TRAGEDIA MS „WILHELM GUSTLOFF” 30 stycznia 1945 r. miała miejsce największa katastrofa morska w historii. W rejonie Ławicy Słupskiej niem. Stolpe Bank został zatopiony M/S „Wilhelm Gustloff” przez radziecki okręt podwodny.
Został nazwany na cześć zastrzelonego w 1936 r. szefa oddziału NSDAP w Szwajcarii, Wilhelma Gustloffa.
Wilhelm Gustloff niemiecki statek pasażerski, floty nazistowskiej Kraft durch Freude (KdF) podczas wojny włączony w skład Kriegsmarine, kolejno przekształcony w okręt szpitalny i pływające koszary dla personelu dywizjonu szkolnego U-Bootwaffe.
MS Wilhelm Gustloff w 1945 r ewakuowała się niemiecka ludność i żołnierze. Pierwsza próba wypłynięcia w morze wypełnionego uciekinierami Wilhelma Gustloffa odbyła się 29 stycznia 1945 r. „Wilhelm Gustloff” wypłynął z Gdyni po południu 30 stycznia 1945 r. pod eskortą torpedowca „Loewe” . Płynął na zachód, w stronę Niemiec.
Przeładowany „Gustloff” pierwotnie był przeznaczony dla 2 tys osób. W chwili katastrofy według najnowszych ustaleń było tam ok 10 tys osób. W ciągu nieco ponad godziny znalazł się w całości pod wodą.
Do tragedii statku i jego pasażerów doszło na wysokości Łeby. O godz. 21.16 w okolicę dziobową Gustloffa trafiła pierwsza torpeda, wystrzelona z sowieckiej łodzi podwodnej S-13, dowodzonej przez kpt. Marinesco. Chwilę później 2 wbiła się w śródokręcie, a 3 w maszynownięk.
Statek tonął 63 minuty. Według różnych źródeł, uratowano 838 lub 1252 rozbitków. Ostatnią uratowaną osobą było żyjące niemowlę, odnalezione 7 godzin po tragedii na jednej z łodzi ratunkowych.
Pokład „Gustloffa” był prawie nieoświetlony, a światła w jego wnętrzach bardzo szybko zgasły po tym, jak jednostka zaczęła nabierać wody. Pasażerowie statku, na którym ludzie zajmowali niemal wszystkie zakamarki, łącznie ze schodami, wpadli w panikę.
Eksplozje wywołały ogromną panikę. Prawie wszystkie kobiety ze służby pomocniczej, skoszarowane na dnie osuszonego basenu, zginęły niemal od razu, ocalały tylko dwie.
Okręt bardzo szybko przechylił się na lewą burtę. Masy ludzkie skierowano na oszklony pancernymi szybami pokład spacerowy, skąd niemal nikt nie był w stanie wydostać się na pokład. Nie wszystkie szalupy można było spuścić, gdyż żurawiki były zamarznięte.
Kilka łodzi odczepiono zbyt wcześnie i te powpadały do morza, inne przewracały się na falach z powodu dużego przeciążenia. Na pokładzie walczono o dostęp do łodzi i o tratwy ratunkowe, dochodziło do bójek, padały nawet strzały, również samobójcze.
Pokład przechylał się coraz bardziej.
Ciemność, tłumy i przerażenie sprawiły, że wielu ludzi na statku zostało stratowanych na śmierć, część zginęła od torped, a część utopiła się, bo na „Gustloffie” nie było wystarczającej liczby szalup czy tratw ratunkowych. Wielu ludzi, po tym, jak wpadło do wody, zginęło na skutek hipotermii w ciagu kilku minut.
Praktycznie poza kilkudziesięcioma osobami, które zginęły w trakcie wybuchu torped, większość ofiar zamarzła w wodzie. Rozbitków jednej z szalup zabiło działo przeciwlotnicze, które wypadło z rufy okrętu.
Z relacji ludzi, którzy mieszkali na wybrzeżu na wysokości miejsca katastrofy, wynika, że przez wiele dni po tej tragedii morze wyrzucało na brzeg ludzkie zwłoki. Jeszcze do połowy lutego zwłoki ofiar katastrofy wyrzucane były przez morze na plaże od Łeby do Jastrzębiej Góry.
Około godziny 22:25, 65 min. po storpedowaniu, okręt całkowicie zanurzył się w morzu. Zginęło ok.10 tys. ludzi. W katastrofie Titanica zginęło ponad 1500 osób...
Wrak „Gustloffa” leży na dnie morza, na głębokości ok. 45 m, kilkanaście mil na północny wschód od Łeby. Statek był wielokrotnie przeszukiwany przez wyspecjalizowane jednostki, które dostarczyły informacji na temat m.in. zniszczeń, jakie odniósł.
Źródła podają, że na początku lat 50-tych wrak przeszukiwali radzieccy nurkowie, którzy mieli nadzieję, że na statku przewożono słynną Bursztynową Komnatę.
Nurkowie z Polskiego Ratownictwa Okrętowego wydobyli z wraku dzwon okrętowy, który aktualnie znajduje się w Muzeum II Wojny Światowej: będzie tu eksponowany na wystawie głównej.
Zatopiony statek był też wielokrotnie nielegalnie plądrowany i grabiony.
W 1994 r. Polska uznała wrak „Wilhelma Gustloffa” za mogiłę wojenną, co wiąże się z zakazem nurkowania nie tylko na sam statek, ale też w promieniu 500 m od niego.
W 2013 r. za zgodą odpowiednich polskich władz, we wraku statku pochowano urnę z prochami zmarłego Heinza Schoena, spełniając tym samym ostatnie życzenie ocalonego z „Gustloffa”.
Wilhelm Gustloff" nie był jedyną jednostką, która została zatopiona pod koniec wojny u polskich wybrzeży Bałtyku podczas ewakuacji niemieckich żołnierzy i cywilnych mieszkańców Prus Wschodnich i Pomorza.
10 lutego ten sam okręt podwodny, który zatopił „Gustloffa”, storpedował statek ,,Steuben". W katastrofie mogło zginąć około 5 tys osób. Z kolei 16 kwietnia zatonięcie również storpedowanego przez radziecki okręt podwodny statku ,,Goya" pochłonęło co najmniej 6 tysięcy ofiar.
.
Statek powstał w hamburskiej stoczni firmy Blohm und Voss w 1937 r, data położenia stępki 4 sierpnia 1936, nr budowy 511. Został nazwany na cześć zastrzelonego w 1936 r. szefa oddziału NSDAP w Szwajcarii, Wilhelma Gustloffa.
Wodowanie odbyło się przy udziale Adolfa Hitlera. Matką chrzestną statku została wdowa po Wilhelmie Gustloffie, Hedwig Gustloff z domu Schoknecht, swego czasu sekretarka Hitlera.
4 lutego 1936 r Gustloff został zastrzelony w hotelu w Davos. Zamachowcem był 26-letni David Frankfurter, student medycyny. To już i tak wystarczyło na skandal, jednak wspomniany młodzieniec był także Żydem i synem rabina. Takiego wydarzenia propaganda III Rzeszy nie mogła nie wykorzystać w maksymalny sposób…
Śmierć Gustloffa wykorzystano propagandowo, ukazując go jako męczennika ruchu nazistowskiego. Stała się także jedną z przyczyn pogromu, znanego jako noc kryształowa.
Wilhelm Gustloff urodził się w 1895 r w mieście Schwerinie w Meklenburgii. Z wykształcenia bankowiec, chorujący przewlekle na płuca i krtań, co było powodem jego przeprowadzki do Davos, gdzie miał się skutecznie wykurowa.
W 1923 r wstąpił do NSDAP, by z czasem zostać szefem tej organizacji na całą Szwajcarię. Zagorzały nazista, antysemita i fanatyk führera. Znany był z wypowiedzi: „Zabiłbym swoją żonę, gdyby Hitler kazał mi to zrobić”…
Nieżyjący już Gustloff momentalnie stał się „świętym bohaterem narodowym”, „męczennikiem ruchu nazistowskiego” i „ofiarą bezwzględnego żydowskiego mordercy”.
Pisały o nim gazety na całym świecie, komentując wszelkie doniesienia. Zorganizowano mu państwowy pogrzeb, trumnę przewiózł specjalny pociąg żałobny, który wielokrotnie zatrzymywał się w mijanych miastach.
Do tego tysiące członków Hitlerjugend po drodze, oddających hołd zabitemu, czy wreszcie osobiste kondolencje dla rodziny od samego Adolfa Hitlera, który nie wziął udziału w uroczystościach pogrzebowych, ale reprezentowali go Bormann, Goebbels, Göring, Himmler i Ribbentrop…
Statek miał 208,5 m długości i pojemność 25484 BRT. Rozwijał prędkość 15,5 węzła. Posiadał 221 kabin dwuosobowych oraz 239 kabin czteroosobowych. Liczba miejsc pasażerskich wynosiła 1465 w jednej klasie, załoga liczyła ok. 500 osób.
W momencie swego wejścia do służby MS „Wilhelm Gustloff” był 5 co do wielkości niemieckim statkiem pasażerskim. Od marca 1938 do sierpnia 1939 r. odbył ok 50 rejsów wycieczkowych, opływając między innymi dziesięciokrotnie Półwysep Apeniński i wielokrotnie goszcząc na wodach Norwegii.
Podczas wojny „Gustloff” był najpierw przez kilka miesięcy jednostką szpitalną podobnie jak bliźniacza jednostka „Robert Ley”.
We wrześniu 1939 r zabrał z Gdańska 685 rannych żołnierzy niemieckich. Nst. został przejęty przez Kriegsmarine jako jednostka pomocnicza - hulk koszarowy dla personelu jednostki szkolnej U-Bootwaffe.
Służył również do transportu wojska. Miał zamontowaną broń przeciwlotniczą i wyposażony był w wyrzutnie bomb głębinowych. Podczas alianckiego nalotu na Gdynię w październiku 1943 r kadłub okrętu doznał nieznacznych uszkodzeń wskutek pobliskich eksplozji bomb.
Do 1945 r. cumował w Gdyni. Skąd wyruszył w swój ostatni rejs
Na pokładzie „Gustloffa” znalazło się 173 członków załogi, 918 oficerów i marynarzy z II dywizji szkolnej okrętów podwodnych (2. U-Boot Lehr Division), którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi U-bootów, 373 kobiety z pomocniczego korpusu Kriegsmarine, które były wojskowymi telefonistkami, telegrafistkami, maszynistkami, kreślarkami czy pielęgniarkami, 162 rannych żołnierzy Wehrmachtu oraz 4424 uciekinierów
Czy na dnie Bałtyku znajduje się hitlerowskie złoto? To teoria brytyjskiego nurka Phila Sayersa, który udzielił wywiadu dziennikowi ,,The Daily Star".
Jego zdaniem sztaby o wartości 100 milionów funtów znajdują się we wraku niemieckiego statku Wilhelm Gustloff, storpedowanym przez Rosjan w styczniu 1945 r .