Chylę czoła przed kwiatem polskiego dziennikarstwa, który przez tydzień nazywał Kacpra Nowickiego "studentem", który zgasił Jakiego w Poznaniu. Orka polegała na wycięciu fragmentu własnego wystąpienia i ucięciu odpowiedzi polityka... czyli tak jak oni to rozumieją. Pompowanie balonika trwało tydzień. Wywiady w OKO press, Wyborczej, Newsweeku, w Fakcie zrobiono cały wywiad, w którym gość momentalnie tak odlatywał, że przekraczało to granice przyzwoitości. No bezczelności chłopakowi odmówić nie można. Najlepsze wydarzyło się przedwczoraj.
Otóż pan Kacper pojawił się w "Kwiatkach Polskich", programie dla inteligentnych inaczej, który prowadzą osoby tymczasowo dywersyfikujące koszty prowadzenia działalności TVN-u. Pani prowadząca zapytała Kacpra opowiadającego, że on to się niczego nie boi, a na spotkania pisiory dowożą autokarem i nie ma tam żadnych młodych ludzi. Pan Kacper zapowiedział nawet, że już wkrótce spotka się z Patrykiem ponownie. I spotkali. Silni Razem już na sam widok zdjęć z miejsca wydarzenia dostali trzech orgazmów, jak przy wypełnianiu protestów wyborczych peselem Romka Giertycha. Pech chciał, że tym razem Kacper nie wyciął rolki, tylko poszedł na żywioł. I pal sześć, gdyby Jaki wyciągnął mu tylko wszystkie kłamstwa i publicznie, przy wszystkich, weryfikował kolejne, których młody dopuścił się już na spotkaniu. Zweryfikował unijne dokumenty o x płciach, puścił mu lewicowego koalicjanta, który deklarował, że płci może być nieskończona ilość. Niestety na tym się nie skończyło. I to już było jednak niehumanitarne.
Okazało się, że ten Kacper, który robił za etatowego studenta od orania we wszystkich największych mediach, to po prostu asystent Krzysztofa Śmiszka, kandydat Lewicy i prowadzący program w TVP, promujący tam Waldka Żurka w gumiakach (nie żartuję), Hołdysa, Tuleyę, Machińską, Martę Lempart, Tour de Konstytucja, Kocjana - co robił za słupa dla nielegalnego finansowania kampanii obrzydzającej Karola Nawrockiego, a nawet panią Suchanow i Ferenc (tą od Joanny z Krakowa). Jak Jaki przycisnął go, ile w tej TVP w likwidacji zarobił, to bohater lewicy miaucząc zasłaniał się... że nie wie. Pewne jest jedno. Na onkologię to nie poszło. A wiecie co jest najlepsze? Że chłop przyjechał po ten wp**l do Gliwic aż z Poznania. Na koniec, już po ucieczce pana Kacpra, do mikrofonu podszedł student i powiedział, że nie wie co poszło nie tak, że młodzi ludzie głosują na komunistyczne złogi
Dacie wiarę?
Typ siedział na kozetce w TVP, w którym prowadzi program i zachwycała się nim, jako studentem, pani prowadząca inny program w TVP. Absolute cinema. A to nie wszystko, bo Polacy, jak wiadomo, to strasznie wredny naród i zaczął grzebać w sieci. Okazało się, że Kacper, asystent Śmiszka ma fundację, która przytuliła 60 tys. euro z Erasmus+, dostała grant z Fundacji Batorego i Europejskiego Korpusu Solidarności.
Gdyby był z PiS-u, to bym wiedział co powiedzieć, a tak to powiem Wam, że to na pewno przypadek. Czego nauczyła Cię ta historia oprócz tego, że każdy lewicowy polityk musi zbudować swoją karierę na kłamstwie? A chociażby tego, że nasze media pomagają im budować te kariery na kłamstwie.
Bo wiecie, jak Szafarowicz miał dym na UW, to media pisały o nim "działacz PiS". A jak startujący z list Lewicy asystent Krzyśka Śmiszka, prowadzący rozmowy z wierchuszką politycznego szaleństwa w TVP w likwidacji, poszedł na spotkanie z pisiorami, to media pisały o nim "student".
Magia?
Nie.
Czyste, czystowodne kur**stwo, jakie obryzguje naszą codzienność w tym łez padole. I nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.
ps.
Greta Thunberg, Biedronia i Śmieszka!
Nie dajcie się nabrać, drodzy państwo.
Ten „spontaniczny głos młodego pokolenia” to nie żaden niezależny student z plecakiem pełnym ideałów, tylko asystent europosła i pracownik biura politycznego , czyli klasyczny lewicowy polityczny klon.
Na spotkaniach z Patrykiem Jakim było pełno naprawdę zdolnych, dobrze przygotowanych młodych ludzi. Ale media wybrały akurat tego. Ciekawy przypadek, co?
Bo jak masz „plecy” u Śmieszka i Biedronia, to nagle z szarego chłopca robisz się „twarzą pokolenia”. Magia!
A jak jesteś młody, zdolny i myślisz inaczej, to sorry, kolego, nie pasujesz! Zero zasięgów, zero zaproszeń, zero „spontanicznej” kariery.
To nie jest popularność. To jest produkt medialny na specjalne zamówienie.
Liberalne redakcje + tęczowe algorytmy = gwiazda internetu
Składniki: banały recytowane z przejęciem + antypolskie poglądy + odpowiedni „lewar” w życiorysie! Praca dla posłów lewicy!
Normalnie na takiego Kacpra nikt by nawet nie spojrzał. Ale jak trzeba pilnie znaleźć „młodego, który nienawidzi PiS-u”, to nagle chłopak staje się polskim Grethą Thunberg!
Taka jest smutna prawda:
Myślisz jak Kaczyński, Ziobro czy Ewa Zajączkowska, czy Patryk Jaki - jesteś „zagrożeniem dla demokracji”.
Myślisz jak Biedroń i Śmieszek, jesteś „głosem przyszłości”.
Nie kupujcie tej fałszywej gwiazdeczki, drodzy państwo.
To nie diament. To szkiełko dobrze podświetlone przez lewicowe reflektory. Z nim nie będzie przyszłości! To czarna dziura!
Toto nawet nie wygląda na studenta,chyba że na wydziale noszenia teczek za Śmiszkiem.