Zachęcam do przeczytania całego artykułu w Forbes, z którego pochodzi poniższy fragment o upadku polskiej fotowoltaiki, produkcji ogniw, a teraz autobusów:
"... W 2024 r. z fabryk Yutonga wyjechało 75 tys. pojazdów – więcej niż łączna produkcja całej Europy.
Jak przebiega jego ofensywa widać śledząc przetargi samorządów na autobusy elektryczne: w latach 2024–2025 rozstrzygnięto 49 konkursów na 637 pojazdów, a Yutong wygrał 14 z nich, na 176 autobusów – co daje 27,6 proc. udziału w rynku. Białystok zamówił od chińskiego producenta 60 autobusów za 154 mln zł. Warszawa – 48 jednostek w trzech kontraktach. Katowice – 30. I tu pojawia się aspekt, który można tłumaczyć tylko krótkowzrocznością polityki UE, od lat mającą problem z definiowaniem realnych zagrożeń dla Europy: znaczna część tych zakupów finansowana jest ze środków unijnych, m.in. z Krajowego Planu Odbudowy i programu "Zielony Transport Publiczny". Pieniądze przeznaczone na odbudowę europejskiego przemysłu po pandemii trafiają do chińskich producentów. Dotując ich zakupy, sami pomagamy im przejąć nasz własny rynek i wyeliminować nasze własne firmy. A historia fotowoltaiki i baterii pokazała jedno: gdy Europa przegapi moment, odbudowa własnego przemysłu jest niemal niemożliwa. W przypadku autobusów wciąż pozostaje szansa, tym bardziej że to rynek na którym publiczne dotacje do zakupów odgrywają znaczną rolę. Dużo łatwiej jest więc na niego oddziaływać, niż na otwarty, czysto konsumencki rynek samochodów osobowych... "
Dużo łatwiej wydać 150 baniek niz dofinansowac Solarisa.
Rządy sie zmieniają, ale rządzący ci sami.