Często słyszy się zarzut, że prawo opuszczenia wspólnoty niszczy lojalność, obowiązek i odpowiedzialność. Jest dokładnie odwrotnie. Lojalność, której nie można odmówić, nie jest lojalnością — jest stanem przymusowego podporządkowania.
Niewolnik nie jest wierny swemu panu tylko dlatego, że nie ucieka. Więzień nie potwierdza miłości do więzienia tym, że pozostaje za zamkniętymi drzwiami. Poddany nie dowodzi przywiązania do państwa przez to, że państwo uniemożliwia mu życie na swojej działce poza jego jurysdykcją. Tam, gdzie człowiek nie ma realnej możliwości odejścia, jego pozostanie nie może być miarą przywiązania.
Dobrowolna wspólnota może natomiast mieć bardzo wysokie wymagania. Może wymagać wiary, uczciwości, dyscypliny, ofiarności, zachowania tajemnicy, wierności, respektowania rytuałów lub przestrzegania statutu. Może odmawiać przyjęcia ludzi, którzy tych zasad nie akceptują. Może wykluczać członków, którzy je naruszają. To wciąż będzie podejście liberalne.
Warunek jest jeden: dobrowolna wspólnota nie może zmieniać naruszenia zasad w podstawę do fizycznej przemocy wobec człowieka. Moralnie, przemoc fizyczna można być stosowana tylko i wyłącznie w obronie przed agresją fizyczną, a to nie dotyczy wspólnot, ale wszelkich interakcji między ludźmi. Nie potrzeba tworzyć żadnych wspólnotowych zasad, by móc się bronić przed atakiem innych ludzi, czy innych wspólnot.
Między „nie tolerujemy twojego czynu” a „mamy prawo cię za niego uwięzić” leży cała przepaść cywilizacyjna. Pierwsze jest oceną moralną i decyzją wspólnoty o własnych granicach. Drugie jest roszczeniem do władzy nad ciałem drugiego człowieka. Uwięzić mamy prawo tylko i wyłącznie za fizyczny atak, za grabież, za naruszenie nietykalności cielesnej czy ingerencję we własność — a to dotyczy wszystkich napastników, a nie tylko członków wspólnoty.
Wolność opuszczenia wspólnoty nie jest więc zaprzeczeniem zobowiązania. Jest warunkiem, dzięki któremu zobowiązanie staje się moralne. Człowiek, który zostaje dlatego, że chce, dowodzi wierności. Człowiek, który zostaje dlatego, że nie może odejść bez utraty domu, pracy, bezpieczeństwa albo wolności, jest jedynie niewolnikiem.
Państwa nie są dobrowolnymi wspólnotami, są hodowlą ludzi jak bydło, są obozami niewolników. Takie gułagi nie tworzą wspólnot, nie wytwarzają efektu synergii. Wspólnoty synergiczne muszą być dobrowolne, a to wymaga, by można je było opuścić bez konieczności opuszczania własnego domu, działki, rodziny czy kraju.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS