1.Bardzo dobrze, że mistrzostwa nie odbywają się na stadionach, ale w para-halach. Te nowoczesne obiekty zapewniają maksimum bezpieczeństwa i komfortu. Fantastycznie ułożone - niemal pionowo - trybuny, czynią dla publiczności odbiór meczu dużo łatwiejszym do oglądania niż na typowym stadionie piłkarskim. Niezmienna, komfortowa temperatura 22 stopni ułatwia zawodnikom bieganie. Brak deszczu to kolejny bonus i dla widzów, i dla piłkarzy. Można zakąsić czikena albo sączyć, co tam sprzedadzą, bez obawy, że napada. Jednym słowem komfort, wygoda i nowoczesność w otoczeniu świetnych telewimów, na których publiczność może wygodnie oglądać ulubione reklamy czikena i co tylko ma oglądać.
2. Sędziowanie to duży plus. Trudno zapomnieć jak jakiś łysy sędzia, nie jest to aluzja do bohaterskiego naszego arbitra, podyktował kiedyś za nic, rzut karny przeciwko naszej reprezentacji PZPN. Teraz takie numery już nie przechodzą. Var działa sprawnie i tylko ten wkurw, gdy napastnik otrzymuje podanie pół metra za linią obrony i pędzi ku bramce, nie będąc pewnym, czy to naprawdę było pół metra. Nikt nie jest pewny. Sędziowie nie są pewni. war nie jest pewny, Fifa nie jest pewna, bramkarz nie jest pewny, publiczność nie jest pewna, obrona nie jest pewna, więc ten dzielny acz niepewny napastnik mknie podenerwowany w stronę bramki. Bramkarz się rzuca, obrońca rżnie kości, krew się leje, getry pękają, murawa pryska, szał radości i rozpaczy wśród publiczności - 60 sekund później gaśnie, bo sędzia w końcu podnosi chorągiewkę. I jakoś tak dziwnie w gardle i nie nierozsądne poczucie, że ktoś to z kogoś robi wariata. Ale chodzi przecież tylko o dobro i bezpieczeństwo. Bo gwizdnięcie spalonego jest nieodwołalne. Tej akcji nie da się przywrócić, a jak sędzia się pomyli...? Więc bezpieczeństwo na każdym kroku jest najważniejsze. Czy przyjąłeś już dawkę przypominającą? Jest bezpieczna i skuteczna! Tak jak gwizdanie spalonych na mistrzostwach.
3. Mali cieszą. Ubogie państwa, niewielkie wyspy, wysepki raczej należałoby powiedzieć, mają swoje chwile świetności na światowej scenie. Dla nich bramka czy remis to sukces większy niż dla Niemców mistrzostwo świata. Cape Verde czyli Wyspy Zielonego Przylądka to taki maleńki mini raj na ziemi. A jednak zremisowali. Haiti to z kolei mini piekło, dlatego ich reprezentacja wcale tam nie gra, żeby ich nie zabili, nie zjedli, nie obrócili w zombie. Ale tutaj, na mistrzostwach - mają swoje piękne chwile i kto wie, może te chwile wpłyną na ich ojczyznę pogrążoną od niepamiętnych czasów w zbrodni, ubóstwie i złu?
4. Różne teorie krążą wokół szefa FIfa Gianni Infantino. Problemem jest to, że pojawia się praktycznie na każdym meczu, co zgodnie ze zdaniem współczesnej fizyki jest zupełnie niemożliwe. Ale on jest. Siedzi. Brak mimiki, gestów, ruchów, ale jest - kamera pokazuje wyraźnie. Jedne teorie nawiązują do zjawiska bilokacji, ale są odrzucane ze względu na religijne zabarwienie, inne sugerują, że Gianni spokojnie śpi albo ucztuje w swoim hotelu a na meczach są jego sobowtóry albo projekcje, jeszcze inni uważają, że to jakaś nowoczesna albo obca technologia umożliwiająca nie tyle jednoczesną obecność w dwóch miejscach na raz - to jednak się nie zdarza - ale natychmiastową transmisję ciała w dowolny punkt przestrzeni. Gianni jest. Coraz bardziej, w świadomości widzów i biznesu.
5. Mistrzostwa stały się okazją do ewidentnej ofensywy religijnej. Ateizm, który w XVIII i XIX wieku miał zawojować świat, stał się passe, ideologią zapóźnionych rewolucjonistów, zagubionych w czasie i czeluściach ludzkiej głupoty liberałów, a zawodnicy na stadionach coraz częściej prezentują swoje religijne afirmacje i afiliacje. Szybki znak krzyża w sumie zdarzał się od zawsze, ale przystanek, padnięcie na kolana i położenie czoła na ziemi, by w ten sposób wyrazić cześć dla Boga na islamski sposób, to pewna nowość, np. w wydaniu Lamine Yamala. W sumie co to szkodzi? Piłkarze buddyjscy mogliby na chwilę siadać w kwiecie lotosu. Hinduistyczni... ale takich chyba nie ma. Mało tej najnowocześniejszej religii. Najpierw dostała czerwoną kartkę w Katarze, bo szejkom jednak te postępy się nie spodobały. Teraz też tego jakby nie widać. Może wszystkim tak naprawdę rządzi pieniądz, a reszta to skutki?
6. Fifa ogłosiła, że na Euro 2028 nie będzie przerw na nawodnienie. Co dziwne, ale i budujące. Piłkarze - szczególnie europejscy - muszą się zatem nawodnić wystarczająco teraz, bo potem będą się musieli obyć bez nawodnienia.
7. Te mistrzostwa to mistrzostwa samobójów. W Katarze podczas całych mistrzostw padły tylko dwie bramki samobójcze. W Ameryce zupełnie inna atmosfera. Pragnienie wbicia piłki do siatki bierze górę nad solidarnością z własną drużyną, więc samobójów było już 8, a przecież to ledwie 1/3 mundialu!
8. Messi. Jest ikoną. Nie strzelił karnego, ale w dwóch meczach ma 5 goli. Trudno faceta nie chwalić. Żeby tylko drużyna nie stała się jednostronnie Messiowa. Nasz Grzegorz Lato został królem strzelców Mundial z 7 bramkami. Co dalej z Messim? Trzeba będzie oglądać.
9. Japonia po remisie z Holandią 2:2 ogoliła Tunezję 4:0. To znak czasów, znak budzenia się Azji. Swoją drogą to ciekawe, że dwa wielkie - w sumie kontynenty - jak Chiny i Indie, nie grają w piłkę. W Indiach mają te poronione angielskie para-sporty. Chińczycy - trudno zgadnąć - pewnie partia nie kazała, a to w sumie 2 miliardy ludzi, potencjalnych kibiców, graczy, biznesu i tak dalej. Gianni Infantino pewnie włosy z głowy wyrywał po nocach jak ich wciągnąć do tego sportu i dlatego teraz świeci czaszką na każdym niemal meczu. Szkoda. Może kiedyś.
10. Godziny meczów mogłyby być stałe. Ale nie. Raz o tej, raz o tamtej. Wkurzające.
11. Właściwie to zawodnicy niepotrzebnie biegają po boisku. Obecnie możliwe są do stworzenia odpowiednie roboty. Podłączałoby się zdalnie piłkarzy do tych robotów. Oni by swoim umysłem nimi sterowali. Można by nawet je tak upodobnić do faktycznych zawodników, że byłoby nie do rozpoznania. Ileż kontuzji byśmy zaoszczędzili. Ile zdrowia?! Właściwie to przychodzenie na mecze przez kibiców też nie jest takie konieczne, bo można założyć okulary od Marka Cukienberga, włożyć do ust dostarczonego dronem czikena, popić koka-kolą i bezpiecznie oraz wygodnie pasjonować się meczem.
12. Ci, którym się postęp nie podoba będą przechodzić reedukację. Takie zajęcia, warsztaty, testy, czy już kochają halową piłkę nożną, czy rozumieją, że wygoda i bezpieczeństwo jest po stokroć bardziej opłacalne dla organizatorów całego biznesu niż rozgrywanie zawodów na otwartych stadionach, przez pełne 45 minut w każdej połowie, gdy słońce niemiłosiernie, gdy strugi deszczu i kałuże na boisku, gdy... no tak się nie da!
13. Aha. Dobrze, że ukrócili przeciąganie rozpoczynania gry przy rzucie od bramki, z autu i tak dalej. Jak przekroczone 5 sekund to w drugą stronę rzut rożny. To działa! Kary wbrew pozorom działają. Apele i oczekiwania, odwoływania się do uczuć wyższych - nie działają. I dzięki temu zawodnicy kradną mniej czasu z meczu.
14. Dużo bramek pada zarówno w pierwszych jak i doliczonych minutach meczu. Dawniej szczególnie te późne strzelali tylko Niemcy, teraz to się stało nawykiem piłkarskich drużyn. Fajna impreza, a telewizja polska po latach udręki z redaktorem Szpakowskim - przyznajmy ma facet tembr głosu - doczekała się komentatorów z prawdziwego zdarzenia. Fajnie jest.