Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy Rosja nam zagraża wojną?
Data Autor
paparazzi
Dobra analiza. Myślę ze jeszcze jeden czynnik jest ważny, mianowicie Chazarzy. Oni tez maja swoje marzenia i gry zakulisowe. Rosja i Polska ma dylemat z ustanowieniem systemu by prowokował do bogacenia się ludzi i tworzenia klasy średniej. W ten sposób by była udokumentowana demokracja / jeden z najgorszych systemów- Churchill :-)/. Bez tego trudno wysublimować systemu co byłby najlepszy dla narodu. Co do meritum Rosja i wojna to nie ona zadecyduje. Chyba ze Putin nie jest psychopata. I tu bym się skupił na zyskach i stratach. Polsce pozostaje pana ostatnie zdanie. Oby jak najszybciej.
Anonymous
Rosja ma dochody dwa, surowce i wojnę. Skoro się zbroi a Niemcy nie, to co z tego wynika? Czy wojny nie będzie w Polsce, czy jej wykonanie należy do zadań Rosji, czy gotowość bojowa Rosji ma być skierowana na Chiny albo na południe? Niemiecki rząd nie kieruje się niemieckim interesem. Zrealizował zleconą po linii ideologicznej dywersję z pseudouchodźcami. Dlatego konfrontacje na arkuszach kalkulacyjnych mają wartość polityczną, ale nie obejmują czynników ponadnarodowych. Wreszcie rząd niemiecki może odraczać początek zbrojeń jawnych aby kumulować kapitał na wojnę i wejść w nią z najnowszą technologią: terrorystami z maczugami.
Jabe
Indianie stosowali technikę łowiecką zwaną buffalo jump. Należało bizony wystraszyć, by rzuciły się do panicznej ucieczki w z góry upatrzonym kierunku – ku przepaści. W ten sposób małym kosztem uzyskiwali znaczne ilości mięsa. Obecnie w tym kraju jest realizowana operacja „Buffalo Jump”, polegająca na pokazywaniu tubylcom zagrożenia mniejszego, by ze strachu podążali ku śmiertelnemu zagrożeniu, o którym im się nie mówi. No i obmyślili to nie Indianie z równin, ale raczej z Nowego Jorku.
Do wpisu: Wizyty „przyjaciół” i antypolonizm
Data Autor
Anonymous
"Najwyraźniej trzeba rozpocząć zakrojoną na szeroką skalę akcję dobrosąsiedzkich stosunków." Tak, niestety praktyka jest odwrotna. Rząd działa w interesie tzw.wielkich braci, czyli wzajemnej izolacji państw, by nie tworzyły sojuszów wewnątrz istniejących, bo by się usamodzielniły. Mamy pewne zakresy interesów wspólnych np. ze Szwecją i Rumunią. Unia, NATO, Niemcy i USA nie są do tego potrzebne, a nawet nie mogą być zainteresowane. Tak samo z Białorusią, nie jesteśmy zainteresowani sprzedawaniem jej Rosji w ramach przyjacielskich uzgodnień stref wpływów. Tak samo z Iranem i wciskaniem go w przyjaźń do Rosji i Niemiec, a Polski we wrogość do Iranu. Z zestawianiem antypolonizmu z antysemityzmem jest problem, który wynika z zatarcia granic znaczenia antysemityzmu. Jest on używany jako bat, a kręcą go polakożercy. To zaciera postrzeganie antypolonizmu i prawdziwego antysemityzmu. Mamy sprawę obecnych ataków związanych z urojonymi roszczeniami, a zalegają sprawy rozliczeń z komuną i jej filarem - żydokomuną. W tle tego wszystkiego są Wielcy Bracia naszych Wielkich Braci, którzy sfinansowali Trockiego, Hitlera i Stalina.
Zygmunt Korus
Pisze Pan: tłumaczyć, prowadzić akcję uświadamiającą... Potępia Pan dotychczasowe, zupełnie nieskuteczne działania władz: "Powtarza się za to żałosne upraszanie „sprostowań” czy „wyjaśnień” które w większości przypadków tylko powodują następne oszczercze kłamstwa." Zadam tylko jedno pytanie: kogo chce Pan pouczać? Polaków czy ich pseudo-reprezentantów, filosemickich pieczeniarzy płaszczących się przed raketerami? Niezależna polityka państwa powinna być wobec zagranicy asertywna, asertywna!, po trzykroć asertywna!!! Od tego trzeba zacząć. A do takiej powinien zmusić władze naród poprzez manifestowanie godności i żądanie dbania o honor Polski i Polaków. Bez tego pierwszego kroku niczego dalej, tak jak dotychczas, nie zmienimy i nie osiągniemy. Natomiast ma Pan rację: za dużo przywiązuje się wagi do wizyt, nie tylko obcych u nas w kraju, ale i naszych wyjazdowych. Robi się tego za dużo i jak na sr...ę, a zdaje się byłoby lepiej rzadziej i mądrzej. Jest taki ruch w MSZ-ecie, że nie ma czasu na taczkę załadować!
Do wpisu: Państwowe przedsiębiorstwa
Data Autor
Jabe
Inni „geszefciarze” posługują się hasłami patriotycznymi. Czy to jest powód, by rezygnować z miłości ojczyzny? Jedni szukali korzyści w „pokątnej prywatyzacji”, inni odkryli, że lepiej państwowe synekury zachować. Te żerowiska są bardzo szkodliwe – są korupcją samą w sobie. Dlatego należy je zlikwidować. Co do wielkich korporacji (ale nie prywatnych, bo korporacje są społeczne), istotnie przypominają one państwa. Podobnie jak one obrastają biurokracją i stają się niewydolne. Jeśli jednak państwo gnije, trzeba emigrować, ryzykując tułaczkę i wynarodowienie dzieci. Gnicie wielkich korporacji oznacza tylko stratę tych, którzy kupili ich akcje, bądź pożyczyli jej pieniądze. Szkodliwość w porównaniu znikoma. Naturalnie jeśli państwo takie firmy ratuje, stają się one przedsiębiorstwami kwazipaństwowymi, więc niejako filiami państwa-korporacji. Zauważyłem, że pokutuje przekonanie, że nasi przedsiębiorcy nie chcą zarobić i trzeba ich skłonić do podjęcia wyzwań. Brzmi absurdalnie, problem musi leżeć gdzie indziej. Sądzę, że przede wszystkim należy zlikwidować przeszkody, ograniczyć kontakt z wrogą i nieprzewidywalną biurokracją państwową. Wtedy z drobnicy (to ci drobni są ważni, nie korporacje!) wyrosną duże firmy, które – nie z zachęty, tylko z chęci zysku – zrealizują Panu zadania produkcyjne na polu przemysłu maszynowego.
Cyprian Grader
Jabe mając duże - niesłuszne - pretensje do Autora nie podał jak należało się dorobić własnych przedsiębiorców, a chodzi tu o przedsiębiorców przemysłowców.  Przemysł przetwórczy, maszynowy jest podstawą suwerenności państwa i pomyślności obywateli, a nie biura korporacji finansowych i logistycznych. Stwierdza kategorycznie, że należy zlikwidować  przedsiębiorstwa państwowe; to  było głównym hasłem takich "myślicieli" i geszefciarzy jak Balcerowicz i Lewandowski i co wyszło?. Nierzadko sprzedawali je na powrót firmom państwowym tylko nie polskim, w ramach "prywatyzacji".  Czy nie widzi Jabe, że wielkie korporacje prywatne to organizmy podobne do państw, przy małym lub znikomym wpływie udziałowców, akcjonariuszy na ich  działanie i efektywność? Hasło " pozwólmy wreszcie rodzimej warstwie przedsiębiorców się odrodzić " brzmi ładnie. Z tekstu wypowiedzi wynika raczej, że pozwolić ma państwo = władza. A tu chodzi o to, jak skłonić naszych krajowych kapitalistów do podjęcia wyzwania na polu przemysłu. Ich mentalność jest raczej ukształtowana przez osiągnięcie sprawności w operacjach finansowych ( u wielu z nich - w cinkciarskich), pośrednictwie  itp. Prawdziwym uznaniem u obywateli cieszyliby się, gdyby podjęli działania w sferze przemysłu  maszynowego. Inaczej pozostaje nam liczenie na świeżych, młodych przedsiębiorców mających na celu zbudowanie firmy - marki, lub pozostanie na długo państwem niepoważnym.   
Jabe
Czy temu, który kupuje, to się niby opłaca? To właśnie jest kluczowe pytanie.
Pani Anna
Jabe, wiem, że w twoim prostym umyśle to się nie mieści, ale pomiędzy "dopłacaniem", a sprzedażą jest jeszcze całe spektrum działań. A temu, który kupuje, to się niby opłaca? No, chyba, że należało to przeorać i przerobić na działki dla Auchon, ale to również mógł zrobić dotychczasowy właściciel...  Na takiej właśnie zasadzie, to, co w Polsce należało sprzedać/zlikwidować/dopłacać  dziwnym trafem w kraju za Odrą kwitnie i przynosi dochód.
Anonymous
Mówił Pan, że nie rozumie o co chodzi. Muszę Panu przyznać rację.
Jabe
Dylemat, czy sprzedać, czy dopłacać do interesu chyba nie jest trudny.
Anonymous
Skąd wiadomo, że trzeba dopłacać? Wiadomo, że będzie finansowane z podatków. W tej sytuacji planowanie sprzedawania lepszych kąsków za granicę jest jak "prywatyzacja" Telekomunikacji Polskiej.
Słowo klucz "ogromnej". To jest kolejny etap, gdzie w celu obniżenia kosztów produkcji i wykorzystania w pełni możliwości linii montażowych światowe koncerny tworzą takie molochy. Normalnie zakłady są o wiele mniejsze. Mowa o VW - VW Poznań w 3 zakładach zatrudnia 11 tysięcy. PESA to ok. 3 tysięcy. Opel Polska przed rozpoczęciem redukcji to było 3,5 tys. A to są duże zakłady. Jak czytam o otwarciu nowych fabryk, zwłaszcza w strefach ekonomicznych, to tam zatrudnienie jest o wiele mniejsze. W Google wrzuciłem luźne zapytanie o zatrudnienie w SSE i wyrzuciło mi jakąś staroć sprzed dekady - 22 fabryk na strefie i łącznie 1345 zatrudnionych. Patrząc bez ułamków to 61 osób na zakład pracy.
Jabe
Co to za kąsek, do którego trzeba dopłacać? Nie rozumiem, o czym mowa.
Anonymous
Nie samorabunek tylko lepszy rydz niż nic. Alternatywą jest albo by państwo nie inwestowało np. w niezbędną infrastrukturę, albo by inwestowało na koszt podatnika, albo by powierzało najlepsze kąski inwestorom zagranicznym.
Jabe
Państwowe koszty ponosi ogół społeczeństwa. Tak państwo zarabia – co wyszarpie, to jego. Teraz obywatel ma mieć w zysku – czyli w tym, co mu zabrano – udział. Toż to „samorabunek”.
Anonymous
Wojna nie służy bogaceniu się, ale jej nie unikniemy. Jeżeli już muszą być inwestycje z budżetu, to obywatel zasługuje na udział w zysku, nie w wyzysku. Wyzyskiem jest sytuacja miniona i obecna: upaństwowienia kosztów i prywatyzacji zysków. Tak powstały autostrady i tak planuje się np. port w Baranowie.
Jabe
Chodziło mi o to, skąd państwo ma te dochody publiczne. Może polscy przedsiębiorcy, i Polacy generalnie, mieliby większy kapitał, gdyby państwo nie zabierało im na te fundusze celowe, które po części później idą na pomaganie im? Ten permanentny system pomocy jest po to, żeby przez ręce urzędników przechodziły grube pieniądze. Takie rzeczy powinny być na wypadek wojny lub klęski żywiołowej, a więc sytuacji szczególnych.
Jaworowski
@jabe >>>Nie ciekawiło nigdy Pana, skąd państwo ma kapitał?<< Z dochodów publicznych państwo tworzy np. fundusze celowe.
Jabe
Gospodarka wojenna jest kosztowna. Wzbogacimy się, windując koszty? Skarb państwa zarabia na wyzysku obywateli. Taka jego natura. Zatem Robert Gwiazdowski proponuje obywatelom udział we własnym wyzysku.
Jabe
Nie ciekawiło nigdy Pana, skąd państwo ma kapitał?
Jaworowski
jabe>>Pozwólmy wreszcie rodzimej warstwie przedsiębiorców się odrodzić.<< Tere-fere kuku. To nie takie proste. Dysponują zbyt małym kapitałem i nie mają zabezpieczeń odpowiednich. Tu pomoc państwa jest wskazana, ale ty jabe pomocy takiej nie chcesz, bo to żerowisko. LOT też chcieliście doprowadzić do upadku, by Szwab mógł to przejąć za grosze, a przy okazji tego przejęcia skapnęło wam by trochę tych łapówkarskich konfitur.
Anonymous
W warunkach wolnorynkowych przemysł państwowy jest zły. W warunkach państwa zwasalizowanego przemysł państwowy jest zły. W warunkach państwa suwerennego gdy trwa wojna gospodarcza przemysł państwowy ma pozytywy. Sprawa wygląda tak, że w PRLu ponieśliśmy koszty upaństwowienia gospodarki i jej dostosowania do potrzeb Związku Sowieckiego. Zyski z likwidacji tego potencjału (likwidacji w ramach wojny gospodarczej) zostały sprywatyzowane. Obecnie są pewne interesy państwowe (w Polsce wciąż równoznaczne z interesami narodowymi) w skali makroekonomii i warunkach wojny gospodarczej. Chodzi o to, żeby ci, którzy ponosza koszty byli również beneficjentami. Tę drogę - odmienną od "zrównoważonego rozwoju" - wskazuje Robert Gwiazdowski proponując obywatelom zyski z akcji skarbu państwa (czyli inwestycji tzw. społeczeństwa obywatelskiego rzeczywistemu społeczeństwu obywatelskiemu). Społeczeństwo roszczeniowe tego nie kupi. Chce socjal tu i teraz, a nie udział w kosztach i zyskach.
Do wpisu: Jan Olszewski, a Sprawa Polska
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Proszę mi wybaczyć ale niestety wiek nie chroni przed głupotą. Jak czytam o tych dobrych chęciach to musze sprawdzać czy mi sie drobne w kieszeni sprawdzają.
Anonymous
Zarzuty o masoństwo zawsze mają sens, bo chodzi o to, że cele Polski i masonerii nie są zbieżne, a jedynie czasami się przecinają, by się następnie rozejść. Tak było np. z Tadeuszem Kościuszko i jego aktywnością rewolucyjną, która przypieczętowana została ostatecznym rozbiorem. Nie wiemy co by było gdyby, i  żaden Kościuszko nie poszedł na Warszawę 4 VI 1992r. Mamy sytuację odwrotną i też klapa. Kolejne rozbiory rozłożone w czasie i z podziałem na fałszywe unie i sojusze. Słoń jaki jest każdy widzi.Chyba, że taki w głowie giętki.