Otrzymane komantarze

Do wpisu: Co to jest niepodległość?
Data Autor
mjk1
„Obok podstaw prawnych państwo polskie potrzebuje stworzenia stosownej siły gospodarczej i militarnej zdolnej do stawienia czoła narastającym wyzwaniom”. To jest najważniejsze zdanie pańskiego wpisu. Do osiągnięcia tego, nie musimy niczego zmieniać. Wystarczy tylko i wyłącznie przestrzegać obowiązującej Konstytucji. Ponieważ żaden dotychczasowy rząd warunku tego nie spełniał, mamy to co mamy. Niestety miłościwie nam panująca już rok, najlepsza ze zmian, też nie przestrzega obowiązującej Konstytucji i nie zapowiada, że ma zamiar kiedykolwiek to zrobić. Obawiam się więc, że nie stworzymy ani stosownej siły gospodarczej, a co za tym idzie, również militarnej, zdolnej do stawienia czoła narastającym wyzwaniom.
Anonymous
Wspomniana w ostatnim akapicie bezrefleksyjna troska o codzienny byt u ludzi o dobrych intencjach może być pożyteczna dla wrogów Polski, jeżeli uda się przeforsować kandydatury tych altruistów. Powstaje agentura wpływu. Operowanie przeciwstawnymi agenturami pozwala rozgrywać partię szachów. Szachista wybierając figury o znanym zakresie ruchów nadaje rozgrywce przewidywalny kierunek. Może to zresztą nie szachy, tylko blog w skali makro.
Do wpisu: Mamy święto Niepodległości, ale czy mamy niepodległość?
Data Autor
Na tej zasadzie można by było podważać wyniki każdego referendum w każdej sprawie. A jak Pan chciałby wyliczać procent głosujących, którzy znali dobrze, lepiej lub wcale warunki wstąpienia do UE? A jak wyliczyć procent głosujących w wyborach na PiS, którzy znali program tej partii i w jakim stopniu? Może więc unieważnić referendum akcesyjne i ostatnie wybory parlamentarne...?
Anonymous
Nie ma w tym tekście mowy o mocarstwowej Polsce a o niskim poziomie obecnej suwerenności, który nie pozwala na podejmowanie spraw fundamentalnych w relacjach państw suwerennych. Suwerenna władza nie ma prawa pomijać wymienionych przez autora kwestii poniesionych strat.
Anonymous
Rzeczywiście w zestawieniu z pierwszym zdaniem komentarza pojawia się się skojarzenie z obchodami tego konkretnego święta. Z dalszej części mowa o różnych defiladach polskich odbieranych przez Piłsudskiego i Rydza i porównanie z defiladami w innych krajach - przecież nie z okazji 11 XI. Wątpię natomiast aby nie było wcześniej żadnych obchodów przed formalnym ustanowieniem.
Jabe
„traktat akcesyjny podpisaliśmy dobrowolnie po uprzednim przeprowadzeniu referendum narodowego, w którym Polacy wypowiedzieli się za wstąpieniem do UE na określonych warunkach”. – Jaki procent głosujących znał te warunki w chwili głosowania, Pańskim zdaniem? (Dlatego nie powinno się urządzać referendów, prócz odwoławczych)
P.S. "Oprawa tych obchodów nie była wprawdzie tak imponująca jak pamiętam obchody przedwojenne, nawet jeszcze za życia Piłsudskiego i przyjmowane przez niego osobiście defilady całego garnizonu warszawskiego z pułkami piechoty" Mowa o obchodach Święta Niepodległości czyli 11 Listopada, które miał przyjmować osobiście Marsz.Piłsudski. Ale że Święto to ustanowiono dopiero w 1937 r. czyli w 2 (dwa) lata po śmierci Marszałka, to chyba tyko jego duch przyjmował te defilady wojskowe... No, ale skoro Sz.Autor tak świetnie to pamięta, to może nie należy go poprawiać, że chodziło o Święto Trzeciomajowe, albo Święto WP 15 Sierpnia. I jeszcze jedno: "Na czoło wysuwa się formalna zależność od władz Unii Europejskiej, której zostaliśmy podporządkowani." Kto to nas tak "podporządkował" UE? Bo traktat akcesyjny podpisaliśmy dobrowolnie po uprzednim przeprowadzeniu referendum narodowego, w którym Polacy wypowiedzieli się za wstąpieniem do UE na określonych warunkach. Podobne referendum poprzedziło uchwalenie obecnie obowiązującej Konstytucji RP. To tak gwoli poprawienia pamięci Sz.Autora.
"(...)powinno obecne państwo polskie nawiązać do jedynego niepodległego naszego państwa, jakie odzyskaliśmy w 1918 roku, niestety nie mamy najmniejszego śladu tego kontaktu. A wiążą się z tym sprawy niebagatelne jak: - rozliczenie naszych sojuszy z naszymi aliantami - sprawa granic państwa z 1 września 1939 roku - traktaty pokojowe z agresorami – Niemcami i Związkiem Sowieckim i ich satelitami - sprawa nigdy nie unieważnionej konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku. Można poruszyć jeszcze wiele różnych spraw, ale wystarczą te wymienione, ażeby stwierdzić jak daleka droga do odzyskania atrybutów niepodległości." Nie chciałbym Sz.Autora urazić, ale jednak chyba to wina niezwykle zaawansowanego wieku,żeby wypisywać takie mega bzdety! Jeśli Sz.Autor tak świetnie pamięta defilady w Święto Niepodległości w latach 3o-tych ub. wieku, to nie dziw, że teraz śnią mu się one wraz z mocarstwową Polską od morza do morza, przed którą drży Europa i reszta świata...
Anonymous
Nie mamy pełni suwerenności ale też społeczeństwo ma jej potrzebę ograniczoną. Dzięki propagandzie europejskości z jednej strony a propagandzie pozorów z drugiej. Pojęcie Państwa Polskiego jest rozmywane. Kwestie finansowe są tego przykładem, bo nie ma świadomości ile co nas kosztuje w stosunkach zewnętrznych, bo to w ramach UE albo NATO. Same zyski.
Do wpisu: Triumf Trumpa i co dalej?
Data Autor
Jabe
Nie na zasadzie CETA, tzn. na jakiej zasadzie?
Do wpisu: Polska gospodarka przedwojenna i co z tego dla nas?
Data Autor
Jabe
„przecież w praktyce nie chodzi o to, kto jest właścicielem przedsiębiorstwa, tylko jak ono jest prowadzone”. – Nie zupełnie. Za przykład może posłużyć hipotetyczne wzorowo prowadzone przedsiębiorsto produkujące maczugi. Jak ocenić, co ma sens, a co nie? Kto szkiełkiem i okiem to wymierzy? Boski namiestnik, überminister Morawiecki? „Mogę wymienić nie jedno prywatne przedsiębiorstwo, które jest prowadzone źle i co gorsza wcale nie bankrutuje, lecz korzysta z różnych pomocy niekiedy mających charakter korupcyjny”. – W tzw. sektorze państwowym ta korupcja jest wbudowana. Tak czy owak, problemem jest państwo. Rozwiązanie? Więcej tego samego! – Jak zwykle. „obecnie państwo zrobiło wszystko ażeby to, co polskie oddać w obce ręce i zadbać o ich a nie o nasze korzyści”. – Nie było pieniędzy, żeby skansen utrzymywać, a przy tym brakowało ludzi potrafiących przedsiębiorstwa dostosować do wymagających rynków. Dotychczasowe kadry były w dużej mierze zajęte rabunkiem. Trzeba było od razu uczciwie sprzedać, by były z tego jakieś pieniądze. Już Panu kiedyś zwracałem uwagę, że tragedią jest zniszczenie przedsiębiorstw, które jeszcze nie powstały, przez zduszenie rodzącej się naszej własnej przedsiębiorczości. Tacy materialiści jak Pan, rozkochani w produkcji a ignorujący przedsiębiorczość, nas zgubią. Proszę sobie lać surówkę na własny koszt. „państwo zastąpi w jakiejś części obywateli nie posiadających kapitałów w procesie odradzania się autonomicznej polskiej przedsiębiorczości”. – Oj zastąpią, zastąpią Polacy tubylców na ich koszt. Niejedną rzyć swędzi, by na stołek obrońcy polskiej gospodarki wskoczyć. Najlepiej autonomiczny. Obywatele nie posiadają kapitałów, a państwo posiada? Skąd? Zastanowił się pan, Panie Owsiński, jak to możliwe?
Do wpisu: Czy pogrzebaliśmy gospodarkę morską?
Data Autor
Jabe
ad 1. Napisałem, czemu jest ważne, żeby państwa było mniej. Nie wiem, dlaczego wrzucił Pan do dyskusji drukowanie pieniędzy. ad 2. Pan Twardek doskonale zdaje sobie sprawę, że drwię z maskowania patriotyzmem prywatnych korzyści i z naiwności zwolenników. Te korzyści mogą być prymitywne – pieniądze, mogą też być nieco bardziej wysublimowane – Rządząc gospodarką i społeczeństwem można poczuć się lepszym od innych. Większość takich patriotów przybijałaby pieczątki na poczcie, gdyby państwowe firmy i instytucje nie dały im szansy awansu. A tak wystarczy wkręcić się w łaski kogoś wyżej. Miernoty w tym akurat są specjalistami. To bynajmniej nie goje są najskuteczniejsi w czerpaniu korzyści z uwikłania państwa w gospodarkę. Goje mają na to pracować i to popierać. Ku chwale ojczyzny, naturalnie. ad 3. Widocznie nie ja jeden się na Panu poznałem. ——— Robię wiele byków, ale tym razem celowo. Ponoć to od rzyci, nie życia.
1. wszystkich szermierzy zdziczałego neoliberalizmu łączy(ło) posługiwanie się przynajmniej jednym, tym samym orężem – prywatyzacji. Raz, że „robi mniej państwa” a dwa – jak już o tym wspomniał Rolnik z Mazur, emitując pieniądz największej gospodarki świata, nasi... drukują ich tyle, ile potrzeba a nawet więcej. Mimo, że z nawyku wolą skupić taniej niż drożej. 2. Domyślam się, że zmurszały przejaw prostackiego patriotyzmu: „ku chwale ojczyzny”, komentator Jabe z gorliwością egzorcysty wyplenia zjadliwą ironią, z „na pohybel gojom” w tle. 3. „Aparatczyk” też nie jest źle, ale jednak nie przebija „kacapiego sługusa” jakim onegdaj zostałem tu hojnie potraktowany. No i wisi nade mną nie tylko "hańba", ale - jak mawiała Irena Kwiatkowska - "ruja i poróbstwo". --- "pasorzyt" - literówka czy jednak problem z językiem obcym?
Jabe
Najpierw zacni ludzie zajmują się organizacją przedsiębiorstwa państwowego. Ku chwale ojczyzny, naturalnie. Do tego potrzebne są pieniądze – wiadomo. No a później jest tak, jak napisałem. Stołki zajmują specjaliści od zajmowania stołków. Przedsię­biorstwo staje się coraz bardziej niewydolne, ale nie pada. Politycy nie pozwalają mu upaść, bo to strata, zwolnienia. Dlatego faszeruje się je pieniędzmi podatników. Ku chwale ojczyzny, naturalnie. Do tego należy dodać większą demoralizację niż 100 lat temu. Pokolenia socjalizmu i akceptacji bezprawia zrobiły swoje. Bez kilku pokoleń zdrowych warunków nie można liczyć na wyleczenie. No i mamy niewydolne koleje państwowe, państwowe linie lotnicze, państwowe kopalnie, itd. One są bardzo potrzebne, więc się do nich co chwila dopłaca z podatków płaconych przez drobnych przedsiębiorców i resztę poddanych. W normalnym kraju rzeczy potrzebne przynoszą korzyść, a nie są kamieniem u szyi. Teraz dorzucą do tego jeszcze stocznie. „państwo powinno też maksymalizować swoje przychody poprzez rozszerzenie i uprzywilejowanie własnego sektora” – Państwo rugujące obywateli z życia gospodarczego, sprowadzające ich do roli pańszczyźnianej siły roboczej – złośliwy pasorzyt. Hańba! Wszystko to po to, żeby tacy jak Pan aparatczycy mieli gdzie rzyci grzać. Ku chwale ojczyzny, naturalnie. Hańba!
Anonymous
Sachs to socjalista reklamowany jako liberal. Autor programow gospodarczych dla wielu krajow. W Polsce wdrozony przez Balcerowicza. Friedma Milton doradzal wtedy cos przeciwnego. Przedsiebkorstwo panstwowe jest z natury mniej sprawne niz prywatne.sa wyjatki.
Żyje Pan w świecie wyczarowanym przez noblistę-półidiotę, stąd trudność w rozumieniu takich oczywistości jak pełna możliwość systemu funkcjonowania przedsiębiorstwa państwowego wg reguł operatora rynkowego, zarządzanego przez przyzwoitych ludzi. Siedziałem przy biurku naprzeciw św.p. prof. M. Skarbińskiego, który krótko przed wojną był dyrektorem technicznym Huty Stalowa Wola. Dowiedziałem się więc sporo z pierwszej „ręki” o tym wspaniałym przedsięwzięciu, w różnych aspektach jego realizacji a później funkcjonowania. Znałem też osobiście kierownika jednego z wydziałów w przedwojennym VIS (Państwowej Fabryce Karabinów), późniejsza FWP im. Świerczewskiego. Wreszcie mam w pamięci pasjonująca lekturę wartościowej książki „Historia Dwudziestolecia” / 1918-1939 (chodzi o tom II), autorstwa Pawła Zaremby. Już w trybie własnych doświadczeń mam niezłą znajomość mechanizmów funkcjonowania przedsiębiorstwa przemysłowego, w tym negatywnych, uruchomionych w PRL. Per saldo, pisząc o przedsiębiorstwie wiem o czym piszę. Jeszcze z innej beczki, nie egzystując wyłącznie z poboru podatków, państwo powinno też maksymalizować swoje przychody poprzez rozszerzenie i uprzywilejowanie własnego sektora... Klasycznym polem do popisu byłyby tu np. państwowe monopole: tytoniowy i spirytusowy, z których pochodziła ogromna część wpływów do budżetu, wpierw w II Rzeczpospolitej, później w PRL. Wiedziona przez proroków w rodzaju Friedmana, Sachsa czy Liptona, zbydlęciała grupa jurgieltników, którym zaufaliśmy umożliwiając w 1989 uchwycenie władzy, także w tym aspekcie ogołociła potencjał państwa, z wiadomymi rezultatami. Panie Jabe, albo wie w tej sprawie za mało, albo kieruje się złą wolą. Przy okazji, Autor jest człowiekiem czasu, który był i który - o czym jestem przekonany - wraca. Pan - czasu, który odchodzi. Czyżby chodziło o aktywność w trybie, jak to się mówi "służba nie drużba"?
Jabe
Z organizacjami już tak jest, że z czasem obsiadają je ludzie niekompetentni, a z nimi zwykli złodzieje. Dotknięta tym firma prywatna pada, ale nic specjalnego się nie dzieje. Co innego państwo. Wtedy nierzadko faktycznie trzeba zmienić kraj, a nawet z życiem się pożegnać. Dlatego ważne jest, by państwo możliwie mało miało do czynienia ze sprawami, które prowadzą do korupcji. Państwo to nie korporacja. Trzeba się skupić na rzeczach najważniejszych i ich pilnować. Irytuje mnie i niepokoi umiłowanie do ręcznego sterowania. To jest przekonanie, że w tym kraju tylko omnipotentne państwo jest zdolne do urządzania życia gospodarczego i społecznego, bo tubylcy są za słabi i za głupi. Być może to jest właśnie efekt pedagogiki niemocy. Niestety, przy całej sympatii, pan Owsiński jest człowiekiem swoich czasów.
Może coś tak merytorycznie? Na ile śledzę pańskie wpisy, jest Pan ciągle na "nie". Nadto wyziera z nich pogląd o szkodliwości państwa w gospodarce tak, jakby to było z definicji oczywiste! Czyżby chodziło o to by w tle "ciągnąć" pienie na rzecz euro-kołchozu, poprzez podrzucaną pedagogikę niemocy i wstydu? Może warto zmienić forum a najlepiej kraj? Tu piszą ludzie zatroskani o Polskę i każdy, jak może, stara się coś wnieść, przynajmniej do identyfikowania Jej problemów. Często też sposobów zaradzenia odziedziczonego dopiero co chaosu w materii i umysłach. Jeśli nie ma nic do wniesienia, to lepiej nie wchodzić na mównicę.
Jabe
Fajnie jest inwestować cudze pieniądze. Najwyżej się podniesie wydajność podatkową. Ku chwale ojczyzny, naturalnie.
Do wpisu: Przygotujmy się na najgorsze
Data Autor
Obstawiam, że wygra Trump. Chyba, że dokonując wolty o nieskalanej czystości mailowej Hilary, FBI w ostatniej chwili przyrzuci jej jakiś decydujący procent.
cz. I Europejskie, a właściwie to światowe sprawy rzeczywiście zdają się iść w złym kierunku. Ostatnio o pogłębiającej się groźbie wojny całkiem poważnie mówił minister spraw zagranicznych Niemiec. Wojna jest wprawdzie prawdopodobna ale nie jest pewna. W tej sytuacji nasze polskie racje trzeba by więc widzieć w kontekście wykształcenia stanu gotowości do przetrwania ewentualnego konfliktu a następnie w miarę sprawnego przywrócenia warunków jakiej takiej egzystencji. Ponieważ wojna nie jest jednak pewna, więc trzeba też równocześnie mieć na uwadze rozwój gospodarki „pokojowej” – raz: w kierunku jak najdalej posuniętej autarkii (rozpad UE i rywalizacja w trybie każdy sobie rzepkę skrobie), dwa: rozwój konkurencyjnych (proeksportowych) segmentów gospodarki – czy to w związku czy bez (!) rozpadu UE. Równoległe prowadzenie gospodarki wojennej i pokojowej (w tym „konkurencyjnej”) jest chyba możliwe. Przyjmijmy na roboczo I-szy układ priorytetów dla gospodarki wojennej (np. 1/ środki łączności przy zdemolowanym systemie telekomunikacyjnym, 2/ środki transportu i paliwa dla nich, 2/ broń i amunicja dla sił obrony, 3/ materiały medyczne i „podstawowe” leki, 3/ podstawowe produkty żywnościowe etc). Przyjmijmy równocześnie, „niezależnie” – II-gi układ priorytetów dla gospodarki pokojowej w układzie aktywnego członkostwa w UE (przykładowo: wspomniany przemysł okrętowy, środków transportu z napędem elektrycznym itp.) i wreszcie, też równocześnie i niezależnie przyjmijmy III-ci układ priorytetów dla gospodarki pokojowej „autarkicznej. Później spróbujmy to wszystko skonsolidować w jednolity ciąg priorytetów, zachowując wszakże oznaczenia wynikłe z przyporządkowania podziałowi pierwotnemu. Na takim konstrukcie można nieźle pogrywać i to stosownie do rozwoju sytuacji. I wewnętrznej i zewnętrznej.
cz.II Czy to kierując się mechanizmem priorytetów, czy też nadal działając jak dotąd, tj.trochę na oślep, mamy wszakże potężne ograniczenia. Przede wszystkim finansowe a w pewnych zakresach infrastrukturalne. Dochodzą też zaburzenia ze strony konkurencyjnego czy wręcz wrogiego otoczenia Polski. Warto zdobyć się tu na szczególną wrażliwość także wobec syreniego śpiewu jaki tu i ówdzie daje się słyszeć. Mnie np. intryguje czy kolejne, pozytywne decyzje inwestycyjne Daimlera, Toyoty i ostatnio VW mają, czy też nie mają związku z ideą V-premiera Morawieckiego odnośnie do pojazdów z napędem elektrycznym ? Element tematu rzeki. Trzeba oddać Autorowi sprawiedliwość, że formułuje bardzo inspirujące przestrogi. Młodzi powinni je widzieć jako wyzwanie. Na miarę tego z którym zmierzyli się nasi ojcowie, którzy fantastycznie poradzili sobie z tak ambitnymi projektami jak COP czy linia kolejowa Gdynia – Sląsk.
smieciu
No właśnie. Krótka pamięć a może po prostu nie przejmujemy się rzeczami takimi jak to 6 marzec 2009 Miesiąc później Bul oznajmia że może prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni. No i faktycznie. Rok później wszystko się zmieniło. Przycisk wyłączono dopiero w 2014r. Ciekawe czym dla prezydent H. Clinton będzie Polska.
Jabe
„młodzież polska musi przejść obowiązkowe podstawowe wyszkolenie wojskowe” – No bo naturalnie nie wystarczy umożliwić, tym co chcą. Albo czegoś nie ma, albo jest nakazane. Nie trudno zgadnąć, jaką reakcję wywoła przymus. Na co nam przemysł okrętowy, panie Owsiński? Jakie jest jego znaczenie strategiczne? „Krótko mówiąc musimy być przygotowani do gospodarki wojennej równocześnie zdolnej do konkurowania na światowym rynku.” – Podczas wojny poświęca się efektywność ekonomiczną na rzecz celu nadrzędnego, jakim jest zwycięstwo. Gospodarka jest albo wojenna, albo konkurencyjna.
mmisiek
Obawiam się, że dla Polski istnieją dużo bliższe czasowo zagrożenia niż "rozpad europy" i obecnie to przede wszystkim na nich należy się skoncentrować. Najprawdopodobniej już za chwilę do władzy w USA (a na ten kraj wyraźnie stawiamy wszystko jak na jedną kartę) dojdzie architekt słynnego resetu z Rosją, a być może i samego Smoleńska. Czy PiS jest na to przygotowany albo chociaż zdaje sobie sprawę z nadciągającego niebezpieczeństwa? Oto jest pytanie. Na razie odpowiedź wydaje się raczej negatywna i zaskoczenie będzie pełne. Jak zresztą zwykle.