W polskiej debacie publicznej przyjęło się myśleć o mediach politycznych w kategoriach moralnych, jedne „kłamią”, inne „mówią prawdę”; jedne są „propagandą”, inne „wolnymi mediami”. To myślenie jest wygodne, ale fałszywe. Znacznie bliżej prawdy jest inne rozróżnienie - media nie tyle kłamią, ile mówią to, co w danym momencie im się opłaca, a prawda ustrojowa jest w tej układance jedynie narzędziem.
TV Republika nie jest tu wyjątkiem. Jest raczej modelem, na którym jak w soczewce skupiają się mechanizmy obecne w całym polskim ekosystemie medialnym.
Media nie różnią się zasadami - różnią się sytuacją.
TV Republika, podobnie jak media sprzyjające obecnej większości rządowej, nie prowadzi sporu o zasady ustrojowe, tylko o aktualny układ sił. To fundamentalna różnica, którą rzadko się zauważa.
Gdy prezydent wywodzi się z obozu sprzecznego z rządem, Republika buduje narrację oblężonej twierdzy, prezydent jako ostatni bastion, rząd jako agresor, Konstytucja jako tarcza. Ale ta sama stacja nie podejmuje wysiłku, by systemowo wyjaśnić odbiorcom, że konflikt między prezydentem a rządem nie jest patologią, tylko konstytucyjnie zaprojektowanym mechanizmem.
Dlaczego? Bo wtedy konflikt przestałby być dramatem, a stałby się procedurą. A procedura nie mobilizuje emocji.
Dokładnie ten sam mechanizm działa po drugiej stronie. Media sprzyjające rządowi marginalizują rolę prezydenta, sprowadzając ją do funkcji reprezentacyjnej, bo to delegitymizuje opór wobec rządu. Republika robi coś lustrzanego - broni prezydenta, ale nie broni ustroju jako takiego, bo to byłoby niewygodne w przyszłości.
W praktyce wszystkie media zakładają jedno:
dziś opłaca się nam taka interpretacja Konstytucji, jutro inna.
Dlaczego Republice się to opłaca.
TV Republika nie mówi pełnej prawdy o władzy wykonawczej, ponieważ pełna prawda byłaby politycznie neutralna. A neutralność jest dla mediów politycznych zabójcza. Gdyby Republika konsekwentnie tłumaczyła, że prezydent nie jest „nad-rządem”, rząd nie jest jedynym nosicielem władzy wykonawczej a konflikt kompetencyjny jest normalny i legalny, to trudniej byłoby budować narrację wyjątkowości obecnej sytuacji. Trudniej też byłoby utrzymać mobilizację odbiorców i trudniej byłoby w przyszłości zmienić narrację, gdy role się odwrócą. Bo role się odwrócą. W polityce to nie jest pytanie „czy”, tylko „kiedy”. I dokładnie dlatego nikt tej sprawy nie prostuje do końca. Ani Republika, ani media liberalne, ani mainstreamowe.
Manipulacja pojęciem władzy wykonawczej.
Jednym z najbardziej uporczywych uproszczeń w polskiej debacie jest hasło:
„Rząd rządzi, prezydent reprezentuje”.
To zdanie nie ma oparcia w Konstytucji, ale powtarzane setki razy staje się „oczywistością”. To klasyczna manipulacja językowa. Zamiast mówić o władzy, mówi się o stylu działania. Zamiast o kompetencjach, mówi się o częstotliwości wystąpień. Rząd działa codziennie, więc „rządzi”. Prezydent działa punktowo, więc „reprezentuje”. To logiczny błąd. Strażnik nie interweniuje codziennie, ale nikt nie twierdzi, że nie ma władzy.
Jak jest naprawdę - Konstytucja, nie narracja.
Konstytucja RP nie pozostawia tu żadnych wątpliwości.
Art. 10 ust. 2:
„Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów…”
To jest przepis ustrojowy, fundamentalny. Nie publicystyczny. Nie interpretacyjny. Literalny!
Dalej:
Art. 126 ust. 1–2:
„Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym przedstawicielem RP i gwarantem ciągłości władzy państwowej.
Prezydent czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji…”
Czuwanie nad Konstytucją nie jest funkcją reprezentacyjną. To funkcja wykonawcza o charakterze strażniczym.
Art. 144 – akty prezydenckie:
Konstytucja wymienia kilkadziesiąt realnych kompetencji, z których część:
- nie wymaga kontrasygnaty premiera,
- ma bezpośredni wpływ na system państwa (weto, TK, nominacje).
Art. 146 ust. 1:
„Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną RP”.
To prawda. Ale to nie znosi art. 10, tylko go uzupełnia. Rząd prowadzi politykę, prezydent ją kontroluje, równoważy i wstrzymuje, gdy uzna to za konieczne.
To jest dualna władza wykonawcza, a nie prezydentura dekoracyjna.
Prawda, której media nie lubią.
Prawda jest niewygodna dla wszystkich stron, bo brzmi tak:
Prezydent, który wetuje ustawy rządu, nie „przeszkadza demokracji”.
Rząd, który narzeka na prezydenta, nie „walczy z obstrukcją”.
Obydwaj wykonują swoje konstytucyjne role.
A media?
Media wolą konflikt niż procedurę i emocję niż wykładnię.
Dlatego TV Republika nie mówi całej prawdy? Nie dlatego, że jej nie zna. Tylko dlatego, że prawda ustrojowa nie opłaca się nikomu na stałe.
A obywatel, który ją zna, przestaje być łatwym odbiorcą narracji i to jest powód najważniejszy.
Chciałbym wiedzieć, sąd to twierdzenie, z własnego doświadczenia, czy cudzego?
Ja oglądam różne wiadomości na wszystkich kanałach tv, o sprawach które kolego poruszasz, słyszałem w Republice, wPolsce, oraz Polsacie, z tym tylko, że w Polsacie są kompetentni goście konstytucjonaliści, jak np. prof.Grabowska, a w dalszej części programu komentują sprawy ludzie, nie mające wiele wspólnego z prawem, z Konstytucją, klimatem etc. a prowadzący nie odwołuje się do treści, które mu znawcy sprawy wyjaśniali, a już żenadą jest program Gozdyry, o mentalności i inteligencji bufetowej. Najgorszym źródłem informacji jest obecna TVP i TVN24, które mam nadzieje zostanie pozbawiona prawa publicystyki szczególnie tej politycznej.
Najpierw marynarz z Gdyni awansował się na medioznawcę a teraz mjk tłumaczy czym są media i dlaczego.
Ciekawe dokąd sięgnie kolejka...aaaa! marynarz ma ponad 600 wejść:-)))
Dawno temu,w odległej galaktyce...ktoś tłumaczył jak się nabija wejścia....chodziło o echo24...też lewitował:-))
No,akurat Echo24 nie musiał sobie nabijać wejść. Te jego opowieści o perypetiach w łabędziej budce,kolacjach u hrabiny, żonach które żyły ze sobą w przyjaźni ,czy charakterystyka kolegów i koleżanek ,,z prowincji''' ze studiów ale nie siegających mu do pięt,źle ubranych, nie czytających Gombrowicza wdzięczne w czytaniu choć raczej nie dla tych co z nim studiowali.
lewactwo wyje sra z zazdrości iż Republika idzie w siłę i to nie tylko medialną. Smród lewactwa aż zatyka sam kibel..
Autor trafnie łapie mechanizm: media polityczne wolą konflikt niż „procedurę”, bo konflikt lepiej mobilizuje widza. Tyle że mam trzy zastrzeżenia.
Podsumowując: diagnoza o interesie i emocjach – celna. Ale jeśli już walczymy o „prawdę ustrojową”, to wypada ją trzymać na krótszej smyczy niż telewizyjne paski. Bo Konstytucja to nie pilot do telewizora – nie powinno się nią przełączać narracji w zależności od tego, kto akurat jest „nasz”.
To jest tego typu działalność naukowa..co GPS,MJK ...to zadaniowani funkcjonariusze przez farmę /fabrykę
żeby "zmieszać błękit w głowach" użytkownikom portali.
Dziękuję za te uwagi Panie Bartoszu. To jest dokładnie ten poziom polemiki, który coś wnosi, więc spróbuję odpowiedzieć punkt po punkcie.
Ad 1. „Media nie różnią się zasadami - różnią się sytuacją”.
Ma Pan rację, że to zdanie jest skrótem i że media różnią się standardami warsztatowymi. Oddzielaniem informacji od komentarza, językiem pasków, korektą błędów. To są realne różnice i nie chciałem ich negować.
Moja teza dotyczyła jednak innego poziomu. Nie jakości dziennikarstwa, tylko stosunku do ustroju jako narzędzia narracyjnego. W tym sensie pisałem o zasadach rozumianych nie jako standardy etyczne, lecz jako gotowość do obrony stałej interpretacji konstytucyjnej niezależnie od tego, kto akurat rządzi. I tu, moim zdaniem, problem jest bardziej symetryczny. Interpretacja roli prezydenta i rządu bardzo często zmienia się wraz z politycznym interesem redakcji, nawet jeśli robi się to innym językiem i na innym poziomie warsztatu.
Być może lepszym sformułowaniem byłoby - „media różnią się standardami, ale często dzielą instrumentalne podejście do ustroju” - tę korektę przyjmuję.
Ad 2. Rola prezydenta a „kontrola polityki”.
Tu uwaga jest słuszna i ważna. Ma Pan rację, że Konstytucja nie czyni prezydenta ogólnym kontrolerem polityki rządu, tylko wyposaża go w konkretne, wyliczone kompetencje. Skrót myślowy „kontroluje i wstrzymuje” był publicystyczny i mógł sugerować szerszą rolę, niż wynika to z tekstu ustawy zasadniczej.
Moja intencja była taka, żeby pokazać, iż prezydent nie jest biernym notariuszem decyzji rządu, tylko elementem egzekutywy zdolnym do realnego wpływu, ale zgadzam się, że precyzyjniej należało mówić o wecie ustawodawczym, inicjowaniu kontroli konstytucyjnej, kompetencjach nominacyjnych i roli w obszarze bezpieczeństwa i wojska, a nie o „kontroli polityki” w sensie ogólnym. To dobra uwaga i trafna korekta.
Ad 3. Brak twardych przykładów.
Tu w zasadzie nie mam sporu i to jest uczciwy zarzut. Tekst był wpisem diagnozującym mechanizm, a nie analizą zawartości mediów, i faktycznie nie podparłem tezy przykładami konkretnych pasków czy wypowiedzi. To osłabia siłę argumentu dowodowego, choć niekoniecznie samą diagnozę.
Na koniec, zgoda co do sedna.
Zgadzam się z pańskim zdaniem końcowym w 100%:
Konstytucja to nie pilot do telewizora. I właśnie to było osią tekstu, pokazanie, że bardzo często jest traktowana jak pilot, którym przełącza się narrację w zależności od tego, kto jest „nasz”.
Pańskie uwagi nie obalają tej tezy, raczej ją dyscyplinują i precyzują. I dobrze, bo jeśli już krytykować media za skróty, to warto samemu ich unikać. Dziękuję za rzeczową polemikę.
@"Dlaczego TV Republika manipuluje i nie mówi prawdy, jak cała reszta mediów?"
Tytul tego postu tez jest mglisty. Czy ma z niego wynikac ze TVRep wespol z cala reszta manipuluja i nie mowia prawdy, czy tez ze tylko TVRep nie mowi prawdy podczas gdy cala reszta mowi prawde?
TVRep jest stacja prywatna i moze sobie prowadzic dowolna narracje dazac do wzrostu pozycji=wartosci swojego biznesu na rynku medialnym.
Ktora niby stacja nie uprawia swojej prywatnej polityki - TVTrwam, FoxNews, AlJazeera?
Odbiorca powinien umiec ekstrahowac informacje z roznych mediow a nie obrazac sie ze ktores usiluje mu wciskac propagande.
Zgadzam się Panie Kazimierzu, że tytuł jest mglisty i rzeczywiście może sugerować, że tylko Telewizja Republika nie mówi prawdy. Mnie jednak chodziło o to, że manipuluje tak samo jak cała reszta. Następnym razem postaram się poprawić.
Każda stacja prywatna może sobie prowadzić dowolną narracje, ale wtedy niech nie głosi, że jest strefą wolnego słowa.
"strefa wolnego slowa" to nic innego jak marketing. cos jak "gilette najlepsze dla mezczyzny".
klient ma kupic towar. logo "правда'24" nie sprzedaloby sie. "wolnosc" tak jak niektorzy ja rozumieja zawsze znajdzie klienta.
Kiedy się wie, że wszyscy prawdziwi właściciele każdej stacji TV to jacyś czapeczkowi, wówczas wszystko staje się jasne - tzn. zakres tematyczny i faktyczny "prawdy" przekazywanej w każdej stacji i specyficzni goście zapraszani i niezapraszani na wizję. Pozostaje na szczęście Internet ....
Dokładnie tak! W pełni się zgadzam.
"Media sprzyjające rządowi marginalizują rolę prezydenta, sprowadzając ją do funkcji reprezentacyjnej"
Tylko kto je ogląda? Jakieś popłuczyny po PRLowskim zamordyzmie, którym Kaczyński odebrał ordery Lenina i Stalina? :)
Ponad 90% społeczeństwa U2. "Republika" to zaledwie kilka procent a razem z "W Polsce24" nie przekracza ośmiu i to w porywach. Ta zdecydowana większość nie musi wcale oglądać głównych wydań wiadomości. Wystarczy, że bezmyślnie gapią się na głupawe seriale i jeszcze głupsze teleturnieje, czy programy rozrywkowe. To właśnie w przerwach tych programów i seriali, w reklamach, piorą im mózgi krótkimi wstawkami i przekazem podprogowym. To w zupełności wystarcza. A jak tego nie rozumiesz, to Twój problem U2.