sąd w takich wypadkach zawsze proponuje polubowne załatwienie sprawy. W tej ugodzie (zawartej 25 VI 2013, pan dr Pasierbiewicz uznał moje roszczenie, a w szczególności (a) przeprosił mnie za podważanie moich kwalifikacji moralnych do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego i (b) zobowiązał się do nie naruszania moich dóbr osobistych w przyszłości. Pan dr Pasierbiewicz kilkakrotnie stwierdzał, że został pozwany jako prawicowy bloger, a ostatnio obwieścił, że jego sformułowania były niewinne. Nota bene, pan dr Pasierbiewicz, wielokrotnie naruszył postanowienia ugody, także przez zniekształcanie jej treści. Komentarze pana dr Pasierbiewicza mają go przedstawić jako męczennika za bliżej nieokreśloną sprawę (eufemistycznie nazywaną "walką o wolną Polskę). Jest przecież szykanowany przez tzw. lewaków (i ortodoksyjnych prawicowców). Był oczywiście prześladowany przez komunę, z którą walczył wszelakimi swoimi siłami (przede wszystkim swoimi "ryncami" gołymi w starciach z zomowcami uzbrojonymi po zęby), rodzinę w USA (patrz "Magia namiętności"), kapitalistów amerykańskich, a potem przez IIIRP. Jest też spadkobiercą tradycji rodzinnej (ten wątek na razie pomijam z wyjątkiem uwagi, że pan dr Pasierbiewicz zmanipulował dokumenty w tej sprawie). Wszelako walka pana Pasierbiewicza (jako gimnazjalisty, studenta, mgr inż. i wreszcie dr inż.) jakoś nie jest udokumentowana (zapewne był w tak głębokiej konspiracji, że sam o tym nie wiedział). Teraz pozostało mu już tylko męczeństwo blogowe. Nie ma powodu, aby dodatkowo obciążać go szykanami prawnymi, aczkolwiek może będzie to kiedyś zasadne. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@HenrykHenry Szanowny Panie! W Krakowie w takich razach mówią: "nie strasz bo się..." Hej!
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus Jasiu! Jeszcze raz powtarzam i dobrze Ci radzę. Nie rób z siebie pośmiewiska. Każdy kumaty Gość mojego blogu doskonale wie, kim jesteś. Tego już nie odwrócisz, bo zastępca IPN pan dr Piotr Gontarczyk nie kłamie!
Krzysztof Pasierbiewicz
@HenrykHenry "Ha,ha,ha - Panie Woleński ... nie jest Pan z mojej bajki ale chylę czoła..." -------------- Szanowny Panie Tarantogo! Wychodzi więc na to, że niejaki Tarantoga sam sobie się kłania. A tu Goście mojego blogu mogą sobie przeczytać komu pan Tarantoga się kłania: salonowcy.salon24.pl
markop - KOBIETA, do kobiety nie mówimy Pan, do kobiety zwracamy się PANI (...) "a profesorowie mi na ulicy gratulują" - że zamienia pan własny dom w "CHATKĘ KOPULATKĘ"? To jest ta pana ciężka praca dla Polski????!!!!!
"Ta Misss to cytat z Woleńskiego. Więc, kto się tu wnerwił?" ------------------------------------------ Tak jest, a to dlatego, że pan dr Pasierbiewicz napisał (g. 21:42), a więc przed tym, jak go zacytowałem: "A propos "Misss Brzydoty"." [...]. Ciągle mu wychodzi na opak, chociaż tak bardzo stara się. Tak to już jednak jest, ze wystukiwanie przy pomocy klawiatury, nie zastępuje myślenia. Jan Woleński
Pani Tereniu, Spokojnie. To stara śpiewka pana dr Pasierbiewicza. Wszelako ostatnio pan dr Pasierbiewicz rozszerzył grono tych, którzy się śmieją lub gratulują. Dawniej było pół Internetu, pół Krakowa lub pół UJ, a teraz poklask panu dr KP wzrósł do 100%. Mimo to, obecnie, podobnie jak dawniej, trudno znaleźć jakąś egzemplifikację reakcji, o których pan dr Pasierbiewicz pisze. Co do AGH, to, jak mi ostatnio powiedział ktoś z tego środowiska, pan dr Pasierbiewicz jest persona non grata. Dawniej go tolerowano, bo robił za słownik polsko-angielski i angiel;sko u swego profesora, więc był pożyteczny. A teraz, po prostu emerytowany nauczyciel akademicki. Jan Woleński
"Brawo!" -------------- Całkowicie zbędna kwalifikacja. Miałaby znaczenie, gdyby pochodziła od kogoś w minimalnym stopniu roztropnego. "Panie Woleński." ----------------------- Panie Pasierbiewicz --------------------- "Uwaga rzeczywiście na miarę laureata "Naukowego Nobla 2013". Szczególnie ta Misss. Jasiu!" ------------------------------- Toż to Pańska uwaga. U mnie nic o Jasiu nie było. Jestem laureatem Nagrody Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych, przyznanej w 2013 r., popularnie zwanej polskim Noblem. Nawet tak prostej razeczy nie jest Pan w stanie zapamiętać. ------------------------------------------------- "Nie rób z siebie pośmiewiska," -------------------------------- Po pierwsze, przypominam, że od paru lat nie jesteśmy per ty, a po drugie, ciągle Pan wystukuje słowo "pośmiewisko" lub podobne zaklęcia i nieodmiennie śmiejąca się gawiedź sprowadza się tylko do Pana. ---------------------------------------------------------------------- "bo żal ... ściska." ---------------------------------- Proszę zatem rozluźnić ten uścisk. A nuż ten zabieg Panu w czymś pomoże. Jan Woleński PS. A któż to napisał (w dniu 2015-06-19, g. 13:44) "I to est już moja ostatnia dla Pana odpowiedź" (powinno być "odpowiedź dla Pana")? Zechce Pan przypomnieć? Panie Pasierbiewicz, imponuje Pan konsekwencją. Niech Pan jednak nie spełni swej zapowiedzi. Szkoda byłoby stracić tak zabawnego polemistę.
terenia
Doprawdy cały internet? co pan powie,kompletne zaskoczenie i szok .Niemniej to jest dobra wiadomość ci śmiejący się poprawiają swoje samopoczucie a pan zbiera gratulacje .Zatem powinien pan być nam wdzięczny ,przyczyniliśmy się do zwiększenia pańskiej popularności i to gdzie na UJ . Na marginesie a te panienki o których pan pisał w komentarzach też się śmieją ? Ja słyszałam,że śmieje się cale AGH Fantastycznie,że tylu ludziom możemy dać radość przy pańskim błazeńskim udziale.
Wykorzystywanie cudzej fotografii bez zezwolenia z fotografowanego w dodatku z takim komentarzem , ponizajacym - jest przestepstwem panie pasierbiewicz. Ja na miejscu Pana Wolenskiego bym panu nie odpuscil. Mozna by jakies schronisko np. na Rybnej , zasilic piekna pomoca w postaci gotowki i odpracowania ilus tam godzin w ramach resocjalizacji czy nauki dobrego wychowania. Psiaki by sie szczerze wzruszyly , zapewniam. Panu zapewne zas "oleju" by w glowie nie przybylo ale moze by byla cisza ...
terenia
Panie Pasierbiewicz proszę zerknąć na swój komentarz z godz.21:42 i tam pan napisał MISSS a prof.Woleński to zacytował wiernie. Wie pan po często powtarzanych uwagach o "Naukowym Noblu 2013" cytuję za panem odnoszę wrażenie,że stało się to pańską obsesją ...trzeba to w sobie zwalczyć,bo problem się pogłębi .......!
Krzysztof Pasierbiewicz
@terenia "Pan w swych komentarzach kpił z nas..." ------------- Ależ z Was nie trzeba kpić, nie rozumie tego Pani?
Pani Tereniu, Stwierdzenie, że pan dr Pasierbiewicz z kogoś kpił jest dość ryzykowne, zważywszy, że kpiarstwo jest umiejętnością wymagającą niejakiego rozgarnięcia a tej właściwości trudno doszukać się u pana dr KP. Z drugiej strony, zwracanie uwagi panu dr Pasierbiewiczowi, że powinien przestrzegać elementarnych reguł dobrego wychowania jest zawracaniem kijem Wisły lub, jeśli Pani woli, gadaniem do ściany z tym, że dźwięk od niej odbity daje echo a w wypadku pana dr Pasierbiewicza jeno ECHO24. Pan dr Pasierbiewicz przypuszczalnie odpowie w sobie błyskotliwy sposób, że X, Y i consortes to jedna i ta sama osoba, mianowicie niejaki jawny współpracownik (JW) lub/i zapyta, po co, wchodzimy na jego blog, skoro go tylko niewybrednie i nienawistnie krytykujemy. Chciałoby się powiedzieć "I strasznie i śmiesznie", ale to pierwsze można spokojnie opuścić. Nie Pani wpisze w Google "Pasierbiewicz Translation". Prywatny adres pana dr Pasierbiewicza jest podany jako siedziba tego translatorskiego jednoosobowego kombinatu, natomiast załączone zdjęcie przedstawia elegancki budynek biurowy. Pan dr Pasierbiewicz jest tak wiarygodny w swoich komentarzach jak informacja, gdzie mieści się jego businesss (przez trzy s). Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Terenia "Ale się pan Pasierbiewicz wnerwił,że MISS napisał z trzema literami sss,oj nie przystoi tłumaczowi z j.angielskiego..." ---------------- Szanowna pani Tereniu, Ta Misss to cytat z Woleńskiego. Więc, kto się tu wnerwił? PS. Cały Internet już się z Was śmieje i cały UJ czyta mój blog, a profesorowie mi na ulicy gratulują.
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus "Jeśli już to Mister Brzydoty, a nie Misss Brzydoty..." ---------------- Brawo! Panie Woleński. Uwaga rzeczywiście na miarę laureata "Naukowego Nobla 2013". Szczególnie ta Misss. Jasiu! Nie rób z siebie pośmiewiska, bo żal ... ściska.
Odpowiem Panu tak ... "nie znam nikogo kto by zaprzeczyl". W zupelnosci sie z Panem zgadzam.
Panie HenryHenry, Pozwolę sobie zauważyć, że mamy do czynienia z panem dr Pasierbiewiczem jako kabotynem a nie z "kabotynem". Przytoczę jeszcze raz myśl Leca "Każdy winien znać swoje miejsce. Koń bez ułana jest zawsze koniem, a ułan bez konia - tylko człowiekiem". Pan dr Pasierbiewicz odgrywa tę drugą rolę, ale mniema, że siedzi na koniu. Jan Woleński
terenia
Ale się pan Pasierbiewicz wnerwił,że MISS napisał z trzema literami sss,oj nie przystoi tłumaczowi z j.angielskiego. Napisał pan w jednym z komentarzy ...podkreślając swoje dobre wychowanie,że pańska Mama była rodowitą krakowianką ,zaś Tato urodził się we Lwowie...tak więc geny były dobre ale zaszwankowało wychowanie ...Nie wpoili panu owi Szlachetni zapewne ludzie,że nie należy nigdy kpić z cudzego wyglądu i nazwiska? Brak merytorycznych argumentów zastępuje pan tak prostackimi metodami? Można nie podzielać poglądów prof.Woleńskiego,ale mnie wychowano w duchu szacunku dla każdej osoby (bez względu na jej pochodzenie,wykształcenie,status materialny.) Pan w swych komentarzach kpił z nas w niewybredny sposób a tu komentarz napisany w kulturalny sposób tak pana rozłościł?
Panie Pasierbiewicz, Jeśli już to Mister Brzydoty, a nie Misss Brzydoty. Czyżby Pan już na tyle stracił orientację, że nawet płci nie potrafi odróżnić. Jest takie przysłowie "Każda potwora znajdzie amatora". Przystosowując to do konkretnej sytuacji, ja znalazłem i to całkiem nieźle (jak Pan sam przyznał w jednym ze swoich kiczowatych utworów), a Pan swój emerycki los może sobie osłodzić spoglądaniem w lustro. I cóż Pan tam widzi, potwora czy amatora. Zresztą różnica nie jest istotna w Pańskim przypadku. Nawiasem mówiąc, polecam zapoznanie się z przepisami dotyczącymi ochrony wizerunku. Niemniej jednak, proszę upublicznić te "lepsze fotki". Niech Pan też nie zapomni poinformować ludzkości przy jakiej okazji została wykonana fotka o podanym linku, nota bene, reprodukowana przez Pana już kilkakrotnie i w zgoła rożnych celach. Jan Woleński PS. Czy już Pan otrzymał legitymację służbową stwierdzającą Pańskie aktualne nauczycielstwo akademickie? Proszę ewentualnie zamieścić jej skan. Będzie równie rewelacyjny jak egzemplarz listy filadelfijskiej z Pańską pracą doktorską tamże (na owej liście) opublikowaną.
Ha,ha,ha - Panie Wolenski ... nie jest Pan z mojej bajki ale chyle czola. Tak dac w nos temu "kabotynowi" no,no ...wielka klasa !!!.