Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Malediwy – piłeczka w grze mocarstw

Ryszard Czarnecki 30.11.2018
Najmniejsze państwo Azji ‒ Malediwy – okazuje się być ważną piłką w grze największych mocarstw. Obserwowanie geopolitycznego meczu, który toczy się wokół muzułmańskiego kraju (98,4% mieszkańców to wyznawcy islamu) rządzonego po dyktatorsku przez prezydenta Abdullaha Jamina jest o tyle pasjonujące, że spektakularnie pokazuje, iż najistotniejsi playmakerzy na tym kontynencie: Chiny, Indie i USA nie odpuszczają o krok, nawet jeśli chodzi o państwo liczące raptem 418 tysięcy ludności.
 
Za walką o geopolityczne wpływy czają się, jak zawsze, olbrzymie pieniądze. Są w cieniu, bo  pieniądze lubią dużą ciszę, a duże pieniądze – dużą ciszę. Obecny prezydent, który uwięził byłego prezydenta Mohameda Naszida, będącego ‒ co pokazuje specyficzne relacje w tym kraju ‒ jego… przyrodnim bratem, otworzył szeroko drzwi na inwestycje chińskie w Malediwach. Male (stolica państwa) zawarło z Pekinem kontrakt warty 800 mln dolarów, anulując kontrakt z Indiami zawarty przez poprzednie władze warty 500 milionów dolarów. Obecna walka między rządem a opozycją jest jednocześnie polityczną bitwą między stronnictwem prochińskim a stronnictwem antychińskim, czyli de facto proindyjskim. Waszyngton w tej batalii stanął po stronie New Delhi. Być może po czasie pożałował inwestycji, jakiej dokonał fundując młodemu Abdullahowi Jaminowi studia w w USA – obecny prezydent nie czuje z tego tytułu  żadnej wdzięczności...
 
Unia Europejska niczym klasyczny współczesny polityczny Poncjusz Piłat znowu umyła ręce: uznała, że skoro na Malediwach łamana jest demokracja, to nie ma sensu wysyłać obserwatorów na październikowe wybory prezydenckie w tym kraju. Oczywiście bez międzynarodowej, w tym unijnej presji, wybory te będzie łatwiej sfałszować, a opozycję  wziąć za twarz. Bruksela wychodzi z założenia, że należy wysyłać misje obserwacyjne na wybory w krajach, w których z demokracją nie jest źle, właśnie się rodzi, rokuje nadzieje i krzepnie, a nie tam, gdzie jest fatalnie. Taka strategia stwarza swoisty komfort obserwatorom (byłem nim w imieniu europarlamentu w blisko 30 krajach na trzech kontynentach, więc wiem o czym mówię). Gdy rozmawiam z byłym ministrem spraw zagranicznych Abdullahem Szahidem, słyszę, że gdy pełnił funkcję szefa dyplomacji przed dekadą, chińskich inwestycji na Malediwach były raptem dwie, a teraz jest ich „tysiąc”. Ta liczba to oczywiście metafora, ale wiele mówiąca. I tu chyba jest pogrzebany malediwski pies. Ten maleńki, ale strategicznie ważny ze względu na swoje położenie kraj, stał się terenem ekspansji Pekinu, porównywalnej z tą z krajami „czarnej Afryki”. Chińczycy tu inwestują, oczywiście zatrudniając pracowników z ChRL, a państwo staje się  - jak zarzuca opozycja - „chińską kolonią”.
 
 „Nihil novi sub sole” ‒ nic nowego pod azjatyckim słońcem, choć akurat aura pory deszczowej powoduje, że słońca tu teraz mało. Może lepiej. Nic nowego, bo mechanizmy walki o władzę znamy zarówno z tegoż kontynentu azjatyckiego, jak i ze Starego Kontynentu. Ostry spór między władzą (prezydentem) a Sądem Najwyższym, aresztowanie liderów opozycji, łącznie z tymi, którzy sprawowali wcześniej władzę, prokurator generalny stający po stronie prezydenta, a nie Sądu Najwyższego, policja i wojsko wierne legalnej władzy, wreszcie apel opozycji (eksprezydenta), aby sąsiednie mocarstwo (Indie) przysłało na Malediwy... wojska, by obalić dyktaturę. Znamy to w różnych odmianach i pod różnymi szerokościami geograficznymi – choć tu idą bardziej na ostro (przepraszam Malediwy za porównanie, ale opozycja w Polsce wzywa Komisję Europejską do interwencji jednak pokojowej, a nie zbrojnej...)
 
W więzieniach siedzą tu ludzie, władza robi wszystko, aby wybory były niedemokratyczne, ale dla mnie, przybysza z kraju odległego o 7 344 kilometrów najbardziej fascynująca jest obserwacja, jak o ten drobiazg na mapie Azji toczy się uparta walka mocarstw. Bo siła wielkich państw rodzi się z kontrolowania także takich drobiazgów.
 
*felieton ukazał się w miesięczniku „Nowe Państwo” (sierpień 2018)
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1342
Ryszard Czarnecki
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 7 073
Liczba wyświetleń: 8 170 734
Liczba komentarzy: 11 259

Ostatnie wpisy blogera

  • „SOMALIZACJA” SZWECJI
  • Podróż po RFN,podróż po Starym Kontynencie
  • KARMA WRACA

Moje ostatnie komentarze

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
  • Najnowszy kawał o Tusku i Gierku
  • Nowy kawał o Tusku i raju

Ostatnio komentowane

  • u2, "W dodatku płacił im za głosy na siebie" Czyli uczciwie zapracował na wygraną :) PS. Kiedy Szwedzi się kapną, że zapłacił kasą gangstera, z którym mieszka, czyli kasą zajumaną od Szwedów? :)
  • u2, "przetrwał lata banicji" Na której zarobił miliony w amerykańskiej firmie BlackRock. Teraz ma już ponad 70 latek i czas na wypasioną emeryturkę.
  • u2, "Bo inni w USA są dla Polski gorsi,po prostu"Koniec kadencji Prezydenta Trumpa to 20 stycznia 2029 roku. Czy wtedy wybuchnie 3wś? Całkiem możliwe. Ale najpierw powinny zostać podpisane umowy pokojowe…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności