Jak podaje oficjalna agencja informacyjna Kościoła Katolickiego eKai, ruszył "Kongres Nowej Ewangelizacji: Celibat nie usuwa seksualności".
"O dojrzałości psychoseksualnej duchownych, lękach małżonków, odpowiedzialności spowiedników i odkrywaniu działania Bożej łaski rozmawiano 23 października w Sosnowcu podczas panelu kapłańskiego inaugurującego VIII Kongres Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania”.
Nasi pasterze zaprosili na panel kapłański w charakterze prelegenta-wykładowcy panią pedagog-seksuolog Magalenę Kleczyńską. Po czym z uwagą wysłuchali przekazywanych przez nią istotnych treści. Oto one:
Magdalena Kleczyńska, psycholog i seksuolog, zwróciła uwagę, że dojrzałość psychoseksualna jest integralną częścią dojrzałości osobowej kapłana.
Sam wybór celibatu nie sprawia, że seksualność znika. Pozostaje ona elementem ludzkiej tożsamości i wymaga świadomego, odpowiedzialnego przeżywania.
Prelegentka podkreślała znaczenie akceptacji własnej seksualności, również wtedy, gdy jej przeżywanie wiąże się z napięciem, cierpieniem czy wewnętrznym konfliktem.
– Akceptacja własnych skłonności nie jest tym samym co zgoda na określone zachowania – zaznaczyła.
Przywołała doświadczenie kapłana, który przez lata zmagał się z lękiem przed ujawnieniem własnych trudności i utratą miejsca we wspólnocie. Jak relacjonowała, mówił on: „Nikt się nie może o tym dowiedzieć, bo gdyby się dowiedzieli, to straciłbym wszystko”.
– Problemem był przewlekły, bardzo głęboki konflikt wewnętrzny pomiędzy własnym doświadczeniem a obrazem siebie – wyjaśniała Kleczyńska.
Zwracała uwagę, że wypieranie własnych przeżyć i funkcjonowanie w nieustannym lęku przed oceną nie sprzyja osiąganiu dojrzałości. Tymczasem kapłan, który ma pomagać innym w rozumieniu ich życia, sam potrzebuje umiejętności rozpoznawania i integrowania własnych doświadczeń.
Zatem ksiądz, nie ma co wypierać własnych "przeżyć" i funkcjonować w nieustannym lęku przed oceną, jak to zauważył już dużo wcześniej Michel Foucault. Swoje "przeżycia" powinien "zaakceptować", bo to "sprzyja" osiąganiu "dojrzałości". Oczywiście, żeby nie było, akceptacja własnych "przeżyć" nie oznacza zgody na zachowania. Katolicka Agencja Informacyjna ubogaca nas wszystkich w drodze do powszechnego dobra w Sosnowcu.
Atmosfera Sosnowca sprzyja temu śmiałemu krokowi naprzód naszych pasterzy. Albowiem jak podają media i urzędy:
* **Zabójstwo diakona (2023):** 26-letni diakon **Mateusz Błaun** został zamordowany w Sosnowcu przez 40-letniego księdza, który następnie popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. To zdarzenie uruchomiło szerokie śledztwo w sprawie nadużyć w diecezji.
* **Afera pedofilska i aresztowania (2024-2025):** Prokuratura w Sosnowcu zatrzymała i oskarżyła kilku duchownych. **Ksiądz Jacek K.** usłyszał zarzuty molestowania dzieci i posiadania pornografii dziecięcej, grozi mu do 30 lat więzienia. Inny duchowny, **Ryszard G.**, został skazany za przestępstwa wobec nieletnich dziewczynek.
* **Zgorszenie i śmierć w mieszkaniu księdza (2024):** **Ksiądz Krystian K.** został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci 21-letniego studenta w swoim mieszkaniu w Sosnowcu oraz posiadanie narkotyków. Sprawa ta przyspieszyła procesy dyscyplinarne i zmiany personalne w kurii.
* **Skala nadużyć:** Komisja „Wyjaśnienie i Naprawa” ustaliła, że co najmniej **50 dzieci** zostało skrzywdzonych przez osoby związane z Kościołem w diecezji, w tym przez **25 księży**.
Panie Zbyszku, w cieniu krzywd, które Pan przywołuje, słowa o dojrzałości muszą przejść szczególnie trudną próbę. Człowiek skrzywdzony ma prawo zapytać, czy za kolejnym językiem odnowy pójdą konkretne czyny. Żaden kongres nie odpowie na to pytanie samym swoim istnieniem.
Nie odczytuję jednak przytoczonej wypowiedzi jako zachęty do pobłażania. Zdanie, że uznanie własnych skłonności nie oznacza zgody na zachowania, stawia ważną granicę. Można wiedzieć, co się w sobie nosi, i właśnie dlatego brać odpowiedzialność za to, co się z tym robi. Zamknięcie oczu na własne wnętrze nie daje przecież pewności, że zapanuje w nim porządek.
Sutanna nie usuwa ludzkiej słabości. Nakłada natomiast szczególną odpowiedzialność, bo człowiek przychodzi do kapłana z zaufaniem, często odsłaniając to, czego nie powierzył nikomu innemu. Rozumienie wewnętrznych zmagań duchownego ma sens również wtedy, gdy pomaga mu wcześniej szukać pomocy i chronić innych przed krzywdą. Traci go, jeżeli staje się sposobem odsuwania odpowiedzialności.
Dlatego najbardziej interesowałoby mnie, co nastąpi po tych słowach: jak będzie udzielana pomoc, jak będą egzekwowane granice i czy głos osoby skrzywdzonej zostanie usłyszany bez oglądania się na godność urzędu.
Kościół „rusza naprzód” wtedy, gdy potrafi zatrzymać się przy człowieku, którego wcześniej zostawiono samego. Od tego miejsca mierzyłbym drogę.
Artur Arvel
PS. Już całkiem osobiście, bez literackiej formy: jestem człowiekiem głęboko wierzącym. Wiara chrześcijańska jest częścią mojego codziennego życia, dlatego o Kościele i ludzkich zmaganiach chcę rozmawiać z szacunkiem. Nie oznacza to przemilczania krzywdy ani rezygnacji z trudnych pytań. Właśnie wiara zobowiązuje mnie, żeby je stawiać, ale również żeby nie odbierać drugiemu człowiekowi godności.
Od lubelaka dla lubelaka - szczęść Boże, Panie Zbyszku.