Omówmy więc kilka rzeczy od razu...
1) Wyjechał z Kalifornii i był w Waszyngtonie, w hotelu, w którym odbywał się WHCD.
2) Wyobraźcie sobie, jakie intencje musiał mieć, żeby przebyć taką odległość, cały czas myśląc o tym, co zamierza zrobić.
3) Albo przetransportował kilka sztuk broni, albo zdobył je w Waszyngtonie/okolicach i wymyślił sposób, żeby umieścić je w pobliżu WHCD.
4) Poświęcił czas na załadowanie broni (podobno w tym kilku noży) i nikt tego nie zauważył.
5) A teraz sedno sprawy... w swojej ukrytej pozycji w jakiś sposób wiedział, że prezydent jest w pokoju i zajmuje miejsce. Skąd/kiedy się o tym dowiedział?
6) Skoro nie był gościem WHCD i nie widział prezydenta z miejsca, w którym się znajdował... skąd wiedział?
7) Przecież nie mógł zajrzeć do pokoju, a potem załadować tam swojego sprzętu.
8) Podobno był gościem w tym samym hotelu? Jakby każdy pokój w tym miejscu nie był zarezerwowany z ponad miesięcznym wyprzedzeniem? W Waszyngtonie, w sobotę, z WHCD w tym samym hotelu... rezerwowaliście kiedyś hotel w Waszyngtonie podczas ważnego wydarzenia prezydenckiego? Powodzenia!!!
Wszystko wskazuje na to, że ktoś z Waszyngtonu mu pomógł. Ktoś z dużą wiedzą i umiejętnościami.
Nie robi się czegoś takiego z kaprysu i bez wcześniejszego, dokładnego rozpoznania.