Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Podziemiec nikczemny

Izabela Brodacka Falzmann, 25.11.2010

Podziemiec nikczemny

 

Pewien anonimowy internauta nawymyślał mi (słusznie) za niewybredny dowcip od penerów. Bynajmniej się nie obrażam, raczej zastanawiam. Pener znany mi z Niemiec albo clochard z Francji to na ogół dobroduszny outsider, który wyzwolił się z restrykcyjnego systemu państwowego i żyje jak chce, nie przeszkadzając innym. Kiedyś w Strasburgu- ja i mój gdański kolega Grześ- przegadaliśmy z takim clochardem całą noc o twierdzeniu Goedla (okazał się być profesorem filozofii). Poczęstował nas nawet winem zagrzanym na kuchence butanowej. Mówił przepiękną francuszczyzną jednak, gdy inny clochard próbował przeszkodzić nam w rozmowie, przemówił do niego- równie dla mnie pięknie- w zrozumiałym dla tamtego języku.

 

Osłuchanie z językiem marginesu jest z różnych przyczyn udziałem kolejnych – od czasów II Wojny Światowej- generacji. Hłasko i Iredyński, Nowakowski i Tyrmand wśród ludzi marginesu szukali wolności od komunistycznego zakłamania i komunistycznej nowomowy (mowa-trawa do chińskiego ludu przez zamknięty lufcik). Ja znalazłam takie enklawy wolności wśród ludzi związanymi z górami i z końmi gdzie- nie oszukujmy się- też nie mówi się językiem salonów.

Co gorsza, pewne zaczarowane słówko, które pozwala obecnie młodym ludziom wyrazić wszelkie emocje i poglądy, służyło w tych środowiskach jako amplifikator.

 

Jeżeli siedzisz na kiepsko osłoniętym stanowisku asekuracyjnym, a kolega taternik sypie ci na głowę kamienie nie wystarczy wrzasnąć – co robisz, bo ci odpowie – jestem pod przewieszką. Jeżeli jednak wrzaśniesz – co ty k… robisz, na pewno się opamięta.

 

Inny autentyczny przykład. Jadę sobie galopem przez las w Wiązowej z początkującą podopieczną. Jej koń wyczuwając nowicjuszkę skręca w leśną szkółkę i skacze przez młode świerki, co może się skończyć tragicznie- nabiciem się zwierzaka albo jeźdźca na jakiś patyk.

Krzyczę: zjedź na drogę

Ona: kiedy nie mogę

Ja: zjedź k… na drogę.

Zrozumiał to nawet koń i natychmiast pokornie wrócił na drogę.

 

I jeszcze jeden przykład. Idziemy z koleżanką nocą w Gorcach do upatrzonej na nocleg pustej bacówki, wieje i pada śnieg. Docieramy z trudem na miejsce- a tu chałupa spalona .Powinnam zapewne powiedzieć: O, jaka piękna katastrofa. Powiedziałam: O, k…..Koleżanka powiedziała: O, dżizys.. ( wymowa oryginalna) dając tym dowód, że w przeciwieństwie do mnie jest prawdziwą damą i kobietą światową.

 

Mogłabym tu przywołać obsceniczną wersję Pana Tadeusza, obscena Barańczaka, lepieje Szymborskiej, turpistyczne opisy w wierszach les poetes maudits, żeby udowodnić, że czasami pomiędzy wulgarnością i wzniosłością jest- jak mówią Francuzi – tylko krok.

 

Daruję to sobie, bo problem jak wiadomo nie sprowadza się do użycia ładnego czy brzydkiego słowa. Zapełniając z wyczuciem brzydkimi słowami pewną ilość stron można jak Dorota Masłowska zdobyć nagrodę Nike i zostać ulubionym Piętaszkiem salonu.

W przedwojennym pitavalu opisana jest sprawa pewnej przekupki ukaranej za nazwanie kogoś sufraganem, które to słowo samo w sobie nie jest przecież obraźliwe, a uczyniła je obraźliwym intencja ukaranej.

W wielu amerykańskich filmach napotkałam cliche-ktoś wymyśla najgorszymi wyrazami umierającemu partnerowi, co ma być dowodem najgłębszych uczuć.

 

Zło- przynajmniej u mnie- zaczyna się od gotowości myślenia o drugim człowieku w kategoriach ryży, chyży itd.

W swoim poprzednim tekście nie bez przyczyny porównałam komentarze internautów do obraźliwych napisów na murach w podparyskich dzielnicach. Są one dziełem ludzi głęboko sfrustrowanych, którzy nie czują się podmiotem życia społecznego, lecz przedmiotem pełnej pogardy manipulacji.

 

W moim przypadku nie jest to frustracja osobista ( mam wolny zawód, łódkę na Jezioraku, rasowego konia wyścigowego, nierasowego psa i niczego więcej mi nie trzeba), lecz autentyczna troska o losy kraju.

Powody są niezliczone: katastrofa smoleńska, symboliczne dla mnie zaproszenie Jaruzelskiego do BBN, projekt prywatyzacji lasów państwowych, projekt zamiany OFE na obligacje skarbu państwa et cetera, et cetera...

 

Zabrzmiało to dość patetycznie i obawiam się, że wstydzę się tego patosu bardziej niż brzydkich słów. A tak naprawdę powinnam się wstydzić tylko tego, że bardzo źle myślę o osobach rządzących. Nie identyfikuje się z ich pomysłem na państwo, nie solidaryzuję się z nimi ( czy można oczekiwać od myszy solidarności z kotem), nie chcę się z nimi pięknie różnić( pięknie się różnić w poglądach mogę przy wyborze wina do obiadu).

Powinnam, ale się chyba nie wstydzę.

To oni powinni się wstydzić.

 

Praca domowa: „Chociaż podziemiec jestem nikczemny, nie wstyd mi tego, żem tak podziemny”.

Zgadnij koteczku, kto to napisał?

 

PS. Pozdrawiam Pana Piotra. Redaguję obecnie pamiętnik księdza fałszywie oskarżonego i uniewinnionego po paru latach więzienia.. To pogłębia frustrację i wyzwala grafomanię.

 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1349
Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 049
Liczba wyświetleń: 7,716,452
Liczba komentarzy: 21,020

Ostatnie wpisy blogera

  • Dzyndzylyndzy
  • Wystrzał z Aurory
  • Dno piekła

Moje ostatnie komentarze

  • Cieszy mnie, że się zgadzamy co do pewnych oczywistości.
  • A jednak takie utwory dostają nagrody Nike, tacy twórcy stypendia. A płacimy za to my wszyscy. Pan płaci, ja płacę, moje dzieci płacą.
  • Nie tylko rewanż byłby osądzony. Ktoś w Polsce został ukarany za nazwanie aborcji morderstwem. Ktoś inny za odmowę używania żeńskiego imienia wobec chłopca albo odwrotnie, męskiego wobec dziewczynki…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • EsaurGappa, Pani Izabela też,jak każda dziewczyna wychowana w czasach kiedy próbowano szanować słowem nawet swoich adwersarzy,wie też że mężczyzni dawniej, dosyć często pozwalali sobie na głupie i wulgarne żarty…
  • Tomaszek, Jeżdżąc autokarem z lotniska do domku zawsze mijając ten kanciaty przybytek na kształt hybrydy stodoły z PGRu i silosa w Czarnobylu czegoś mi brakowało . I nie był to biały kosciół pod wezwaniem…
  • Tomaszek, To czekamy na Flupyżadę . Smacznego

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności