Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czyżby głos wołającego na puszczy?
Data Autor
Ja chyba śnię - "partnerskie stosunki z Rosją". Wyraziłeś w tych paru słowach kompletne niezrozumienie sytuacji. Weź sobie do ręki i przeczytaj od deski do deski "Archipelag GUŁag" Sołżenicyna. Pomnij tę mentalność, pojmij te zmiany jakie zaszły w umysłach Rosjan, którzy za rok będą "świętowali" 100-lecie Rewolucji. Zrozum, że tam koszono całe pokolenia ludzi mogących w najmniejszym stopniu zagrozić partii komunistycznej. Tam wyhodowano nowego człowieka. Rosja jest wrogiem śmiertelnym Polski nr 1. Ale jak pokazuje wojna z 1920 roku czy totalna klęska Armii Czerwonej w Wojnie Zimowej oni są dobrzy w pięciu na jednego. I ja wiem, że w osobistych kontaktach Rosjanie są świetnymi kompanami, z którymi można znakomicie się bawić i znaleźć bardzo szybko nić porozumienia. A im dalej na wschód od Uralu tym lepiej. Sam wielu poznałem i dużo szybciej można przełamać lody niż z Niemcem czy Szwedem. Jednak nigdy nie można zapominać o moskiewskich elitach i genezie tego systemu, który cały czas tam jest obecny i MA SPOŁECZNE POPARCIE. Nie będzie żadnych partnerskich stosunków z Rosją przez najbliższe 50 lat. I musimy mieć tego świadomość. Będzie chęć dominacji i ekspansji. Zwłaszcza teraz, kiedy kierunek południowy jest całkowicie zablokowany przez ogromną potęgę Chin.
cz I Problem w tym, że nie bardzo wiadomo co by tu mądrego napisać. Pańskie konstatacje są bardzo prawdziwe i bardzo przygnębiające. Osobiście, próbując sobie jakoś racjonalizować ocenę obecnej pozycji Polski w świecie, nie mogę opędzić się myśli, że na naprawę o jakiej marzymy jest jakby za późno. Historyczny moment, ułożenia sobie na przełomie lat 80/90 partnerskich wreszcie stosunków z Rosją - został „przegapiony” przez łajdaków i przegapiony (bez cudzysłowu) przez zmanipulowane społeczeństwo. Wyzbycie się olbrzymiego dla nas rynku zbytu, (na którym przecież solidnie siedzieliśmy !), podcięło automatycznie możliwości naszego rozwoju („logistyczne” podjęcie ścieżki płd.-koreańskiej), ustawiając nas w alternatywie tj. w roli tzw. klienta, ściślej konsumenta „dóbr” UE i NATO. Za cenę zdemolowania przemysłu oraz utraty znacznej części majątku narodowego, zyskaliśmy członkostwo II kategorii. Dzisiaj mówią nam ile możemy złowić dorszy i wydoić krów... Obecny rząd, podejmując wysiłek postawienia państwa na nogi, automatycznie naraził się na konflikt z instytucjami UE, które nie zawahały się zorganizować i uaktywnić V kolumnę, w nadziei, że dojdzie do kryzysu i zmiany władzy. Niewiele im z tego wyjdzie. Najzdrowsza dla społeczeństwa będzie jednak, jak sądzę, taka postawa rządu, że jeśli już trzeba, to „elegancką kpiną” reaguje na wyczyny tych błaznów. Poważne kontr-opinie albo apele o szacunek do narodowych świętości – nobilituje to bydło i jest po prostu błędem. To samo z ugrzecznionym tonem wobec UE, przy czym tu należałoby krytykę personalizować. Wszak jest tam kilku lewackich wrogów Polski i tym należy przykładać.
cz. II Wracając do tematu, rzeczywiście energia, energia i energia. Trzeba na jej źródła spojrzeć jednak szerzej – nie znam się na tym, ale onegdaj spekulowało się trochę nt. gazyfikacji węgla. Poza tym ktoś tu gdzieś pisał, w kontekście innowacyjności, o kwantowym komputerze – pójdę tym stylem w branży energii: a może energia punktu zerowego? (podobno w sejfach nafciarzy leżą już projekty silników o sprawności powyżej 100%...) Zdrowa żywność z gospodarstw chłopskich, to dwa. Przemysł zbrojeniowy, to trzy. W tym ostatnim przypadku nie wahałbym się odwołać do społeczeństwa o utworzenie FONu. W przypadku przemysłu zbrojeniowego, konstrukcja niektórych nowych jakościowo „produktów”, trafiających w skalę produkcji (wielko)seryjnej - powinna dać się tak rozdetalować (konstrukcja), by można było szybko uruchomić wytwarzanie części i /pod/zespołów w rozległym układzie kooperacyjnym, dając szanse nowocześniejszym małym i średnim przedsiębiorstwom. Czyli, na ile się da, bezinwestycyjnie.
Serdeczne dzieki dla Pana, Panie Zygmuncie Korus za powyzsze wpisy. Sam tu na NB o tym nie raz pisalem, najczesciej konczylo sie na tym, ze mnie zwymyslano. Niestety wszystko to co Pan napisal sie zgadza i swiadoma czesc niemieckiego spoleczenstwa o tym wie ale bez dobrej woli Aliantow nic sie tu NIE zmieni w tej materii. Osobiscie mam cicha nadzieje, ze prezydent Trump z racji swego pochodzenia, spojrzy na kraj z ktorego wywodza sie jego korzenie bardziej laskawie niz to mialo miejsce do tej pory za rzadow jego poprzednikow. Mysle, ze po ponad 70-cio letniej kurateli panstw alianckich, nadszedl czas aby niemieckie spoleczenstwo odzyskalo pelna niezaleznosc, suwerennosc i wolnosc.
laesir
Z całym szacunkiem, ale rozważania na temat gazociągów w kontekście Rosji i Niemiec są niewiele warte gdyż wypaczają ogłąd sytuacji. Po pierwsze w Nord Stream umoczone są miemalże wszystkie najwazniejsze państwa Europy Zachodniej gdyż jest to najtańsze źródło gazu. Współudziałowcami Nord Stream oprócz Rosjan i Niemców są również Holendrzy i Francuzi. A gaz z bałtyckiej gazrurki kupuja także Duńczycy a nawet Brytyjczycy. upload.wikimedia.org Co do gazociągu OPAL to lobbują za nim nawet Czesi, którzy widzą w Niemcach stabilnego kontrahenta i nie chcą polegać na niepewnym połaczeniu przez Ukrainę. Co wiecej nawet w projektowanym gazociągu z Norwegii do Polski skandynawowie chcą zagwarantować sobie rewers aby móc pompować nim w przeciwnym kierunku rosyjski gaz! Niestety prawda jest taka, że na zachodzie, a nawet w naszym regionie mało kto ufa Polsce. Kontrahenci boją się, że polskie rządy mogą niedotrzymywać umów (Caracale są przykładem) i grać politycznie kurkiem od gazu. Dlatego chcą omijać Polskę szerokim łukiem. Nord Stream to dla nich najlepsze wyjście. Niemcy przy Polsce to oaza spokoju i stabilny kontraktor. energetyka24.com
Zygmunt Korus
To i tak dużo... Wystarczająco. Wiedersehen macht Freude!
W mojej opinii Niemcy słabną i słabnie Rosja. Poniekąd dlatego oba kraje są coraz bardziej na siebie skazane. W Niemczech ewidentnie narastają wewnętrzne polityczne napięcia a sam kraj jest coraz bardziej izolowany na arenie międzynarodowej. Zaczyna słabnąć jego pozycja. Udaje mu się jeszcze utrzymywać siłę ekonomiczną, ale włoska bańka źle wróży walucie Euro i tym samym Niemcom. W tej chwili jeszcze trudno wyrokować, w którym kierunku to pójdzie, ale zagrożenia dla Niemiec są bardzo poważne. Bardzo dużo zależy od Amerykanów i nowej administracji. To będzie decydujące dla układu sił i naszego bezpieczeństwa.
Jabe
Zrozumiałem tylko „nie” i „wie”.
smieciu
Panie Zygmuncie, wszystko co pan napisał jest słuszne, jednak nie postawił pan kropki nad i. Co robi w swoim materiale dr. Brzeski. Doprawdy gdy czytam o tym jak to Niemcy zdominowały Europę, albo że Putin kontroluje Niemcy to niestety myślę tylko o tym że to już koniec. Orwell i historia bajeczna kreowana na naszych oczach. Weźmy taką jedną rzecz. Archiwa STASI. Zostały otwarte. Setki tysięcy agentów ujawnionych. Metody działania itd. Ładnie? Ładnie ale co archiwami BND? USA nie miały swoich agentów? Nie miały swoich absolutnie kluczowych baz w RFN? Nie miały zaawansowanej techniki podsłuchów itd? To naprawdę zabawne. 25 lat temu nie było żadnych Niemiec. Były jedynie 2 marionetkowe państwa, które po prostu siłą rzeczy były najbardziej zinfiltrowanym, opanowanym przez obce służby obszarem świata. 25 lat niemiecką wojnę wygrało CIA. Jej przybudówka w postaci BND nie została w żadnym stopniu naruszona w przeciwieństwie do KGBowskiej STASI. 25 lat temu to USA zatwierdzały nowy porządek w Europie i uwłaszczenie czerwonej nomenklatury. Ale kto to pamięta? To niesamowite że można tutaj wyczytać takie tezy jak "na Zachodzie nie wiedzą kim jest Putin". "Nowe elity nie pamiętają (!) czym było ZSRR". Podczas gdy wszyscy ludzie, którzy dzisiaj tworzą światową politykę swoje kariery budowali właśnie w tamtych czasach zimnej wojny. Ale oni nie pamiętają! A może faktycznie? Zapomnieli? Tak jak wielu tutaj zdążyło już zapomnieć czym była RFN. Dać sobie spokój z myśleniem jak to się stało że w kraju pod całkowitą kontrolą CIA pojawiły się narodowe niemieckie elity, które gładko przejęły panowanie nad całą Europą! Ot proste. CIA poszła spać. Uznała wojnę za wygraną i zapomniała czym jest Rosja i pułkownik KGB :) Dzięki czemu Niemcy przygotowali błyskawicznie kolejny plan podboju Europy. No i cóż. Idzie im gładko tak jak Hitlerowi podczas układów w Monachium. I kto wie. Może faktycznie znów podzielą Polskę między sąsiadów. A my jak zwykle ruszymy do boju wysyłając swoje mięso armatnie przeciw sąsiedniemu.
Zygmunt Korus
Wie Pan, poeta Rymkiewicz twierdzi, że ludzie u nas, nad Wisłą, to Lachy i "łachy"... Oczywiście określam to po swojemu, bo on powiada o dwóch rasach, zwanych Polakami: patriotach i kolaborantach. Mówi to jako znawca historii. Mnie natomiast zastanawia ten podział Polski, kiedy się oglądało wyniki wyborcze na/za Tfuska Podletza. Ta Ściana Zachodnia ambiwalentnie nastawiona do dobra dla Polski. A przecież to tam są przesiedleńcy Kresowiacy, nieprawdaż? Zapytałem o to przyjaciela, pisarza ocalonego z pogromu na Ukrainie, mieszkającego we Wrocławiu, dlaczego tak się dzieje? Odpowiedział, że... brak uświadomienia, wykorzenienie, takie tam... Nawet nie umiem tego powtórzyć, tak było to niejasne, nieracjonalne, niespójne... Kiedy ostatnio miałem sposobność kilkakrotnego poruszania się po terenie przygranicznym za Wrocławiem (od Gryfowa ku północy) to jak żyję takiego dziadostwa, dewastacji oraz ruiny wraz z nędza nawet w najskrytszych złych snach się nie spodziewałem! Może dlatego ci ludzie nie utożsamiają się z władzą i głosują jak szaleńcy, antypolsko, na zasadzie im gorzej, tym lepiej...? Głupi jestem. Sporo tam jest Ukraińców, którzy mają takie powiedzenie na co dzień: "Szkoda grosza..." Więc niczego się nie remontuje, nie naprawia, otoczenie materialne się zużywa i widać tego skutki. Proszę zobaczyć obejścia, drogi, dworce, kładki nad torami, rampy przeładunkowe, poniemieckie zabudowania, ogrodzenia, schody, ogródki, obrzeża siół. Kielecczyzna, Podkarpacie, Lubelskie, Ściana Wschodnia to dziś raj, blask, błysk, bogactwo, schludność, ukwiecenie, płoty, palce lizać. I patriotyzm! To ich Pan pewnie miał na myśli, że mogą stanąć odważnie, osobiście bronić Polski własną piersią ryzykując życie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Już dawno nie ma czegoś takiego jak naród polski. Jest jedynie jakaś wspólnota językowo - historyczna. Poza tym " es wird nie so heiss gegessen wie gekocht " - brak dobrego tłumaczenia. Pozdrawiam ro z m.
Obserwator
Chyba największym realnym problemem jest "V kolumna", która w ogóle nie jest w stanie podołać intelektualnie zagadnieniu określenia na czym polegać ma dobro Polski, bo albo nie przyswoili albo im nie wpojono podstaw do czynienia takich wysiłków. Smutną realnością jest fakt, że na obszarze Rzeczpospolitej jedynie część mieszkańców (i to niezbyt duża) identyfikuje się świadomie z Polską jako wspólnotą Narodu Polskiego - jest wszelako nadzieja, że w sytuacji zagrożenia w jakiejś części tej pozostałej części obudzą się przynajmniej uczucia przynależności do wspólnoty, ot choćby na zasadzie "swój - obcy". Co najgorsze, w zasadzie każdy może twierdzić, że to on (i jego postawa) są tym rdzeniem Narodu Polskiego - choćby twórcy KODu. I tu wraca jak lejtmotyw sprawa Aktu Intronizacji, który może być tym ośrodkiem krystalizacyjnym dla odtworzenia Narodu Polskiego z ludzi świadomych tego, co to znaczy być jego członkiem (zespół wartości, historia, symbolika, zdolność pracy dla siebie ale z uwzględnieniem innych etc.). Oczywiście wzbudza to opozycję, ale jeżeli przyjmiemy taką definicję Narodu Polskiego, to niech inni głoszą swoją. Problemem p. Macierewicza jest to, że tak naprawdę w całej strukturze którą zarządza jest więcej kretów niż kretynów, a przecież za socjalizmu nasza niezwyciężona armia pierwszych pięciu minut nie dawała się w tym wyprzedzić nikomu w całym Układzie Warszawskim. Po tylu latach w NATO jest już pod tym względem lepiej, ale tylko pogorszyło to sytuację na odcinku proporcji.
Zygmunt Korus
"Pytanie, ile mamy jeszcze czasu...?" Dobre pytanie. Czy zdążymy i - jeśli - to czy mamy szansę dać radę ODPORU, po takich spustoszeniach, jakie poczynił Balcerowicz, a potem dogłębnie Podletz Tfusk z platfusową swołoczą? Prawdopodobnie jedynym, któremu się śpieszy i robi wszystko szybko, jakby więcej wiedział (lub przeczuwał), niż inni u władzy, to jest Antonii Macierewicz. Strach jednak jest, gdy się na chłodno człowiek przygląda symptomom wynikającym z realnych posunięć gospodarczo-militarnych i rozłożeniu sił, wobec których Polska wygląda bardzo bozbronnie.
Zygmunt Korus
A co Pan powie na takie dictum? Oszołom jakiś, czy co? Nieśmiało napomknę tylko, że kiedy Angela Merkel zrobiła larum, że ją Amerykanie podsłuchują, to jej przypomnieli, że mają to traktatowo zagwarantowane. Każdy nowy kanclerz Niemiec musi taki dokument potwierdzić przed zaprzysiężeniem, że przyjmuje do wiadomości. Można odwrócić ten wektor podległości: a może takie samo COŚ mają zagwarantowane Rosjanie, jako powojenni gwaranci? Dlatego wylot Lufthansy na Bliski Wschód był za zgodą czyją, ja się pytam? Oto obszerne cytaty... Chciał Pan dyskusji, to dawaj!!! 1/ "Naziści i III Rzesza istnieje, a RFN to spółka z o.o. . Jakie są konsekwencje braku Traktatu Pokojowego po II Wojnie Światowej dla Niemiec oraz całej Europy, a przede wszystkim Polski. Formalnie RFN istnieje na podstawie rejestracji w Izbie Handlowej we Frankfurcie nad Menem jako BRD GmbH czyli Bundesrepublik Deutschland GmbH (!?) czyli Sp. z o.o W Niemczech powstał ruch obywatelski „Bürger Bewegung“ , który ma na celu uregulowanie statusu prawnego Państwa Niemieckiego. Chodzi o to, że po II Wojnie Światowej nie został zawarty traktat pokojowy pomiędzy państwami koalicji antyniemieckiej i III Rzeszą. Traktat ten winien m.inn. zakończyć istnienie III Rzeszy. Po kapitulacji niemieckiego Wehrmachtu 8-go maja 1945, nie nastąpiła kapitulacja III. Rzeszy. Nie ma traktatu pokojowego zamiast którego weszły w życie konwencje regulujące prawa państw okupacyjnych : ZSRR, USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Do dnia dzisiejszego między tymi stronami panuje zawieszenie broni. Traktatu pokojowego nie chcieli alianci. Tylko Sowieci mieli przygotowany traktat pokojowy z III Rzeszą lecz nie mogli go podpisać bez pozostałych aliantów . Obecnie III Rzesza jest nadal formalnie w stanie wojny (zawieszenia broni) z 46 państwami. Natomiast Japonia podpisała 8.9.1951r. traktaty pokojowe z 47 państwami."
Zygmunt Korus
1a/ "Formalnie RFN istnieje na podstawie rejestracji w Izbie Handlowej we Frankfurcie nad Menem jako BRD GmbH czyli Bundesrepublik Deutschland GmbH (!?) czyli Sp. z o.o. RFN nie powstała nigdy jako państwo, lecz jako twór samorządowy. RFN nie mogła zaistnieć jako państwo ponieważ III Rzesza Niemiecka nigdy formalnie nie przestała istnieć. Obecne Niemcy nie mają konstytucji lecz jedynie ustawę zasadnicza, która jest regulacją prawną na obszarze militarnie okupowanym przez aliantów. Ustawa ta powinna być zastąpiona konstytucją, która miała powstać dopiero po zjednoczeniu i uzyskaniu pełnej suwerenności Niemiec. Obecne Niemcy bez konstytucji nie są suwerennym państwem. Zamiast konstytucji obecne Państwo Niemieckie ma jedynie „Grundgesetz (GG)“ czyli ustawę zasadniczą. Artykuł 139 tejże GG dotyczy przepisów denazyfikacji natomiast nie znosi ustawodawstwa III Rzeszy. W efekcie obecni obywatele Niemiec są nadal formalnie obywatelami III Rzeszy! Jaka jest konkluzja? Niemcy nie są suwerenne, są uważane za swojego rodzaju „marionetkę USA“, nie mogą przeprowadzać ogólnokrajowego referendum w sprawach politycznych, a urzędy i nawet policja w Niemczech są formalnie sprywatyzowane, etc. Nie zastały wprowadzone nowe przepisy o przynależności państwowej, a nadal działa prawo wprowadzone przez Hitlera w 1934 roku kiedy to zlikwidowano konstytucję (Verfassung) z 1919 roku – Republiki Weimarskiej i wprowadzono nazistowskie ustawodawstwo , którego nie zlikwidowano po II wojnie."
Zygmunt Korus
2/ Kwestia obywatelstwa – przynależność państwowa pozostała określona jako „Deutsch” – tak jak w III. Rzeszy. W 2010 roku ustawa o obywatelstwie została usunięta z GG. Wobec tego praktycznie Niemcy nie maja określonego obywatelstwa. I tak w niemieckim aktualnym dowodzie osobistym, zwanym błędnie „personalausweis“, (a powinno być „Persönliche Ausweis “) jest również błędnie określona – przynależność państwowa jako „Deutsch“. Nie ma takiego państwa jak Deutsch! Powinno być Deutschland! Wniosek: nie ma państwa „Deutsch“. Czyli obecni obywatele Niemiec są formalnie bezpaństwowcami. Powyższe i inne liczne nieprecyzyjności w określeniach to nie pomyłki semantyczne wśród znanych z zamiłowania do porządku Niemców, to zamierzone powolne i cząstkowe ujawnianie przed społeczeństwem zaplanowanego niepraworządnego – totalitarnego stanu faktycznego. Ale jak uregulować to wszystko, skoro „de jure“ III Rzesza istnieje a „de facto“ nie istnieje? Z kim i kto w imieniu Niemców ma podpisać traktat pokojowy? Przedstawiciele ruchu obywatelskiego Bürger Bewegung apelując w sprawie konieczności zawarcia traktatu pokojowego po II WŚ. po długotrwałym i bezskutecznym zwracaniu się do urzędów niemieckich udali się do Moskwy i tam byli przyjęci w MSZ Federacji Rosji tłumacząc że RFN = III Rzesza. Tylko Moskwa uznała problem za istniejący. Ale sprawa i tam również utknęła. Zwracano się również do innych aliantów, ale zostali zignorowani i wszyscy biorą wodą w usta. Nie ma tematu… Manifestacje uliczne ruchu obywatelskiego Bürger Bewegung na razie nie są skuteczne bowiem zamożni Niemcy, manipulowani liberalno-lewackimi mediami, nie chcą zajmować się problemami ogólnymi . Powyższe informacje jedynie sygnalizują problem, a szczegółowe informacje w tej sprawie dla znających język niemiecki są w : staatenlos.info wahrheiten.org deinerechte.wordpress.com derhonigmannsagt.wordpress.com"
Zygmunt Korus
3/ "Jak twierdzą sami Niemcy, organizacja rządząca obecnie w Niemczech, zwana RFN, jest czymś co jest w rzeczywistości „hitlerowskim dominium totalitarnym z 1934 r.“, a ponadto wiele obowiązujących ustaw pochodzi z lat 30-tych czyli hitlerowskich. Uogólniając: skoro RFN w powyższej postaci dominuje w UE, to przez RFN cała Europa staje się formalnie i praktycznie znazyfikowaną IV Rzeszą co stanowi podstawę problemu. Problem Polski Rozważając skutki braku traktatu pokojowego po II WŚw na sytuację Polski stwierdza się , że Polska po 8 maja 1945 r., po utworzeniu PKWN i PRL jest nadal pod okupacją. Bowiem PRL będący dominium sowieckim został zapewne stworzony jako eksperyment do przygotowania ludzi na czasy dzisiejsze. PRL był w istocie tworem komunistycznym, którego organy stanowiły uzurpację „władzy“ będącej w PRL-u swoistym przedsiębiorstwem. Ten status mamy w III RP uchodzącej błędnie za Państwo Polskie do dziś. II RP prawnie nigdy nie została rozwiązana. Lech Wałęsa składając niewłaściwą przysięgę nie został prezydentem II RP – złożył przysięgę na PRL-owską konstytucję potwierdzając tym samym kontynuację PRL, funkcjonującego od 1989 r pod nazwą „III RP”. Formalnie II RP nadal istnieje w granicach wg. stanu 31.08.1939! To znaczy Kresy Wschodnie (Wilno, Lwów, Grodno itd.) prawnie do dziś są Polskie! Brak traktatów pokojowych po II Wojnie Światowej sprawia, że istnieje do dziś stan wojny między Polską a Niemcami , jest wyraźne w gospodarce. Jeden z wielu przykładów anomalii formalnych w III RP: Wszystkie urzędy państwowe są jedynie prywatnymi przedsiębiorstwami uzurpującymi sobie prawo urzędowe! Urzędnik państwowy musi mieć Legitymacje Urzędową, natomiast wydawana obecnym urzędnikom t.zw. legitymacja służbowa nie uprawnia ich do sprawowania czynności urzędowych. Autor: Adam Ferch"
Obserwator
Proszę wziąć pod uwagę naprawdę "czarny scenariusz", że Niemcy w swojej warstwie rządzącej są zdominowani przez osoby będące w najlepszym wypadku pod wpływem agentów wpływu drugiego naszego sąsiada. W takim scenariuszu trzeba wziąć pod uwagę, że efektywność działań Niemiec należy wtedy oceniać z innej perspektywy. A co za tym przemawia? Już pominąwszy życiorys p. kanclerz oraz prezydenta (choć trudno przejść spokojnie koło składu osobowego czegoś w rodzaju komisji weryfikacyjnej przy urzędzie noszącym później jego nazwisko), należy spokojnie oceniać wpływy działań Niemiec na kraje europejskie przez ostatnie ćwierćwiecze. Zdominowanie gospodarcze krajów Europy, doprowadzenie do ruiny krajów południa, katastrofa imigracyjna w przeddzień referendum nt. Brexitu i buńczuczne żądania przyjmowania wyznaczonych limitów (co raczej zwolennikom pozostania Wielkiej Brytanii w UE nie pomogło), rura w Bałtyku, doprowadzenie do nadciągającej katastrofy energetycznej Europy nie mówiąc o kryzysie finansowymi i działaniach EBC, etc., etc. To prawda że Niemcy się bronią, być może część elit zaczyna się orientować w tym matrixie (o ile jest), ale podstawowym pytaniem które należy postawić, to czy jeszcze istnieje jakikolwiek wspólny dla nich fundament, na którym mogą się oprzeć? Sądząc z tego, że zaczyna się w Niemczech normalna dyskryminacja rasowa, dotykająca również urodzonych w Niemczech, wychowanych na Niemców i za Niemców się uważających ludzi pochodzenia arabskiego (vide: zamachowiec w Monachium), zdaje się że tym fundamentem stanie się na powrót skrajny szowinizm. A to dla Europy jest śmiertelnie groźne. Dla Niemiec zresztą też. A dla nas taki scenariusz jest w ogóle fatalny. Pytanie ile mamy jeszcze czasu...
Do wpisu: Gdzie jesteśmy?
Data Autor
Zygmunt Korus
1/ Szanowny Panie Andrzeju, żeby Panu dodać ducha, że jednak ktoś się pod tym artykułem odezwał (bo w następnym wpisie wyznał Pan, że jest rozczarowany brakiem dyskusji na tak ważne tematy) chcę tylko wspomnieć o moim osobistym doświadczeniu w temacie "wymiana towarowa". Otóż od wielu lat zajmuję się importem unikalnego produktu z Włoch (żeby nie ujawniać, to dla zmyłki podam: coś jak trufle) i za żadne skarby nie jestem w stanie z niczym wejść na tamtejszy rynek, żeby nie jeździć po towar pusto i wozić powietrze. Italiańcy są tak uszczelnieni, zablokowani, niechętni, wyniośli, że najzwyczajniej nie daję rady, a znam biegle język i kooperuję z nimi ponad ćwierć wieku, od 1990 r. Prywatnie wezmą wszystkie prezenty, zachwycają się naszymi rzeczami, smakiem, jakością, a gdy tylko trzeba zrealizować jakiś kontrakt formalnie, nagle wyrastają takie progi podskórne, że wszelkie finalne zabiegi spełzają na niczym. A w drugą stronę, stamtąd do naszego kraju...? Od wielu lat, niezmiennie, gdy podaję swój NIP unijny, nic się nie zmienia... "- Skąd Pan jest?" - Polonia. "- A Bolonia." - Nie, Polonia, Polacco, Poland. I tu zaczyna się. Szukanie pośród sterty ksiąg, segregatorów, list lub zeszytów... A potem zakładanie dla mnie specjalnie kartoteki "unijnego bezwatowca" (esenzione IVA) z nagłówkiem POLONIA - i wpisywanie mnie na polską listę pod pozycją jeden. Ongiś to było dla mnie zrozumiałe - wyszliśmy z kołchozu, ludzie nie znali języków, ale nadal, w 2016 roku, jest to samo, ponieważ zmieniam regiony, producentów, hurtownie, rodzaje wyrobów, i wciąż w jakimś sensie jestem z Polski liderem, zajmuję pozycje jako pierwszy - jak jakiś konkwistador, co to wyjechał za granicę zdobywać dobra, by przywieźć je do kraju. Wielostronicowe listy Rumunów, Bałtów, a zeszyt polski dopiero dla mnie zakładany.
Zygmunt Korus
2/ Co jest u licha, że my, Polacy, ponoć tak ruchliwi i rzutcy, w kwestiach europejskiej wymiany handlowej leżymy tak na łopatki, jak jakieś zaściankowe chłopy, co nie umieją wyjechać "furką z kuniem" poza parafialne opłotki? Wydaje mi się, że jest to spadek po komunie, gdzie za oddolne inicjatywy obywatelskie służyły państwowe izby handlowe (owe centrale import-eksport) i wybrani urzędnicy (wszyscy TeWulce!), którzy mieli na różnicach walutowych możność zalegalizowanego dorabiania sobie. Mamy niby wolność przekraczania granic, ale zapewne już utrwalone mocno w głowach zniewolenie duchowe, wyhamowujące skutecznie - nazwijmy to - "zdolności operacyjne". Nawoływanie dziś, by Państwo pomagało w ekspansji polskiej gospodarki jest oczywiście słuszne, ale bez oddolnej odwagi nas samych na niewiele się to zda. Stamtąd najeżdżają nas skutecznie prawdziwie zmotywowani handlowcy, praktycy, reprezentujący silne firmy (przeważnie międzynarodowe konsorcja), a w obronie naszego interesu narodowego stają ciapowaci urzędnicy, których można ograć jak dzieci, że o możliwości skorumpowania nie wspomnę.
Do wpisu: Co nieco o sporcie
Data Autor
Anonymous
"ostro ograniczyć zatrudnianie zagranicznych zawodników wyłącznie do najwyższej klasy" Kto miałby to oceniać i za czyje pieniądze, oraz dlaczego tym bogatym zespołom zabronić zatrudniania gorszych zawodników skoro taki maja kaprys - chyba, że znowu okaże się, że ich bogactwo i kaprysy płyną z budżetowych dotacji, ale wówczas lekarstwem jest zakręcenie kurka a problem sam się odkręci.
Do wpisu: Co to jest niepodległość?
Data Autor
Anonymous
"zinwentaryzować wszystkie międzynarodowe zobowiązania II RP" Bingo! Jednak również zinwentaryzować wszystkie obecne międzynarodowe zobowiązania i prawa Polski. Nikt tej kwestii nie podnosi. Konieczny remanent. Spuścizna po PRL i IIIRP, ustalenia mocarstw są traktowane jak sacrum.
Pan im, Szanowny Autorze, „święte słowa a ci na to - moja krowa”. --- Ad rem, tak sobie myślę, że „legalizacja” obecnego państwa polskiego poprzez wdrożenie prawnej ciągłości (przy bazie z obu konstytucji, z 1921-go i 35-go roku), jest zadaniem chyba nie wykonalnym. Mam na myśli proces skonsolidowania nowej konstytucji (sformułowanej na gruncie obu wyżej wspomnianych) z aktualnie obowiązującymi aktami prawnymi niższego rzędu, które przecież, gorzej lub lepiej jednak szczegółowo regulują funkcjonowania państwa we wszelkich jego aspektach. Zważywszy rozległość tych uregulowań, taka konsolidacja, przede wszystkim wg kryterium niesprzeczności, byłaby niesamowicie trudna i pracochłonna. I chyba niekonieczna. Łatwiej bowiem będzie dopracować się nowej konstytucji, w której nie będzie już miejsca na obecne pułapki zastawione na naród i państwo. I w której można, wolą narodu (w trybie referendum), objąć dziedzictwo II Rzeczypospolitej. To też jednak wymaga solidnej analizy. Raz, że trzeba zinwentaryzować wszystkie międzynarodowe zobowiązania II RP i znaleźć odpowiedź na pytanie czy są takie, które nadal „żyją” a których nie chcemy respektować. Albo też takie, których dotychczasowe nie respektowanie nie niosłoby obciążeń dla n. państwa w jego nowym rodowodzie. Trzeba wreszcie uwzględnić, że mamy w Kraju jawnie działającą V kolumnę, która w sprzyjających warunkach (np. zabicie D. Trumpa, uaktywniające globalne lewactwo) znajdowałaby stosowne wsparcie w mnóstwie okazji do siania zamętu i destrukcji. --- Gdy chodzi o niepodległość, właściwe chodzi mi o suwerenność, to jedynym suwerennym państwem rasy białej jest Rosja... Nie popadajmy więc w kompleksy. I miejmy nadzieję bo świat się budzi. Nie przegapmy okazji, która niewątpliwie nadejdzie. --- Dlaczego znowu w jednym miejscu i czasie jest Prezydent, Premier i JK ?
Do wpisu: Rozgrywki „nie – polityczne”
Data Autor
Anonymous
Dodać trzeba: -o opodatkowaniu pod pretekstem walki z CO2 -o korzyściach z podporządkowania się zasadom wrogiej cywilizacji -o zaletach z zahamowania wzrostu gospodarczego przez opodatkowanie na rzecz ośrodka nakazowego w Brukseli pod pretekstem wolności gospodarczej. Można rozpatrywać działanie w złej wierze, ale także działanie w dobrej wierze pod wpływem fałszywej idei. Można rozpatrywać potrzebę utajnienia rzeczywistych celów politycznych przed nieświadomym i niezorganizowanym społeczeństwem pod pretekstem utajnienia działań przed obcymi służbami. Nie da rady bez Evidence-Based Politics - polityki opartej na faktach.
Anonymous
Jeżeli obserwujemy zjawiska normalnie niewystępujące lub mało prawdopodobne z powodu natury ludzkiej i praw fizyki to szukać należy racjonalnego wytłumaczenia w działaniu sił niewidocznych albo celowo pomijanych w dyskusji. Mamy przykłady: -o wpływie brzozy na tor lotu, -o korzyściach z najazdu murzynów i arabów, -o wyższości wydawania cudzych pieniędzy nad wydawaniem obrzydliwie własnych, -o zaletach braku zaufania do posiadania broni przez gotowych do obrony ojczyzny, -o reagowaniu na propagandę jawnej agentury lewicowej i ignorowaniu zasad prawicy i głosów prawicy.