|
|
Jabe Inni „geszefciarze” posługują się hasłami patriotycznymi. Czy to jest powód, by rezygnować z miłości ojczyzny?
Jedni szukali korzyści w „pokątnej prywatyzacji”, inni odkryli, że lepiej państwowe synekury zachować. Te żerowiska są bardzo szkodliwe – są korupcją samą w sobie. Dlatego należy je zlikwidować.
Co do wielkich korporacji (ale nie prywatnych, bo korporacje są społeczne), istotnie przypominają one państwa. Podobnie jak one obrastają biurokracją i stają się niewydolne. Jeśli jednak państwo gnije, trzeba emigrować, ryzykując tułaczkę i wynarodowienie dzieci. Gnicie wielkich korporacji oznacza tylko stratę tych, którzy kupili ich akcje, bądź pożyczyli jej pieniądze. Szkodliwość w porównaniu znikoma. Naturalnie jeśli państwo takie firmy ratuje, stają się one przedsiębiorstwami kwazipaństwowymi, więc niejako filiami państwa-korporacji.
Zauważyłem, że pokutuje przekonanie, że nasi przedsiębiorcy nie chcą zarobić i trzeba ich skłonić do podjęcia wyzwań. Brzmi absurdalnie, problem musi leżeć gdzie indziej. Sądzę, że przede wszystkim należy zlikwidować przeszkody, ograniczyć kontakt z wrogą i nieprzewidywalną biurokracją państwową. Wtedy z drobnicy (to ci drobni są ważni, nie korporacje!) wyrosną duże firmy, które – nie z zachęty, tylko z chęci zysku – zrealizują Panu zadania produkcyjne na polu przemysłu maszynowego. |
|
|
Cyprian Grader Jabe mając duże - niesłuszne - pretensje do Autora nie podał jak należało się dorobić własnych przedsiębiorców, a chodzi tu o przedsiębiorców przemysłowców. Przemysł przetwórczy, maszynowy jest podstawą suwerenności państwa i pomyślności obywateli, a nie biura korporacji finansowych i logistycznych. Stwierdza kategorycznie, że należy zlikwidować przedsiębiorstwa państwowe; to było głównym hasłem takich "myślicieli" i geszefciarzy jak Balcerowicz i Lewandowski i co wyszło?. Nierzadko sprzedawali je na powrót firmom państwowym tylko nie polskim, w ramach "prywatyzacji". Czy nie widzi Jabe, że wielkie korporacje prywatne to organizmy podobne do państw, przy małym lub znikomym wpływie udziałowców, akcjonariuszy na ich działanie i efektywność? Hasło " pozwólmy wreszcie rodzimej warstwie przedsiębiorców się odrodzić " brzmi ładnie. Z tekstu wypowiedzi wynika raczej, że pozwolić ma państwo = władza. A tu chodzi o to, jak skłonić naszych krajowych kapitalistów do podjęcia wyzwania na polu przemysłu. Ich mentalność jest raczej ukształtowana przez osiągnięcie sprawności w operacjach finansowych ( u wielu z nich - w cinkciarskich), pośrednictwie itp. Prawdziwym uznaniem u obywateli cieszyliby się, gdyby podjęli działania w sferze przemysłu maszynowego. Inaczej pozostaje nam liczenie na świeżych, młodych przedsiębiorców mających na celu zbudowanie firmy - marki, lub pozostanie na długo państwem niepoważnym.
|
|
|
Jabe Czy temu, który kupuje, to się niby opłaca? To właśnie jest kluczowe pytanie. |
|
|
Pani Anna Jabe, wiem, że w twoim prostym umyśle to się nie mieści, ale pomiędzy "dopłacaniem", a sprzedażą jest jeszcze całe spektrum działań. A temu, który kupuje, to się niby opłaca? No, chyba, że należało to przeorać i przerobić na działki dla Auchon, ale to również mógł zrobić dotychczasowy właściciel...
Na takiej właśnie zasadzie, to, co w Polsce należało sprzedać/zlikwidować/dopłacać dziwnym trafem w kraju za Odrą kwitnie i przynosi dochód. |
|
|
Anonymous Mówił Pan, że nie rozumie o co chodzi. Muszę Panu przyznać rację. |
|
|
Jabe Dylemat, czy sprzedać, czy dopłacać do interesu chyba nie jest trudny. |
|
|
Anonymous Skąd wiadomo, że trzeba dopłacać? Wiadomo, że będzie finansowane z podatków. W tej sytuacji planowanie sprzedawania lepszych kąsków za granicę jest jak "prywatyzacja" Telekomunikacji Polskiej. |
|
|
Słowo klucz "ogromnej". To jest kolejny etap, gdzie w celu obniżenia kosztów produkcji i wykorzystania w pełni możliwości linii montażowych światowe koncerny tworzą takie molochy. Normalnie zakłady są o wiele mniejsze. Mowa o VW - VW Poznań w 3 zakładach zatrudnia 11 tysięcy. PESA to ok. 3 tysięcy. Opel Polska przed rozpoczęciem redukcji to było 3,5 tys. A to są duże zakłady. Jak czytam o otwarciu nowych fabryk, zwłaszcza w strefach ekonomicznych, to tam zatrudnienie jest o wiele mniejsze. W Google wrzuciłem luźne zapytanie o zatrudnienie w SSE i wyrzuciło mi jakąś staroć sprzed dekady - 22 fabryk na strefie i łącznie 1345 zatrudnionych. Patrząc bez ułamków to 61 osób na zakład pracy. |
|
|
Jabe Co to za kąsek, do którego trzeba dopłacać? Nie rozumiem, o czym mowa. |
|
|
Anonymous Nie samorabunek tylko lepszy rydz niż nic. Alternatywą jest albo by państwo nie inwestowało np. w niezbędną infrastrukturę, albo by inwestowało na koszt podatnika, albo by powierzało najlepsze kąski inwestorom zagranicznym. |
|
|
Jabe Państwowe koszty ponosi ogół społeczeństwa. Tak państwo zarabia – co wyszarpie, to jego. Teraz obywatel ma mieć w zysku – czyli w tym, co mu zabrano – udział. Toż to „samorabunek”. |
|
|
Anonymous Wojna nie służy bogaceniu się, ale jej nie unikniemy. Jeżeli już muszą być inwestycje z budżetu, to obywatel zasługuje na udział w zysku, nie w wyzysku.
Wyzyskiem jest sytuacja miniona i obecna: upaństwowienia kosztów i prywatyzacji zysków. Tak powstały autostrady i tak planuje się np. port w Baranowie. |
|
|
Jabe Chodziło mi o to, skąd państwo ma te dochody publiczne. Może polscy przedsiębiorcy, i Polacy generalnie, mieliby większy kapitał, gdyby państwo nie zabierało im na te fundusze celowe, które po części później idą na pomaganie im? Ten permanentny system pomocy jest po to, żeby przez ręce urzędników przechodziły grube pieniądze. Takie rzeczy powinny być na wypadek wojny lub klęski żywiołowej, a więc sytuacji szczególnych. |
|
|
Jaworowski @jabe >>>Nie ciekawiło nigdy Pana, skąd państwo ma kapitał?<<
Z dochodów publicznych państwo tworzy np. fundusze celowe. |
|
|
Jabe Gospodarka wojenna jest kosztowna. Wzbogacimy się, windując koszty?
Skarb państwa zarabia na wyzysku obywateli. Taka jego natura. Zatem Robert Gwiazdowski proponuje obywatelom udział we własnym wyzysku. |
|
|
Jabe Nie ciekawiło nigdy Pana, skąd państwo ma kapitał? |
|
|
Jaworowski jabe>>Pozwólmy wreszcie rodzimej warstwie przedsiębiorców się odrodzić.<<
Tere-fere kuku. To nie takie proste. Dysponują zbyt małym kapitałem i nie mają zabezpieczeń odpowiednich. Tu pomoc państwa jest wskazana, ale ty jabe pomocy takiej nie chcesz, bo to żerowisko. LOT też chcieliście doprowadzić do upadku, by Szwab mógł to przejąć za grosze, a przy okazji tego przejęcia skapnęło wam by trochę tych łapówkarskich konfitur. |
|
|
Anonymous W warunkach wolnorynkowych przemysł państwowy jest zły. W warunkach państwa zwasalizowanego przemysł państwowy jest zły. W warunkach państwa suwerennego gdy trwa wojna gospodarcza przemysł państwowy ma pozytywy.
Sprawa wygląda tak, że w PRLu ponieśliśmy koszty upaństwowienia gospodarki i jej dostosowania do potrzeb Związku Sowieckiego.
Zyski z likwidacji tego potencjału (likwidacji w ramach wojny gospodarczej) zostały sprywatyzowane.
Obecnie są pewne interesy państwowe (w Polsce wciąż równoznaczne z interesami narodowymi) w skali makroekonomii i warunkach wojny gospodarczej. Chodzi o to, żeby ci, którzy ponosza koszty byli również beneficjentami. Tę drogę - odmienną od "zrównoważonego rozwoju" - wskazuje Robert Gwiazdowski proponując obywatelom zyski z akcji skarbu państwa (czyli inwestycji tzw. społeczeństwa obywatelskiego rzeczywistemu społeczeństwu obywatelskiemu). Społeczeństwo roszczeniowe tego nie kupi. Chce socjal tu i teraz, a nie udział w kosztach i zyskach. |