Otrzymane komantarze

Do wpisu: Niezwyczajnie ożywionej dyskusji ciąg dalszy
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (prof. Jan Hertrich Woleński) "zamykam dyskusję ze swojej strony..." ----------- Już Pan raz zamknął i zaraz potem dodał serię komentarzy. Niech nas Pan nie rozśmiesza, Panie Woleński. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Do wszystkich Czytelników i Komentatorów mojego blogu Szanowni Państwo! Zapewne wielu z Was się dziwi, dlaczego piszę o, oraz w ogóle dyskutuję z panem profesorem Janem Hertrichem Woleńskim i doskonale rozumiem, że wielu z Was ta dyskusja może zniesmaczać stając dla Nich momentami trudną do zniesienia. Otóż moja przyznaję prowokacyjna polemika z profesorem Janem Woleńskim z mojej strony W ŻADNYM RAZIE NIE JEST załatwianiem na forum publicznych porachunków osobistych, jak ktoś mógłby opacznie zrozumieć. Natomiast czynię to, dlatego, iż mam cichą nadzieję, że te dyskusje demaskujące prawdziwe oblicze "sprowokowanego" profesora przyczynią się w jakiejś cząstce do tego, że pan prezes Jarosław Kaczyński, pani premier Beata Szydło, prezydent Andrzej Duda oraz nowy dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej pan Jarosław Szarek dojdą w końcu do wspólnego wniosku, że bez dokończenia przerwanej przez Adama Michnika i jego ludzi lustracji środowisk akademickich, - zapowiadana przez nową władzę reforma szkolnictwa wyższego NIGDY nie ruszy z miejsca – vide: 1080.plus Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk No to nie pozostaje mi nic innego, jak skonkludować, że jesteście Państwo wyjątkowo dobrze dobranym małżeństwem. Krzysztof Pasierbiewicz
Oświadczenie p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza, emerytowanego nauczyciela akademickiego z dnia 6 wrzesnia 2016 r (utwór "Wedle Wikipedii..."): "Post Post Scriptum Z góry zapowiadam, że na komentarze prof. Jana Hertricha Woleńskiego nie odpowiem, gdyż uważam, że nie ma komu odpowiadać." --------------------------------------- Autor powyższych słów ma wyraźne kłopoty ze zrozumieniem frazy "nie ma komu odpowiadać", skoro na przemian zamyka dyskusję i ją ponownie otwiera, wielokrotnie odpowiadając temu, o którym twierdzi, ze nie ma komu odpowiadać. Aby więc pomóc p. Pasierbiewiczowi, zamykam dyskusję ze swojej strony, jeszcze raz kierując się zasada, kto komu ustępuje pola. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że jest komu, mianowicie p. dr inż. Krzysztofowi Wojciechowi Pasierbiewiczowi. Jan Woleński
Skorzystałem z tej sugestii. Moja żona po przeczytaniu rzeczonego tekstu powiedziała, ze pierwsze zdanie, tj. "Pojechałem kiedyś z moją pięcioletnią córeczką na wczasy dziecięce, które urządzała moja uczelnia w Bukowinie Tatrzańskiej.", jest nadzwyczaj trafne. Zawsze sądziłam, że Pasierbiewicz jest dziecinny, więc pojechał tam, gdzie jego miejsce. I tak już zostało". Rzeczywiście rozsądna kobieta. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk Kumaci wiedzą.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (prof. Jan Woleński) "Szczerze rozbawiony..." ---------- Czyżby filmem SMOLEŃSK ? To byłoby w Pańskim stylu.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Powiedzmy więc, że miałem taki kaprys, aby dr Gontarczyka nie pozywać..." -------------- Kumaci dobrze wiedzą, jaki to kaprys. Więc proszę nas nie rozśmieszać, Panie Woleński.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (prof. Jan Woleński) Panie Woleński! Proszę koniecznie dać do przeczytania Pańskiej żonie mój komentarz o przemądrzałej dziewczynce. To rozsądna kobieta, więc z pewnością Pana zabierze do stosownego specjalisty. Z wyrazami ubolewania, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (prof. Jan Woleński) Panie Woleński! Coś Panu opowiem. Pojechałem kiedyś z moją pięcioletnią córeczką na wczasy dziecięce, które urządzała moja uczelnia w Bukowinie Tatrzańskiej. W naszym domu mieszkało kilka rodzin z dziećmi, które bawiły się na korytarzu. I choć były to dzieci naukowców, zachowywały się normalne oprócz jednej dziewczynki, która miała Panu podobnych rodziców pragnących własne naukowe kompleksy zrekompensować sobie zrobieniem z córeczki noblistki. Jak wiadomo, małe dzieci bawią się tym lepiej im bardziej głupawo, uwielbiając okraszać zabawę brzydkimi słowami. Przez cały turnus brzdące bawiły się w wymyśloną na poczekaniu przygłupią wyliczankę, która polegała na tym, iż dziecko, na które padło miało powiedzieć „dupa”, co wywoływało każdorazowo kaskady śmiechu rozbawionych brzdąców. Jednakże, ilekroć padało na podrasowaną scjentystycznie latorośl, ta zamiast brzydkiego słowa poprawiała okulary i mówiła z dumną w głosie E = mc2 , co automatycznie kończyło zabawę ku rozpaczy nieszczęsnej mądralińskiej, z którą dzieci nie chciały się już bawić. W efekcie "genialne" dziecko tak się zestresowało, że w ostatnim dniu turnusu zapisało przed śniadaniem flamastrem całą ścianę wzorami matematycznymi, a strofującą go matkę pokąsało do krwi. Konkludując nie mam cienia wątpliwości, że Pan, Panie Woleński ma z sobą dokładnie ten sam problem, co owa przemądrzała dziewczynka. Powiem więcej. Różnica między wami jest tylko taka, że ta dziewczynka była starą malutką, a pan jest infantylny, Panie Woleński. Powiem jeszcze więcej. Pan w swojej książce pod znamiennym tytułem "Ja Woleński" napisał, że jest Żydem, co nie może być prawdą, bo Żydzi są mądrzy. Z wyrazami głębokiego współczucia, Krzysztof Pasierbiewicz
Dialektyka dr Pasierbiewicza 20:44 [...] zamykam dyskusję [teza] 20:57 [...] nie będę tego komentował [ale komentuję] [antyteza, negacja przez afirmacje] 21:28 [...] ponownie otwieram dyskusję, którą już zamnknąłem kontynuując [synteza tezy i antytezy] ??:?? Na pewno coś śmiesznego [doda dr Pasierbiewicz]. -------------------------------- Jan Woleński
Dr Pasierbiewicz: 20:45 [...] Zamykam dyskusję. Dr Pasierbiewicz 20:57 [...]@janhenryk (prof. Jan Woleński) A jednak nie dotrzymał Pan słowa i złamał złożoną deklarację. Ja tego już nie będę komentował, zaś Pana postępowanie niech ocenią Czytelnicy i Komentatorzy mojego blogu. ------------------------------------------------------------------------------------- Fakt: Pomiędzy 20:45 a 20:57 nie było żadnego komentarza podpisanego od @janhenryk. Krótko: p. dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz pomylił siebie z samym sobą. To prawdziwie pionierskie osiągnięcie. Jan Woleński PS. Ponieważ król szwedzki powstrzymał się od zakupu Niderlandów, zamykam dalszą licytację tego obszaru. Onufry Zagłoba, herbu Wczele.
Krzysztof Pasierbiewicz
Post Scriptum A jednak pan prof. Jan Hertrich Woleński długo nie wytrzymał i złamał złożoną deklarację z godziny 2016-09-17 [17:22], że powstrzymuje się od dodawania komentarzy, w związku z czym ponownie otwieram dyskusję. A teraz słowo do rzeczonego profesora: Ponieważ nie dotrzymał Pan słowa i znów zaczął dodawać napastliwe komentarze na moim blogu – vide Pański komentarz z godziny 2016-09-17 [19:06], nie pozostaje mi nic innego, jak jeszcze raz Panu powiedzieć, że Pan jest zerem, Panie Woleński. Bez wyrazów poszanowania, bo jak się znów okazało nie ma, kogo szanować. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (prof. Jan Woleński) A jednak nie dotrzymał Pan słowa i złamał złożoną deklarację. Ja tego już nie będę komentował, zaś Pana postępowanie niech ocenią Czytelnicy i Komentatorzy mojego blogu. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@ Do wszystkich czytelników i komentatorów mojego blogu Szanowni Państwo, Ponieważ prof. Jan Hertrich Woleński zadeklarował, że powstrzymuje się od dodawania dalszych komentarzy na moim blogu, w poszanowaniu Jego decyzji zamykam dyskusję. Krzysztof Pasierbiewicz
Panie Pasierbiewicz, Pańskie kompetencje do wypowiadania się w imieniu Polaków są znacznie mniejsze niż pana Zagłoby do sprzedqania Niderlandów królowi szwedzkiemu. Szczerze rozbawiony Jan Woleński
I znowu Pan okazał indolencję w rozumieniu, jak zwykle zresztą. Wszak powstrzymanie się od dalszych komentarzy dotyczy w tym wypadku tylko i wyłącznie Pańskiego rewelacyjnego odkrycia hermeneutycznego. Lec kiedyś powiedział, ze na początku było słowo a na końcu frazes. U Pana frazes jest i na początku i na końcu. Mocno Pan trzyma się za frazes i pewnie tak już pozostanie. Jan Woleński
Czy to jest uzasadnienie Pańskich enuncjacji na temat tego, co powiedziałem w czasie dyskusji czy cytat z Adama Macedońskiego, patrzącego w moją stronę? Jan Woleński
Pisze Pan to już na moim blogu chyba po raz setny. ------------------------------------------------- *Panie Pasierbiewicz, po raz pierwszy użyłem tych słów. Ale niech sfalsyfikuje to stwierdzenia, stosownym cytatem. ------------------------------------------------------------------- Nie będę już cytował Gontarczyka, *Poczekamy, zobaczymy, ------------------------------------- ale bylibyśmy Panu bardzo wdzięczni * my? Pan i kto jeszcze? ------------------------------------------ za wyjaśnienie, dlaczego nie pozwał Pan dra Piotra Gontarczyka do sądu za naruszenie Pańskich dóbr osobistych. * Już raz Panu wyjaśniałem, ale niech Pan sobie poszuka. Gdyby Pan solidniej korzystał ze swych kontaktów z prawnikami, to może wiedziałby Pan, że pozwać za naruszenie dóbr osobistych można, ale nie musi się. Gdy się pozywa, trzeba uzasadnić, a w przeciwnym wypadku nie. Powiedzmy więc, że miałem taki kaprys, aby dr Gontarczyka nie pozywać. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Widać, ze uczestniczył Pan śladowo w życiu naukowym..." ------------ Pisze Pan to już na moim blogu chyba po raz setny. "PS. I niech Pan jeszcze raz zacytuje dr Gontarczyka..." -------------- Nie będę już cytował Gontarczyka, ale bylibyśmy Panu bardzo wdzięczni za wyjaśnienie, dlaczego nie pozwał Pan dra Piotra Gontarczyka do sądu za naruszenie Pańskich dóbr osobistych , mimo, że w recenzji Pańskiego koronnego dzieła "Lustracja jako zwierciadło" napisał, że ta książka to objaw wyraźnej degradacji statusu profesora akademickiego. (GLAUKOPIS Nr 28, A.D. 2013 strona 314) Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) "Powstrzymuję się od dalszych komentarzy..." ---------------- Szanuję Pańską decyzję Panie Profesorze i trzymam za słowo. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) "PS. I niech Pan jeszcze raz..." ----------- A Pan niech jeszcze raz posłucha, co patrząc w Pańską stronę powiedział w krakowskiej Bibliotece Miejskiej torturowany przez UB działacz niepodległościowy Adam Macedoński, cytuję: "(...) Chciałem na temat lustracji powiedzieć tyle, że na całym świecie kaci mają pełne ręce roboty dzięki donosom donosicieli. Dlatego kapuś i donosiciel w społecznej świadomości to jest ktoś najpodlejszy (...). Zaś w Ośmiu Błogosławieństwach czwarte to jest 'błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości', przed 'błogosławieni miłosierni'...", koniec cytatu. I niech się Pan nie ośmiesza, Panie Woleński
A propos wystąpienia p. Pasierbiewicza dostępnego pod linkiem youtube.com (fragment od 16'20'' do 33'28''; sam koniec) ). Pan Pasierbiewicz cytuje moje sformułowanie: "wystąpienie dr Pasierbiewicza w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej zostało nagrodzone sporymi oklaskami właśnie wtedy, gdy ujawnił on swoją wiedzę o waleniu drzwiami oknami. Znaczy to, że takie objawienia znajdują uznanie o części Polaków. Mit staje się mitem, gdy rodzi się jako prawda, by sparafrazować Stanisława Jerzego Leca, aczkolwiek trzeba dodać, że skojarzenie mitologii z pozorną prawdą mającą ją rzekomo podpierać, całkowicie uodparnia jej głosicieli na kontrargumenty. Może więc warto zadbać o to, aby mity nie rozwijały nadmiernie skrzydeł. Nigdy bowiem nie wiadomo, gdzie dolecą i jakie spowodują konsekwencje.' a następnie je komentuje z prawdziwie hermeneutyczną maestrią, że jest to grubiańska aluzja do katastrofy smoleńskiej. Powstrzymuję się od dalszych komentarzy z uwagi na powagę tego, do czego rzekomo uczyniłem aluzje piszac o mitach produkowanych przez p. Pasierbiew2icza. Jan Woleński
Panie Pasierbiewicz, Widać, ze uczestniczył Pan śladowo w życiu naukowym, zwłaszcza w dyskusjach naukowych, ponieważ notorycznie ignoruje Pan argumenty i fakty w nich wskazane, epatując słowem "matactwa" zamiast przytoczyć fakty. Zabawne jest to, że mając ponoć antykomunizm we krwi, posługuje się Pan podobnymi argumentami i słownictwem jak jak np. partyjni propagandziści w 1968 r.Niech Pan np. zacytuje fragment o werbunku, rzekomo znajdujący się w Pańskim liście opublikowanym w "Newsweeku" lub moją wypowiedź, że w UJ w zasadzie nie było konfidentów, a także przeciwstawi się ustaleniom w sprawie funkcjonariusza Kurczyny (zresztą podawał Pan dwa różne nazwiska i imiona tego pana)jako oficera odpowiedzialnego za rozpracowywanie krakowskiego środowiska akademickiego. Na razie jedynym świadectwem Pańskich tez są ... Pańskie enuncjacje, a te są rółnie wiarygodne, jak Pańska opowieść, że opublikował Pan swą prace doktorską na liście filadelfijskiej. Jan Woleński PS. I niech Pan jeszcze raz zacytuje dr Gontarczyka tym razem dla potwierdzenia swoich bajdurzeń, co niejaki Woleński powiedział w czasie dyskusji w Bibliotece Miejskiej w Krakowie.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) W niedzielę w krakowskim kinie Kijów obejrzałem film "Smoleńsk". I jak zobaczyłem na ekranie sznur tonących w kwiatach karawanów wiozących ofiary katastrofy smoleńskiej z tym odprowadzającym w ostatnią drogę Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego na czele, pomyślałem sobie, że tylko wynaturzona i wyzuta z ludzkich uczuć bestia mogła w tym samym czasie, kiedy cała Polska rozpaczała z zimna krwią pisać, cytuję za Panem panie pożal się Boże "profesorze": "… „zgon głowy państwa jest świętem państwowym, aczkolwiek, po prawdzie, nie ma czego świętować…” i dalej: „... Neutralność światopoglądowa państwa, deklarowana w Konstytucji RP zdecydowanie kłóci się z przebiegiem i charakterem uroczystości żałobnych, w szczególności, pogrzebowych. Symbolom i ceremoniom religijnym należy się zasłużony szacunek, ale prezentowanie broni przez kompanię honorową WP w momencie podniesienia (elementu mszy św.) jest przesadą …” i dalej „... Wprawdzie Kościół rządzi się swoimi prawami, ale desygnowanie obcokrajowców na prowadzących państwowo-kościelnych uroczystości żałobnych jest grubym nietaktem wobec państwa polskiego…” i dalej „... Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że postawa strony rosyjskiej (oficjalnej) wobec katastrofy pod Smoleńskiem jest jedynie epizodem, który nie będzie automatycznie skutkował w sferze politycznej…” i dalej „... to jak dany polityk umarł, nie przesądza o ocenie jego działalności, w szczególności, nie czyni z niego wybitnego męża stanu, o ile nim nie był za życia lub odwrotnie. Należę do tych, którzy nie uważali prezydentury Lecha Kaczyńskiego za udaną. Opinia ta jest dość szeroko rozpowszechniona i nie widzę powodu, aby ją zmieniać z powodu katastrofy pod Smoleńskiem...", koniec cytatu, choć należałoby dużo więcej zacytować. Takiego tekstu nie opublikowałaby nawet Gazeta Wyborcza i dlatego mi go Pan listownie przesłał i nie tylko mnie zresztą. Pan ma u Polaków przerąbane, Panie Woleński! I myślę, że tylko emigracja może Pana uchronić przed ostracyzmem ze strony Polaków, dla których największą wartością jest nasze polskie wielowiekowe dziedzictwo kulturowe wyrosłe z korzeni narodowo-chrześcijańskich. Krzysztof Pasierbiewicz