Otrzymane komantarze

Do wpisu: Magia namiętności – odcinek (5)
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) Paszoł won!
Krzysztof Pasierbiewicz
@pietrek "W Panu Bogu nadzija że cosik się zmieni po jesiennych wyborach..." ---------------- I tego powinniśmy się trzymać!!! Hej Krzysztof
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) Paszoł won!
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) Paszoł won!
Panie Krzychu ino Polska!!!! Ja kocham Ojczyzne a tu na północy wyje jak wilk za krajem ale co...mam trójkę dzieciaków i trza im pomocy udzielic co by z gołą du...w swiat nie poszly.Bo komusze pachołki tego typu co Pana szkalują na blogach tak mi urządziły kraj że dziecka perspektyw nijakich nie mają...ehh W Panu Bogu nadzija że cosik się zmieni po jesiennych wyborach. Hej Pietrek
A nie ma na NB zakazu zakładania wielu kont? Przecież po IP łatwo sprawdzić...
Z tego akurat nie, bo życzę panu doktorowi jak najlepiej. Trudno byłoby znaleźć drugiego tak komicznego i pretensjonalnego gościa, który by tak wyraziście nadrabiał brak kompetencji w tym, czego tknie się - nadmiarem ignorancji w materiach, o których peroruje tak zawzięcie. Pańska obecność w świecie gwarantuje ciągłą radochę z powodu poor nonsense, jaki Pan rozpowszechnia. Jan Woleński
Korzystając z Lece "Karły rosną w krąg", a zważywszy posturę pana dr Pasierbiewicza (przysłowiowe 1,05 m. w kapeluszu) jest do tego akuratnie przysposobiony przez naturę. Jan Woleński
Trzeba zastosować regułę, wskazującą, kto komu ustępuje. Ma trzy słowa, kończy się słowem "ustępuje" a pan dr KP jest wskazany drugim słowem tego powiedzenia. Pierwsze może odnosić się do kogokolwiek poza dr Pasierbiewiczem. A teraz czekamy na "Paszoł won!". Nie znaczenia, czy pan dr KP to napisze czy nie. Nie uniknie aplikacji reguły "Mądry głupiemu ustępuje", figurując ((dokładniej: spełniając predykat stojący) na miejscu środkowego słowa. Jan Woleński
II. „Podaj hasło”, s. 110, Niektórzy z krakowskich uczonych z gatunku tych smutnych, bezradnie się głowią nad tym, jaki Woleński miał sposób na te swoje zony, które były obydwie zjawiskowo piękne, czego w żadnej mierze nie można powiedzieć o samym profesorze. Niestety biedacy nie sa w stanie pojąć, że oprócz oleju w głowie trzeba mieć do tego iskrę bożą […] bez radości życia – każdy talent zwiędnie. Trudno zrozumieć tenor tego, co napisał w zacytowanych fragmentach, biorąc pod uwagę jego liczne wypowiedzi na mój temat, wyprodukowane po 2010 r. Problem można rozwiązać przez przyjęcie, że pan dr KP dokonał celowej konfabulacji, np. z powodu moich usilnych próśb, aby sformułował tak pozytywne opinie o prawdziwym profesorze JW lub nawet z powodu wykupienia przeze mnie tych fragmentów. Ponieważ moja pamięć jest znacznie bardziej ułomna niż pana dr KP, więc jemu pozostawiam wyjaśnienie całej kwestii. Przypuszczam, że sformułuje je przy pomocy zwrotu „Paszoł won!”. Wywód pana dr KP zawiera też treści ogólne, w szczególności odnoszące się do prawdziwie profesorskich przymiotów i sposobu na zjawiskowo piękne żony. Obserwując poczynania pana dr KP w ostatnich ponad 40 lat, można wyjaśnić, dlaczego nie został profesorem, nawet takim najzwyklejszym, a nie aż prawdziwym i dlaczego jego sprawy osobiste potoczyły się tak, jak to miało miejsce. Po prostu, nie spełnił warunków, jakie sam przytoczył (i to tak dużo jak na niego). Być może wrócę do komentowania totalnie surrealistycznych fragmentów „Magii namiętności”, przedstawiających naukowe sukcesy pana dr KP, znane tylko jemu. Jan Woleński
Oto jedna z najciekawszych konfabulacji pana dr KP (w dwóch odcinkach; komentarz do całości po odcinku II): I. „Podaj hasło”, s. 109/110, […] to wcale nie prawda, że prawdziwy profesor to wyłącznie mędrzec […] równie ważnym, jest […] [by] miał osobowość, która skutecznie wpływa na innych, poprawia im samopoczucie, wzbudza temperament, poszerza wyobraźnię®, i co najważniejsze, budzi ochotę do życia i działania. Do tego musi jeszcze polot, wrodzony instynkt aktorski, odrobinę malarskiej fantazji i morze dobroduszności. Prawdziwy profesor musi się jeszcze umieć bawić tym, co robi. Vide: Profesor Woleński. […]. […] razem z małżonką […] prowadzili w swoim mieszkaniu na placu Szczepańskim pomiędzy SPATiFem a Teatrem Starym, do otwarty dla ludzi umiejących się bawić. W tych gościnnych salonach przez wiele lat z rzedu balangował kwiat rozrywkowy Wydziału Prawnego Jagiellońskiej Wszechnicy [oraz] ściekali aktorzy i inni „artyści”. I nic to nie szkodziło krakowskiej nauce. Jan Woleński cdn
a kostucha do pasierbiewicza puk,puk ...
Pan dr Pasierbiewicz zapomniał dodać, że jeździł tam dorobić na remont mieszania. Z tymi całymi latami, to kolejna konfabulacja, skoro czytamy w "Podaj hasło", s. 114 ("byłem kiedyś na saksach w Prowansji"). Nota bene, impresjoniści malowali wszedzie, nit tylko w Prowansji, np. Monet w Giverne w Normandii. Tedy, pan dr Pasierbiewicz opowiada duby smalone udając, że ma pojęcie o impresjonizmie. Trudno dziwić się najemnemu robolowi ze stopniem koszącemu trawę na ranczo prowansalskiego milionera, że tęsknił do Polski, gdzie mu mówiono "panie doktorze". Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Domasuł "No panie Krzysztofie, rozkręca się powieść, ale nie zmieniam na razie zdania, że bohater ma duże szczęście do kobiet i podchodzi do sprawy trochę zbyt lekko :)..." ----------------------- Witam Pana i proszę o cierpliwość w oczekiwaniu na następne odcinki, które Panu wiele wyjaśnią. Serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@andzia Brawo Pani Andziu! Wielkie brawo! Na stojąco! Pan profesor na pewno się ucieszy z tego komentarza, jeśli to nie on jest jego autorem.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Piotr Nowak "z Akwitanii, ktora cokolwiek nie jest regionem niewartym "odhaczenia", spokojnym, slonecznym i nad wyraz ciekawym, niemniej jednak nikt mi nie powie, ze mozna czuc sie lepiej i swobodniej niz w kraju swoim, swych rodzicow i kraju swoich przodkow. Jesli ktos sie zastanawia nad wyborem miejsca do zycia, to wybor moze byc tylko jeden..." --------------- Tak właśnie. Wybór jest tylko jeden - Polska. Ja przez całe lata jeździłem do Prowansji. To moim zdaniem jeden z najpiękniejszych zakątków świata. Tam dopiero zrozumiałem, że dlaczego impresjoniści tam właśnie jeździli malować, bo słońce tam wysyca barwy i dlatego wszystko zdaje się piękniejsze niż gdzie indziej. A jednak nigdy mi nie przyszło do głowy, że mógłbym tam zostać. Coś mnie ciągnęło to tej naszej Polski, gdzie zima jest dłuższa od lata, kolory jakby bledsze, a jednak tylko nad Wisłą dobrze się czułem. Serdecznie Pana pozdrawiam. PS. Jak pisałem "Magię namiętności" przesz cały czas towarzyszyła mi ta piosenka: youtube.com
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus@ (Jan Woleński) Paszoł won!
Pryncypialność pana dr KP: "Krzysztof nigdy nie darował Danucie, że się zapisała do ZMS–u. Wielokroć jej wymawiał, że tym samym wspiera gnębiącą naród komuszą sitwę, na co ona odpowiadała niezmiennie, że nic się przecież nie stanie jak się człowiek nieco nagnie dla kariery." Równie pryncypialnie godził się na to, aby w okresie dwóch lat, m. in. w trakcie jego pokładzin na "Batorym" i wizyt u ślicznych Mulatek w Chicago("Podaj hasło", s. 52) Danuta opiekowała się jego chorą matką, pogrzebała ją, utrzymała jego mieszkanie i dbała o nie. Tak to z niego był szalony i wrażliwy romantyk, który, nawiasem mowiąc, chętnie korzystał z pomocy osób należących do PZPR, oczywiście bez naginania siebie do czegokolwiek. Po prawdzie, było mu łatwo zachować pionową postawę, bo nikt specjalnie nie nastawał na jej zmianę. Jan Woleński PS. Tu nie chodzi o tanie moralizowanie, lecz o ukazanie osobowościowego konterfektu pana dr KP.
Ja rowniez bardzo serdecznie pozdrawiam, z Akwitanii, ktora cokolwiek nie jest regionem niewartym "odhaczenia", spokojnym, slonecznym i nad wyraz ciekawym, niemniej jednak nikt mi nie powie, ze mozna czuc sie lepiej i swobodniej niz w kraju swoim, swych rodzicow i kraju swoich przodkow. Jesli ktos sie zastanawia nad wyborem miejsca do zycia, to wybor moze byc tylko jeden. "Żaden kraj nie może być dobrze rządzony, dopóki wszyscy jego obywatele nie będą pamiętać, że oni są strażnikami prawa". M. Twain
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Tan Woleński) Paszoł won!
Negacja czy afirmacja tego, co napisałem o Pańskiej konfabulacji? Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@modus (Jan Woleński) Paszoł won!
a kostucha puk,puk ...
Pan dr KP informuje na Salonie 24 (tam nie mogę komentować, więc robię to tutaj): gdyby Pan [komentator WICHREN] czytał, co rzeczony profesor czyli ja) wypisywał o mnie i moich książkach na przykład na Naszych Blogach, w jak podły i plugawy sposób je zohydzał, pokrętnie poddawał w wątpliwość autentyczność wątków autobiograficznych i tak dalej, to zrozumiałby Pan, że próbuję go przy każdej okazji łobuza zdemaskować. ------------------------------------------------------------------------------- 1. Jakoś pan dr KP nie podaje przykładów tych podłych i plugawych sposobów zohydzania. Ot, uważam, że "Magia namiętności" jest kiczem i nie jestem w tym względzie odosobniony. Wystarczy przypomnieć wyśmianie tej książki na jej promocji w Domu Zdrojowym w Jastarni na początku sierpnia 2010 r. 2. Wystarczy wybrać losowo kilka dowolnych stron ze wspomnianego kiczu, aby od razu znaleźć konfabulacje. Niektore już podałem, a teraz drobny przykład: "Magia namiętności", s. 54 (i odcinek 5, wyżej) : "Wracał do Polski tym samym "Batorym". [...]. Transatlantyk powoli się zbliżał [niepoprawnie, winno być "powoli zbliżał się"]do gdyńskiego portu". K. Pasierbiewicz, "Podaj hasło", s. 52: "Jak tylko zarobiłem pieniądze, wróciłem do kraju, zakupiwszy po drodze w niemieckim Wolsburgu nowego Volkswagena, jednego z pierwszych w Krakowie[...]". Wychodzi na to, że "Batory" zatrzymał się w Wolsburgu, mieście zdala od morza, tylko po to, aby pan KP mógł zakupić nowego Volkswagena, gdy wracał na ojczyste łono. Kiedyś Orbis ogłosił na prima aprilis wycieczkę "Batorym" do Szwajcarii. Ponoć zgłosiło się kilkanaście osób, pewnie pan KP był w tym gronie. A wracając z USA do Polski, czymkolwiek, statkiem czy samolotem, nie było nic prostszego dla Pollaka jak zatrzymać się w Republice Federalnej Niemiec bez wizy otrzymanej w Warszawie. Która z tych opowieści jest parwdziwa? Nadto, w 1969 r., gdy pan KP wracał na ojczyste łono w Krakowie było już sporo Volkswagenów. 3. Tak więc, to raczej pan dr KP jest demaskowany, a nie on demaskuje kogokolwiek. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Piotr Nowik Piękny Pan napisał komentarz. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz