
Gabriel von Max , "Affen als Kunstrichter ", obraz, 1885 r.(domena publiczna)
.
Cyt.: "Homo fit creatura, quae tantum devorat, sicut porcus" - rzekomo powiedział to sołtys Jędrzej Niziołek z Jarnołtowic - z wykształcenia filozof a z zawodu rolnik, producent trzody chlewnej.
.
Wracam znowu do tematu nocnego życia w Budapeszcie, które jak poprzednio napisałem (zob.: Koniec świata zaczął się też w Budapeszcie ), pokazuje oblicze tego mizernego świata, który zabił w sobie humanizm i przyzwoitość, a sprowadził się na drogę totalnej konsumpcji jako ostatecznego celu życia.
Wrzaski, piski, krzyki owego dnia widziane na placu przed Bazyliką pw. św. Stefana w Budapeszcie, niczym odgłosy z samego piekła połączone z dziwnymi ruchami - niby tańcami, no i ta bezwzględna fizjologia, sprowadzona do spontanicznych czasami aktów wydalania w miejscu publicznym to akt przerażający.
Wyobraźcie sobie te lub podobne temu sceny przed jakąś starą, ale czynną jeszcze synagogą lub nowoczesnym nowo wybudowanym za wielkie pieniądze szejków meczetem - oj , działoby się w mediach i nie tylko?
A tu w Budapeszcie piękny kościół a przed nim odbywa się taniec rzygających diabłów. To możliwe tylko w tej upadłej Europie, zapewne nie tylko w Budapeszcie.
Niektórzy ludzie twierdzą, że to słuszne, bo to normalne skutki pobytu w restauracji, ale róbcie to przed synagogą lub meczetem, to zobaczycie, co się stanie - nie polecam!
Hałaśliwy pobyt w restauracji nie upoważnia do wydalania odpadowych produktów przemiany materii w pobliżu budowli związanej z kultem religijnym. Nie usprawiedliwia to żadnych krzyków i tańców nocnych.
Człowiek bez sfery sacrum staje się istotą podobną do trzody chlewnej czerpiącej radość życia z chlewu pełnego fekaliów.
To początek programowego upodlenia ludzi i sprowadzenia do poziomu istoty tylko czerpiącej sens życia z konsumpcji - to objaw tego, że człowiek staje się bydłem, czyli istotą z natury swojej nastawioną na pożeranie np. trawy lub siana.
Tego potrzebują rządzący światem, bo dla nich taki człowiek jako niewolnik (model społeczeństwa słodkich niewolników), czyli istota bez sacrum i godności i tym bardziej bez Boga, jest potrzebny dla przetrwania kapitału bogatych.
Dlatego z ludzi wolnych robi się zwierzęta, by fortuna się powiększała. Inaczej być nie może i to jest chyba już nieodwracalnym dramatem tzw. homo sapiens.
.
Myśl buddyjska:
Uważaj na swoje myśli, bo staną się one słowami.
Uważaj na swoje słowa, bo staną się one Twoimi czynami.
Uważaj na swoje czyny, bo staną się one Twoim zachowaniem,
Uważaj na swoje zachowanie, bo stanie się ono Twoim nawykiem.
Uważaj na swoje nawyki, bo staną się one Twoim charakterem.
Uważaj na swój charakter, bo stanie się on Twoim przeznaczeniem.
A tu dodatek unijno-europejski:
"Der Mensch ist, was er isst" (Człowiek jest tym, co zje), Ludwik Feuerbach - ateista i materialista, który gardził Panem Bogiem, choć jak wynika z jego dzieł, jeśli je uważnie przeczytamy, nie negował Jego istnienia, lecz Go zwalczał, ale biedak i tak umarł.
.
A to wniosek prosty pospolitego anarchisty i polskiego nacjonalisty:
Myślisz tylko o żarciu, staniesz się żarciem, a w najgorszym przypadku mięsem armatnim, a to zrobią z ciebie politycy - posłowie, europosłowie i innymi oszuści, jeśli przestaniesz myśleć, a będziesz tylko żreć!
.
Tertium non datur!
.
Nocne wrzaski i krzyki stają się powszechną regułą tzw. homo sapiens Europae. A to niżej jest przykładem, lecz nie tak okrutnym jak ten przed Bazyliką pw. św. Stefana w Budapeszcie.