Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Walka klasowa i prezydent Obama…

Jacek K. Matysiak, 17.01.2014
Prezydent Obama, którego wysiłki i ich rezultaty w ubiegłym roku wyceniono na C-, dość żwawo rozpoczyna 6-ty rok swojej prezydencji ogłaszając wszem, że jego zadaniem w tym roku będzie walka o równość. Widocznie tyle zapamiętał z marksistowskich kółek i lewackich wieców z lat studenckich.

Po wepchnięciu w gardło republikańskiej opozycji swojej ciągle uzdrawianej reformy ubezpieczeń służby zdrowia zwanej ObamaCare, Obama wytycza nowy kierunek walki i nowy obszar, który zamierza reformować. Tym zaniedbanym obszarem w życiu społecznym Ameryki jawi się zjawisko nierówności jej obywateli. Niepokojącym wydaje się, że mówi on raczej o wyrównaniu nie szans, ale rezultatów. Obama straszy jednocześnie, że w wypadku oporu Kongresu, sięgnie po zarządzanie dekretami…
Niewątpliwie idea równości inspirowała ludzkie działania od zarania historii. Pragnienie to przejawia się w daniu szansy, poprawienia niedoli i wyniesieniu tych, co ledwo egzystują na dole hierarchii społecznej i wyniesienie ich na wybrukowane sukcesem i dostatkiem salony i ulice ludzi godnych i zasobnych. W tym prometejskim pragnieniu nie ma nic złego szczególnie, jeśli jest to ruch inspirowany oddolnie i podejmowany przez zainteresowaną jednostkę.
Niecierpliwym politykom jednak towarzyszył często pewien skrót myślowy, który następnie, wychodził na światło dzienne we wszelkich rewolucjach od francuskiej do bolszewickiej, realizujący powyższą idei równości w sposób prosty, a nawet prostacki: przez obniżenie standardów życia i pozycji tych, co żyją lepiej do najniższego wspólnego poziomu. W ten sposób w przestrzeni historycznej na deskach światowego teatru rozpoczynały się krwawe i dramatyczne spektakle ludzkiej bezmyślności, preferującej równość w nędzy i niewolnictwie nad znienawidzoną i pogardzaną nierównością w wolności.  Niedawno w 1994 roku byliśmy świadkami drastycznej operacji wyrównywania nie tylko ludzkich szans, ale i wzrostu w afrykańskiej Rwandzie, kiedy przedstawiciele „niższego” plemienia (Hutu), wyrównywali swoje szanse obcinając nogi do kolan swoim wyższym konkurentom (Tutsi)…
Obserwując teatralne ruchy prezydenta Obamy zapowiadającego walkę z nierównością społeczną pamiętliwy historycznie obserwator z Europy środkowo-wschodniej może nieśmiało zadrżeć na samą myśl powtórki z nieodrobionej lekcji historii. W swojej wypowiedzi do Demokratów w Senacie Obama zagroził, że jeżeli kontrolowany przez republikanów Kongres (chodzi o izbę niższą) nie poprze jego pomysłów to on posłuży się dekretami, aby wprowadzić interesujące go zmiany. Oczywiście lekceważąc system regulacyjny konstytucyjnej republiki zainstalowany jeszcze dwa i pół wieku temu przez Ojców Założycieli, Obama straszy systemem rządów w stylu śp. Chaveza z Wenezueli, braci Castro z Kuby i praktykami towarzyszy chińskich i radzieckich. Oto, kogo naiwni i dobroduszni Amerykanie wybrali na swojego prezydenta.
Przeciętny polityk jest zbyt bystrym zwierzęciem, aby na widnokręgu możliwości nie zauważył swojego interesu, z tego powodu zacierają ręce niezliczone zastępy krążących po korytarzach Kongresu lobbystów z wypchanymi kieszeniami pełnych ofert, bonusów i projektów regulacji i ustaw. Kwitnie korupcja…
Niewątpliwie USA przechodzi gwałtowną, ale ciągle jeszcze pokojową transformację, której ofiarą pada tradycyjna amerykańska wolność i suwerenność jednostki, na korzyść silnego i sprawnego państwa opiekuńczego o totalitarnych znamionach. Po wiekach zmagań człowieka z autorytarnymi praktykami ujarzmiającymi ludzkość, obserwujemy nowy etap, nową edycję zamachu na wolność i suwerenność jednostki przebiegający zgoła według orwellowskiego scenariusza. Silne i sprawne w zakresie ustanawiania kontroli nad obywatelem państwo dokonuje selekcji obywatelskich elit i korumpując je, przy ich pomocy obezwładnia obywateli aparatem i regulacjami państwa korzystając z pomocy sprawnie współdziałających mediów, systemu edukacji jak i zmieniającą znaczenie tradycyjnych pojęć nowomową.
W dzisiejszym świecie państwo traci swoje tradycyjne znaczenie na rzecz ponadnarodowych konglomeracji, które są narzędziami pracującymi zgodnie z wolą graczy z Nowego Porządku Światowego.
Aby zniszczyć niezależność klasy średniej i pełniej podporządkować sobie obywateli aparat państwowy używa nie tylko biurokracji z jej regulacjami, ale również socjotechnik odwołujących się do najniższych ludzkich pobudek, jak np. zawiści i zazdrości. Niestety nie chodzi tu o zazdrość inspirującą jednostki do konkurencyjnego twórczego wysiłku, ale o zazdrość prymitywną i zawistną budzącą niszczące pożądanie i mobilizującą do przejęcia, lub zniszczenia dóbr drugiego człowieka.
Według instytutu Gallupa 53% Amerykanów nie jest zadowolonych z rezultatów pracy prezydenta Obamy, przy 39% obywateli, którzy go popierają. Jak wspomniałem nowym akcentem w nowym roku ma być walka o równość, następną ideą ma być reforma imigracyjna, która ma dać szanse dzisiejszym nielegalnym emigrantom uczestniczenia w demokratycznej maszynce wyborczej. Jednak według badań Gallupa reformą imigracyjną zainteresowanych jest jedynie 3% Amerykanów. Jednak demokraci chcący w ten sposób pozyskać nowych wyborców, znajdują sojuszników wśród wielkiego biznesu potrzebującego taniej siły roboczej mającego poparcie w obydwu partiach. Największy procent obywateli zaniepokojonych jest poczynaniami rządu, aż 21%, 18% zaniepokojonych jest stanem ekonomii, po 16% otrzymało bezrobocie, służba zdrowia (ObamaCare), a jedynie 8% martwi się zadłużeniem.
Obama ostatnio mówi sporo o tych, co nie mają, lub mają zbyt mało. My to znamy, jako marksistowską teorię walki klas, lub starą rzymską zasadę imperialną: dziel i rządź. Wiemy również jak zabawa w populistycznie inspirowany teatrzyk sprawiedliwości społecznej się kończy. Kończy się po pierwsze umocnieniem władzy arbitra-państwa. Kończy się zwykle zniszczeniem moralności, etosu pracy, honoru i również kończy się upadkiem wolności jednostki i rozkwitem totalitarnego państwa.
Ustawienie grup i warstw/klas społecznych przeciwko sobie zwykle ukazuje metodę sprawowania władzy w pogardzie dla swoich obywateli i jest brutalnym zarządzaniem tworzonym kryzysem poprzez tworzenie chaosu, aby łatwiej stworzyć i umotywować potrzebę totalitarnego państwa.
Polacy znają dobrze konsekwencje podobnej polityki, dla obywateli państwa oznacza ona włączenie się w działania układu rządzącego, albo opozycję, czy emigrację wewnętrzną, lub zewnętrzną.
Można się spodziewać, że prezydent Obama w swoim dorocznym orędziu o stanie państwa (28 stycznia 2014r.) wyprowadzi swoje armaty i wśród oklasków zwolenników nakreśli nowe kierunki uderzenia, których celem będzie dekompozycja porządku społecznego i ekonomicznego istniejącego w USA i dokonania otwarcia do nowego świata, o którym możemy sobie poczytać w starzejących się opasłych marksistowskich podręcznikach…
 
Jacek K. Matysiak
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 3041
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

17.01.2014 11:33

znaczy ;-)
Domyślny avatar

Magdalena

17.01.2014 13:05

dopóki nie nastało chrześcijaństwo, z którym to Mr Obama ma niewiele wspólnego. W tym roku walka o równość a w przyszłym o pokój :)
Marcus Polonus

Marcus Polonus

17.01.2014 16:19

warto zwrócić uwagę na fakt, że mechanizm niszczenia wartości narodowych, jest DOKŁADNIE taki sam w USA jak w Polsce i wielu innych krajach dzisiejszego świata. Pozdrawiam, MSP
Jacek K.M.

Jacek K. Matysiak

18.01.2014 04:52

Dodane przez Marcus Polonus w odpowiedzi na Przerażliwie smutne, ale prawdziwe -

Mnie to też uderzyło, dlatego może być dowodem na jedną sprawczą rękę tych zmian. Oczywiście jest spora różnica, ponieważ tu chodzi o supermocarstwo. Pozdrawiam.
Jacek K. Matysiak
Nazwa bloga:
Polityka widziana z Kalifornii...
Zawód:
niezależny kontraktor
Miasto:
San Francisco

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 479
Liczba wyświetleń: 1,800,728
Liczba komentarzy: 3,571

Ostatnie wpisy blogera

  • Imperialny Trump, Grenlandia i upadek Europy…
  • Wenezuela i Nowy Rok…
  • Niebezpieczny 2026. Co czeka Polskę?

Moje ostatnie komentarze

  • Pytania jak na przesłuchaniu. Proszę jeszcze raz przeczytać tekst. To powinno pomóc. Pozdrawiam i przypominam, że często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
  • Lechu, dzięki za dobre słowa. Na dziś ciągle jestem zabiegany w życiu i pracy, ale dzięki za sugestie. Może kiedyś się zdecyduje.Próbowałem pobrać Twój utwór na FB, jednak nie dano mi takiej opcji,…
  • Witam, dzięki, tyle się dzieje, trzeba by pisać częściej, ale brak czasu. Jednak żyjemy zgodnie z wschodnim przekleństwem: w interesujących czasach.Wszystkiego Dobrego Henry!

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy już wkrótce : “Polacy na Madagaskar?”
  • Czy ofensywa żydowska odsunie PiS od władzy?
  • Pożegnanie MATKI – słów kilka…

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, No właśnie! Dlatego Eskimosów w Grenlandii należy zostawić w spokoju. Status taki, jaki mają mieszkańcy Wysp Dziewiczych (kupionych przez USA od Danii), dałby im więcej autonomii, niż mają teraz, a…
  • Lech Makowiecki, @Grzegorz GPS Świderski.Najwyższy na świecie odsetek samobójstw na Grenlandii o czymś świadczy. Podobnie jak Aborygeni w Australii i Indianie w amerykańskich rezerwatach zostali odcięci od swego…
  • Grzegorz GPS Świderski, Problem w tym, że ci lokalni Eskimosi nie mają kompletnie żadnego znaczenia militarnego, ekonomicznego czy cywilizacyjnego. Ani nie są żadnym zagrożeniem, bo nikomu nic złego nie są w stanie zrobić,…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności