Już po dziesięciu latach od złożenia obietnicy produkowania polskiego samochodu (elektrycznego) udało się znaleźć partnera, który to sfinansuje. Tajwański Foxconn. Żaden tam chińczyk.
I założę się o drugi litr mleka pełnotłustego, że i z tej, jakże śmiałej idei, nic nie wyjdzie. Dlaczego?
Dlatego, że osobiszcze okołokompetentne powiedziało z radością, że ze złożonej obietnicy miliona samochodów elektrycznych już teraz, dzięki wysiłkowi rządu, jeździ 250 tysięcy sztuk...
Żona moja znów kupi sobie kolejne Renault.
To są dwie różne sprawy:
Opcja nr 2 nie oznacza czegoś złego, tylko to nie to samo.