Wczoraj o 21:00 Argentyna pokonała Anglię 2:1 i zapewniła sobie miejsce w finale. Po bramce Anthony’ego Gordona w 55. minucie wydawało się, że Anglicy idą po historyczny awans. Potem jednak Enzo Fernández wyrównał w 85., a Lautaro Martínez w doliczonym czasie ustalił wynik.
I tak właśnie doszliśmy do finału Hiszpania – Argentyna.
Finał odbędzie się w niedzielę 19 lipca o godzinie 21:00 czasu polskiego na MetLife Stadium w New Jersey.
Jak to wygląda w dzisiejszej prasie?
Prasa amerykańska (New York Times, ESPN, Washington Post) pisze o finale z wyraźnym entuzjazmem. Podkreślają, że „świat dostał dokładnie taki finał, jakiego pragnął” – Messiego w wielkim finale oraz młodą, dynamiczną Hiszpanię. Amerykańscy dziennikarze zwracają też uwagę na sam przebieg turnieju w Stanach Zjednoczonych, pisząc o rosnącej popularności piłki nożnej w USA i tym, że media żyją tymi mistrzostwami w stopniu porównywalnym do Europy czy Ameryki Południowej.
Prasa argentyńska (Olé, Clarín, La Nación) jest w euforii. Szczególnie mocno podkreślają emocje na ulicach – media pokazują tłumy na Avenida 9 de Julio i przy Obelisku w Buenos Aires, gdzie od wczorajszego wieczoru trwają nieprzerwane świętowania.
Prasa hiszpańska (Marca, AS, El País) jest spokojniejsza, ale bardzo dumna. W relacjach z ulic Madrytu i Barcelony dominuje obraz radosnych, ale bardziej zorganizowanych obchodów.
Prasa polska i polscy kibice są dziś wyraźnie podzieleni, ale w pozytywnym sensie. Oba zespoły w finale to dla nas komfortowa sytuacja – dwa katolickie kraje i dwie drużyny grające ładną piłkę.
Podziały wyglądają mniej więcej tak:
- Za Argentyną – nadal bardzo silna grupa, głównie przez Messiego.
- Za Hiszpanią – też bardzo liczna, szczególnie wśród kibiców ceniących styl gry.
- Neutralni – spora grupa, dla której sam skład finału jest już sukcesem.
W polskich mediach dominuje narracja, że „to jest finał dla kibiców”.
Bo właśnie tak wygląda polska perspektywa przed tym finałem: dwa zespoły, które lubimy, i zero presji, żeby kibicować przeciwko komuś.
W niedzielę 19 lipca o 21:00 będziemy mogli spokojnie usiąść przed telewizorem i cieszyć się finałem.
A na koniec przypomnienie…
Polska znowu nie ma swojego zespołu na Mistrzostwach Świata. W barażach odpadliśmy ze Szwecją i po raz kolejny zostaliśmy tylko kibicami. Warto jednak pamiętać, że w historii bywało znacznie lepiej. Największe sukcesy osiągnęliśmy w latach 70. i 80. – dwukrotnie zdobywaliśmy 3. miejsce (1974 i 1982). Od tamtej pory jednak awans z grupy przychodzi nam bardzo rzadko. Na 9 występów na mundialach Polska wyszła z grupy tylko 6 razy, a po 1986 roku udało się to zaledwie raz – w 2022 roku w Katarze. W XXI wieku (2002–2018) nie udało się to ani razu.