- Co jest intencją producenta żywności? Żebyś jak najwięcej kupował produkowanej przez niego żywności.
- Co jest intencją producenta leków? Żebyś jak najwięcej kupował produkowanych przez niego leków.
- Co jest intencją bankiera? Żebyś się zadłużał w banku.
- Co jest intencją właściciela portalu internetowego? Żebyś jak najwięcej patrzył na jego portal.
Dlaczego?
Dlatego, że intencją tych wszystkich ludzi jest użyć ciebie do tego, aby przydać czegoś sobie. To właśnie to. To dobro własne, to przydanie sobie, jest celem, ale celem specyficznie pojmowanym i realizowanym. Otóż "moje dobro" w tej perspektywie i rzeczywistości bierze się z "zewnątrz mnie". Ja "wsysam" w siebie, grabię do siebie, wciągam do siebie, dobro z... ZEWNĄTRZ. To działa!
Ale to działa w sposób, który zakwestionował Jezus. Dziwna sprawa z Nim. Dawno żył, choć wierzący wierzą, że żyje. Ale tak naprawdę? Naprawdę? Więc On zakwestionował ten paradygmat, to podejście w następujący sposób: "Komu ja dam wody żywej, nie będzie już pragnął, lecz woda ta stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu". To rzecz jasna przenośnia i obrazowanie, ale celne być może. Pararelne częściowo z buddyjskim oglądem spraw, gdzie pożądanie, przylgnięcie, pragnienie jest korzeniem wszelkiego zła i nieszczęścia.
Zatem moje dobro pochodzące z zewnątrz może nie jest jedyną możliwością przydawaniem dobra sobie. Może jest takim sposobem, w którym ludzie nieuchronnie stają się "wirem", czymś co wciąga i wciągać musi - resztę rzeczywistości w siebie. Co skłania do używania i wykorzystywania - innych ludzi, prędzej czy później, ze szkodą dla nich. Od tego nie da się uciec. Stopniowo i powoli ludzie zaczynają działać NA SZKODĘ innych ludzi. Więc tych innych na ową okoliczność będą pozbawiać cech i godności ludzkiej. Udowadniać będą, że owi inni ludzie to jak zwierzęta albo roboty, oczywiście w odróżnieniu od nich - udowadniających. Gdy tamci pozostali zostaną już "umniejszeni" znaczeniowo i w przestrzeni wartości, to będzie można w pełni ich używać, by siebie podnosić, by sobie dodawać, by czynić się "większym" i "lepszym", bo przecież "my tacy jesteśmy - wyjątkowi, lepsi od tych, którzy przeznaczeni są dla nas do użycia i wykorzystania". Tworzy się... żerowisko. Królestwo chciwości, a efekcie krzywdy, kłamstwa, itd.
Dlatego żarcie zawiera cukier i mnóstwo innych dodatków, które skłonią cię do jedzenia więcej. Dlatego rośnie, zadłużenie i spożycie leków, dlatego ilość godzin spędzanych przez ludzi - jakże często młodych - przed ekranem Bonzosa, Cukienberga czy Maska i innych pomniejszych, rośnie i lawinowo i przerażająco. Dlatego samotność i osamotnienie, szybka śmierć, gdy już brak przyjemności, długa w powodzi leków antydepresyjnych. Dlatego cała ta surrealistyczna rzeczywistość z jej fasadowością i degeneracją ludzi. Bo to żerowisko, królestwo chciwości posadzonej na tronie przez najbardziej chciwych i głupców - libertarian - wyzwolicieli ludzkości.
Więc czym jest woda żywa? Czym jest porównanie czy analogia i obrazowanie Jezusa? Może jest stanem, w którym do "zwiększenia siebie" nie potrzeba czegoś z zewnątrz? Ze świata, z innych ludzi? Może jest odwróceniem tego pierwszego stanu, stanu WIRU, który wciąga i zawsze będzie tylko wciągać, bo zawsze będzie potrzebował i pragnął. Odwróceniem a więc, zamiast brać - to dawać. Zamiast pochłaniać, to tworzyć, budować. Co? A to zupełnie inna i wcale nie taka łatwa sprawa. Ale to jest inna intencja. I Jezus zapewnia, że w jej wyniku człowiek się nie umniejsza. Coś z siebie "wydobywa", jak źródło, ale nie staje się przez to mniejszy, że owo coś przekazuje dalej. Odwrotnie - staje się większy od tego tworzenia i podzielenia się, oddania.
Wtedy inni są jak my. Nie są mniejsi ani gorsi. Są ludźmi, bo my jesteśmy ludźmi. Mogą być głupi, zdeprawowani, zdegenerowani, ale to wciąż ludzie. A w każdym człowieku mieszka "nieskończoność", która przecież przynosi mu: idee, pomysły, wyobrażenia. Która z każdym człowiekiem próbuje rozmawiać, zostawiając mu jednak wolność wyboru. Może wybrać dostawę z kolorowego ekranu i ładnej torebki z McDonalda.
Więc są te 2 kluczowe intencje:
- budować siebie poprzez wykorzystanie i użycie innych
- budować siebie poprzez tworzenie dla innych, dla "świata", na zewnątrz
Ruch jest albo wsobny, albo skierowany ku innym. Możliwe jest bycia jako WIR albo jako ŹRÓDŁO. I to się przejawia w niemal wszystkich aspektach życia i wyborów ludzi. Prawda? Nie prawda? Jakaś wygodna prawda? Żeby było dobrze i szlus? A najlepiej nie myśleć, co umożliwią nam kolejne rozrywki, już produkowane przez algorytmy i programy, będące dla ich właścicieli mechanizmem ich wzbogacania się. Aż do śmierci.