|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Domasuł
"Andzia to po prostu przesympatyczna dziewucha..."
------------------
Sam miód! Ale w tajemnicy Panu zdradzę, że ma jeszcze gęstszy zarost od tego zakopiańskiego taksówkarza.
Serdecznie pozdrawiam z upalnego Krakowa. |
|
|
JJC Można rzec, że cały pan Krzysztofek to taki polonista, anglista i intelektualista jak ta jego "panderosa". Czyli ćwierć. |
|
|
angela ....... po ostatnich plastrach.
Juz zakonserwowane, nie potrzeba więcej. |
|
|
gorylisko pomyłka panie drrrr... moim zdaniem jedyną miłością pana życia jest pan sam...
ubytki w matematyce najwyrazniej szkodzą panu w logicznym rozumowaniu...
ale i takie stworzenia mają swoją rolę do spełnienia w przyrodzie
byłby pan znakomitym bajarzem ale tytuł naukowy uderzył panu (młotkiem geologicznym ?)
do głowy...
a tak z ciekawości to jak było z tym volkswagenem, Batory dał rade dopłynąć ? |
|
|
Szukajcie a znajdziecie, jak powiedziano:
Krzysztof Pasierbiewicz, Pęknięta na trzy, 21.08.2011
"W zeszły piątek pojechałem na 3 dniowy Zjazd Koleżeński z okazji niespełna półwiecznej rocznicy rozpoczęcia studiów. Spotkanie odbyło się w urokliwym pensjonacie w samym sercu Pienin."
Wygląda na to, że pan dr KP odnosi się do tego właśnie spotkania. Czyli Zakopane leży w sercu Pienin lub serce Pienin leży w Zakopanem. Co zresztą dokumentują niektóre zdjęcia. Ale, z drugiej strony, opowieść pana dr KP jest stuprocentowym autentykiem. Opowieść na pewno, ale to, co ona opisuje, wygląda na autentyczny falsyfikat.
Jan Woleński |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @angela
Wielce Szanowna Pani Angelo!
Sęk w tym, że ja nie mam odcisków. Stópki mam, jak noworodek. Chce Pani sprawdzić? Proszę bardzo, ale zaznaczam, że najpierw muszę wypić ze dwie flaszki.
Czuj Duch! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @andzia
Szanowna Pani Andziu!
Sorry, ale Pani zostało już tylko rozlane piwo! |
|
|
Pani Andziu,
Take it easy.
----------------------------------------------------------------------------
"I przysięgam, że ta opowieść to stuprocentowy autentyk."
----------------------------------------------------------
Tylko, że:
1. Pan dr KP zaczął studia w 19612 r., skończył w 1970 lub 1971. Wiec nie wiadomo, co to był za jubileusz 50 lecia. Chyba, że niedawno, to 3 lata temu;
2. Panderosa to np. dworek w Siedlcach. Może pan dr KP pomylił to z ponderosą, cyli z ranczem z serialu "Bonanza" A Carringtonowie (nie: Caringtonowie) nie mieli żadnej panderosy anim ponderosy, tylko rezydencję w Denver w Colorado, mieścinie znacznie mniejszej niż Zakopane;
3. Jest rzeczą wysoce prawdopodobną, że obecnie wśród czterech osób tylko jedna ma komórkę, więc pan dr KP nie miał innego wyjścia, tylko tę, którą zgubił omdlały sponsor;
4. Jest wysoce prawdopodobne, że komórka sponsora, w końca bogatego człowieka interesu, nie wymagała uaktywnienia bez podania hasła;
5. Kierowca Antek na pewno nie miał problemu z przypomnieniem sobie, gdzie wiózł trzech facetów, chociaż wiózł czterech.
Wszelako ta opowieść jest stuprocentowym autentykiem. Autentyzmu dodaje marzenie pana dr KP, wychowanego w domu, gdzie humanistów elegancko nazywano "srakotłukami", o humanistyce. A ci, którzy pamiętają (m. in. ja) moc głowy pana dr KP w ostatnich 40 latach, a jeszcze bardziej w ostatnich, już widzą pana dr KP wśród koni, które poszły po betonie i dotrwały do 4 nad ranem.
Jan Woleński |
|
|
a kostucha puk,puk ... i za Boyem Żeleńskim zaśpiewa : "umarł (...) umarł,wcale się nie rucha,choćby go wabiła,najtęgsza dziewucha" hi,hi ... |
|
|
angela No Andzia, musialas niezle drr nadepnac na odcisk, skoro poswiecil ci cala notke,i byl mily, jakby szkla gryzl. Oczy
wiscie pochwalił i siebie, bo bez tego ani rusz. |
|
|
JJC Pietrek, dyżurny interlokutor z obstawy pan Krzysztofka już obecny. A co z Szanownym Panem Bolesławem? Gdzież on się zapodział? Czy pan Krzysztofek zapomniał, że ma taki nick w swoim kapeluszu? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @pietrek
I przysięgam, że ta opowieść to stuprocentowy autentyk. Z geologami żartów nie ma. Trzeciego dnia mieliśmy ognisko, na którym przygrywała nam kapela góralska. Chłopcy powiedzieli, że jak żyją nie widzieli grupy, która zna tyle piosenek rajdowych i góralskich przyśpiewek. Co terenowcy, to terenowcy. Twardzi, zwarci i gotowi, a do tego duchem wiecznie młodzi. Ale sponsor się postarał i specjalnie na nasz Zjazd Koleżeński wydrukował śpiewnik z tekstami wszystkich piosenek, jakie żeśmy prze te wszystkie lata wyśpiewali. Było tego ponad 150 pozycji. Do rana gardła żeśmy sobie zdarli, ale było pięknie. Tobie nie muszę mówić, jak pięknie. Bo góralską muzykę trzeba mieć w żyłach.
Hejże Krzysztof |
|
|
Buhahaha Panie Krzychu pan to pisesz kawałki że hej..hahha alem się uśmiół.
pOzdraWIAM serdecznie ziomala prawie jak co.
Hejze Pietrek |