Otrzymane komantarze

Do wpisu: Niezwyczajnie ożywionej dyskusji ciąg dalszy
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) "Przypuszczam, że p. KP uzna moje wyjaśnienia za potwierdzające jego tezy..." --------------- Pan może sobie przypuszczać, co chce, Panie Woleński, ale przeczuwając, że ucieknie się Pan do zawiłych krętactw epistemologicznych, które studenci filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego nazywają prześmiewczo: "pokrętnymi meandrami mgławicowych toków argumentacji dziadka Woleńskiego", pod notką podałem linki do całej dyskusji, jaka się odbyła w krakowskiej Bibliotece Miejskiej, więc każdy może sprawdzić, kto i co mówił. Pan liczy na to, że większości czytelników mojego blogu nie będzie się chciało poświęcić tyle czasu, by analizować detale. I po prawdzie wcale im się nie dziwię. Ale znajdą się zapewne też tacy, którzy zadadzą sobie ten trud i rozgryzą Pańskie matactwa. I tego będę się trzymał. Jest Pan drugim obok Michnika śmiertelnym wrogiem dokończenia lustracji środowisk akademickich (czemu?), bez czego nie da się zreformować polskiego szkolnictwa wyższego. Mówiłem o tym na zorganizowanej przez krakowski Akademicki Komitet Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego (AKO)Drugiej Konferencji Naukowej nt. PRAWDA JEST NAJWAŻNIEJSZA w referacie pt. "Sanacja moralno etyczna środowiska akademickiego warunkiem sine qua non powodzenia reformy szkolnictwa wyższego" - vide: youtube.com I nie zaprzeczy Pan temu, choćby Pan jeszcze tysiąc pokrętnych komentarzy napisał. Krzysztof Pasierbiewicz
Cz. II O wiarygodności p. Pasierbiewicza Warto też oglądnąć materiał zlinkowany jako (krakowskiklubwtorkowy.pl. Dyskusja na tym spotkaniu dotyczyła m. in. p. Kurczyny, tj. sasiada p. Pasierbiewicza, informującego go o inwazji pracowników UJ na siedzibę SB. Otóż, wbrew twierdzeniom p. P, p. K. pracował w Wydziale Paszportowym a nie w jednostce rozpracowującej wyższe uczelnie Krakowa. Tedy wydawał paszporty na ul. Jozefitów lub ul. Siemiradzkiego, podczas, gdy służby inwigilujące środowisko akademickie miały swoją siedzibę przy ul. Mogilskiej. Kurczyna nie mógł więc być oficerem odpowiedzialnym za rozpracowywanie UJ i innych uczelni. P. Pasierbiewicz utrzymuje, że Kurczyna odwiedził go z numerem „Newsweeka”, w którym został wydrukowany list p. P i zagaił rozmowę uwagą, że wbrew słowom p. P. w rzeczonym liście, SB nie musiało nikogo werbować. Otóż, albo dr Pasierbiewicz powiedział nieprawdę albo redakcja „Newsweeka” enuncjacje p. P o werbowaniu. pominęła wspomniane uzupełnienie. Tak więc, Kurczyna, nawet jeśli przyszedł w sąsiedzkie odwiedziny z „Newsweekiem” pod pachą, raczej nie zaczął rozmowy z p. P, od powołania się na jego. Przytoczone fakty, sugerują, że p. P. nie jest w stanie zrozumieć tego, co czyta i/lub słyszy oraz ma poważne zaburzenia w percepcji przeszłości, nawet bardzo nieodległej. Sprawia to, że świadomie lub nie, wprowadza swoich czytelników i słuchaczy w błąd, przynajmniej w niektórych swych stwierdzeniach. Jan Woleński PS1. Uzupełnienie części 1. Wedle P. Franaszka 2% ogółu pracowników UJ (w tym, 0,7% naukowców) było agentami SB. Moje porównanie dotyczyło tylko i wyłącznie porównania Krakowa i Warszawy (a nie UJ i innych uczelni). PS2. Przypuszczam, że p. KP uzna moje wyjaśnienia za potwierdzające jego tezy.
Panie Pasierbiewicz, Dyskusję rzeczywiście warto kontynuowac. Na początek coś dla rozweselenia . Zacytuję Pański ostatni komentarz z poprzedniej dyskusji: Krzysztof Pasie... 2016-09-16 [19:06] @janhenryk (Jan Woleński) Jabe to nie Rabe, panie Woleński. * Przypuszczam, chociaż pewności nie mam, że chciał Pan napisać "rebe" a nie Rabe. Rabe to wieś w Bieszczadach, więc Rabe to na pewno nie Jabe (nick komentatora na Pańskim blogu). -------------------------------------------------------------------------------- Nie mam powodu wypierania się tego, co jest w zaznaczonych przez Pana fragmentach relacji filmowych, ponieważ zawierają one Pańskie wypowiedzi a nie moje. Nie mogę się wypierać Pańskich słów, natomiast to, czy zdają one sprawę z tego, co było, to inna sprawa. Zgadzam sie z Panem, ze warto obejrzeć nagranie pod linkiem youtube.com, ale całe a nie tylko fragment od 17'48'' do 20'53''. Nadto polecam także nagrania pod linkami youtube.com i youtube.com (części 1 i 2). Kto to uczyni od razu przekona się, że nie powiedziałem, że w UJ w zasadzie nie było konfidentów (jeśli to powiedziałem, proszę przytoczyć odpowiedni fragment). Nie mogłem też Pana pozwać za zanegowanie tego, czego nie powiedziałem, natomiast pozew dotyczył naruszenia moich dóbr osobistych, co Pan uznał za zasadne, skoro została podpisana ugoda a Pan mnie publicznie przeprosił. Co do liczby konfidentów w UJ podałem tylko procent (0,7% ogólnej liczby pracowników naukowych) podany w książce Piotra Franaszka. Nie mogłem powiedzieć, że konfidentów w zasadzie nie było, skoro zaznaczyłem, że osobiście dobrze znałem 10 osób wymienionych przez P. Franaszka jako współpracownicy SB. Tak więc, Panie Pasierbiewiczu, bajdurzy Pan. I to złej wierze, bo wieloktrotnie zwracano Panu uwagę na to (nie tylko ja), że Pańskie opinie są wziete z kapelusza. Ciąg dalszy nastąpi Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@mada "Wszyscy mówią o Krakowie jako bardzo patriotycznym mieście - a to nie jest prawda..." --------------------- W wolnej chwili zapraszam do lektury mojej notki pt. "Niepokorni, ino że nie bardzo" - vide: salonowcy.salon24.pl Pozdrawiam serdecznie
mada
Wszyscy mówią o Krakowie jako bardzo patriotycznym mieście - a to nie jest prawda.
Krzysztof Pasierbiewicz
@henrykinny (Jan Woleński) Post Scriptum "Karp prosi się o wigilię..." --------------- Mam nadzieję, że Pan ma świadomość, iż to zdanie jest groźbą karalną, Panie pożal się Boże profesorze. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@Henrykinny "Karp prosi się o wigilię..." ----------------- Odpowiem Panu słowami pana dra Piotra Gontarczyka z IPN-u, cytuję: "Z jakimi niewyszukanymi pobudkami i wątpliwymi metodami mamy do czynienia w przypadku pisarstwa Jana Woleńskiego świadczy fakt, że wspomniany sięgnął po insynuacje nawet w sprawie tak trzeciorzędnej jak polemika ze mną… Takie metody prowadzenie polemiki przez Woleńskiego mogą zadziwić tych którzy nie czytali recenzowanej książki. Sięganie po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią jego „toków argumentacji” - vide: "Słoma z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" - GLAUKOPIS Nr 28, a.d. 2013. Jaki jest koń, każdy widzi. Panie Woleński! Bez odbioru, Krzysztof Pasierbiewicz PS My, katolicy, słowo "Wigilia" piszemy z dużej litery
Krzysztof Pasierbiewicz
@marsie "gdzie je...bią mnie jak burą sukę, by użyć słów upadłego pisowca, ale wciąż uważam, że skórka warta wyprawki..." ----------------------- Jakby Pani wiedziała, jak mnie zje...ali w Krakowie ci szubrawcy, pod wodzą parcha naczelnego to..., wie Pani dobrze, co chcę powiedzieć, ale nie mogę, bo musieliby mi zwinąć notkę. Nagan politycznej poprawności dyscyplinuje także "naszych", niestety. Kończę, bo jeszcze za dużo chlapnę. Serdecznie Panią pozdrawiam
Karp prosi sie o wigilie.
marsie
Panie Krzysztofie, wrzuć Pan na luz! Ja swoje teksty puszczam również na onecie, gdzie je...bią mnie jak burą sukę, by użyć słów upadłego pisowca, ale wciąż uważam, że skórka warta wyprawki - bo sto wejść tam jest więcej warte, ze względów ideologicznych tylko, oczywiście i naturalnie, jak tysiąc tu, za przeproszeniem blogerów miejscowych, których klasy absolutnie nie zamierzam podważać. I wbrew większości chyba z nich, jestem za Panem. Pisz Pan, ale nie przejmuj się tak bardzo - naprawdę zdrowia szkoda. Pozdrawiam!
Do wpisu: Poseł profesor Terlecki też ma swego Franka Kimono!
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@Anna Borycka Post Scriptum Mam dla Pani, Pani Aniu rewelacyjną nowinę!!! Otóż w głównej mierze dzięki Pani wskoczyłem właśnie na pudło najczęściej komentowanych notek na portalu Nasze Blogi. Co prawda mam tylko srebrny medal, ale stoję na podium w towarzystwie dwóch moim zdaniem najlepszych blogerów na NB. Mam nadzieję, że podziela Pani moją dumę i radość. Przepraszam Pani Aniu, ale tak się cieszę, że pozwolę sobie na poufałość z mojej strony i zakrzyknę: Buzi Anka! Marduchno Ty moja!!! Krzycho Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) Jabe to nie Rabe, panie Woleński.
Krzysztof Pasierbiewicz
@AnnaBorycka "Większość Pańskich notek to insynuacje i oszczerstwa. Pan sobie możesz pokornie prosić, a wszelkie pachnące esbeckimi czasami straszenie i działania wywołują u mnie jedynie uśmiech politowania. Przy okazji, udało mi się obnażyć jeszcze jedną cechę Pana KP..." ---------------- Takim językiem posługuje się osoba podająca się z byłą dziennikarkę solidarnościową. "Podbijanie w górę tego gniota być może da wreszcie pozytywny efekt. Im wyżej taki bełkot, tym szybciej Admin dojdzie do wniosku, że ilość tego bełkotliwego spamu w zakładce "najczęściej komentowane" jest już nie do zniesienia..." ----------------- I to Panią boli, Pani Borycka. Zżera Panią zawiść. I proszę pozwolić by Admin robił to, co uzna za stosowne, a nie to, co Pani na nim wymusić usiłuje.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Opowiadał, że pracownicy UJ drzwiami i oknami walili do SB, tj. na Mogilską w stanie wojennym..." ---------------------- Kim Pan jest panie Woleński najlepiej zaświadczą te dwa filmy: Pierwszy traktujący o tym, że jako najbardziej obok Michnika zagorzały przeciwnik lustracji środowisk akademickich usiłował Pan wmówić ludziom, że na Uniwersytecie Jagiellońskim w stanie wojennym nie było konfidentów, a ja to publicznie zanegowałem, za co między innymi Pan pozwał mnie do sądu - vide: youtube.com (fragment od 17'48'' do 20'53'') A drugi to fragment spotkania z prof. "Piotrem Franaszkiem" z UJ, profesorem nauk humanistycznych i członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. nt. jego książki pt. "„Jagiellończyk. Działania Służby Bezpieczeństwa wobec Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach osiemdziesiątych XX w.”, na którym to spotkaniu zabrałam głos demaskujący Pańską działalność - vide: youtube.com (fragment od 16'20'' do 33'28'') Tych relacji filmowych nawet Pan nie usunie z YouTube
A niby dlaczego nie? P. Pasierbiewicz ciągle mi zarzuca, że łżę na jego temat i szkaluje go, a jednak komentuje. Czy Jabe swoją głęboką uwag odnosi także do niego? Jan Woleński
Jabe
To proszę nie komentować.
Pani Anno, Byłoby niepowetowaną stratą dla ludzkości, gdyby p. KP został zbanowany. Jest przecie tak zabawny, chociaż można o nim powiedzieć (za Lecem), że wpadł w pasję twórczą, ale zanurzony w niej był tylko poniżej pasa. Jan Woleński
P. KP ul. Mogilska już kiedyś pomyliła się z inną mianowicie ul. Józefitów. Opowiadał, że pracownicy UJ drzwiami i oknami walili do SB, tj. na Mogilską w stanie wojennym, do funkcjonariusza, który w rzeczywistości pracował na Józefitów (w Wydziale Paszportowym). P. KP podawał przy tym dwie różne wersje nazwiska, awansował go z podoficera na oficera. Relacje p. KP z rozmaitych zdarzeń przypominają znany dowcip oparty na fragmentach protokołów milicyjnych opublikowanych przez pismo "Po Prostu" w 1956 r. Czy krowa była czarna czy biała tego nie stwierdziłem, w każdym razie prowadziło ją dwóch, jeden wyższy od drugiego". Jan Woleński
Pani Anno prosze ustapic pole glupiemu jak to napisal Wolenski
Panu sie pomylila ul. Mogilska i wiadomy budynek z pokojem przesluchan z portalem NaszeBlogi.
Większość Pańskich notek to insynuacje i oszczerstwa. Pan sobie możesz pokornie prosić, a wszelkie pachnące esbeckimi czasami straszenie i działania wywołują u mnie jedynie uśmiech politowania. Przy okazji, udało mi się obnażyć jeszcze jedną cechę Pana KP. Podbijanie w górę tego gniota być może da wreszcie pozytywny efekt. Im wyżej taki bełkot, tym szybciej Admin dojdzie do wniosku, że ilość tego bełkotliwego spamu w zakładce "najczęściej komentowane" jest już nie do zniesienia.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Anna Borycka "Marzy się przesłuchanko jak za dawnych lat?..." ------------- To zdanie jest insynuacją. Czy Pani to rozumie? "Z oszczercami nie dyskutuję i nie wymieniam wizytówek..." ------------ Ależ ja nie proszę Pani o wizytówkę, lecz ponownie pytam i myślę, że czytelnicy mojego blogu również są zainteresowani Pani podpowiedzią na moje pytanie, kto i kiedy zatrudniał Panią jako dziennikarkę. A pytam dlatego, że ciało bądź instytucja, która zatrudniała osobę o takich kwalifikacjach, mentalności, stylu wyrażania myśli na piśmie, jaki Pani zaprezentowała na moim blogu byłaby bardzo źle widziana. Pani podała do publicznej wiadomości na portalu Niepokorni.pl , że była dziennikarką, co wobec pani publicystycznej indolencji wydaje się mało prawdopodobne by tak poważna witryna Panią zatrudniła na etacie dziennikarza. Ponieważ Pani nie chce odpowiedzieć na moje / nasze pytanie informuję Panią, że zapytam o to administrację portalu Niepokorni.pl i poproszę ich o wyjaśnienie sprawy. "A czytelnicy parę postów niżej mogą zobaczyć jak KP oszczerca asemantycznie bełkocze w odpowiedzi na moje zarzuty..." ----------------- Kto jest oszczercą ocenią sami czytelnicy. Ocenią także które z nas bełkocze. Z jeszcze mniejszym poważaniem, Krzysztof Pasierbiewicz
Marzy się przesłuchanko jak za dawnych lat? Z oszczercami nie dyskutuję i nie wymieniam wizytówek. Oszczerców punktuję. A czytelnicy parę postów niżej mogą zobaczyć jak KP oszczerca asemantycznie bełkocze w odpowiedzi na moje zarzuty.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Anna Borycka Post Scriptum Puk! Puk! Puk! Pani Anno!!! Jest tam ktoś??? Gdzie się Pani schowała??? Dlaczego Pani milczy??? Myślę, że jak Pani nie odpowie na moje pytanie, dla jakich mediów Pani Pracowała jako dziennikarka portal internetowy Niepoprawni.pl powinien Panią... A zresztą niech sami komentatorzy powiedzą, co ten portal powinien zrobić w takim przypadku. Z coraz mniejszym poważaniem, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@Anna Borycka Na portalu internetowym "Niepoprawni.pl" widnieje następująca informacja: "Anna Borycka O sobie: Emerytowana nauczycielka, dziennikarka, działaczka społeczna...", koniec cytatu. Bacząc na merytoryczną jakość i styl Pani komentarzy dodanych na moim blogu uprzejmie Panią proszę o informację, kto i kiedy zatrudniał Panią jako dziennikarkę. A pytam dlatego, że wiele by mi to powiedziało o tych medialnych pracodawcach. Z poważaniem, Krzysztof Pasierbiewicz