Żurek w amoku próbuje na siłę kreować się na siłacza, a wychodzi groteska kolejny raz. Zarzuty dla M.Romanowskiego to opary absurdu, a próba zatrzymywania i doprowadzenia to już spektakl wyłącznie dla końskiej szurii
Haha, no i mamy to, drodzy państwo. Kolejny odcinek serialu „Waldemar Żurek kontra Wymiar Niesprawiedliwości – tym razem w wersji tureckiej”!
Minister Żurek znowu dostał po ryju od rzeczywistości i to tak dosadnie, że nawet Marcin Romanowski pewnie już popija rakiję w Turcji i rechocze do rozpuku. „Polski Snowden” (jak go nazywają służby) zamiast siedzieć w polskim areszcie za sfingowane zarzuty, urządza sobie wycieczkę all-inclusive po krajach, które mają Żurka głęboko w... dyplomacji.
Najpierw Węgry Orbana dały mu azyl jak VIP-owi, teraz Turcja – i nawet Niemcy robią „nie, dzięki” na ekstradycję poszukiwanych przez Żurka Polaków.
Żurek wysyła pisma, organizuje co 3 h konferencję prasowe, grozi „ponownie wystąpimy”, „nie odpuścimy”, a efekt?
Zero.
Romanowski szachuje go jak arcymistrz, a "nasz" minister sprawiedliwości wygląda przy tym jak Himilsbach próbujący dogadać się po angielsku – dużo gestykulacji, czerwona twarz, masa patosu i zero zrozumienia u drugiej strony. „Halo, tu polski wymiar sprawiedliwości, oddajcie bandytów!” – a oni mu pokazują środkowy palec procedur międzynarodowych.
To jest po prostu poezja. Facet, który miał być wielkim czyścicielem stajni Augiasza po PiS-ie, został chłopcem do bicia dla każdego, kto ma paszport i bilet lotniczy. Ziobro w USA, Romanowski w Turcji, a Żurek w telewizji opowiada, że „tym razem na pewno”.
Brawo, mistrzu. Twój „wymiar sprawiedliwości” to nie jest nawet cyrk – to jest cyrk, w którym klauni uciekli z areny i jeszcze ukradli namiot.
Żurek, może zamiast pisać kolejne pisma do USA, Turcji i Niemiec, wyśle pan list do Santa Clausa?
Bo na razie Santa Claus, Orban i Erdoğan mają więcej posłuchu niż polski minister sprawiedliwości.
Game over
Znowu
Parafrazując słowa pewnego francuskiego polityka,oni mają władzę i pieniądze,my mamy honor i zasady.