1. Po wczorajszym głosowaniu w Sejmie nad poprawkami dotyczącymi projektu ustawy o nadzwyczajnych zyskach sektora paliwowego jest już jasne, że rząd Tuska nie jest zainteresowany obniżką cen paliw na stacjach benzynowych. grudnia odrzuciła poprawki Prawa i Sprawiedliwości dotyczące zarówno takich zmian w ustawie, żeby opodatkowała nadmierne zyski firm sektora paliwowego w przód, a nie w tył, jak proponuje rząd Tuska , ale także poprawkę wprowadzającą automatyczną obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, gdyby ustawa została jednak podpisana przez prezydenta. Przypomnijmy, że poprzednią identyczną ustawę prezydent Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, podnosząc kwestię jej niezgodności z art. 2 Konstytucji RP , który mówi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym i z wywodzonej z tej zasady reguły, nie działania prawa wstecz, A wspomniana ustawa, która ma wejść w życie 1 listopada tego roku, ma dotyczyć nadzwyczajnych zysków firm sektora paliwowego od 1 marca tego roku do marca roku następnego, czyli ma opodatkować zyski osiągnięte nawet 8 miesięcy wcześniej.
2. Ten nieprawdopodobny wręcz upór ministra finansów i posłów koalicji 13 grudnia, aby tak naprawdę przekazać do prezydenta Nawrockiego identyczną ustawę jak ta uchwalona w czerwcu tego roku, dobitnie świadczy, że nie chodzi o obniżenie cen paliw, ale o obarczenie odpowiedzialnością prezydenta Nawrockiego za wysokie ich ceny na stacjach benzynowych. Przypomnijmy bowiem, że projektowi tej ustawy towarzyszyła wypowiedź premiera Tuska, że jeżeli prezydenta Nawrocki podpisze ten projekt, to środki uzyskane dzięki tej ustawie, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN, czyli obniżek VAT i akcyzy na paliwa. Trudno to uznać za coś innego, niż klasyczny szantaż, bowiem prezydent Nawrocki skierował poprzedni projekt do Trybunału Konstytucyjnego, właśnie dlatego, że wcześniej eksperci Biura Analiz Sejmowych, a później także z Kancelarii Prezydenta, podkreślali ,że ze względu na opodatkowanie wstecz, może on być niekonstytucyjny.
3. Ale oprócz złamania art 2 Konstytucji RP i wynikającej z tego niepewności prawnej, spowodowanej nagłym wprowadzaniem nowych obciążeń podatkowych, jest to także uderzenie w pewność obrotu gospodarczego, na co są szczególnie uwrażliwione firmy zagraniczne działające w Polsce. Największa organizacja zrzeszająca firmy sektora paliwowego, czyli Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), podczas pierwszego podejścia do tej ustawy w czerwcu tego roku, przygotowała bardzo krytyczne stanowisko w sprawie wprowadzenia przez rząd Tuska ustawy o nadzwyczajnych zyskach, które w okresie marzec- grudzień 2026 roku, miały osiągnąć firmy sektora paliwowego. Mimo tego, że w stanowisku POPiHN znalazły się racjonalne argumenty przeciwko temu podatkowi, takie jak zagrożenie dla sytuacji finansowej niektórych przedsiębiorstw sektora, pogorszenie bezpieczeństwa paliwowego państwa, czy ograniczenie zdolności inwestycyjnej przedsiębiorstw sektora, rządzący pominęli je milczeniem. Ten nowy podatek, który uderza przede wszystkim w Grupę Orlen, z szacunków zamieszczonych przez resort w Ocenie Skutków Regulacji wynika, że z 4 mld zł wpływów z tego podatku , 2,4 mld zł ma dostarczyć płocka firma, a pozostałe 1,6 mld zł pozostałe 20-30 podmiotów działających w tym sektorze.
4. Kancelaria prezydenta Nawrockiego widząc tą wręcz ostentacyjną próbę przerzucenia odpowiedzialności, wczoraj złożyła swój projekt ustawy o obniżce cen paliw pod nazwą Paliwo Kosztuje Normalnie (PKN). Istotą tego przedłożenia jest ustawowy limit marży rafineryjnej, importowej i hurtowej, a także możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez ministra finansów, oraz zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku. Ale już wiadomo, że rząd Tuska będzie jej zdecydowanym przeciwnikiem, czemu dał wyraz minister Domański, krytykując ten projekt i twierdząc, że jego wprowadzenie, doprowadziłoby do braków paliw na stacjach benzynowych.
5. Doradcy prezydenta Nawrockiego wskazali skąd ta nerwowość rządu w odniesieniu do propozycji prezydenta, otóż w projekcie budżetu na 2027 rok, pojawiły się wpływy z prywatyzacji spółki Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) , a jej nabywcą ma być koncern Orlen, który musi mieć na to środki. Minister Domański nawet zaplanował w jakiej to ma być wysokości, otóż Orlen ma zapłacić przynajmniej 38 mld zł, a środki te znalazły się projekcie ustawy budżetowej na 2027 rok, w tym 15 mld zł w Funduszu Rezerwy Demograficznej (zgodnie z obowiązującym prawem 40% przychodów z prywatyzacji trafia do tego Funduszu), a pozostałe 23 miliardy złotych znalazły się w przychodach i rozchodach budżetu państwa. Grupa Orlen musi więc zgodnie z tym planem przygotować aż 38 mld zł dodatkowego zysku, które zgodnie z wolą ministra Domańskiego mają się znaleźć w budżecie państwa, więc maksymalizuje zarówno marzę rafineryjną, jak i hurtową i ceny paliw gwałtownie rosną, bo marże te przecież są liczone procentowo od coraz wyższej ceny baryłki ropy BRENT na rynkach światowych. Jeżeli więc prezydent Nawrocki zostanie „zmuszony” do skierowania po raz drugi takiej samej ustawy do TK, a jednocześnie projekt prezydencki ustawy PKN zostanie zamrożony przez marszałka Sejmu, to cena benzyny na stacjach benzynowych, będzie zmierzała do 9 zł za litr ,a cena oleju napędowego do 10 zł za litr, a więc tym samym zrealizowana zostanie obietnica premiera Tuska z kampanii wyborczej o paliwie po 5,19 zł, ale w tym przypadku za pół litra paliwa.
.........................................................................................
Następny taki bucefał może być dopiero za 1000 lat
dakowski.pl
"cena oleju napędowego do 10 zł za litr, a więc tym samym zrealizowana zostanie obietnica premiera Tuska z kampanii wyborczej o paliwie po 5,19 zł, ale w tym przypadku za pół litra paliwa"
Ano, pisałem o tym pod poprzednią notką. Poprzednio jak Tusk dorwał się do władzy, to jego ludzie mówili, że paliwo może być i po 7 złotych, bo już po wyborach :)
AI Overview
share.google
Słowa, o których wspominasz, pochodzą z tzw. afery taśmowej i zostały wypowiedziane w kontekście wyborów parlamentarnych z 2011 roku. [1, 2, 3]
Zgodnie z nagraniami ujawnionymi w 2014 roku przez tygodnik „Wprost”, cytowane zdanie: „Teraz, k...a, to paliwo może być nawet i po 7 złotych” przypisał Donaldowi Tuskowi ówczesny prezes PKN Orlen, Jacek Krawiec. [1, 2, 3]
Kluczowe szczegóły tej sprawy wyglądają następująco:
Temat ten regularnie powraca w polskiej dyskusji politycznej, zwłaszcza w kontekście późniejszych deklaracji Donalda Tuska z okresu kampanii (np. o pomyśle na benzynę za 5,19 zł) i rzeczywistych wahań cen na stacjach benzynowych w kolejnych latach. [1, 2, 3, 4, 5, 6]